Z Perspektywy Barmana: Ćma Barowa

Po zachodzie słońca, życie w barze płynie własnym torem. Każdego wieczoru stajemy przed tym samym wyzwaniem. Oddając się tradycji naszego rzemiosła zobowiązani jesteśmy nawracać, tłumaczyć, przekonywać… dzielić się odrobiną tkwiącej w nas pasji oraz sukcesywnie zarażać nią.

Kontakt z ludźmi? To priorytet. Każdego dnia spotykamy niezwykłe postacie.

Studenci, biznesmeni, ludzie sukcesu, celebryci, przedstawiciele różnych subkultur… artyści, alkoholicy, tępe laski, jeszcze głupsi kolesie, barmani etc. To morze charakterów, z którym przychodzi nam mierzyć każdego kolejnego wieczoru.

Niektóre z osobistości wdzierają się w nasze barowe życie. Często zasługują na szczególną uwagę. Zapisują się w naszej pamięci na długi czas. Interesujący charakter, oryginalne poczucie humoru, wysoki poziom kultury osobistej… ulubiony koktajl. Te wszystkie czynniki wpływają na to, że bez powodu za kilka lat można wygrzebać ze swoich wspomnień właśnie tą osobę, której bez słowa serwowałeś ulubiony trunek jak tylko przekraczała próg lokalu.

Już dłuższy czas mam sposobność obcować z wyjątkowym charakterem. Zagadkę rozstrzygam podczas długich obserwacji Niesamowite jest to, że jest to wielce poetycka postać. Wyobrażam ją sobie żyjącą w innej epoce. Wieczór zwykle zaczyna od Negroni. Uwielbia topić swoje kubki smakowe w historii tego koktajlu. Rozkoszuje się wszelkiej maści Cobblerami. Podkręcając apetyt ulubionym rarytasem, oddaje inicjatywę barmanom oczekując emocji, pasji i… rozmowy. Swój cały wolny czas poświęca na miksologiczne wojaże kontynuując każdego kolejnego dnia swój aromatyczny rejs. Ochrzciliśmy ją pseudonimem – ‚ćmy barowej’. Jednak ja pragnę jej nadać miano motyla.

Motyl ten rozwija swe skrzydła wówczas gdy z każdej strony otaczają go silne aromaty, wyrazisty smak oraz otoczka towarzysząca delektowaniu się tymi doznaniami. Wrażeń poszukuje wszędzie. Ciężko jest stwierdzić ilu miejsc jest w stanie skosztować w ciągu jednego wieczoru. Absorbuje swoją osobą wielu/e Warszawskich barmanów/ek. Oczekuje rozmowy… Potrafi być mecząca. Doskwiera jej samotność.

Potrafi milczeć. Wtedy najczęściej czyta gazety, książki, pisze… pije wino.

Można dopisać nieskończoną ilość historii obserwując ją. Stanowi wielką zagadkę.

Czy topi swoje smutki w koktajlach i barowych polemikach? Czy po prostu czuje pokrewieństwo dusz z rzemiosłem barmańskim ?

Zjawiskiem jest jej obecność podczas Bar Symposium Warszawa. Kupiła bilet, uczęszczała na wykłady. Cieszyła się tym wydarzeniem tak jak wszyscy inni obecni. Zarażony Motyl Barowy.

To nadaje sens temu wszystkiemu. Tłumaczy po co każdego kolejnego dnia stajemy za barem. Po to właśnie aby widzieć efekty pełnionej przez nas misji..

Ś.Z.B

2 thoughts on “Z Perspektywy Barmana: Ćma Barowa

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s