Rozmowa z Autorem ‚Czwartków z Molekułami w Sense’ – Tomkiem Raźniewskim.

Tomek Raźniewski
Tomek Raźniewski

Jedna z najbardziej znanych warszawskich ulic jaką jest Nowy Świat, to kultowy punkt na mapie stolicy, którego jedną z cech charakterystycznych jest duże nagromadzenie wszelkiej maści lokali gastronomicznych. Restaurację, kawiarnie, bary etc. Bardzo obszerna paleta wyboru, z której warto selekcjonować miejsca z pasją. To właśnie ma Sens(e)!

Jedna z pierwszych warszawskich restauracji mogąca się pochwalić kuchnią fusion. W bardzo wyrafinowany sposób od wielu lat łączą różnorodne tradycje kulinarne i konsekwentnie zaspokajają pragnienia swoich gości. Co ważniejsze wariacje kulinarne są przygotowywane na oczach wszystkich odwiedzających Sense. Wszystko za sprawą odkrytej kuchni, która jest bardzo charakterystycznym elementem scenografii.

W centralnym punkcie lokalu znajduję się cocktail bar, który bezwzględnie należy do warszawskiej czołówki. Zbiera się na to wiele czynników. Należy zacząć od barmanów, którzy opiekują się tym miejscem. Są to profesjonaliści, którym bardzo bliska jest misja promowania sztuki miksologi w każdej możliwej formie. Szef baru – Arnold Skiba, w towarzystwie Tomka Raźniewskiego oraz innych członków zespołu konsekwentnie otwierają umysły swoich gości na potężny świat koktajli.

Arnold Skiba i Tomek Raźniewski
Arnold Skiba i Tomek Raźniewski

Czynniki, które wyróżniają Sense na tle innych cocktail barów, to między innymi: potężna selekcja wódek. Znajduję się tutaj ponad 115 gatunków tego zacnego trunku oraz bardzo obszerne portfolio naszych rodzimych produktów. Barmani również przygotowują smakowe wariacje z użyciem owoców, warzyw czy egzotycznych przypraw – Infuzję alkoholowe. Skosztować tu można między innymi wódki o smaku płatków róży, imbiru, cynamonu, jagód, ogórka, malin i wiele więcej…

Arnold Skiba
Arnold Skiba

Obszerna karta koktajli, która jest podzielona na cztery kategorie (Sense Era – selekcja koktajli autorskich; Martinis; Quickies – selekcja shotów; Classics – klasyczne wariacje) daje duże pole wyboru. W sekcji koktajli autorskich pozycję, które przykuwają uwagę, to Sense Collins (imbirowo – różana wódka, sok z cytryny, syrop z białego bzu, woda gazowana), Chivas Prince (Chivas Regal, sok jabłkowy, cukier waniliowy, syrop z białego bzu, sok cytrynowy) czy Warsaw Mule (Wódka Bols, wiśniówka, syrop z białego bzu, limonka, Angostura Bitters, piwo imbirowe). Jak widać tegorocznym motywem przewodnim jest biały bez. Karta jest systematycznie zmieniana więc ciekawi jesteśmy, czym zaskoczy nas kolejna wersja cocktail menu.

” W karcie znajduję się Warsaw Mule czyli odejście od klasycznego Moscow Mule. Nie oznacza to, że jeżeli tylko nas ktoś poprosi, nie przygotujemy Moscow Mule. Wręcz przeciwnie. Jesteśmy w stanie niemalże każdy koktajl zrobić…” – Tomek Raźniewski

Sekcja Martinis przedstawia się imponująco. Takie pozycje jak Sensual Tea (Wódka Bols, zielona herbata jaśminowa, różany i mirabelkowy syrop), czy Wild Ray & Chillitini (Wódka Bols, puree jagodowe i malinowe, syrop chilli) przykuwają uwagę.

Tomek Raźniewski
Tomek Raźniewski

Najbardziej rozbudowana jest selekcja koktajli klasycznych. Tutaj możemy poczuć dotyk historii, sięgając po White Lady, The Bronx, Sidecar, Mint Julep, Old Fashioned czy Manhattan.

Cocktail Bar w Sense, kryje dużo więcej niespodzianek. Godna podkreślenia jest praca Tomka Raźniewskiego, jaką wkłada w rozwój tego miejsca oraz sztuki miksologii w naszym kraju. Wszystko za sprawą projektu – ‚Czwartki z Molekułami‚, którego autorem jest właśnie Tomek. Pasjonat gastronomii molekularnej jest jedną z niewielu osób, które przecierają szlaki w naszym kraju dla tej dziedziny barmaństwa. Wszystkiego na temat tej inicjatywy możecie się dowiedzieć z rozmowy jaką przeprowadziliśmy jakiś czas temu z Tomkiem…

ROZMOWA Z TOMKIEM RAŹNIEWSKIM

[BARMANEM Z SENSE, AUTOREM PROJEKTU -‚CZWARTKI Z MOLEKUŁAMI’]

Tomek Raźniewski
Tomek Raźniewski

Alkoteka.pl: Wróćmy do korzeni. Opowiedz, jak się zaczęła twoja przygoda z barmaństwem?

Tomasz Raźniewski: To całkiem śmieszna historia, gdyż zupełnie czym innym się zajmowałem. Miałem być urzędnikiem państwowym zgodnie z tym czego chciała moja mama. Popracowałem pół roku w ten sposób i stwierdziłem, że mogę wrócić po 40 do tego nudnego zajęcia. W Ciechanowie, w podziemiach Browaru Ciechan, była moja pierwsza praca na barze. Był to lokal taty mojego kolegi i okazało się, że dużo lepiej odnajduję się w pracy z ludźmi, a nie przekładaniu papierków i tym się zainteresowałem. Wyjechałem do Irlandii. Spędziłem tam dwa lata. Pracowałem w bardzo fajnej, luksusowej restauracji. Tam zaczynałem od odbierania kurtek przychodzących i mówiłem ‚sank you’. Robiłem dosłownie wszystko i w efekcie trafiłem na bar. Okazało się, że bar jest potężnym źródłem wiedzy. Bardzo mi się to podobało i chciałem jak najwięcej się nauczyć. Systematycznie rozwijałem się i miałem do tego dobre podstawy chociażby z tego powodu, że selekcja alkoholi była dużo większa niż u nas w kraju. W pewnym momencie kiedy już nie widziałem nadzieji na dalszy rozwój, to kupiłem bilet do Polski, pożegnałem się z wszystkimi i wróciłem do kraju. Pierwszą rzeczą jaką zrobiłem po powrocie do Polski, oczywiście zaraz po przeprowadzeniu się do Warszawy, to kurs barmański, który odbyłem. Zacząłem pracować trochę w Paparazzi. Było całkiem fajnie, tylko zrobiła się duża kolejka do przejścia na stanowisko samodzielnego barmana więc się zwolniłem i zrobiłem kolejne kursy barmańskie żeby udowodnić, że potrafię i chce bardzo. W końcu znalazłem się w Sensie. Świetnie tutaj dogaduję się z Arnoldem Skibą, który jest świetnym barmanem, jest szefem baru i ma ogromną wiedzę, a przede wszystkim jest bardzo zaangażowany w funkcjonowanie tego baru. Wyczucie smaku tego człowieka mnie stale zaskakuję. Wiele od niego się nauczyłem. Systematycznie odrabiając pracę domową, czytając książki, chodząc na kursy, szkolenia i zagłębiając się w barmaństwo jak najgłębiej się da…

Alkoteka.pl: Czym teraz jest dla Ciebie barmaństwo? Czy jest to emocjonująca przygoda czy raczej sposób na życie?

Tomek Raźniewski: Jest to jeden ze sposobów na życie. Świetnie się w tym odnajduję, lubię tą pracę. Kontakt z ludźmi, masa interesujących znajomości, a przede wszystkim jest to dla mnie nie zamknięta dziedzina. Nadal można zrobić wiele…wiele wiele nowych rzeczy. Z miesiąca na miesiąc ta dziedzina przeżywa progres. Z całym szacunkiem dla Ś.P. Pana Nowickiego i jego wyznawców, ale jest to wiedza sprzed wielu lat, a barmaństwo zmienia się z miesiąca na miesiąc tak jak już wspomniałem. Nowe rzeczy pojawiają się niemalże codziennie, więc dlaczego stać w miejscu.

Tomek Raźniewski
Tomek Raźniewski

Alkoteka.pl: Może mało płynnie chcielibyśmy przejść do kolejnego wątku, jakim są patologie obecne na naszej rodzimej scenie barowej...

Tomek Raźniewski: Wydaję mi się, że przede wszystkim krzywdzące dla nas jest to, że u nas jest to bardzo zgeneralizowane i mówiąc ‚barman’ ma się na myśli wszystkie osoby stojące za barem, a jest to troszkę zgubne… Za granicą obowiązują dwa terminy: barman i bartender. Barman pracuję po prostu w pubie i nalewa piwo. Nie powiem, że nie umiem nalewać piwa i że nie lubię tego robić ale jest to jednak troszkę za mało. Bartender, to opiekun baru, który ma wiedzę na temat każdej butelki, która znajduję się u niego za barem, umie doradzić, zna się przede wszystkim na miksologii, czyli mieszaniu koktajli. Potrafi sprawić, że gość czuję się zadbany. To również jest spowiednik, a nawet lepiej ponieważ podaję alkohol. Warto jest więc poróżnić te dwa terminy. Nie chodzi o to, że chcę się jakoś odcinać, ale jak spoglądam właśnie na te patologie, barmanów puszących się za barem, lansujących. No spoko. Tylko reprezentują wredne podejście do gościa, nalewanie czegoś za plecami, czy prawie przynoszenie z zaplecza i bywa to naprawdę dziwne. Czują obrazę jak zwróci im się, żeby skorzystali z jiggera. Wszyscy pragniemy aby było uczciwie. Oczywiście nie można mówić, że jest tak wszędzie jednak z takimi sytuacjami spotykamy się na co dzień.

Nie mówiąc już o tym, że wiele miejsc pracy – restauracji i barów nie są zwyczajnie przystosowane do pracy tego – Bartendera, tak aby mógł coś więcej zrobić niż nalewać piwo, bo w większości lokali bar wygląda jak ładna wystawa za którą stoi człowiek polerujący wdzięcznie szkło. Nie można ani tam usiąść ani właściwie do niego podejść. Nie raz spotykała mnie taka sytuacja, że podchodząc do baru i rozpoczynając rozmowę z barmanem, zza moich pleców wyłaniał się kelner pytając mnie czy chcę coś zamówić. Dziwna sprawa. Bar jest skazany na bycie wystawą więc właściwie jest on trochę niepotrzebny.

Tomek Raźniewski
Tomek Raźniewski

Bardzo trzeba się przykładać aby pchnąć kulturę picia koktajli do przodu. Nie zapominajmy o naszej długo kultywowanej kulturze spożycia alkoholi, gdzie nasi rodzice pamiętają, że była tylko wódka, piwo. Piwo z wódką, wódka z piwem i to są właściwie najczęściej zamawiane koktajle jeżeli oczywiście można tak powiedzieć.

Fajnie, że zaczynamy zwiedzać Europę, że potrafimy zauważyć, że w innym kraju na półeczkach stoją inne rzeczy, że można pomieszać, a może podejdę do bartendera i zapytam. Może on zna lepszy sposób jak to podać i mnie zaskoczy. Powoli ta otwartość się pojawia i z roku na rok coraz więcej ludzi pochodzi do mnie i opowiadają mi o swoich podróżach i związanymi z tym doświadczeniami barowymi.

Alkoteka.pl: Nie sądzisz, że głównym współczesnym promotorem barmańśtwa jest styl flair. Stereotypowe myślenie naszego społeczeństwa jest mocno zakorzenione i przy terminie barman ludzie dopisują skojarzenie – ten co rzuca butelkami.

Tomek Raźniewski: Nie raz spotykałem się ze stwierdzeniem, że dobry barman musi rzucać. Podziwiam ludzi zajmujących się flairem, ale spotkałem się z tym, że czasami nie wiedzą czym rzucają. Nie wiedzą co jest w tej butelce, ale to jest moim zdanie kwestia ich specjalizacji. Jest to fajne jednak uważam, że ma to swoje miejsce w klubach czy podczas pokazów. Ciężko jest mi wypowiadać się na ten temat gdyż nie jest to moja specjalizacja. Mam kolegów, którzy flairują, bardzo fajnie to wygląda i jak najbardziej ich popieram.

Tomek Raźniewski
Tomek Raźniewski

Alkoteka.pl: Uważasz, że jest możliwe aby połączyć wiedzę miksologiczną z wielu zakresów oraz flair?

Tomek Raźniewski: Myślę że tak, jednak jest to bardzo czasochłonne. Trzeba utrzymywać systematycznie zręczność, trzeba ćwiczyć wiele godzin. Wydaję mi się, że to połączenie może być bardzo absorbujące.

Alkoteka.pl: Czas na gastronomię molekularną! Jak opiszesz tą dziedzinę barmaństwa i jak się zaczęła twoja przygoda z molekułami?

Tomek Raźniewski: Miksologia molekularna kształtuję się od bardzo niedawna i ciężko jest powiedzieć czy już się ostatecznie ukształtowała. Wszystko zaczęło się od kuchni molekularnej, więcej jest restauracji niż cocktail barów i więcej jest kucharzy niż barmanów, którzy specjalizują się w tym. Zaczęło się to od tego, że zgromadzoną wiedzę na temat fizyki i chemii, przeniesiono do sztuki kulinarnej. Różne ciekawe sztuczki, reakcje oraz metody, które w efekcie szokują gości i poszerzają ich wiedzę na temat tego, co jedzą. Podanie tego samego w zupełnie inny zaskakujący sposób. Myli to nasze zmysły, patrzymy na coś, co wygląda jak placek z jagodami, po czym kosztujemy i okazuję się, że jest to puree ziemniaczane i kurczak. Jest to zabawa, jest to bardzo fajne, coś nowego. Mało tak naprawdę popularne, jednak uświadamia nas, że dalej jesteśmy w stanie zaskoczyć gościa w restauracji czymś, o czym zupełnie nie miał pojęcia. Gastronomia molekularna powoli zaczęła przechodzić na bar, zaczęto zmieniać konsystencje koktajli i podawać je w różny, wariacki, dziwny sposób. Te same koktajle w zupełnie innej odsłonie. Niektóre te elementy już były znane, wcześniej już ktoś używał suchego lodu, teraz wszystko zostało sklasyfikowane do jednego kotła, nazwane i niektórzy barmani zaczęli się w tym specjalizować i ja myślę, że jest to bardzo ciekawe. Jest to zupełnie nowa dziedzina. Praktycznie każda rzecz, którą zrobię, mogę ją nazwać jako swoją i przypisać sobie daną kreację. Nie o to chodzi, ale praktycznie tak jest na ten moment, bo mówię jest to dziedzina, która zaczęła się na świecie kilka lat temu. Zaczęła się gdzieś tam w Stanach Zjednoczonych, Hiszpanii, może trochę Francji i gdzieś to zaczęło przenikać na ten bar i z dużym powodzeniem i zaskoczeniem gości. Bar ma ten plus, że jesteśmy ciągle na widoku, gość może do nas podejść, usiąść, zapytać: ‚Co robisz?’; ‚Co masz tam w słoiczku?’; ‚Co podajesz?’. Zawsze widzę wśród gości sceptycyzm, strach i obawę, po czym gość próbuję takiego koktajlu i mówi: ‚łał, poznaję! To jest ten i ten smak, ten i ten drink!’. Ja myślę, że jest to bardzo fajne i ma bardzo duży potencjał.

Tomek Raźniewski
Tomek Raźniewski

Alkoteka.pl: Świadczy to o bardzo dużej uniwersalności barmana, jeżeli jest w stanie zgłębić się w tajniki miksologii molekularnej, gdyż sama miksologia klasyczna jest na tyle obszernym materiałem, że nie sposób jest ją ogarnąć. Im więcej wiedzy zdobywasz tak naprawdę tym mniej wiesz…

Tomek Raźniewski: Troszkę tak, tylko nad klasycznym barmaństwem pracuję się już od dobrych kilkudziesięciu lat, więc można powiedzieć, że jest więcej już rozbudowanych receptur, praw, teorii, wiele osób się tym zajmuję i właściwie coraz ciężej jest być odkrywczym. W przypadku miksologii molekularnej jest zupełnie inaczej. Z tygodnia na tydzień, z miesiąca na miesiąc pojawiają się krótkie filmiki, czy jakieś informację w internecie, że ktoś coś stworzył. We wszystkich miastach świata barmani tworzą podwaliny dla tej dziedziny, więc nie możemy zostać z tyłu i trzeba ciężko pracować.

Alkoteka.pl: Nie uważasz, że jest to dość ryzykowne promowanie miksologii molekularnej jeszcze przy dość niskim poziomie rozeznania naszego społeczeństwa w świecie chociażby koktajli klasycznych?

Tomek Raźniewski: W Sensie mamy bardzo dużo fajnych gości, lokal ma swoją duszę. Cocktail Bar, który bardzo dobrze funkcjonuję oraz bardzo smaczne jedzenie. Ja myślę, że dajemy rade i jest to uwarunkowane właśnie charakterem gości, którzy do nas przychodzą. To, że chcemy pchać do przodu miksologię, to myślę, że działa tylko na plus. To inni powinni patrzeć na siebie i zastanowić się dlaczego jeszcze są z tyłu. My nie obserwujemy innych tylko staramy się po prostu iść do przodu. Ciężko jest gdziekolwiek w Warszawie skosztować koktajli molekularnych, a my dajemy taką możliwość. Faktycznie można zaobserwować strach wśród gości: ‚ A czego pan tam dodaje?’, ‚Co to są za dziwne proszki?’, ‚To pewnie jakaś sama chemia’. Jest to bardzo zgubne bo producenci tych składników do gastronomii molekularnej, bardzo tego pilnują, żeby wszystko było naturalnego pochodzenia. Większość tych składników na co dzień spożywamy w jogurtach czy galaretkach czy w jeszcze jakiś innych rzeczach gdzie po prostu się tego nie spodziewamy. Zamiast mieć fajny jogurt, to sprawiam np. że mój koktajl ma konsystencje żelu i nagle jest wielkie zaskoczenie: ‚Łał! Jak to możliwe?’. Ano właśnie po prostu, tak jak twój jogurt o poranku.

Tomek Raźniewski
Tomek Raźniewski

Alkoteka.pl: Pozostańmy przy gastronomii molekularnej. Jesteś autorem bardzo fajnej inicjatywy jaką uruchomiliście w Sense, czyli CZWARTKI Z MOLEKUŁAMI!

Tomek Raźniewski: Zgadza się. Bary klasyczne są jeszcze nie do końca gotowe na tak duże zmiany. Gastronomia molekularna wymaga od nas nie tylko wiedzy, ale również sprzętu potrzebnego do wykonywania tych wariacji. Sprzętu takiego zazwyczaj nie ma w klasycznym barze i trzeba było to kupić. Zrobiłem to na własny koszt. W czwartki przynoszę cały swój asortyment aby tutaj rozkręcić fajną zabawę i co tydzień staram się pokazać coś nowego. Stali goście pytają czy będzie to samo co w poprzedni czwartek, czy dwa tygodnie temu więc momentami powracam do rzeczy, które robiłem wcześniej ale staram się co tydzień pokazywać coś nowego, żeby pokazać tak jak już wspominałem, że nie jest to zamknięta dziedzina. Właściwie można zrobić wszystko. Ogranicza nas jedynie nasza wyobraźnia.

Alkoteka.pl: Jakie jest miejsce dla gastronomii molekularnej w naszej rodzimej kulturze barmańskiej?

Tomek Raźniewski: Ja myślę, że jest to jeszcze jedynie dodatkiem, zabawą. Nasi goście nie są jeszcze do końca na to gotowi, chociaż mam nadzieję, że niedługo się to zmieni i zamierzam działać w tym kierunku. Nie miałem jeszcze gościa, który do rana pił tylko i wyłącznie moje koktajle molekularne. Na razie odbywa się to na zasadzie, że gość spróbuję 1,2,3 koktajlu klasycznego i czas na rekomendację czegoś nowego, niespotykanego. Miałem sytuacje, że gość spróbował koktajl po czym oznajmiał mi, że zdjęcie tego koktajlu już jest na facebooku! Chciał pochwalić się swoim znajomym tym, że miał okazję napić się czegoś orginalnego. Reasumując molekuły są genialnym, zaskakującym dodatkiem do bartendingu.

Tomek Raźniewski
Tomek Raźniewski


Alkoteka.pl: Wydaję Ci się, że na przestrzeni dwóch, trzech lat, powstnie lokal stricte molekularny?

Tomek Raźniewski: Myślę, że tak. Bardziej restauracja. Tak jak już mówiłem, kucharze jako pierwsi odkryli molekuły, jeżdżą na szkolenia za granicę i przywożą cenną wiedzę. Jest już kilka znanych osobistości, którzy się tym zajmują i myślę, że to kwestia czasu, kiedy powstanie restauracja z wieloma elementami gastronomii molekularnej. A to czy nie zamknie furtki barowi, czyli nie zostanie sporządzona wystawa z alkoholami, to myślę, że będzie można się podłączyć pod charakter kuchni i słusznie promować miksologię molekularną.

Alkoteka.pl: Jak najłatwiej zacząć przygodę z molekułami? Czy są potrzebne do tego kursy, czy można samemu podjąć wyzwanie i rozpocząć samokształcenie w tym zakresie?

Tomek Raźniewski: Myślę, że jedna i druga droga może nam pomóc. Kurs pomaga zdecydowanie. Wskazuję drogę jaką powinno się podążać. Dodatkowo trzeba samemu bardzo dużo się uczyć. Starałem się zdobyć jak najwięcej wiedzy zdobywać i przekładać to już na swoją pracę za barem. Uczyć się samemu również można. Są zestawy sprowadzane wraz z książkami przez firmę Prowana, z którą ściśle współpracuję i one bardzo pomagają w nauce. Książki są napisane po angielsku jednak są napisane bardzo prostym językiem. Jest wiele możliwości. Otwarty umysł… to bardzo ważne. Eksperymenty. Wiele koktajli, które robię, pojawiają się w mojej głowie, myślę o tym w jaki sposób to można podać, przygotować po czym przychodzę na bar i przeprowadzam eksperyment. Czy faktycznie reakcja, która za chwilę nastąpi sprawi, że koktajl będzie wyglądał tak jak sobie wymyśliłem, czy to będzie smakowało tak jak powinno i dopiero jest to gotowe do sprzedaży po kilku próbach. Nie masz tutaj zbyt wielu gotowych już przepisów, tak jak chociażby w książce kucharskiej, jedziesz od deski do deski i to zawsze wychodzi. Nie! Trzeba eksperymentować, próbować, nie dołować się tym, że coś nie wychodzi i próbować dalej aż odniesiesz sukces. Nie ma gotowych rozwiązań, nie ma ich zbyt wiele… więc znajdźmy je sami.

Alkoteka.pl: Czym najczęściej cieszą się Wasi goście, wykluczając koktajle molekularne? Dużo odwiedza Was ludzi, którzy przychodzą się napić swojego ulubionego koktajlu czy raczej decydują się na Waszą rekomendację?

Tomek Raźniewski: W naszym cocktail barze, mamy to szczęście, że mamy bardzo wiele produktów, syropów, likierów, owoców, bittersów, które nawet wytwarzamy sami, cukry, syropy własnej produkcji. Wiele gości zatem odwiedza nas by skosztować naszego specjału, ale oczywiście wiemy jak to w Polsce, najbardziej znane Mojito! Sense cieszy się również bardzo dobrym Martini, na które przychodzi wielu zagranicznych turystów czy też biznesmenów.

Tomek Raźniewski
Tomek Raźniewski

Alkoteka.pl: Sense istnieje już wiele lat na warszawskiej scenie gastronomicznej i niezmiennie piastuje miano jednego z najlepszych cocktail barów stolicy. Od zawsze mogliście pochwalić się świetnymi barmanami, którzy po części kreują atmosferę w Waszym lokalu. Posiadacie dużą bazę stałych gości, którzy są Wam wierni. Godne podziwu!

Tomek Raźniewski: Od czego by tu zacząć. Mamy świetną lokalizację. Cocktail Bar znajduję się w centralnym punkcie lokalu i jest sercem restauracji. Kuchnia jest odkryta i goście stale mają kontakt z kucharzami. Mogą podejść, porozmawiać i dowiedzieć się czegoś ciekawego bądź zaczerpnąć rady fachowców. Restauracja ma już swoje lata jednak ma duszę. Restauracja dba o to, aby staff był wykwalifikowany. Nie można przyjść z ulicy i zostać od razu kelnerem. Na to trzeba sobie zapracować. Tak samo jest w przypadku baru. Nie ma możliwości stania się barmanem, jeżeli nie przejdzie się stanowiska barbacka. Trzeba się wdrożyć w standardy. To miejsce ma coś w sobie. Ja też pracuję tutaj dłuższy czas i zamierzam dalej to robić.

Alkoteka.pl: Bardzo dziękuję Ci za wywiad i życzę powodzenia w dalszym promowaniu kultury picia koktajli…

,,Pierwszym z prezentowanych dzis koktajli jest Vodka Sour Espuma. Przygotowany w ten sposób ze do połowy jest to klasyczny Vodka Sour, a od połowy zmienia swoją konsystencje w delikatną pianę. Zawiera w sobie wszystkie składniki z klasyka. Jednak wygląd i sposób podania jest zupełnie inny” – Tomek Raźniewski 

Cosmopolitan Espuma
Cosmopolitan Espuma

”Drugim koktajlem zyskującym sobie sporą popularność jest Cosmopolitan Espuma. Podany w kieliszku koktajlowym z wódką cytrynową w konsystencji piany ułożoną jako górna warstwa koktajlu.Mój zamysł jest taki że pijąc koktajl płyn z dolnej warstwy popycha spienioną część koktajlu do ust. Wtedy piana rozpuszcza się i czujemy
pełnie smaku Cosmopolitan.” – Tomek Raźniewski

Sensual Spring
Sensual Spring

,,Kolejnym koktajlem jest Sensual Spring. Jest to zestawienie smaku zielonych ogórków, syropu cukrowego-chilli, wódki gruszkowej i spaghetti molekularnego o smaku kwiatów białego bzu w kolorze czerwonym. Propozycja w stylu restauracji Sense na wiosnę” Tomek Raźniewski

Tequila Sunrise
Tequila Sunrise

,,Ostatnią propozycją jest Tequila Sunrise. Koktajl w postaci stałej żelki serwowany w skórce pomarańczy pocięty na cząstki”Tomek Raźniewski

Pij odpowiedzialnie!

(Tekst: A.G., Zdjęcia: K. Sawicki – http://www.zajarani.pl)

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s