Z perspektywy barmana: KONKURS

KONKURS

‚ŚWIĘTY NA MAJKU’

Dziś pragnę być trendy więc będe nawijał na czasie. Nie ubieram się w kultowe marki, nie podróżuje zbyt wiele, od sushi zdecydowanie wolę knedliczki, schabowego czy flaki. Nie stać mnie nawet na botoks i osobistego trenera by wyglądać jak Krzysiu Ibisz. Zamiast kaloryfera mam kalafiora. Bajceps też mało widoczny i w moich żyłach nie płynie roket fjuel czy jakiś inny syf. Nie słucham Piotra Kupichy… Kocham za to kurzyć spliffa i pieścić kartkę papieru długopisem. Jestem zmuszony do uwspółcześnienia poprzedniego wersu – ‚ … i pieścić klawiaturę paluchami’. W tym odcinku będę trendy gdyż poruszę temat, który od jakiegoś czasu krąży z dużym natężeniem, w eterze. I dobrze…

Nagrody, publiczność, wrzawa, adrenalina i niepowtarzalne emocje. Wszystkie te rzeczy z zasady towarzyszą konkursom barmańskim, o których ostatnimi czasy zrobiło się dość głośno… A właściwie, to o jednym z nich. I to nie byle jakie wydarzenie. World Class Bartender Of The Year organizowany przez firmę Diageo Reserve Brands wydaję się być najbardziej prestiżowym ze współczesnych konkursów barmańskich na świecie. Na potwierdzenie tej tezy wystarczy wymienić chociażby ludzi, którzy są zaangażowani w tą inicjatywę: Dale De Groff, Gary Regan, Hidetsugo Ueno, Salvatore Calabrese, Peter Dorelli etc. Robi wrażenie co? Jestem przekonany, że każdy barman na tym dziwnym świecie marzy o uczestnictwie w tej inicjatywie. Przybić piątkę z Hidetsugo Ueno czy Dalem De Groffem przyprawiło by mnie o zawał serca. Co dopiero, kiedy miałbym być przez nich oceniany w wielu bardzo wymagających konkurencjach? Moja wyobraźnia nie osiągnęła jeszcze takiego poziomu wtajemniczenia, żebym mógł to sobie namalować w głowie…

Zboczyłem trochę z wyznaczonej wcześniej drogi więc wróćmy do wątku! Wokół World Class Bartender Of The Year ostatnimi czasy wrzało! Wszystko za sprawą barmana i rycerza dobrej wiary rodem z Rosji – Romana Milostivy’ ego, który to na swoim Facebook’ owym profilu opublikował post: ,,disappointed. very disappointed. DIAGEO DOESN’T allow me among many more bartenders in russia to take part in the WORLD CLASS. can’t believe it. just fucking can’t believe it. shame. disgrace. where is my shot of el dorado 12?”…

Większość barmanów z Rosji dowiedziała się o eliminacjach do tego prestiżowego konkursu, tuż… po ich zakończeniu. Przedstawiciele tej marki nie byli skłonni do przekazywania na ten temat jakichkolwiek informacji. Sprawa nabrała tempa po liście jaki wystosował Jörg Meyer na swoim blogu, do oficjeli marki Diageo Reserve Brands. Polecam gorąco tą zaiście interesującą lekturę: www.jrgmyr.com . Z tłumaczeń organizatora wynika, że każdy kraj przeprowadza rundę eliminacyjną na własną ręke. Ponadto w konkursie mogą brać udział barmani, którzy pracują na produktach Reserve Brands. No tak… Klasyka. W takim razie jak ten konkurs może obiektywnie wyłonić najlepszego barmana na świecie skoro udział w nim może wziąć zaledwie wyselekcjonowana grupa ludzi? W efekcie rosyjska brać wycofała się z uczestnictwa w dalszej fazie i wszystko oczywiście w ramach solidarności. Ha! Można! No właśnie… To zjawisko obserwatorom tego wydarzenia zdaję się umknęło. Ogromny pozytyw stłumiony przez kwaśny posmak całej sprawy. Jak się okazuję globalne środowisko barmańskie jest bardzo zintegrowane. Wspierajmy się bracia we wspólnej walce o lepszy świat!a

Więc posłuchajcie teraz Świętego z Polski co ma na języku! Opowiem Wam jak wygląda to w tym kraju. My o obecności World Class na rodzimej ziemi możemy jeszcze jedynie pomarzyć. Nie dorośliśmy do tego, żeby móc uczestniczyć w prestiżowych inicjatywach. Z takiego założenia wychodzą najwidoczniej… Sam nie wiem kto tym do końca steruję. W każdym razie nie ma i co więcej nie zapowiada się aby było. Konkursy miksologiczne? Znajdzie się kilka jednak dalej trzymają poziom krajowy . Kurcze. W zasadzie to nie trzymają żadnego poziomu…

Zabieg, który teraz wykonam będzie dość ryzykowny ale w 100% odda moje przemyślenia. Otóż opowiem Wam historie. Bohaterem jestem ja. Przyznam się do czegoś, do czego w gruncie rzeczy nie powinienem… Ale zrobię to… To najlepiej podsumuję prawdomówność inicjatywy, w jakiej miałem przyjemność uczestniczyć… Było to w zeszłym roku… Przed Wami… Dość krępujący fakt z mojego życia…

LET’S GET READY TO RUMBLEEE!

Zdecydowałem się na to. Stworzyłem dwie kreacje, zgodnie z regulaminem konkursu. Udałem się na eliminacje. Jestem w półfinale…

Półfinał. Zawodnicy zostali zaproszeni na godzinę 17. Konkurs startuję o 20. Ostatni test… wszystko mam. Czas na chwilę odprężenia. Włożyłem fajkę do ust, odpaliłem ląd i już po chwili wokół mnie unosiła się mgła dymu tytoniowego. Rozglądam się wokoło. Czujnie badam konkurencję. Spoglądam na lewo… i widzę. Stremowanego do granic możliwości rówieśnika konstruującego las deszczowy na szkle typu Martini, które ewidentnie dogorywa z nadmiaru obciążenia. Ten młodzieniec zaaplikował mu przegląd owoców egzotycznych w formie kapelusza. Po mozolnym przyozdobieniu pięciu kieliszków westchnął z ulgą. Po chwili jednak kolejno każdy z kieliszków wywrócił się pod nadmiarem ciężaru. Jest panika. Odwróciłem wzrok w prawo. Tam jeden z zawodników wycinał z melona… mandolinę! ,,Co to za klub, co to za miejsce” pomyślałem. Spojrzałem na swoją dekorację składającą się z zesta z pomarańczy i kilku listków mięty. Moje garni prezentowało się dość ubogo przy tym co oferowali moi rywale. Czy popadłem w kompleksy? Nie, aczkolwiek czułem się zmieszany gdyż nie do końca ogarniałem co się dookoła mnie działo. Każdy z uczestników do swojego autorskiego koktajlu dodawał sałatkę owocową i to dużą porcję… No ale cóż, mam przekonania i nie pójdę ich śladem…

Pierwsze wyjście, pierwszy koktajl. Obok mnie stoi mundurowy i uważnie notuję. Wszystko ogarnięte. Aperitiff na miękko. Sędzia nawet nie miał do mnie większych uwag więc czułem się usatysfakcjonowany. Drugie wyjście, drugi koktajl.. Jazda! Cisnę syrop chilli, jest i marakuja. Gdzie jest śmietanka?! No gdzie? A spoko. Jest… Trzeba lać… no i leje… jednak nie leci. Zaglądam do środka i co widzę. Widzę, że śmietanka się zważyła. I co? I jest panika. Zestresowałem się, pogubiłem… Koktajle jednak przyrządziłem. Schodząc ze sceny dotarł do mnie fakt, że poległem. Przez własną nieuwagę i jak widać złe przygotowanie. Niepocieszony tym faktem ruszyłem do baru i rozpocząłem torpedowanie bazy. Trzy szybkie pozwoliły mi przełknąć gorycz porażki. Nadeszło ogłoszenie wyników…

Chwiejąc się już delikatnie na nogach czekałem na swoją kolej aby odebrać nagrodę pocieszenia. Spiker powoli wyczytywał kolejno poległych zawodników więc miałem sporo czasu aby dopić swojego drinka. Światła migają, muzyka jest… niech więc wreszcie pozwolą mi wrócić do baru gdzie czeka na mnie wataha butelek. Czas upływa, a szklanka pusta…Kolejni zawodnicy odbierają swoje dyplomy. Otrzymałem znak od swojego kamrata, że chyba udało mi się wejść do pierwszej trójki bo już wszyscy zostali wymienieni… Taaaa?! Faktycznie… Świat upadł na głowę. Zajmę trzecie miejsce. Jak to? Alkoholu! Trzecie miejsce zajmuję… no też nie ja! O co tu chodzi?! Zasłużyłem na drugie miejsce na podium? No w żadnym wypadku. Na drugim miejscu uplasował się… nie Święty, gdyż on wygrał! Uuuuu…. Zwyciężyłem! Ktoś mnie wkręca. Odbierając nagrodę dalej się gorąco zastanawiałem czy nie jest to jakiś sen. Wszyscy dookoła mi gratulowali zwycięstwa, a ja ze wszystkich sił próbowałem dojść do siebie i… nie parsknąć śmiechem na cały głos.

Czas na ujawnienie tajemnicy mego zwycięstwa. Nie oczekuję od Was tego, że uwierzycie. Mam to gdzieś, gdyż jest to po prostu prawda. Tak było i ja to przeżyłem. Sekretem okazało się być to, że problem ze śmietanką tak mną wstrząsnął, że……… ZAPOMNIAŁEM DODAĆ ALKOHOLU!!!

Nie wlałem ani grama i widocznie kluczem do sukcesu było stworzenie bez alkoholowej kompozycji!!! Czy wy to pojmujecie… Nie użyłem wiążącego składnika, który jest istotą tego konkursu, a wygrałem deklasując rywali! Sedziowie, którzy potrafili postawić mojemu znajomemu minus 8 punktów, za zbyt lanserskie podejście do sprawy, nie zauważyli, że nie dolałem alkoholu! Och ambrozjo, jak smakuje zwycięstwo wyłożone ludzką nieuwagą i głupotą. Hmmm… Mazowsze dla Świętego, który nie dodał alkoholu!

Z jednej strony mam ogromną satysfakcje, że w tak dość niekonwencjonalny sposób udało mi się zwyciężyć półfinały i pojechać na wielki finał, który jednak już nie okazał się być tak szczęśliwy dla mnie. Widocznie ktoś inny zapomniał o %.. Z drugiej jednak jest mi żal, że żyje w kraju, który nie zasługuję na to, żeby odbywały się tu prestiżowe konkursy dla ludzi żyjących miksologią. Konkursy, które w obiektywny sposób wyłaniały by najlepszego barmana tego kraju i motywowały rzesze ludzi do samokształcenia i rozwoju…

Moje zwycięstwo jest niczym wobec tych patologii, które dotykają konkursów miksologicznych w Polsce.. Skorumpowanie, ustawianie wyników i przede wszystkim służbiści w mundurach trzymający swoje dłonie na chociażby tej inicjatywie, w której miałem przyjemność brać udział… i ją zwyciężyć… nie dodając alkoholu…

Do usłyszenia za tydzień…

swietyzbostonem@gmail.com

 

 

One thought on “Z perspektywy barmana: KONKURS

  1. Konkursy barmańskie w Polsce są coraz bardziej śmiechu warte. Wchodząc na konkurs gdzie w jakikolwiek sposób oceniana jest technika, prawie zawsze można spotkać panów z SPB. Oprócz tego, że szanowne SPB jest na tyle zadufane w sobie, że przed zawodami zamiast przyglądać się sylwetkom uczestników przyglądają się bardziej temu kto jak długo opłaca im składki.
    Obracając się w świecie gastronomii od kilku lat nie dziwi mnie więc polish cocktail competition (napisane mała literą naprawdę celowo) na którym zwycięża barman (lat na oko 16) używający trzech składników typu: wódka o smaku X owocu, sok z X owocu i syrop o smaku X owocu, który do kieliszka koktajlowego robi garnish z batonika Twix i bitej śmietany. Powodzenia na ICC.

    Ostatnimi czasy doszła do mnie wiadomość o próbie utworzenia nowego stowarzyszenia barmańskiego w Polsce, które ma być odpowiedzią na nasz dotychczasowy, przepity i skorumpowany jak PZPN.

    Lubię

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s