Z Perspektywy Barmana: Skazani na studia…

Z perspektywy barmana.
Z perspektywy barmana.

Poszukując rentownego zajęcia kierujemy się określonymi kryteriami, które wyznaczają nam odpowiednią drogę naszych zawodowych łowów. Wszystko oczywiście ściśle uzależnione jest od naszego statusu życiowego i… wieku. Istotne jest aby nasza wymarzona praca wiązała się z atrakcyjnymi zarobkami. Kolejnym kryterium jest zużycie energii poprzez wysiłek fizyczny i psychiczny jaki jesteśmy zobowiązani włożyć w nasze obowiązki. To jest ważne. Każdy przecież chce ‚zarobić i się przy tym nie narobić!’. Te wartości, które zostały wymienione powyżej należą do grupy płytkich. Niestety w niektórych środowiskach branżowych odsetek ludzi charakteryzujących się tym przysposobieniem do życia i pracy, jest skandalicznie… za dużo! Ludzie są namaszczeni hedonistycznymi skłonnościami i niekiedy są one najwyżej uplasowane w piramidzie priorytetów.

‚ŚREDNIA ZAROBKÓW TO 5 TYSIĘCY…JAKA SZKODA, ŻE W 5 MIESIĘCY!’

Od czasu do czasu zdarza mi się posłuchać radia. Kiedyś niezupełnie przypadkiem natrafiłem na jakże ciekawą audycję, w której poruszana była problematyka pracy za barem. Bardzo interesujący materiał opowiadający o superlatywach związanych z tym zajęciem. Słuchając uważnie gości tej stacji i ich malowniczych wypowiedzi, przed oczami uformował mi się obraz przedstawiający utopijną wizję życia barmana. Słuchając kolejnych aspektów wymienianych podczas audycji, najbardziej był charakterystyczny moment, w którym poruszona została kwestia finansów. Przede wszystkim uderzyło mnie stwierdzenie mówiące o tym, że w tej branży dużo się zarabia. Co jak co, jednak mówiąc o gastronomii nie powinno się generalizować. Z dnia na dzień wszystko może ulec zmianie… Średnia zarobków została określona jako 5 tysięcy. W moich oczach jest to całkiem pokaźna kwota i grubo przesadzona. Są miejsca, które oferują takie sumy banknotów, jednak jest ich bardzo mało. Nie koniecznie idą one w parze również z jakością wykonywanej pracy…

Takie stwierdzenia niektórych bardzo stymulują i przenoszą w świat marzeń. Student borykający się z bezrobociem, zmuszony do życia na konserwach i ‚kebsach’ słysząc takie wypowiedzi wpada na szczwany plan. Będę królem baru. Niczym Tom Cruise podrzucę kubkiem… kobiety oszaleją. Kolorowego drina sporządzę, wrzucę ‚słomkę’ i cytrynkę. Zgarnę dużą kapustę i będzie pięknie. Yeahhh… Lekko łatwo i przyjemnie.  W ten sposób zmotywowana armia przyszłych barmanów kończy kursy mówiące o ich przygotowaniu i gotowości do pracy.  Każdego miesiąca jest ich coraz więcej i więcej. Mnożą się w zastraszającym tempie. Rynek jest przesycony, rynek się psuję… może być źle.

Podróżuję po portalach gromadzących oferty pracy i znajduję… setki ogłoszeń, w których ‚barmani’ rozpaczliwie poszukują pracodawcy, reklamując swe osoby w krótkich tekstach typu: ‚Pilnie poszukuję pracy w charakterze barmana. Mam duże doświadczenie, znam języki, jestem uczciwy…’ Stosunek takich ogłoszeń do realnych ofert jest miażdżący. Świadczy to o fatalnej sytuacji w gastronomii. Również o tym,  że rzeczywistość weryfikuję drastycznie nasze marzenia i nie jest tak pięknie jak chociażby w … radiu! Gdzie zatem te kolorowe drinki i piękne panie [czy mężczyźni] okupujący nasz bar?!

Barmaństwo w naszym kraju nie jest postrzegane jako profesja. To boli. Nasz ‚zawód’ odbierany jest właśnie jako piękne zajęcie, które wiernie będzie nas zaopatrywało w tłustą gotówkę przez czas, który spędzimy na studiach. Stosunek ludzi, którzy wykonują tę pracę z miłością i pasją jest jeszcze za mały. Na rzecz opętanych zajawkowiczów, barmaństwo bombardowane jest sezonowymi graczami, którzy lewitują za ladami, oczami błądząc gdzieś w przestworzach, będąc jednocześnie esencją wszystkich stereotypów krążących w eterze o sylwetce barmana/ki.  Goście odwiedzający ich bary częściej zaskakują, niż są sami zaskakiwani… Taka tej profesji studencka dola jest…

Doceniać należy tych ludzi, którzy ponad atrakcyjne zarobki stawiają rozwój i pasję. Oni rządzą za barami, błyszczą i nadają tej profesji miano sztuki. Hipnotyzującymi ruchami niczym malarze tworzą dzieła sztuki. Nie chodzi tu o te ‚5 tysięcy’. Chodzi o miłość, spełnienie i możliwość kreowania dobrego imienia barmaństwa, rzeczy, która nadaję sens życiu niektórym ludziom. Nadzieję należy żywić, że narodzi się pokolenie barmanów, którzy stworzą nowy gatunek… Natural Born Bartenders…

One Love…

Święty Z Bostonem: swietyzbostonem@gmail.com

3 thoughts on “Z Perspektywy Barmana: Skazani na studia…

  1. piękny! piękny! piękny!… tendencyjny tekst, może i był w tym pomysł ale grafomański przerost formy nad treścią pogrążył go. sorryyy

    Lubię

  2. Barman w Polsce nie jest i nie będzie postrzegany jako profesja ponieważ profesjonalnym barmanem jest się w zrzeszeniu gdzie zarabia się na szkoleniach i kursach. Profesjonalnym barmanem jest się we własnym piekiełku. Profesjonalnym barmanem nie jest się w knajpie która zatrudnia na „status studenta”. Chyba że zawodowcem jest się pomiędzy 18 a 26 rokiem życia. Nie jestem barmanką. Pracuję za barem, nie mam podkładki w postaci dyplomu ale jestem dobra w tym co robię i to kocham. Moja kariera skończy się za rok. Kariera mojej przyjaciółki skończyła się wczoraj, bo usłyszała że jest za stara. Ma 29 lat… Tom Cruise to bajka. 5 tysi to bajka.

    Lubię

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s