Vodka Trophy dla Żołądkowej na Trawie Żubrowej

Żołądkowa Trophy
Żołądkowa Trophy

Każdego roku zwycięzcy prestiżowego, międzynarodowego konkursu International Spirits Challenge walczą o wyjątkowe trofeum; tytuł najlepszego, wyjątkowego alkoholu.

W tym roku statuetka Vodka Trophy 2010 w kategorii Vodka została przyznana doskonale znanemu alkoholowi z lubelskiej fabryki.

Nagroda ta wyłania najlepszego spośród najlepszych. Tylko osiem kategorii i osiem wyróżnionych alkoholi z całego świata, a wśród nich : Żołądkowa Gorzka na Trawie Żubrowej!

Sędziowie najwyżej ocenili niepowtarzalny smak i zapach Żołądkowej Gorzkiej na Trawie Żubrowej i właśnie te atrybuty wyróżniły produkt spośród 120 wódek walczących o tegoroczne trofeum International Spirits Challenge . Te walory – zdaniem oceniających – przesądziły o przyznaniu Żołądkowej Trofeum w kategorii Vodka.

Alkohole oceniane były przez sędziów z całego świata w anonimowym teście. Okazuje się, że wielonarodowość jury i co za tym idzie różne gusta i preferencje smakowe nie zmieniły faktu, że polskie wódki nie mają sobie równych na całym świecie.

Do walki o tę prestiżową nagrodę stanęły wszystkie trunki nagrodzone złotem podczas tegorocznego międzynarodowego konkursu International Spirits Challenge organizowanego przez Drinks International w Wielkiej Brytanii (Żołądkowa Gorzka na Trawie Żubrowej zdobyła tu złoto w kategorii wódek smakowych).

International Spirits Challenge, to wiodący konkurs alkoholi. Organizowany od 15 lat gromadzi producentów
z całego świata, a zdobyte wyróżnienia promują najwyższej jakości alkohole.

O tegoroczne Trophy w kategorii Vodka walczyło aż 120 alkoholi. Nagrodę Trophy przyznano również produktom alkoholowym w innych kategoriach np.; Whiskey, Brandy, Rum, Gin. Trofea dla najlepszych
z najlepszych zostały przyznane przez kapitułę International Spirits Challenge po raz piętnasty.

Pamiętaj, pij odpowiedzialnie!

Na Zdrowie!

(Tekst i zdjęcia – materiały prasowe Stock Polska.)

Reklamy

Z Perspektywy Barmana: Co w życiu lubisz robić…

Z perspektywy barmana.
Święty Z Bostonem.

Możemy być tym, kim tylko zapragniemy. Niekoniecznie wyznaczone przez nas cele zawodowe, będą czymś imponującym w oczach innych. Żadna przeszkoda… Kierując się filozofią życiową jednego z bohaterów kultowego filmu Juliusza Machulskiego –‘’Chłopaki nie płaczą”, należy zadać sobie ‘bardzo istotne’ pytanie: ,,Co lubisz w życiu robić? I to rób…”. Nic prostszego. Pragniemy ratować ludzkie istnienia? Wybieramy się na medycynę. Marzy nam się kariera sportowca? Zawzięcie trenujemy daną dyscyplinę. Pragniemy subtelnie manipulować ludzkimi emocjami – stajemy za barem…

Życie barmana toczy się bardzo dynamicznie. Wówczas gdy ktoś w rodzinnym gronie cieszy się śniadaniem, my przygotowujemy się do… snu. Budząc się po kilku godzinach błogiego letargu w ramionach Morfeusza [Grecki Bóg Naszej Ulubionej Rozrywki] w pełnym otumanieniu pierwszym posiłkiem jaki spożywamy jest resztka rozgazowanego napoju energetycznego oraz dusząca nikotyna. Po przygotowaniu odpowiednio mocnej kawy, odpalamy kolejnego papierosa w celu odzyskania upragnionej świadomości. W gęstych oparach dymu dochodzimy do siebie i planujemy kolejne posunięcia. Czas rozpocząć przygotowania do pracy. Szybki chwyt za deskę do prasowania, żelazko i równie dynamicznie przechodzę do zajęcia, które pozwoli zachować nienaganny wygląd, który jest niezbędny w tej profesji. Dużo milej z perspektywy gościa jest, kiedy wita nas apetyczny, uśmiechnięty i tryskający energią człowiek, niż żeby troszczyć się o nasz nastrój, miała persona, która na swojej pogniecionej koszuli prezentuję nam kulinarną tęczę. Z ubioru jesteśmy w stanie ułożyć dietę, której trzyma się dany osobnik. Krawat dodaje elegancji i stylu. Jego wybór jest tak samo istotny jak selekcja perfum, które powinny być stonowane w swej intensywności. Nie chcę aby moi dzisiejsi potencjalni goście zamiast cieszyć się wyrafinowanym aromatem koktajlu, byli zmuszeni do duszenia się moim agresywnym zapachem, który w tym momencie poprzez swoją drażliwość był dla nich niczym średni odświeżacz toaletowy. Powoli zakładając buty zastanawiam się czy wszystko zabrałem. Trybuszon, Blade, Boston, zapalniczka… wszystko jest, zatem czas ruszać w drogę. ‘Hej przygodo!’ Aż chcę się krzyknąć. Kolejna noc, która zapewne poczęstuję mnie ogromną dawką adrenaliny, emocji, pasji, szczęścia, absurdu, zmęczenia, smutku i wszelkiego rodzaju patologii. Kolejna noc w drodze ku wiecznej bezsenności. Do dzieła…

Wyłaniając się z klatki schodowej na zewnątrz operuję gazową zapalniczką i po chwili z moich płuc wydostaję się obszerna dawka dymu. Kierując się na przystanek autobusowy w pełnym skupieniu węszę wzrokiem swoją potencjalną kolację. W związku ze zbyt małą ilością czasu, gotowanie zamieniam na rozkoszowanie się miejskimi przysmakami. Kuchnia azjatycka, włoska czy turecka. Bardziej orientalny nastrój prowokuję mnie zakupu klasyki tematu: ,,Cienki, kurczak, łagodny serdecznie proszę”. Wznawiam marsz, co chwilę topiąc kły w tym wykwintnym daniu. Tuż przed wejściem do swojego utopijnego miejsca pracy aplikuję odpowiednią ilość kropelek do oczu, które skrupulatnie zamaskują potężne zmęczenia jakie mną rzuca. Na wejściu spotykam dwóch ochroniarzy. Serdeczny uścisk dłoni, krótka wymiana zdań, kilka szybkich dowcipów… czas ruszać dalej. Zawsze schodząc po schodach targają mną niewielkie wątpliwości. Czy aby na pewno postępuje słusznie? Jaki to ma wszystko sens? Co ja tu w ogóle robię?! Zeskakując z ostatniego stopnia uzyskuję odpowiedzi na te wszystkie męczące pytania. Przed moim obliczem ukazuję się miejsce, które absorbuję mnie sobą w stu procentach. Miejsce zaspokajające mój głód wiedzy, owiane magią, która uzależnia mocniej od niezdrowej nikotyny. Tu są przyjaciele podzielający moją pasję, którzy towarzyszą mi we wszystkich przygodach, które mnie tu spotykają. Tu są przede wszystkim ludzie, z którymi wspólnie celebruję ich chwilę relaksu oraz imprezowego szaleństwa. To ja decyduję o tym, co będą sączyli, jak będą poszerzać swoje miksologiczne horyzonty i jak będą się czuli… o poranku. Oni powierzają mi swoje zaufanie, a ja odwdzięczam im się wkładając całe serce oraz umiejętności w to co robię… W takich chwilach świadomość braku czasu na zdrowe odżywianie się, systematyczne pielęgnowanie życia towarzyskiego czy upijanie się gdzieś w gronie studentów jest niczym wobec potęgi satysfakcji i radości jaką daję mi moja pasja, z której się utrzymuję…

Prezentując szeroki uśmiech opuszczam stanowisko pracy w celu zmienienia uniformu na wygodną i prywatną odzież. W tym czasie analizuje noc, która właśnie dobiega końca. Co udało mi się nowego wynieść z ostatnich dwunastu godzin spędzonych wśród butelek, świeżych owoców, ogromu szkła i wrzeszczących ludzi żądających kolejnej porcji alkoholu? Oprócz kilku świeżych doświadczeń, jeszcze bardziej umocniłem się w przeświadczeniu, że wszystko co robię ma swój cel i jest po prostu słuszne. Każdej kolejnej nocy wiara w artyzm mojej profesji będzie czyniła ze mnie lepszego barmana. Aż po latach kiedy ktoś wścipsko zapyta mnie ,,Kim Pan w życiu był?”, z wielką dumą będę mógł odpowiedzieć: ,, Byłem, jestem i do końca swoich dni z wyboru pozostanę Barmanem – dyplomatą, politologiem, lekarzem, świetnym słuchaczem, alchemikiem, artystą w swojej profesji, przewodnikiem, nauczycielem i przede wszystkim dobrym człowiekiem… Ponieważ robię to co kocham i pragnę, a nie bo jestem do tego zmuszony…

Tekst: Święty Z Bostonem.


Plan Ballantine’s – Zawsze jest wybór!

Jesienny, czwartkowy wieczór. Co mógł zrobić gość zaproszony przez markę Ballantine’s Finest? Na pewno miał dwa wyjścia – zrezygnować i spędzić tę noc w ciszy, spokoju domowych pieleszy albo… wyjść POZA SCHEMAT przyjmując zaproszenie do strefy PLANU B!

Strefa PLAN A
Strefa PLAN A

PLAN B – WYJDŹ POZA SCHEMAT!” – pod takim hasłem 28 października 2010 r. Studio Tęcza w Warszawie zamieniło się w świat whisky Ballantine’s Finest. Intrygujące było już samo zaproszenie  – dwa niemal identycznie wyglądające pudełka  z instrukcją użycia. Każdy mógł dokonać wyboru: oczywista propozycja A na wieczór to pozostanie w domu i układanie puzzli, propozycja B – to uczestnictwo w niezwykłym wydarzeniu, którego każdy element WYCHODZIŁ POZA SCHEMAT.

Wszystko zdawało się być otoczone mgiełką tajemniczości, bo już w drodze na miejsce wydarzenia goście byli witani i kierowani przez postacie niczym z obrazów. Na miejscu ku wielkiemu rozczarowaniu gości, impreza wyglądała jak standardowe i mało ekscytujące spotkanie. O co chodzi? – zdawały się pytać oczy wszystkich zebranych.

Strefa Plan B
Strefa Plan B

Kiedy już wszyscy myśleli, że nic więcej się nie wydarzy, nagle światła zaczęły migać, a na ścianie pojawił zegar odliczający czas. 00:59, 00:58… Z oddali zaczęła grać muzyka. Coraz głośniej i głośniej. Wydawało się, że gdzieś obok trwa naprawdę dobra zabawa. I nagle wprost ze ściany wyskoczyli tancerze, którzy zaczęli przeciągać gości na drugą stronę ściany do wyjątkowego świata whisky Ballantine’s! Tak oto rozpoczął się wyjątkowy wieczór z PLANEM B, Planem Ballantine’s Finest- zachęcającym do wyjścia poza schemat.

Na tych, którzy tego wieczoru odważyli się wyjść POZA SCHEMAT, czekał szereg atrakcji. Oprócz znakomitych, wyszukanych koktajli na bazie whisky Ballantine’s, goście przeżyli prawdziwie audio-wizualny spektakl! Otoczeni obrazami z projekcji Ballantine’s Finest oraz dźwiękami DJ’a Deszczu Strugi, goście mieli możliwość podziwiać niezwykłą grę na butelkach fragmentu „I can’t Get no satisfaction” zespołu Rolling Stones. Jednak prawdziwy zachwyt wzbudziła animacja wyświetlona na trzech ścianach, sprawiając wrażenie jakby cała sala otulona była światem whisky Ballantine’s. Kolejnym niezwykłym przeżyciem dla doznań słuchowych był występ charyzmatycznego zespołu KAMP!

Zespół KAMP
Zespół KAMP

Impreza trwała do rana, a każdy opuszczał miejsce wydarzenia z poczuciem dobrze dokonanego wyboru. Albowiem jedyny dobry plan to PLAN B- PLAN Ballantine’s.

Chcieliśmy pokazać wszystkim, że zawsze jest PLAN B, dzięki któremu możemy wyjść poza schemat typowych i standardowych wyborów. Tym bardziej, że to pierwsza na taką skalę impreza w Polsce przygotowana przez lidera w Europie w kategorii scotch whisky, markę Ballantine’s Finest. Zarówno nasza whisky, jak i przekaz kampanii Plan B to propozycja dla młodego, współczesnego odbiorcy, który nie chce płynąć z nurtem rzeki, tylko szuka własnych, indywidualnych środków ekspresji – podsumowała Dorota Durakiewicz, Brand Manager.

Pamiętaj, pij odpowiedzialnie!

Na Zdrowie!

(Tekst i zdjęcia – materiały prasowe Wyborowa SA)