Z Perspektywy Barmana: REPREZENTANCI ZŁEJ STRONY MOCY VOL.1 – 3 DNI JAZZU…

REPREZENTANCI ZŁEJ STRONY MOCY VOL.1 – 3 DNI JAZZU…

Kiedy patrzymy na problem, znając go jedynie z malowniczych opowieści czy podstępnych plotek, to nie jesteśmy w stanie obiektywnie ocenić jego rozmiaru. Jednak ówczas, gdy mamy z nim bespośredni kontakt i jest dla nas namacalny, to jego skala może drastycznie urosnąć w naszych oczach. Wstrząs jaki temu towarzyszy potrafi być doprawdy porażający i może mieć ogromny wpływ na nasze przyszłe spojrzenie na świat…

TRIP

Jakiś czas temu spotkała mnie nieoczekiwana niespodzianka w postaci 3 dniowego relaksu w górskim klimacie. Super sprawa. Pokrytę śniegiem potężne wzniesienia, korony drzew oraz drewniane domki, przy kooperacji ze sobą, tworzyły niesamowicie zjawiskowy pejzaż. Wpatrując się w niego niczym zaczarowany wziąłem głęboki oddech i wypuściłem ze swoich płuc gęstą chmurę zachwytu… No to można rozpocząć grać jazz…

Powstaje pytanie, skąd się tam wziąłem? Wszystko za sprawą komercyjnego koncernu tytoniowego, który ufundował mi tą frajdę w ramach uczestnictwa w konkursie, w którym miałem przyjemność wziąść udział. Formuła tego wydarzenia przewidywała wykreowanie koktajlu, który w jakiś sposób oddawałby charakter tytułowej marki, a przede wszystkim ich nowego produktu. I tak na eliminacjach miałem przyjemność pierwszy raz podziwiać papierosa w postaci dekoracji… to był soczysty aperitiff przed tym wielkim wyjazdem. Nikotyna w akompaniamencie rozpuszczalej i możemy śmiało ruszać w drogę… odpalam klawiaturę…

Co ciekawe finał tego konkursu organizowany był przy współpracy z pewnym misternym stowarzyszeniem, którego reprezentanci z wielką dumą noszą szaty mieniące się w ciemnych barwach… Wielcy tuzowie i autorytety hermetycznego świata, który sami wykreowali. Niczym mnisi pozyskują kolejne owieczki do swego zmanipulowanego stada, które kroczy ich ścieżką marazmu i regresu. Za priorytet tego tripu obrałem jak najdokładniejsze zapoznanie się z profilem działalności ‚misternego stowarzyszenia’. To była niepowtarzalna okazja ku wykonaniu tego założenia. Reasumując koktajle wszystkich uczestników były poddawane ich specjalistycznej ocenie…

Żeby było śmieszniej, to przez te 3 dni odbywał się zlot całej brygady wariatów w marynarkach po kolana! W ciągu tego czasu miałem niepowtarzalną okazję ku temu aby zapoznać się lepiej ze ‚skąlą i rozmiarem problemu’. Harcom nie było końca. Oprócz konkursu, w którym brałem udział odbyły się jeszcze dwa inne,aranżowane przez tą zagubioną trzodę… chociaż po tym co ujrzałem na własne oczy, ciężko jest stwierdzić czy bliskie jest im pojęcie – organizacja.

DZIEŃ 1 – ‚SHOW MUST GO ON’

Docieram do celu późnym popołudniem. Rejestracja przebiega dynamicznie. Pobudzający prysznic, kolacja i czas dla siebie samego. Przechadzając się koło recepcji co i rusz wyłapywałem sędziwych panów przynależących do wyżej wymienionej organizacji. Polemizowali ze sobą na wiele tematów. Żartowali, śmiali się w niebogłosy i cieszyli wakacjami…

Czas się przygotować…

Uwaga! Oznajmiam, że bardzo źle zaprezentowałem się podczas tego konkursu. W żadnym wypadku nie roszczę pretensji do sędziów, gdyż jestem świadomy swej słabej dyspozycji i zbyt banalnej kompozycji. Jestem niesamowicie z siebie niezadowolony i pod zadnym pozorem nie przemawia przeze mnie zawiść. Szczerzę gratuluję zwycięzcy…

Wydarzenie było zorganizowane kameralnie. Znajdowały się dwa stanowiska konkursowe, tak więc uczestnicy startowali parami. Koktajl należało przygotować w dwóch wersjach. Pierwszy w pierwotnej i drugi rozlany na trzy shoty (przeznaczone one były dla komisji degustacyjnej) składającej się właśnie z tylu osób).

Kolejni zawodnicy stają w blokach startowych. Sędziowie z lekkim grymasem znużenia biorą na warsztat następnych barmanów, którzy uniżeni ich wielkością szybko popadają w napady stresu. Objawia się to w postaci potężnie trzęsących się dłoni… mnie też to nie ominęło…

Obserwuję uczestników. Mam tu cały przekrój polskich barmanów i łatwo przychodzi mi rozróżnienie tych, którzy tkwią w sieci kłamstw misternej organizacji, od niezależnych jednostek podążających własną ścieżką życia. I tak pojawiły się między innymi koktajle podawane w wazonach wysokich na metr, o bujnych kształtach… Były też wariacje z wykorzystaniem miksologii molekularnej i to akurat było inspirujące. Bogate garnishe i kreatywne sposoby serwowania. Sędziowie uważnie spoglądają na ruchy zawodników i wychwytują skrupulatnie błędy. Nie miejsca na litość. Kosimy. Jeden ze startujących barmanów otrzymał ujemne punkty za to, że shake’ ował swój koktajl ze zbyt dużą ilością lodu. Prawidłowo do tej ‚czynności’ używa się maksymalnie 3 – 4 kości…yesss…Zasłużony zwycięzca został wyłoniony spośród gara rozmaitości….

CIĄG DALSZY NASTĄPI JUŻ WKRÓTCE…

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s