Nowy Produkt Bols Liquers!

Marka Bols jest potentatem rynku alkoholowego i dynamika jaka towarzyszy rozwojowi tego brandu, jest co najmniej imponująca. Na początku kwietnia ukazał się nowy, bardzo innowacyjny produkt – Bols Foam! Swoją formą nawiązuję do miksologii molekularnej, która zdobywa coraz szersze grono pasjonatów.

Niestety jak narazie nie udało nam się otrzymac informacji odnośnie polskiej premiery nowego produktu  Bols Liquers, aczkolwiek na pewno poinformujemy Was, jak tylko dotrą do nas szczegółowe informacje…

Na chwile obecną możemy sie tylko podzielić filmem na temat Bols Foam.

foto: http://www.barstaff.it

Podążając Za Klimatem: Cafe Colombia

Wyśmienita kawa! Niektórzy nie wyobrażają sobie dnia, w którym zabrakło by tego kluczowego, aromatycznego i ciepłego napoju. Jest wręcz pozycją obowiązkową w codziennym jadłospisie. Ba! Zdarza się nawet, że gości w nim kilkakrotnie.

Towarzyszy nam przy śniadaniu, spotkaniu i znajdzie się jeszcze kilka innych dogodnych okazji ku temu by cieszyć się jej smakiem… oraz właściwościami. Często mordercze tempo jakie bezlitośnie dyktuje nam życie sprawia, że zmuszeni jesteśmy do bezceremonialnego stosunku do określonych czynności. Zatem pędząc co sił do pracy chwytamy się najbliższego punktu, który funkcjonuję według bardzo wygodnej reguły. Łatwo, szybko i przyjemnie. Wymiana dwóch zdań, gotówka… chwila błądzenia wzrokiem po pomieszczeniu… jest kawa i do widzenia. Lecimy dalej zatapiając się w morzu obowiązków.

W dobie modernizmu warszawska bohema przemieszczała się w okolicy Nowego Światu, gdzie roiło się od artystów, myślicieli, poetów. Okupując pobliskie kawiarnie, ‚cyganeria’ prowadziła niekończące się debaty na temat kultury, polityki i sztuki. Co i rusz sięgając po karafkę w celu uzupełnienia wołających o choć kroplę płynu kieliszków. W eterze unoszący się aromatyczny dym wydobywający się z systematycznie pykanych fajek, kamuflował wdzięcznie twarze biesiadników. To był czas rozkwitu kawiarni, które pełniły funkcję ośrodków kultury… Gdzie się podział klimat z tamtych lat?!                                                                                                       

Odpowiedź jest bardzo prosta. Zwyczajnie już nie wróci. Żyjmy teraźniejszością. Współczesność stwarza idealne podłoże dla rozwoju sieciowych kawiarni, które dla pewnej warstwy społecznej są kultowymi miejscami, w których warto i powinno się pojawiać. Takie czasy… Są jednak miejsca, które od mechanicznego serwisu, oferują znacznie więcej. Upragniony klimat, który wręcza nam bezinteresownie poczucie komfortu oraz relaksu…

                                                                                                  

LATYNOSKI AKCENT W SERCU STOLICY

Spacer wieczorną porą. Najbliższy przystanek: Cafe Colombia. W mgnieniu oka docieram na miejsce. Latynoski akcent w sercu miasta. Wygodnie rozsiadam się w fotelu i w półmroku rozpoczynam swoją wizytę. Rozglądam się po lokalu. Ściany trzymają radosną stylistykę, którą zawdzięczają pastelowej kolorystyce oraz fotografiom przedstawiającym życie codziennie w Kolumbii. Wiele elementów rozmieszczonych po całej kawiarni, nawiązujących do bogatej kultury tego kraju. Na półce z alkoholami wypatruję japońską whisky single malt – Hakushu, która czym prędzej ląduję na moim stoliku. Z głośników wydobywa się głos Manu Chao, a ja topiąc swoje kły w szklance wypełnionej trunkiem oddaję się klimatowi, którym mnie serdecznie poczęstowano. Lokal wypełniony jest po brzegi ludźmi, którzy przy zastawionych stolikach dyskutują między sobą, studiują literaturę czy po prostu relaksują się przy orientalnej muzyce. Kameralna, rodzinna i ciepła atmosfera…                                    

Inwazyjny zapach świeżo mielonej kawy unosi się subtelnie w powietrzu. I to nie byle jakiej! 100 % Arabica! Cafe Colombia dysponuje dwoma mieszankami, z których przygotowuję swoje espresso. Obydwie sprowadzane są bezpośrednio od Kolumbijskiego producenta, co się bardzo chwali. Jedna z nich, to średnio palona mieszanka wyselekcjonowanych ziaren pochodzących z terenu rezerwatu przyrodniczego “la Sierra de Santa Marta”, który znajduje się w północnej części Kolumbii. Kawa ta, uprawiana przez mieszkańców rezerwatu, uzyskała 4 certyfikaty potwierdzające jej naturalny i ekologiczny charakter – Certyfikat USDA ORGANIC, JAS ORGANIC, COLUMBIAN ORGANIC oraz EUROPEAN ORGANIC. Warto podkreślić jej aspekt społeczny. Każdą filiżanką tej niezwykłej kawy pomagasz lokalnym społecznościom w Kolumbii…

Oferta jaką dysponuje Cafe Colombia jest bardzo bogata i zróżnicowana zarazem. O poranku możemy się delektować szeroką selekcją kaw i herbat przyrządzanych przez wykwalifikowanych baristów. Przekąsić kanapkę, sałatkę czy ciasto. Skusić się na gęstą, gorącą czekoladę, która podawana jest w akompaniamencie bitej śmietany o smaku Tennessee Whiskey – Jacka Daniels’a. Wieczorem wraz ze znajomymi stestować kartę koktajli, w której każdy odnajdzie coś dla siebie. Wariację na świeżych owocach i przyprawach imponują, gdyż jak na warunki kawiarni, promowanie skomplikowanej karty jest bardzo odważnym posunięciem. Jak widać ryzyko się opłaca, gdyż takie pozycję jak Cartagena Collins, Cucuta Mule czy Bogota Margarita cieszą się dużym uznaniem w oczach stałych gości…                                                                                                                                     

Każdy ma swoje lepsze i gorsze dni. W tym drugim przypadku, świetnym lekarstwem na kiepski nastrój wydaję się być Electric Espresso, czyli kombinacja kolumbijskiej kawy, syropu bazyliowego i czystej wódki. Wierzcie mi lub nie… ale ta wariacja podnosi na duchu. W pierwszej kolejności uderza w nas alkohol i kawa. Na koniec dopada nas słodkość syropu, który świetnie uzupełnia resztę składników…                                                                         

Ówczas gdy czujemy się przesyceni kofeiną, możemy sięgnąć po wariację na rooibosie. Ten napój często mylnie jest kojarzony z czerwoną herbata. Po prostu jest to napar ziołowy z liści czerwonokrzewu, który zyskuję coraz większą popularność. Cafe Colombia przyrządza ten napój na kilka interesujących sposobów. Rooibos Espresso, Rooibos Latte czy Rooibos Cappucino. Świetna sprawa i doprawdy smakowita. Polecam wszystkim miłośnikom ‚bawarki’. Wspaniała alternatywa.                                                                                                                           

Doceniamy miejsca, które mają pomysł na siebie.Pomijając wszystkie napoje, posiłki i koktajle, to najważniejszym punktem oferty Cafe Colombia wydaję się być atmosfera jaką kreuje. Rozkoszowanie się ‚czymkolwiek’, jest dużo przyjemniejsze, ówczas gdy znajdujemy się w miejscu, które nie jest obojętne na nasze potrzeby……

Cafe Colombia

Nowy Świat 19/ Warszawa

512 – 307 – 284

http://www.cafecolombia.eu

Pamiętaj, pij odpowiedzialnie!

Na Zdrowie!

(Tekst: A.G. Zdjęcia: Krzysztof Sawicki.)

Design butelki Smirnoff Vladimir najlepszy w konkursie Kreatura 2011.

Smirnoff Vladimir limitowana edycja czerwona
Smirnoff Vladimir limitowana edycja czerwona

Butelka z limitowanej edycji wódki Smirnoff Vladimir zdobyła główną nagrodę w kategorii opakowanie w Ogólnopolskim Konkursie Reklamy KREATURA 2011. Oryginalny design butelki okazał się bezkonkurencyjny w ocenie jury.

W tym roku nagrody w prestiżowym konkursie branży reklamowej Kreatury 2011 przyznano już po raz piętnasty. Podczas uroczystej Gali wyróżniono najbardziej kreatywne projekty 2010 roku w dwunastu kategoriach. W uroczystym wieczorze wzięli udział licznie przybyli goście związani ze środowiskiem reklamowym. W kategorii opakowanie, bezkonkurencyjna okazała się limitowana edycja butelki Smirnoff Vladimir.

Ten wariant marki pojawił się na rynku w październiku 2010 roku. Jego wprowadzenie było poprzedzone badaniami konsumenckimi, które odbyły się w kilku miastach Polski. To właśnie konsumenci zarekomendowali design nagrodzonej butelki. Uznali go za najbardziej ciekawy i unikalny spośród wielu zaprezentowanych projektów. Młodzi konsumenci porównali nową butelkę tej znanej marki do street art’u, czyli niezależnej sztuki ulicznej.

Dzięki wizualnej zmianie Smirnoff Vladimir stał się jeszcze bardziej wyróżniający i atrakcyjny. Nowy wygląd butelki został doceniony nie tylko przez znakomite jury konkursowe, ale również przez blisko milion konsumentów, dla których niebanalny wygląd jest równie istotny jak niezmiennie najwyższa jakość wódki jaką oferuje marka Smirnoff Vladimir.

SMIRNOFF® Vladimir należy do rodziny najlepiej sprzedających się alkoholi premium na świecie. Czysty i łagodny smak zapewniają mu tradycyjny, ośmiogodzinny proces filtracji i potrójna destylacja. W 2008 roku Smirnoff Vladimir zmienił oblicze. W projekcie nowej butelki zastosowano unikalne rozwiązania technologiczne, liczne zabezpieczenia i efektowne wizualizacje. Zmienione logo marki symbolizuje dziedzictwo rodziny Smirnovów – siłę oraz indywidualizm. Towarzysząca unowocześnionej marce komunikacja pod hasłem „Smirnoff. Zdecydowanie światowy”, kojarzy się z gwarancją niezmiennie najwyższej jakości, która spełnia oczekiwania nawet najbardziej wymagających konsumentów.

Diageo

Diageo to producent i dystrybutor jednych z najbardziej znanych marek alkoholowych na świecie, z kategorii alkoholi mocnych, win i piw. Firma posiada m.in. takie marki jak: Johnnie Walker, Guinness, Smirnoff, J&B, Baileys, Cuervo, Tanqueray, Captain Morgan, Crown Royal, wina Beaulieu Vineyard i Sterling Vineyards. Diageo to międzynarodowa firma, prowadząca sprzedaż w 180 krajach na całym świecie. Firma jest notowana na giełdach w Nowym Jorku i Londynie.

Więcej informacji na temat Diageo, jej pracowników, marek, wyników biznesowych można znaleźć na http://www.Diageo.com

Dodatkowe wiadomości na temat odpowiedzialnego picia alkoholu oraz informacje o inicjatywach z tym związanych: www.DrinkIQ.com

Pamiętaj, pij odpowiedzialnie!

Na Zdrowie!

(Tekst i zdjęcia: materiały prasowe Diageo Polska.)

Robert Hess i The Income Tax Cocktail

Zbliża się okrutny czas, kiedy trzeba rozliczyć się z fiskusem. Ahhhh… Otoczeni ze wszystkich stron pitami i innymi misternie zaszyfrowanymi papierami próbujemy odnaleźć się w tej ekstremalnej sytuacji. Zachowanie pogody ducha przy zmaganiu się z rozliczneniami, to podstawowa zasada. Jak się okazuję, w podtrzymaniu dobrego nastroju może nam pomóc koktajl, który został stworzony dokładnie na tę okazję. Sprawdźcie jak Robert Hess przygotowuje The Income Tax Cocktail!

Dita Von Teese w kolaboracji z marką Cointreau!

Jakiś czas temu firma Bacardi wypuściła serię filmów – ‚True Originals’, które w kapitalny sposób przedstawiały barmaństwo w świetle sztuki. Koncern w swoją kampanię zaangażował 4 barmanów z całego świata, reprezentujących różne style i kultury. Studiując te kultowe materiały, możemy poszerzyć  swoją wiedzę o japońskim hard shake’u, ciosaniu lodu z potężnych i masywnych brył, czy spojrzeć na bar z perspektywy laboratorium. Niekwestionowany sukces filmów z serii ‚True Originals’ świadczy o dużym popycie na tego rodzaju kampanie reklamowe. Idąc śladami firmy Bacardi, coraz więcej koncernów alkoholowych postanawia promować swoje produkty w ten właśnie sposób. Przyszła kolej na… Cointreau!

Producent francuskiego likieru pomarańczowego stworzył serię 3 odcinków, które na pierwszy rzut oka bardzo przypominają dzieło twórców ‚True Originals’. Po głębszym zapoznaniu się z materiałem, jesteśmy jednak w stanie wyłapać różnice, które podkreślają unikatowość filmów, w których pierwszoplanowym bohaterem jest butelka Cointreau. Marka skupia się bardziej na historii i na klasycznym podejściu do problematyki. Twarzą tej kampani, jest niezwykle zmysłowa Dita Von Teese, której wdzięki i burleskowe występy są chyba wszystkim znane. Jak do tej pory mamy okazję zapoznać się z filmami przedstawiającymi 3 szlachetne koktajle. Sidecar, Margarita i Cosmopolitan…

The Sidecar

The Margarita

The Cosmopolitan

Pamiętaj, pij odpowiedzialnie!

Salut!

I EDYCJA DIRTY SHAKERS – TIME TO FLAIR ZA NAMI!

Flair jest to styl w sztuce barmańskiej, który ogółem mówiąc polega na ekstremalnym łamaniu grawitacji. Niesamowicie widowiskowy spektakl, któremu towarzyszą lewitujące butelki czy shakery, jest efektem ‚magicznego dotyku’ mistrzów tej dziedziny. Flair systematycznie zdobywa w naszym kraju coraz większą popularność i grono pasjonatów, którzy zacięcie kształcą i podnoszą swoje umiejętności w tym stylu. Kolejne wydarzenia mające na celu promocję tej sztuki w Polsce świadczą o potężnym potencjale, który tkwi w efektownej gałęzi barmaństwa…

(Z)DOLNY ŚLĄSK…

Przyszła i kolej na stolicę Dolnego Śląska! 3 kwietnia bieżącego roku, to data niezwykle istotna i zarazem przełomowa dla kultury barmańskiej we Wrocławiu.Wszystko za sprawą projektu Dirty Shakers – Time To Flair, którego autorem jest perspektywiczny barman i zapalony pasjonat – Dariusz Owczarek. Przy współpracy z kultowym klubem Daytona i agencją barmańską Bar4You podjął się realizacji tego szlachetnego wydarzenia. Wszyscy ludzie, którzy tego wiosennego, niedzielnego wieczoru zjawili się na Dirty Shakers, zostali poczęstowani bardzo sytą porcją adrenaliny! Daytona wdzięcznie bujała się w rytmie FLAIRU!

13 zawodników z całego kraju zjechało się do Daytony, aby stanąć do zaciętej rywalizacji o prestiż oraz nagrody materialne. Podczas kilkuminutowych pokazów, miłośnicy flairu z Poznania, Trójmiasta, Zielonej Góry, Warszawy czy Krakowa, prezentowali swoję skomplikowane układy, przygotowując jednocześnie 3 koktajle. Umiejętności każdego z uczestników konkursu, weryfikowane były przez gremium sędziowskie,s w skład którego wchodzili: Grzegorz Zięba (WFA i IFL); Marcin ‚Masakra’ Osypiński (IFL i Flair Academy); Maciej Szymański (MSBiS). Zawodnicy byli oceniani zarówno w kategorii Working Flair jak i Exhibition.Smak koktajli kreowanych przez zawodników oceniała komisja degustacyjna składająca się z dwóch osób: Paulina Kwasiborska (MSBiS) oraz Jakub Gajda.

I Edycje Dirty Shakers – Time To Flair, zasłużenie zwyciężył pochodzący z Warszawy Marcin Kulikowski. Absolwent dziennikarstwa, pasjonujący się kinematografią, w swoim porywającym występię zdobył uznanie gremium sędziowskiego i publiczności, która odwdzięczyła się ognistym dopingiem i gromkimi brawami.

Na drugiej pozycji uplasował się młodzieniec pochodzący z Rudej Śląskiej, Karol Radłowski reprezentujący Flair Academy. 3 miejsce przypadło pomysłodawcy i twórcy Dirty Shakers, Dariuszowi Owczarkowi (Klub Daytona i firma Bar4You).

Puchar za najlepszy koktajl, który został ufundowany przez Międzynarodową Szkołę Barmanów i Sommelierów, trafił w ręce Przemysława Marczuka reprezentującego Flair Gym. Ten młodzieniec z Białegostoku wierzy, że ‚nie ma rzeczy niemożliwych’ i jak widać z każdym swoim kolejnym występem potwierdza słuszność tej teorii.

Na licznie zgromadzoną publiczność, która tego wieczoru przybyła do Daytony, oprócz soczystej porcji flairu czekało wiele innych atrakcji. Liczne konkursy z nagrodami, występ porywającego Beatboxera oraz obłędne promocję na trunki, którymi bar wręcz kipiał.

Władzę nad adapterami powierzono rezydentom muzycznym Dirty Shakers. Dj Sheevia i Dj Klimas przyprawili pikantnie after party o tłuste bity, które skutecznie zmotywowały obecnych gości do upojnej zabawy.

Dirty Shakers to kolejny, perspektywiczny projekt na flairowej mapie Polski. Wrocław zdobyty! Dolny Śląsk bogatszy o kolejną wspaniałą inicjatywę. Wszystkim zawodnikom należą się duże gratulacje za wole walki i uczestnictwo w tym wydarzeniu. Organizatorom i wszystkim, którzy w jakiś sposób przyczynili się do tej inicjatywy również. Do zobaczenia wkrótce.

ROZMOWA Z DARIUSZEM OWCZARKIEM

Alkoteka.pl: Ostatnie dwa lata dla polskiego barmaństwa były bardzo obiecujące. Wiele wydarzeń rokujących świetlaną przyszłość. Jesteś autorem kolejnego projektu, którego idea ma na celu promowanie flairu w naszym kraju. Powiedz co było motywacją, bodźcem do stworzenia projektu pod tytułem Dirty Shakers?

Dariusz Owczarek: Trenuję i pasjonuję się flairem od 1,5 roku. Odkąd zacząłem tylko jeździć na konkursy, to obserwowałem w jaki sposób są organizowane. Nigdy wcześniej nie było takiego wydarzenia we Wrocławiu. Chciałem żeby to miasto miało możliwość styczności z tym stylem. Są miejsca gdzie można napić się świetnego koktajlu, jednak chciałem aby zagościła można powiedzieć ta bardziej efektowna odsłona barmaństwa.

A.: Sprowadziłeś do Daytony barmanów z całego kraju. Reprezentanci z Poznania, Krakowa, Warszawy, Zielonej Góry, Białegostoku etc. Wspaniała sprawa. Dirty Shakers z założenia ma być wydarzeniem cyklicznym odbywającym się niedługich odstępach czasowych, czy raczej będziecie podejmować się tego wyzwania powiedzmy raz na rok?

D.O.: Organizacja tego wydarzenia wymaga poświęcenia ogromnej ilości czasu, pracy i zaangażowania w tą inicjatywę. Wierzę, że dzisiejszy dzień byłem krokiem ku lepszej przyszłości. Bardzo bym chciał żeby odbywały się takie imprezy we Wrocławiu. W tym momencie mamy zamiar robić Dirty Shakers raz na rok. Chcemy aby wszystko się rozwijało i następny konkurs chcielibyśmy zoorganizować w formule open. I edycja została skierowana do barmanów trenujących do trzech lat. Kolejna edycja będzie dotykała już większej rzeszy barmanów. Zarówno z Polski jak i miejmy nadzieję spoza granic naszego kraju. Konkurs jest organizowany przy współpracy z World Flair Association i już przed pierwszą edycją mieliśmy zapytania od zawodników z innych krajów. Miejmy nadzieję, że kolejna edycja zaangażuję najlepszych zawodników z Polski i zagranicy.

A.: Na potrzebę promocji projektu Dirty Shakers, stworzyliście sondę pytając wrocławian: ‚Czym jest flair?’ Odpowiedzi były dość groteskowe. Z perspektywy organizatora dzisiejszej imprezy, powiedz mi czego ludzie dzisiejszej nocy mieli okazję dowiedzieć się o tej sztuce w barmaństwie?

D.O.: Dirty Shakers promowaliśmy jako wydarzenie kulturalno rozrywkowe. Konkurs barmański połączony z niepowtarzalną imprezą dla ludzi pracujących w gastronomii. Miejmy nadzieję, że w przypadku kolejnej sondy, usłyszymy więcej trafnych odpowiedzi i więcej ludzi będzie znało flair. Nazwa dla zwykłego człowieka może być dość kontrowersyjna. Padały takie odpowiedzi jak np. – flet! Flair systematycznie rozwija się w naszym kraju, co zawdzięczamy działaniom niektórych ludzi. Dirty Shakers na pewno otworzyło jakiejś części ludzi oczy na tą sztukę. Świetnie i oby tak dalej.

A.: Czy z flairem można się spotkać na co dzień we Wrocławskiej kulturze barowej?

D.O.: Daytona jest miejscem kojarzonym z flairem. Mamy tu 4 bary i staramy się systematycznie rozwijać i pracować w tym stylu. Dziwne jest to, że w naszym mieście są barmani, którzy rzucają. Ukrywają się z tym jednak i nie pokazują tego. Czas wyjść z podziemia i mam nadzieję, że coraz więcej lokali będzie mogło się poszczycić utalentowanymi barmanami, którzy będą rzucać. Jak widać po dzisiejszej imprezie zainteresowanie ze strony publiczności jest duże więc trzeba jeszcze ciężej pracować nad rozwojem tego wszystkiego.

A.: Powiedz czym jest dla Ciebie flair omijając raczej standardowe sformułowania.

D.O.: Pomijając to, że jest pasją, to jest to niesamowita przygoda. Flair jest stylem życia. Podróże jakie umożliwia, są niezapomnianymi chwilami. Możliwości jakie otwierają się w życiu dzięki temu, są bezcenne.Mnóstwo nowych przyjaźni i znajomości. Każda sekunda na scenie daje ogromnego kopa adrenaliny, którego nie da się zastąpić niczym innym. Każdemu rzyczę takich doświadczeń. Cudowna rzecz.

A.: Dziękuję bardzo za rozmowę i z niecierpliwością oczekujemy kolejnych projektów Darka Owczarka.

DIRTY SHAKERS – TIME TO FLAIR!

1. Marcin Kulikowski

2. Karol Radłowski

3. Dariusz Owczarek

4. Michał Kobylański

5. Przemysław Marczuk

6. Michał Korcz

7. Grzegorz Matuszak

8. Tomasz Malinowski

9. Kamil Szuchalski

10. Kacper Michowski

11. Adam Brańczyk

12. Kamil Szczygieł

13. Przemysław Sysło

Kolejna Edycja Hard Flair Monday już 11 Kwietnia!

Już w najbliżyszy poniedziałek Hard Rock Cafe w Warszawie gościć będzie ludzi, którzy specjalizują się w łamaniu praw grawitacji! Niech butelki wzbiją się w powietrze!

To już kolejna edycja Hard Flair Monday, czyli wydarzenia, które na celu ma promowanie tego jakże efektownego stylu barmańskiego w naszym kraju. Jak zawsze możemy się spodziewać potężnej dawki wirujących  butelek i shakerów, które w rękach zawodników nabierają innego wymiaru.

Układy prezentowane przez barmanów (zarówno juniorów, jak i tych z kategorii Pro). Pokaz w  tandemie, w wykonaniu Marka Posłusznego i Tomka Małka, liczne konkursy dla publiczności z nagrodami oraz soczyste promocje na barze! To wszystko otrzymacie już w najbliższy poniedziałek na kolejnej edycji Hard Flair Monday. Wstęp jest za darmo więc oszczędzony kapitał będziecie mieli okazję spożytkować na wyrafinowane koktajle, które pomogą Wam w świetnej zabawie.  Impreza staruję o 20.30! Nie możecie tego przegapić!

Bujajmy się w rytmie FLAIRU!

Partnerzy: Hard Rock Cafe, BOLS, Pepsi, APS Polska

Z Perspektywy Barmana: Skazani na studia…

Z perspektywy barmana.
Z perspektywy barmana.

Poszukując rentownego zajęcia kierujemy się określonymi kryteriami, które wyznaczają nam odpowiednią drogę naszych zawodowych łowów. Wszystko oczywiście ściśle uzależnione jest od naszego statusu życiowego i… wieku. Istotne jest aby nasza wymarzona praca wiązała się z atrakcyjnymi zarobkami. Kolejnym kryterium jest zużycie energii poprzez wysiłek fizyczny i psychiczny jaki jesteśmy zobowiązani włożyć w nasze obowiązki. To jest ważne. Każdy przecież chce ‚zarobić i się przy tym nie narobić!’. Te wartości, które zostały wymienione powyżej należą do grupy płytkich. Niestety w niektórych środowiskach branżowych odsetek ludzi charakteryzujących się tym przysposobieniem do życia i pracy, jest skandalicznie… za dużo! Ludzie są namaszczeni hedonistycznymi skłonnościami i niekiedy są one najwyżej uplasowane w piramidzie priorytetów.

‚ŚREDNIA ZAROBKÓW TO 5 TYSIĘCY…JAKA SZKODA, ŻE W 5 MIESIĘCY!’

Od czasu do czasu zdarza mi się posłuchać radia. Kiedyś niezupełnie przypadkiem natrafiłem na jakże ciekawą audycję, w której poruszana była problematyka pracy za barem. Bardzo interesujący materiał opowiadający o superlatywach związanych z tym zajęciem. Słuchając uważnie gości tej stacji i ich malowniczych wypowiedzi, przed oczami uformował mi się obraz przedstawiający utopijną wizję życia barmana. Słuchając kolejnych aspektów wymienianych podczas audycji, najbardziej był charakterystyczny moment, w którym poruszona została kwestia finansów. Przede wszystkim uderzyło mnie stwierdzenie mówiące o tym, że w tej branży dużo się zarabia. Co jak co, jednak mówiąc o gastronomii nie powinno się generalizować. Z dnia na dzień wszystko może ulec zmianie… Średnia zarobków została określona jako 5 tysięcy. W moich oczach jest to całkiem pokaźna kwota i grubo przesadzona. Są miejsca, które oferują takie sumy banknotów, jednak jest ich bardzo mało. Nie koniecznie idą one w parze również z jakością wykonywanej pracy…

Takie stwierdzenia niektórych bardzo stymulują i przenoszą w świat marzeń. Student borykający się z bezrobociem, zmuszony do życia na konserwach i ‚kebsach’ słysząc takie wypowiedzi wpada na szczwany plan. Będę królem baru. Niczym Tom Cruise podrzucę kubkiem… kobiety oszaleją. Kolorowego drina sporządzę, wrzucę ‚słomkę’ i cytrynkę. Zgarnę dużą kapustę i będzie pięknie. Yeahhh… Lekko łatwo i przyjemnie.  W ten sposób zmotywowana armia przyszłych barmanów kończy kursy mówiące o ich przygotowaniu i gotowości do pracy.  Każdego miesiąca jest ich coraz więcej i więcej. Mnożą się w zastraszającym tempie. Rynek jest przesycony, rynek się psuję… może być źle.

Podróżuję po portalach gromadzących oferty pracy i znajduję… setki ogłoszeń, w których ‚barmani’ rozpaczliwie poszukują pracodawcy, reklamując swe osoby w krótkich tekstach typu: ‚Pilnie poszukuję pracy w charakterze barmana. Mam duże doświadczenie, znam języki, jestem uczciwy…’ Stosunek takich ogłoszeń do realnych ofert jest miażdżący. Świadczy to o fatalnej sytuacji w gastronomii. Również o tym,  że rzeczywistość weryfikuję drastycznie nasze marzenia i nie jest tak pięknie jak chociażby w … radiu! Gdzie zatem te kolorowe drinki i piękne panie [czy mężczyźni] okupujący nasz bar?!

Barmaństwo w naszym kraju nie jest postrzegane jako profesja. To boli. Nasz ‚zawód’ odbierany jest właśnie jako piękne zajęcie, które wiernie będzie nas zaopatrywało w tłustą gotówkę przez czas, który spędzimy na studiach. Stosunek ludzi, którzy wykonują tę pracę z miłością i pasją jest jeszcze za mały. Na rzecz opętanych zajawkowiczów, barmaństwo bombardowane jest sezonowymi graczami, którzy lewitują za ladami, oczami błądząc gdzieś w przestworzach, będąc jednocześnie esencją wszystkich stereotypów krążących w eterze o sylwetce barmana/ki.  Goście odwiedzający ich bary częściej zaskakują, niż są sami zaskakiwani… Taka tej profesji studencka dola jest…

Doceniać należy tych ludzi, którzy ponad atrakcyjne zarobki stawiają rozwój i pasję. Oni rządzą za barami, błyszczą i nadają tej profesji miano sztuki. Hipnotyzującymi ruchami niczym malarze tworzą dzieła sztuki. Nie chodzi tu o te ‚5 tysięcy’. Chodzi o miłość, spełnienie i możliwość kreowania dobrego imienia barmaństwa, rzeczy, która nadaję sens życiu niektórym ludziom. Nadzieję należy żywić, że narodzi się pokolenie barmanów, którzy stworzą nowy gatunek… Natural Born Bartenders…

One Love…

Święty Z Bostonem: swietyzbostonem@gmail.com

Impreza „PARTY &ARTY” Tuned up by Desperados otworzyła niezwykłą wystawę sponsorowaną przez markę Desperado.

Party & Arty by Desperados
Party & Arty by Desperados

2 kwietnia 2011 w Centrum Działań Twórczych – 1500 m2 do wynajęcia odbyła się wyjątkowa impreza połączona z wernisażem wystawy sponsorowanej przez markę Desperados – „Party&Arty” Tuned up by Desperados. Artystycznych doznań dostarczyli twórcy, którzy wykonali swoje dzieła zainspirowane niezwykłym światem marki. Imprezowe wrażenia zapewnili najlepsi DJ’e, a także moc zaskakujących atrakcji. Wystawę można oglądać w Centrum Działań Twórczych do 9 kwietnia 2011 roku.

Podczas wernisażu „Party&Arty” Tuned up by Desperadosa, którego sponsorem była marka Desperados, swoje prace zaprezentowali Agata „Endo” Nowicka, Przemysław „Trust” Truściński oraz Sylwester Łuczak. Artyści przygotowali instalacje zainspirowane projektami konsumentów, które powstały podczas akcji „Tune up your party”. Uczestnicy imprezy mogli porozmawiać z twórcami na temat ich inspiracji podczas spotkań autorskich.

Party & Arty by Desperados
Party & Arty by Desperados

Znany rysownik Przemysław „Trust” Truściński świat marki Desperados przełożył na komiks w dzikim klimacie latino, połączony z surrealistyczną wizją metropolii. Wizję „Trusta” uzupełniało taneczne show w wykonaniu intrygującej tancerki. Słynna ilustratorka Agata „Endo” Nowicka stworzyła dziki i nieokiełznany totem w kształcie butelki. Jego wnętrze kryło w sobie niespodziankę, którą odkryli uczestnicy imprezy. Sylwester Łuczak wykreował multimedialny świat miejskiej iluzji, gdzie można było kompletnie stracić poczucie rzeczywistości.

Podkreślając artystyczny klimat imprezy, każdy miał możliwość pozostawienia cząstki siebie na gigantycznej butelce Desperadosa, tuningując ją i kreując własną wizję świata marki. Uczestnicy stworzyli również wspólne dzieło – etykietę Desperadosa, łącząc malutkie elementy w jeden wielki obraz. Wszyscy podziwiali też wystawę butelek z etykietami stworzonymi w ramach akcji „Tune up your party”.

Party & Arty by Desperados
Party & Arty by Desperados

Podczas imprezy sponsorowanej przez markę Desperados – „Party&Arty” Tuned up by Desperados nie zabrakło też zaskakujących atrakcji prosto ze świata marki. Zabawa fluorescencyjną farbą rozlaną na prawdziwych bębnach w specjalnym pokoju UV, zapewniła niezwykłe efekty wizualne i muzyczne. Uczestnicy imprezy mogli też ozdabiać ciała dzikimi wzorami, a efekty malowania uwieczniać na zdjęciach zrobionych w fotoautomatach. Każdy kto chciał zatrzymać w pamięci artystyczny klimat imprezy, dostał na pamiątkę budge projektu Przemysława „Trusta” Truścińskiego.

Uczestników zaskoczyły też niezwykle postacie rozkręcające imprezę: prawdziwi macho, wojownicy Lucha Libre, drapieżne kobiety-kotki czy dzikie kobiety-jaszczurki. Piękne tancerki w klatkach zaprezentowały wyjątkowe umiejętności taneczne. Na imprezie po raz pierwszy zaserwowano wyjątkowy drink na bazie Desperadosa – Despejito!

Wszystkie atrakcje podkręcała najlepsza muza – gwiazdą wieczoru był Freddy Jay, charyzmatyczny DJ z Francji. Udowodnił, że jest mistrzem łączenia stylów i drzemie w nim niesamowita energia. O dzikie rytmy na parkiecie zadbali również Jacob Seville i duet DJ’ski Last Robots.

Wśród uczestników na imprezie bawili się również Parycja Kazadi, Żora Koroliow, Alan Andersz i Monika Mrozowska. Wszystkich do szalonej zabawy zagrzewał prowadzący wydarzenie – Piotr „Kędzior” Kędzierski.

Niezwykła wystawa sponsorowana przez markę Desperados pozostanie w Centrum Działań Twórczych przez tydzień. Będzie dostępna dla wszystkich zwiedzających do soboty 9 kwietnia 2011 roku, od godziny 12.00 do 18.00. Wstęp na wystawę jest bezpłatny, wystarczy podać hasło: Desperados.

Informacje dodatkowe o artystach:

Przemysław „Trust” Truściński – rysownik komiksowy tworzący pod pseudonimem „Trust”. Absolwent wydziału grafiki na łódzkiej Akademii Sztuk Pięknych. Kilkakrotnie zdobywał nagrody na Międzynarodowym Festiwalu Komiksu w Łodzi. Tworzy między innymi dla tytułów takich jak: Gazeta Wyborcza, Newsweek, Machina, Playboy. Był zaangażowany w projekt „Komiks kontra AIDS” oraz antologię „44”, wydaną przez Muzeum Powstania Warszawskiego, której był dyrektorem artystycznym. Stworzył postać Wiedźmina do gry „The Witcher”. Jego prace wielokrotnie wystawiano w Polsce i na świecie.

Agata „Endo” Nowicka – ilustratorka i rysowniczka komiksowa. Karierę rozpoczęła od bloga rysunkowego komix.blog.pl. Jej ilustracje publikują m.in. Elle, Wysokie Obcasy, Przekrój, Twój Styl, Exklusiv, a od niedawna również amerykański New Yorker. Jest autorką większości okładek pisma Lampa. Prace Agaty były wystawiane na wielu wystawach w Polsce i zagranicą, a na bieżąco można je oglądać na jej stronach: http://www.agatanowicka.com, http://www.flickr.com/photos/agatendo i na jej oficjalnym profilu na Facebooku.

Sylwester Łuczak – zajmuje się łączeniem filmu, fotografii, sztuk wizualnych, muzyki i performance’u. Pracuje przy realizacji instalacji i projekcji multimedialnych, scenografii, oprawy wizualnej koncertów oraz spektakli teatralnych w Warszawie i w Berlinie. Tworzy zarówno duże produkcje komercyjne, jaki i eksperymentalne projekty artystyczne. Brał udział w licznych festiwalach międzynarodowych, a także realizował niezależne projekty multimedialne między innymi w Centrum Sztuki Współczesnej w Warszawie.

Pamiętaj, pij odpowiedzialnie!

Na Zdrowie!

(Tekst i zdjęcia: materiały prasowe organizatora.)

Ciekawy konkurs o drinkach.

Konkurs Drinki Świata
Konkurs Drinki Świata

Lubisz przygotowywać drinki dla rodziny i przyjaciół? Chcesz wykazać się kreatywnością i wiedzą o drinkach? Aby zdobyć profesjonalne szkło z najnowszej kolekcji „Drinki Świata by KROSNO”, Krośnieńskie Huty Szkła zapraszają do wzięcia udziału w konkursie internetowym.

Konkurs rusza w Prima Aprilis – to nie żart, ale szansa na świetną zabawę z drinkami. Od 1. kwietnia na stronie www.krosno.com.pl/konkurs publikowane będą pytania dotyczące „Drinków Świata”. Odpowiedzi można szukać w portalu Krośnieńskich Hut Szkła. Dodatkowo, każdy uczestnik musi zaproponować hasło reklamowe dla kolekcji szkła „Drinki Świata by KROSNO”.

Co zrobić żeby wygrać? Należy wysłać wypełniony formularz zgłoszeniowy znajdujący się na stronie konkursu. Zwycięzcy konkursu zostaną wytypowani spośród wszystkich uczestników, którzy nadeślą prawidłowe odpowiedzi na pytania oraz zaproponują najciekawsze i najtrafniejsze hasło reklamowe dla linii „Drinki Świata by KROSNO”. Konkurs podzielony jest na 3 etapy i w każdym z nich będzie wyłonionych 5 zwycięzców.

Więcej informacji na www.krosno.com.pl

Pamiętaj, pij odpowiedzialnie!

Na Zdrowie!

(Tekst i zdjęcia – materiały prasowe Krosno.)