Z perspektywy barmana: Przychodzi Barman Do Barmana

Wszyscy dobrze znamy serię kawałów z cyklu :,, Przychodzi baba do lekarza”. Kultowych dowcipów o tych dwóch wesołych personach powstały tysiące. Nadszedł już czas, aby stworzyć nowy rodzaj humoru, który zawładnie umysłami naszego społeczeństwa, bezwzględnie pozbawiając królewskiego tronu babę i lekarza…

Niestety muszę zawieźć Wasze oczekiwania. Z tego tytułu nie będę sypał dowcipami z rękawa. Nie potrafię, nie umiem, nie znam… Natomiast chciałbym się skupić na patologicznym zjawisku, które czule dotyka naszych kamratów po fachu każdego dnia, co wcale nie oznacza, że nie będzie… wesoło.

Barmani dzielą się na dwie kategorie. Na pasjonatów, fanatyków, którzy poświęcają swoje życie tej profesji, systematycznie pielęgnujących swoje umiejętności, nie zapominając o tym, że najbardziej szlachetną cechą charakteru, jaka powinna im przyświecać jest… pokora! Po drugiej stronie lustra stoją weekendowi wyjadacze, którzy cechują się ogromnym poczuciem wartości, brakiem poszanowania dla bliźniego i przede wszystkim czysto komercyjnym podejściem do wykonywanego przez siebie zajęcia… To oni kreują nasz wizerunek, z tego względu, że niestety stanowią jeszcze większość.

Zaglądając do naszego Edenu, na starcie, częstują nas czerstwym uśmiechem. Na nasze powitanie reagują skwaszoną miną. Na próbę nawiązania polemiki odpowiadają agresywną odmową. To oni tu rządzą. No i startujemy…

UWAGA! BARMANI INSEKTY!

Och ambrozjo. Jak ja to kocham… Dokładnie. Rzecz dotyczy właśnie tego gatunku, który ze względu na to, że jest mu dane pracować w tej samej branży, wybierając się do baru, uważa, że wolno jest popsuć barmanowi, który go obsługuję humor, obrócić jego życie w koszmar i dokopać za wszelką cenę… Wygórowane poczucie wartości mobilizuję ich do pouczania innych i stawiania się na piedestale. Skąd takie zachowanie u nich, skoro szczytem ich ambicji wydaję się być tylko i wyłącznie zarabianie pieniędzy. Nie przyprawia ich o ekstazę poczucie spełnienia, które daję im nasza profesja. Wolny czas natomiast spędzają na pozbywaniu się głębokich kompleksów. W pobliskim barze, terroryzując swoją osobą biednego barmana, który ostatkiem sił próbuję z nim toczyć pojedynek. Pouczają Cię jak prawidłowo powinieneś przyrządzić dany koktajl, ile wynosi ustawowa miara etc. Barmani insekty, nie mający tak naprawdę szacunku do naszej profesji i przede wszystkim nie darzących tego pięknego fechtunku  szczerą miłością płynącą z serca.

Aby przybliżyć dokładniej Wam ich sylwetkę. Proszę bardzo :

,, Jestem barmanem i jak patrzę na Was to śmiać mi się chcę. Zupełnie nie ogarniacie.”;

,,Podejrzewam, że jeżeli Ty byś zrobił mi ten koktajl, to bym się zrzygał”;

,,Stary też jestem barmanem i nie nalałeś mi tu pełnej porcji”;

,,Beznadziejny bar i tacy sami barmani’ – To jedynie kilka cytatów,

Po co ze sobą rywalizować, po co ranić innych. Powinniśmy się jednoczyć, gdyż walczymy w tej samej sprawie. Widocznie niektórzy mają zupełnie inny pogląd w tej materii. Często bywa tak, że nawet nie zdajemy sobie sprawy, że właśnie mamy przyjemność obsługiwać barmana. To są reprezentanci dobrej strony mocy, którzy wybierając się do lokalu chcą cieszyć atmosferą w przyjacielskim klimacie, doceniając kolegę po fachu, który w tym czasie robi wszystko aby spełnić jego oczekiwania oraz zaspokoić jego wymagające kubki smakowe. Nie czują potrzeby chwalenia się swoim statusem. Po prostu chcą miło spędzić czas…

Tekst: Święty Z Bostonem

Zapraszam do konwersacji: e – mail: swietyzbostonem@gmail.com

One thought on “Z perspektywy barmana: Przychodzi Barman Do Barmana

  1. Poruszyłeś czuły temat Święty.
    Takie akcje przydarzyły się chyba każdemu z nas. Oczywiście czasami też nam się zdarzyło być trochę upierdliwym po wypiciu paru głębszych.
    Jednak następnego dnia po przebudzeniu każdy czuł się zażenowany za swoje zachowaniem.
    Ale to oczywiście są sporadyczne przypadki z których wyciągamy wnioski. Teraz mówimy o , jak to ładnie nazwałeś ,, BARMANACH INSEKTACH” .
    Wielcy Panowie Barmani , z 2 miesięcznym stażem, chwalący się zarobkami przekraczającymi 3 razy naszą uczciwie zarobioną penseję…MY GOD ! Oni to maja życie…😀
    Osobiscie mnie najbardziej wkurzają teksty:

    – ej stary ale tutaj nie dolałeś. to nie jest pełna 40-stka

    – …bo wiesz ja tez pracuje w gastronomii

    …chryste! no i co z tego. Myślisz ze zwolni Ciebie to do płacenia. Aż na usta ciśnie się jedno zdanie :
    -Get the f**k out of here!!!!

    Lubię

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s