100 na jednego – Central & Co.

Central & Co.
Central & Co.

Czy możecie sobie wyobrazić bar w którym nie kolory etykietek, brandy czy wypozycjonowanie butelek mają decydujący wpływ na to przy jakim akompaniamencie spędzimy nasz wieczór, a smak, aromat, i barwa produktu. Czy jesteście w stanie oczami wyobraźni, choć w niewielkim stopniu nakreślić szkic takiego miejsca. Zapewne w gastronomii XXI wieku nie jest to takie łatwe. Urban Leisure Group to jedna z londyńskich kompanii barowych, która ze swoim nowym projektem ociera się dość mocno o sielankę zatwardziałego miksologa.

Rozłożone na dwóch poziomach bary prócz wyglądu, różnią się także wyeksponowanym asortymentem. Central- czyli główny bar zaskoczy nas dość intrygującą kolekcją win nowego świata, a także odświeżonymi wersjami dobrze nam znanych kreacji gronowych starego kontynentu. Nowe spojrzenie na światowe trendy winiarskie zaserwują nam także same nazwy, dla przykładu „Kung-fu girl” czy „Pink papillon”. Warto wspomnieć też, że w kategorii szampanów kryje się mała perełka, o cenie równej nie jednemu diamentowi, a mianowicie Bollinger jeszcze sprzed ataku filoksery(Ł595).

Central & Co.
Central & Co.

Wymieńmy proces winifikacji na fermentacje i zejdźmy piętro niżej, to tutaj możemy dodać trochę gazu. Zimny i twardy design, obłożony lustrami tworzy poniekąd wrażenie lodowej krainy. Jak by tego było mało barowe półki są oblegane nagimi jak sople butelkami pełnymi destylatów. Pojawia się pytanie jak tu coś zamówić. I tu kompania wpadła na świetny pomysł stworzenia karty drinków opartej na smakach i aromatach. Zamawiając np. rum możemy wybrać pikantny i wygładzony, bądź maślany i wytrawny. Co ciekawe poza pięcioma standardowymi kategoriami spirytów, utworzona została dodatkowa rubryka w menu dla absyntu, co jest sygnałem jego rychłego powrotu do światka gastronomicznej szajki. Same cocktaile nie są zawarte w menu, a to tylko za sprawą kolejnego śmiałego ruchu ULG. Mianowicie z każdej kategorii trunku budowane są tylko po trzy podstawowe klasyki pozwalające wydobyć walory danego destylatu. Drodzy koledzy cóż więcej potrzeba bourbonowi do spełnienia marzeń jak nie potarcie go kilkoma kroplami bitersa i wody polodowej. Cóż bardziej może wzbudzić emocje rumu jak nie łzy wyciskanej limonki w kompozycji „Daiquiri”. A gin, czy to nie on w zmowie z wermutem mogą wpłynąć na zgorzkniałe sumienie Campari.

Central & Co.
Central & Co.

To właśnie te łatwe i wszystkim dobrze znane zabiegi Central & Co wykorzystało i użyło ze świetnym finalnym skutkiem na swoją korzyść. Jak zwykło się mawiać w Anglii „Well done!”, a ja sam na pewno z uwagą będę śledzić dalsze losy tego miejsca.

Z barmańskim pozdrowieniem

Piotr Sajdak

http://centralandco.com/

4 thoughts on “100 na jednego – Central & Co.

  1. Po roku czasu zauważyłem, że są posty pod moimi felietonami.Jak mawia moja kochana mama lepiej późno niż później:) Cygar nie można niestety tam zapalić, jeden powód to zakaz palenia, a drugi że nie są zaopatrzeni w produkty z tej kategorii:( A szkoda, bo dobre cygaro na pewno jeszcze bardziej pobudziło by do eksperymentowania z paletą smaków. Pozdrawiam

    Lubię

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s