Z Perspektywy Barmana: Złe Nawyki.

Z perspektywy barmana.
Z perspektywy barmana.

Nadszedł moment, w którym zmuszony jestem do poruszenia smutnej problematyki. Zwyczajnie niewygodnie jest mówić o negatywnych rzeczach. Życie za barem jest cudowne… jasne. Wszyscy, którzy odnajdują w tym radość, pasję oraz miłość wychodzą z tego założenia. Jednak wszystko ma swoje dobre jak i złe strony. Każdy o tym wie… Tylko rzadko mówi o mniej przyjemnych sprawach…

Praca wzbogaciła moje życie o kilka uzależnień oraz nawyków, z którymi namiętnie toczę bitwę. Jak na razie ponoszę sromotną porażkę. Z każdego miejsca, w którym miałem do tej pory przyjemność pracować wyniosłem coś nowego.

Uzależnienie od kofeiny. Kawa oraz napoje energetyczne towarzyszą mi każdego dnia. Dokładając do tego nikotynę, którą mój umysł jest opętany, zakładam, że w wieku trzydziestu lat moja wątroba nadawała się będzie jedynie do… wymiany. Kawa budzi mnie i pozwala funkcjonować. Przynajmniej wmawiam to sobie każdego kolejnego dnia kiedy podążam do pracy, w ręku dzierżąc plastikowy kubek wypełniony tym właśnie napojem.

Papierosy! Każda przerwa od pracy wiąże się z terroryzowaniem płuc tymi szarlatanami. Zło w czystej postaci. Gastronomia nauczyła mnie jak się łatwo od nich uzależnić i jak żyć z tym fatalnym nałogiem. Oczywiście wszystko zależy od tego jak bardzo jesteś podatny na używki tego rodzaju. Zazdroszczę silnej woli barmanom/kom, którzy potrafią się wyrzec tej ‚przyjemności’. Niedługo dołączy do was kolejny tytoniowy abstynent…

Kolejną rzeczą nad którą szczerzę ubolewam, są nawyki żywieniowe, które również nie należą do tych najzdrowszych. Mój jadłospis w głównym stopniu składa się z wyżej wymienionych używek i kilku posiłków, które zazwyczaj serwują mi radośni kucharze pracujący w punktach oferujących szybką obsługę i powiedzmy ‚jedzenie’. Sam sposób konsumowania ciężko nazwać kulturalnym posilaniem się. Wygląda to bardziej jak opętany pies połykający swoją strawę. Tej wyjątkowej zdolności nauczyłem się podczas pracy w pewnym miejscu, gdzie na zjedzenie ‚staff lunchu’ miałem niespełna 5 minut. Tym samym wyzbyłem się cennej umiejętności jaką jest ‚delektowanie się’ na rzecz zwierzęcego nasycenia. Zdarza mi się wybrać do restauracji. W momencie kiedy moja druga połówka jest na etapie badania swojej potrawy, to ja przeglądam się w talerzu, który świeci pustkami.

Sen… I tu problem jest całkiem sporego kalibru. Wstanie o poranku wydaję się być rzeczą niemożliwą. Mimo tego, że z każdej strony otaczają mnie budziki dysponujące irytującymi melodyjkami, to ja niewzruszenie na ich donośne dudnienie, tkwię nieprzytomny w uścisku Morfeusza… do południa. Co najmniej… Zima jest najbardziej depresyjnym okresem pod tym względem. Bujanie w krainie snu rozpoczynam kiedy za oknem panuje ciemność. Pobudka i na zewnątrz nic się nie zmienia. Mrok… Wampirzy tryb życia…

Nie warto liczyć nieprzespanych nocy. Jest ich zbyt wiele. Wiercę się w łóżku i błagam o to aby zasnąć i obudzić się o poranku… Siedzę zatem w oparach dymu i piszę. Refleksji na temat swojego życia mam zbyt wiele… złych nawyków jeszcze więcej. Niektóre z nich są na tyle intymne, że nie mogę o nich pisać. Wszystko dzięki barowi oraz swojej słabej sile woli.

Normalny tryb życia? Stała praca od poniedziałku do piątku po 8 godzin? Chyba jednak nie… Złe nawyki istnieją i systematycznie jest ich coraz więcej. Czym są one jednak wobec radości jaka płynie ze świadomości, że wykonywane przez Ciebie zajęcie, daję Ci tyle radości i satysfakcji.

Musisz sobie odpowiedzieć na zajebiście ważne pytanie… Ja już to zrobiłem, a przynajmniej tak mi się wydaję.

Święty Z Bostonem: swietyzbostonem@gmail.com

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s