Jak smakuje współczesny Londyn?

Beefeater 24
Beefeater 24

Elegancki, wytrawny z nutą cytrusów oraz herbaty – właśnie taki jest gin Beefeater24

Co łączy takie filmy jak Casablanca, Casino Royale i Wielki Gatsby? Oprócz wielkiego sukcesu, legendarnych kreacji aktorskich, jeden kultowy trunek – gin. Teraz, klasyka powraca w nowej odsłonie. Tradycyjny londyński gin – Beefeater, doczekał się swojego pierwszego wariantu, który jest dziełem Desmonda Payne’a – najbardziej doświadczonego mistrza destylacji ginu na świecie. Stworzony w brytyjskiej stolicy, cieszy się uznaniem na całym świecie.

Podróże inspirują

Beefeater24 to autorska kompozycja Desmonda Payne’a, master distillera z ponad 45-letnim doświadczeniem, i wariacja na temat London Dry Gin’u. I chociaż Beefeater24 reprezentuje swoją kompozycją, smakiem oraz designem opakowania współczesny Londyn, do jego stworzenia inspiracją była jedna z egzotycznych podróży. Jak opowiada globalny ambasador marki Beefeater, Sebastian Hamilton Mudge, podczas swojej wizyty w Polsce:

Kiedy Desmond był w Japonii szukał napoju, który byłby dobrym dodatkiem do ginu, ponieważ dostępny tam tonik niestety nie zawierał chininy. Jego uwagę przykuła popularna japońska herbata i odkrył, że jej składniki i struktura molekularna doskonale nadają się do mieszania z ginem. Po kilku latach poszukiwań znalazł dwa gatunki herbat doskonale pasujące do ginu: chińską zieloną herbatę znaną z niskiej zawartości taniny i japońską herbatę Sencha rosnącą na Górze Fudżi, cenioną za jej intensywny aromat”.

I tak powstał pomysł na Beefeater24, kompozycję, która łączy to, co najlepsze w tradycyjnym, wytrawnym ginie, wzbogacając go o nowoczesny szlif. Dzieje się to za sprawą mieszanki 12 naturalnych składników, wśród których odnajdziemy skórkę grejpfruta i rzadkie odmiany japońskiej herbaty Sencha oraz chińskiej herbaty zielonej. Nuty te stanowią doskonałe dopełnienie stylu ginu Beefeater, nadając mu świeży aromat i niesamowitą gładkość.

Jak powstaje gin Beefeater24?

Prace nad Beefeater24 zajęły Desmondowi Payne’owi 18-miesięcy ciągłej pracy. Beefeater24 ma długi posmak i cechuje się finezyjnym aromatem. Składniki naturalne są parzone w najlepszym spirytusie zbożowym przez 24 godziny, dzięki czemu uzyskujemy gin o bardziej złożonym i pełnym smaku. Następnie podczas 7-godzinnego procesu destylacji, aromaty poszczególnych składników po kolei wypełniają destylarnię. Unikalne składniki, dokładny proces destylacji i butelkowanie trunku o mocy 45%, pozwalają stworzyć gin doskonale odzwierciedlający charakter współczesnego Londynu.

A jak smakuje?

SKŁADNIKI ROŚLINNE: Ręcznie przygotowany grejpfrut, skórka sewilskiej pomarańczy, świeża skórka cytryny, japońska herbata Sencha, chińska zielona herbata, szyszkojagody jałowca, kolendra, lukrecja, korzeń dzięgielu, migdały, nasiona dzięgielu i korzeń irysa florenckiego.

AROMAT: Aromatyczne nuty owoców cytrusowych, jałowca i herbaty Sencha przechodzą w długi finisz intensywnej kolendry i dzięgielu. Aromat ma złożony i harmonijny charakter.

SMAK: Wyraziste czyste nuty owoców cytrusowych i jałowca współgrają z aromatyczną nutą zielonej herbaty, tworząc wspólnie głęboki, pełny smak o długim finiszu z wyczuwalnym pikantnym smakiem kolendry i wytrawnym charakterze dzięgielu.

NAGRODY

  • 2012 Asian Spirits Masters – złoto
  • 2012 International Wine&Spirits Competition (IWSC) – srebro
  • 2011 International Spirits Challenge (ISC) – brąz
  • 2011 International Wine&Spirits Competition (IWSC) – srebro
  • 2011 The Gin Masters B24 – złoto

Bogata historia i smak

Beefeater to gin destylowany w samym sercu Londynu. To właśnie z brytyjską stolicą związana jest jego długa, burzliwa historia. W XVI wieku brytyjscy żołnierze zasmakowali w trunku, którym posiłkowali się ich holenderscy towarzysze broni podczas wojennych potyczek. Gin, dzięki liberalnej polityce rządu, bardzo szybko zyskał niesamowitą popularność, która jednak na jakiś czas obróciła się przeciwko niemu, kojarząc go z pijaństwem i rozpustą. Dalsze zmiany w prawie, a co za tym idzie, gwałtowny wzrost ceny tego alkoholu, sprawiły, że stopniowo stawał się produktem ekskluzywnym i pożądanym, a uregulowanie metod produkcji poprawiło jego jakość.

Marka Beefeater zrodziła się w połowie XIX wieku w Londynie. Ten związek z brytyjską stolicą ma swoje odzwierciedlenie nie tylko w nazwie ginu, ale również w projekcie etykiety klasycznego wariantu butelki, która ozdobiona jest jedną z najbardziej charakterystycznych dla Londynu postaci – beefeater’em – charakterystycznie ubranym strażnikiem Tower of London.

Popularność i pozycję gin odzyskał dopiero w latach 20-tych XX wieku, stając się lubianym trunkiem i elementem klasycznych koktajli. Szczyt popularności ginu to okres po drugiej wojnie światowej, kiedy to gin wzniósł się na salony, a żadna amerykańska gwiazda nie zaniedbywała okazji, aby przyznać, że to jej ulubiony trunek.

O marce Beefeater

Twórcą BEEFEATER’a był James Burrough, który w 1850 roku wypracował unikalną recepturę ginu, opartą na kombinacji 8 ziół i korzeni pochodzących z całego świata: jałowca (nadaje ginowi główną nutę smakową), dzięgielu (nadaje wytrawny charakter), kolendry, lukrecji, migdała (nadają pełnię smaku), korzenia irysa (utrzymuje wszystkie smaki razem), cytrusów (dają owocową wyraźną nutę) i pomarańczy (odgrywają ważną rolę w określeniu charakteru ginu Beefeater, który odróżnia go od konkurentów).

Za odpowiednią mieszankę ziół odpowiedzialny jest główny mistrz destylarni. Niezmiennie od 11 lat jest to Desmond Payne. To właśnie doskonale skomponowana mieszanka ziół i korzeni nadaje Beefeater’owi zbalansowany smak i zapach.

Beefeater od samego początku produkowany jest w tej samej destylarni. Na świecie jest tylko 6 osób, które znają tajniki produkcji tego ginu. Najnowszym produktem w rodzinie Beefeater jest Beefeater24.

Pamiętaj, pij odpowiedzialnie!

(Tekst i zdjęcia – materiały prasowe Wyborowa SA)

Cydr Lubelski Jabłko Suszone na Miodzie – naturalnie ze smakiem.

Cydr Lubelski Jabłko Suszone na Miodzie
Cydr Lubelski Jabłko Suszone na Miodzie

Słodycz naturalnego miodu gryczanego połączona ze słodko-kwaśnymi, dojrzewającymi w słońcu jabłkami to sekret nowego smaku Cydru Lubelskiego Jabłko Suszone na Miodzie. Lekki, przyjemnie rozgrzewający napój alkoholowy z wyrazistym charakterem to obowiązkowy must have tego oraz nadchodzącego roku!

Naturalnie jabłkowy, orzeźwiający smak Cydru Lubelskiego z dnia na dzień podbił serca Polaków. Ten lekki produkt, powstający ze świeżego soku jabłkowego doskonale odpowiada na potrzeby współczesnych konsumentów, którzy dzisiaj preferują napoje alkoholowe niskoprocentowe, innowacyjne, a przy tym naturalne, lekkie i oczywiście smaczne. Dlatego Cydr Lubelski przemawia nawet do osób, które do alkoholu podchodzą z dystansem. Cydr Lubelski jest również trunkiem bardzo uniwersalnym, pasującym do każdej pory dnia i wielu różnych okazji. Dla produktu tak naturalnego, jak Cydr Lubelski, rzeczą równie oczywistą jest jego regionalna tożsamość – coraz bardziej doceniana przez konsumentów poszukujących autentycznej jakości. W oparciu o tradycyjną recepturę Cydr Lubelski zaskakuje dzisiaj nowym, oryginalnym wariantem smakowym.

Cydr Lubelski Jabłko Suszone na Miodzie został stworzony z myślą o wszystkich, którzy cenią w cydrze orzeźwienie, jak również tych, którzy chcą delektować się głębią smaku dojrzałych jabłek wydobytą dzięki połączeniu z naturalnym miodem gryczanym.

Musujący Cydr Lubelski Jabłko Suszone na Miodzie o zawartości jedynie 4,5% alk. najlepiej smakuje podany w temperaturze pokojowej. Pasuje zarówno na piknik czy kulig, ale także na domówkę, pity z przekąskami przed telewizorem lub serwowany do kolacji. Można go nieco schłodzić lub delikatnie podgrzać z dodatkiem np. przypraw korzennych, podając razem z plastrem pomarańczy i goździkami. Jabłkowy smak Cydru Lubelskiego zachęca do odkrywania swoich własnych przepisów na ulubiony cydrowy drink.

Cydr Lubelski to gwarancja olbrzymiej porcji niezapomnianych wrażeń. Swoją lekkością i naturalnością inspiruje do życia z wyczuciem i wyobraźnią, niezmienne sprawiając, że wszystko wokół ma pozytywnie jabłkowy wymiar!

Do wyboru są dwie, znane już pojemności: litrowa butelka z praktycznym zakręcanym zamknięciem oraz poręczna pojemność 330 ml z kapslem typu twist-off – idealna do zabrania na każde spotkanie w doborowym towarzystwie.

Cydr Lubelski Jabłko Suszone na Miodzie

Pojemność: 1 l i 330 ml

Sugerowana cena: 9,99 zł / 1 l oraz 3,99 zł/330 ml

Producent: Ambra S.A

facebook/CydrLubelski

PRODUKT Z NATURY

(Tekst i zdjęcia – materiały prasowe Ambra SA.)

Pierwszy w Warszawie Tequila Bar.

La Fiesta Tequila Bar
La Fiesta Tequila Bar

Meksyk to niezwykli ludzie, kultura, w której magia przeplata się z rzeczywistością oraz krajobrazy, oblane palącym słońcem. To właśnie w jego promieniach rozkwitała bogata aztecka cywilizacja i to pod nim dojrzewają owoce agawy, z których El Jimadores wytwarzają ognisty trunek – Tequilę El Jimador. Prawdziwa meksykańska tequila wytwarzana jest w 100% z błękitnej agawy. Odznacza się wyjątkowo wyrazistym, bogatym smakiem. Jego źródłem są rośliny dojrzewające w słońcu Ameryki Południowej, poddane unikalnym procesom, które wydobywają z nich esencję aromatów.

Już teraz można zasmakować Meksyku również w samym centrum Warszawy. Na Foksal 21, drzwi przed gośćmi otworzył pierwszy w Warszawie Tequila shots bar – La Fiesta Tequila Bar. Miejsce dla miłośników dobrego jedzenia i najlepszych trunków.

La Fiesta Tequila Bar
La Fiesta Tequila Bar

Od grudnia meksykański klimat zagościł na Foksal. W jedynym i pierwszym w Polsce Tequila shots barze miłośnicy ognistego trunku, będą mogli poznać nowe oblicza El Jimadora.
To idealne miejsce dla każdego, kto choć na chwilę pragnie przenieść się do świata Meksyku, pełnego barw i aromatów. Już od progu gości witały będą kolorowe grafiki. Wśród nich zaskakujący dla Polaków motyw czaszki, która w Meksyku przestała być postrzegana tylko jako symbol śmierci i stała się symbolem stylu i mody w popkulturze. Uwagę przybyłych zwróci niewątpliwie oryginalny żyrandol, wykonany z butelek po tequili. Największa niespodzianka czeka jednak przy barze. Tequilę El Jimador można tutaj pić w shotach… ale na wiele sposobów.

La Fiesta Tequila Bar
La Fiesta Tequila Bar

Czym jednak byłaby wizyta w meksykańskim barze bez piekielnie dobrych przekąsek i tradycyjnych dań głównych.. Można tu znaleźć m.in.: panierowane krewetki w kokosie z sosem tropikalnym z mango, grillowane żeberka, wiele rodzajów quesadillas, burritos, kurczaka w sosie chipotle-chorizo… a wszystko przygotowywane na miejscu i zawsze ze świeżych składników.

W La Fiesta Tequila Bar te oryginalne, inspirowane klasycznymi meksykańskimi przepisami, poleca szef kuchni – Jorge Martinez. Ten Meksykanin swoje bogate doświadczenia kulinarne zbierał nie tylko podróżując po całym świecie, ale również pracując w najlepszych warszawskich restauracjach i hotelach. Wśród przekąsek, które szczególnie poleca do tequili są, m.in. Bolitas de Bacalao – krokieciki z dorsza podawane z sosem chipotle, czy Ceviche z krewetkami – marynowane krewetki w soku z limonki i świeżych warzyw. Dla tych zaś, którzy zechcą odkryć unikalny smak, zaserwuje Coachinita al Guajillo – wieprzowinę w sosie guajillo na puree ziemniaczanym podawaną w zawekowanym słoiku! Danie podane w ten nietypowy sposób zachowuje swój niepowtarzalny aromat, który unosi się tuż po otwarciu słoika.

La Fiesta Tequila Bar to miejsce, którego nie można pominąć podczas karnawałowych wypraw na miasto.

Przykładowe ceny:

Tequila shot 7 PLN

Lemoniada miętowa 7 PLN

Przystawki:

Bolitas de Bacalao 9 PLN

Ceviche z krewetkami 9 PLN

Specjalności:

Quesadillas 21 PLN

Enchiladas 19 PLN

La Fiesta Tequila Bar otwarty jest codziennie od godz. 12.


Lunch time od poniedziałku do piątku w godzinach: 12:00 do 17:00.

(Tekst i zdjęcia – Brown-Forman Polska)

Niech Twój koktajl stanie się LEGENDĄ! Weź udział w konkursie Havana Club Cocktail Grand Prix i wygraj bilet na Kubę!

Havana Grand Prix
Havana Grand Prix

Po Daiquiri, Mojito i Cuba libre nadszedł czas na kolejny drink na bazie kubańskiego rumu, który przejdzie to historii. Pozwól żeby niezwykły kubański klimat oraz jej egzotyczny smak stały się dla Ciebie inspiracją.

Startuje X odsłona jednego z najbardziej prestiżowych międzynarodowych konkursów barmańskich. Zwycięzcę polskiego etapu czeka wyjazd na Kubę, spotkanie w gronie najlepszych barmanów i walka o to, aby to właśnie ich kompozycja dołączyła do grona wyjątkowych drinków i trafiła do koktajlowych menu.

Co zrobić żeby wziąć udział w konkursie? To proste!

Stwórz własny koktajl, który będzie Twoją interpretacją klasycznego koktajlu na bazie Havana Club i w ciekawy sposób pokaż nam jak go przygotowujesz. Liczymy na Twoją kreatywność – każda forma jest dozwolona – możesz nakręcić film, narysować komiks lub zaśpiewać piosenkę. Sky is the limit! Swoje zgłoszenie prześlij na adres: grandprix@havana-club.com.pl

Na podstawie nadesłanych zgłoszeń wyłonimy 10 osób, które 20 stycznia wezmą udział w ekskluzywnych warsztatach z globalnym ambasadorem Havana Club i które zaprezentują nam swoje koktajle.

Zwycięzca w czerwcu pojedzie na Kubę, żeby reprezentować Polskę podczas Finału Konkursu!

Więcej informacji na facebook/HavanaClubPolska/GrandPrix.

Pamiętaj, pij odpowiedzialnie!

(Tekst i zdjęcia – materiały prasowe Wyborowa SA)

100 na jednego – Harry’s New York Bar.

Surowość w stylu i przywiązanie do tradycji. Tymi dwoma równoważnikami zdań można by w skrócie opisać obchodzący w tym roku swoje 102-gie urodziny Harry’s New York Bar. Miejsce obdarzone szeroką historią i wg niej też okrzyknięte pierwszym cocktail barem w europie. 26 listopad 1911 to właśnie ta data zakreślona została w kalendarzu jako początek istnienia miejsca, wtedy jeszcze zwanego The New York Bar.

Harry's New York Bar
Harry’s New York Bar

Skąd pomysł na amerykański projekt we francuskich realiach? Wszystkiemu winna okazała się prohibicja już wtedy obejmująca dziewięć stanów. Zapalony dzokej Tod Sloan i jego przyjaciel Clancey(właścicel baru na Manhatanie), wspólnie wyruszyli na podbój paryskiej sceny. Od samego początku ich miejsce cieszyło się dużą popularnością, a zaraz za Cubą obierane było za cel tzw. mokrych weekendów. Jak i dziś tak i wtedy włodarze lokali pomimo sprzyjających warunków, nie potrafili prowadzić biznesu na plus, a skutkiem tego bar na przełomie lat 1915-1923 kilka razy przechodził z rąk do rąk kolejnych właścicieli. Tutaj pojawia się bardzo barwna postać Harry-ego MacElhone. Szkot od samego początku był związany z tym miejscem poprzez profesje barmana jaką w nim wykonywał. Jego osobowość i kreacje cocktailowe które tworzył spowodowały, że goście nie przychodzili do New York Bar-u, a do Harry-ego. Gdy po raz kolejny pojawiła się okazja kupna baru przy Sank Roo Doe Noo, wzbogacony o doświadczenia z londyńskiej podróży nie wahał się długo, a samo miejsce otrzymało jego imię w nazwie. Od tej pory bar zyskał światową sławę, a stworzenie IBF(International Bar Fly) w 1924, było tego najlepszym przykładem. Kolejna data pokazująca, że Harrys Bar był prekursorem kultury barowej to stworzenie w 1931 roku kreacji znanej do dziś pod pierwotną nazwą „Side-Car”. Niestety II wojna światowa zmusiła MacElhone do opuszczenia miejsca w którym spędził kawał czasu z shakerem w dłoni.

W 1944, Patrycja, córka Harry-ego postawiła sobie za priorytet przywrócenie dawnej sławy miejscu, które zostało totalnie splądrowane przez niemieckich żołnierzy. Po wojnie bar był czynny po dwie, trzy godzinny dziennie, a asortyment wzbogacano butelka po butelce, by wkrótce po raz drugi odbudować dawną „ambasadę” USA w Paryżu.

Harry's New York Bar
Harry’s New York Bar

Wizyta w tym miejscu nie powinna być postrzegana jako kolejna okazja do obejrzenia nowoczesnych trendów barowych, choć kilka faktów zapewne was zaskoczy. Stworzona w 1921 roku krwawa mary budowana jest nadal w dużym tumblerze jak za czasów Pete Petiot. Co się z tym wiąże na garnisz z selera nie mamy co czekać, gdyż aromatu doda nam sól selerowa dosypana na samym końcu. Ciekawym faktem jest również, że bloody marry była odpowiedzią barmanów na pojawienie się pierwszego soku pomidorowego wtedy jeszcze sprzedawanego w puszkasz. Jeżli już mowa o sokach to wspomnieć należy, że to właśnie tutaj w 1987/89 powstały pierwsze wariacje drinków bezalkoholowych. Twórcą ich był Duncan MacElhone, a receptura „Safe speed” jak na soft drinka brzmi na tyle interesująco, że pozwolę sobie ją przywołać:

1/3 sok grejfrutowy

1/3 sok z cytryny

1/3 sok ananasowy

2 dashe grenadiny

1 dash soku z marakui

1 białko jajka

Oprócz cocktaili które mają za zadanie utrzymać nas na nogach, miały tu również okazje poczuć po raz pierwszy szron na szklanicy kreacje mające rzucić nas na glebę. Sztandarowym przykładem jest dziś już przez wielu zapomniany „Petrifier Cocktail” skłądający się, aż z siedmiu alkoholi podkreślonych kilkoma kroplami równie wysoko procentowej angostury.

Poza drinkami załoga Harry’s New York Bar zasłynęła również z doskonałej umiejętności pełnienia funkcji gospodarza. Za przykład może posłużyć opinia jednego z członków rodziny MacElhone określająca wyrzucanie z baru pijanych gości jako chore zachowanie, gdyż z uwagi na ich stan należy ich trzymać w cieple. Nie oznaczało, to jednak że barmani nie potrafili stopować swoich biesiadników, gdy ich forma chyliła się ku upadkowi z hokera.

Ilość proporczyków na ścianach, pobity rekord księgi Guinnessa w piciu piwa, nakładanie lodu rękoma oraz o mnóstwie innych detali można by było pisać i dewagować bez końca, jednak żadne słowa nie są w stanie oddać wizyty w tym legendarnym miejscu. Pamiętajmy, że jeżeli zapomnimy o historii ona odpłaci się tym samym.

Z barmańskim pozdrowieniem,

Piotr Sajdak