Bar Symposium Warszawa 2012 odwołane.

Bar Symposium
Bar Symposium

Drodzy Uczestnicy BSW,

Z wielkim żalem jesteśmy zmuszeni odwołać tegoroczną edycje Bar Symposium Warszawa.

Pomimo wszelkich starań nie udało nam się zebrać wystarczającej ilości wystawców, którzy wsparliby organizacje tegorocznej edycji.

Mamy nadzieję ze w 2013 roku uda nam się powrócić z tym projektem.

Liczymy na waszą wyrozumiałość i na to, że w przyszłym roku spotkamy się na Bar Symposium by wspólnie zdobywać i wymieniać doświadczenia oraz rozwijać polską scenę barmańską.

Warszawska Scena Barowa – Jedna Miłość, Wiele Historii

Nie jestem pisarzem. Nie śmiałbym nazywać siebie poetą. Nie skończyłem studiów choć próbowałem je rozpocząć. Leszcz bez wykształcenia wciąż żywiący się próżnymi marzeniami. Chodzi o to, że to co pragnę Wam przekazać jest stosunkowo intymne. Nie mam w zwyczaju dzielić się tego typu refleksjami, jednak sytuacja z pewnej perspektywy jest wielce wyjątkowa i niezbędna była interwencja mojej wyobraźni.

Kilka miesięcy temu poczęstowałem Was odcinkiem ‚Przedsmak’. Od tamtej pory utkwiła we mnie dręcząca niepewność obezwładniająca w kilkudziesięciu procentach moją swobodę myślenia. Mój intelekt nie należy do najbardziej imponujących więc kiedy zostanie zakuty w dyby przez tego typu uczucie, to zaczynam mieć prblemy. Problemy z nastrojem, poczuciem humoru oraz nieprzerwaną wewnętrzną frustracją, którą tłumie w sobie każdego kolejnego dnia.

Przedsmak zatem miał stanowić zwiastun projektu, który został mi podarowany przez miejsce nadające sens naszemu istnieniu. Bar pewnego razu przemówił do mnie…
Przemówił głosem kobiety. Wówczas żywotność swą rozpoczęła Warszawska Scena Barowa.

Jedna Miłość – Wiele Historii

5…To jest mój nowy szczęśliwy numerek.

W maju, bądź czerwcu ukaże się publikacja spisana moim uszczerbionym piórem. Bardzo często zastanawiam się nad tym, jak wielkim głupcem muszę być w oczach części z Was. Nieprzerwanie jednak wierzę w to, że moje notatki cieszą się zrozumieniem choćby u niewielu.

Warszawska Scena Barowa, to oda do wszystkich bohaterów stolicy, codzień krzewiących z potężną pasją oraz profesjonalizmem sztukę barmańską. Stanowicie  esencję rozrywki tego miasta i jesteście bespośrednimi uczestnikami kreowania się kultury barowej naszego kraju. Pfff. Wy ją tworzycie.

I część, to prolog. Prolog, w którym pierwsze skrzypce dzierżą Warszawscy ‚mistrzowie’ barowi. Rezydenci 5 miejsc, które postanowiliśmy zaprosić do udziału w inicjatywie. Znajdziemy się w grzesznej Kolumbi wprowadzającej umysł w niesamowity rausz motywowany niezwykle silnymi bodźcami. Na Widoku będziemy mieli alternatywną przestrzeń, gdzie ‚Zajawa To Podstawa’. Wybierzemy się też na południe w pogoni za ambicją oraz luźnym flow. To jest dopiero suczy styl. Powiędzą co za szczeniak. Nie… To jest pies. Gdyby mógłbym być kimś niesamowitym jeden dzień, to pewnie byłbym paparazzi. W świetle fleszy wzniósłbym toast za Jedną Miłość. Taka to historia.

Tonując odrobinę mą wyobraźnię, w WSB znajdziecie autorskie receptury bohaterów I części. Ponadto selekcję felietonów. Znajdzie się jeszcze kilka przepisów, które niestety nie do końca przybrały zakładaną przeze mnie formę. Przepraszam.

Miszmasz styli, ogrom zajawek, innowacyjne pomysły, unikatowe flow. Wzniosłe inspiracje, orginalne osobistości. To i nie tylko będziecie mogli otrzymać za pomocą WSB.
Więc niepewność wzrasta. Obawiam się krytyki. Bez niej się nie obędzie. Muszę w dynamicznym tęmpię dojrzeć na tyle, aby nabrać dystansu do tego. Jednakże obawiam się dalej. Błagać o zrozumienie nie wypada. Czy moje działania mają jakiś cel? Czy to jest słuszne? Czy ja powinienem to robić? Tych powodujących dyskomfort psychiczny pytań staję przede mną coraz więcej.
Mam jednak nadzieję, że mimo wszystko, każdy laik sięgający po tą skromną lekturę zapragnie spędzić intymną chwilę przy barze w towarzystwie koktajlu sporządzonego przez którąś z wyjątkowych postaci Warszawskiej Sceny Barowej. Może pewien początkujący barman zajrzywszy do publikacji postanowi podążać ścieżką wyznaczoną przez któregoś z bohaterów. Może ktoś się zainspiruję.

Kończąc ten monolog chciałbym Was zaprosić do polubienia  strony Warszawskiej Sceny Barowej. Tym czasem… https://www.facebook.com/pages/Warszawska-Scena-Barowa/211352348946901

Do usłyszenia.

Życie To Gra Przypadków…

Święty Z Bostonem

https://www.facebook.com/pages/Warszawska-Scena-Barowa/211352348946901

Bacardi Legacy Cocktail Competiton w Polsce.

Bacardi Legacy
Bacardi Legacy

Dołącz do dziedzictwa Bacardi Legacy!

Od półtora wieku marka Bacardi stanowi najpopularniejszy wybór barmanów na całym świecie. Jest synonimem innowacji, doskonałej technologii oraz wybornego smaku.

Zainspirowany rumem Bacardi Superior konkurs Bacardi Legacy Competition to wyzwanie dla najbardziej kreatywnych barmanów z całego świata.

Czy potrafisz stworzyć koktajl, który stanie w jednym szeregu z takimi klasykami jak The Original Bacardi Daiquirí czy The Original Bacardi Mojito?

Zmagania uczestników zostały podzielone na cztery etapy. Na każdym etapie konkursu na uczestników czekają wyjątkowe nagrody, a najlepszy koktajl ma szansę dołączyć do kanonu klasyków Bacardi.

Konkurs Bacardi Legacy Competition po raz pierwszy gości w Polsce, na świecie jednak uchodzi za jedno z najbardziej prestiżowych wydarzeń w branży. Wyzwaniem uczestniczących w nim barmanów jest stworzenie autorskiego, ponadczasowego koktajlu na bazie rumu Bacardi Superior.

Projekt ma na celu nie tylko wyłonienie najlepszych światowych miksologów, ale przede wszystkim integrację środowiska barmańskiego całego globu.

Aby wziąć udział w konkursie Bacardi Legacy należy zarejestrować się na stronie www.bacardilegacy.com do 10 sierpnia 2012 r.

Aplikacja musi zawierać recepturę koktajlu oraz opis inspiracji, która legła u jego powstania. Kolejnym etapem konkursu są eliminacje krajowe. Wielki światowy finał odbędzie się w pierwszej połowie 2013 r. Na każdym etapie na uczestników czekać będzie mnóstwo atrakcyjnych nagród i niespodzianek.

Pełne zasady konkursu wraz z regulacjami prawnymi, znajdują się na stronie: http://bacardilegacy.com/Rules.aspx

Inspiracje spod znaku nietoperza znajdziesz na http://www.trueoriginals.com

Na wszystkie pytania odpowie Brand Ambasador Marki Bacardi w Polsce- Ryszard Maciejewski, dostępny pod adresem: brandtrener@martini.pl

(Tekst i zdjęcia: Martini-Bacardi Polska)

Absolut rozkochał w sobie cały świat!

Zatriumfował na barmańskiej, globalnej scenie w 1979 roku i szybko stał się wódką numer jeden w kategorii premium. To absolutny fenomen z jakim nigdy wcześniej nie mieliśmy do czynienia. To pierwsza marka na świecie, która rozkochała w sobie społeczność barmańską. Ten wieloletni, ale wciąż żywy i iskrzący emocjami związek szwedzkiej wódki z miłośnikami miksologii na całym świecie trwa do dzisiaj.

ABSOLUT to wybór, który łączy od lat ludzi w 126 krajach świata. To marka ikoniczna, której kreatywne kampanie stanowią ważną część światowej pop kultury. Zachwyca niezwykle szerokim wachlarzem smaków i jest idealną bazą do tworzenia świetnych koktajli – dlatego właśnie barmani
ją kochają!

Dzieła sztuki są tworzone przez ludzi, którzy dążą do perfekcji w każdym calu. Zarówno sztuka, jak i barmaństwo to zajęcia wymagające dogłębnej wiedzy i inspiracji, ale także kreatywności i pasji. Malarz korzysta z palety farb – od akrylowych po olejne, w najróżniejszych odcieniach. Podczas gdy dla barmana paletą niezbędną do powstania dzieła sztuki jest bar i cała feria smaków jaką ma do dyspozycji, aby stworzyć perfekcyjny koktajl. Na tej palecie kolorów, smaków, aromatów i konsystencji kluczową rolę odgrywa wódka. To „klasyczna czerń” miksologii, niezbędny składnik, który otwiera wrota do królestwa możliwości i inwencji twórczych. Stawiamy zatem tezę, że istnieje widoczne podobieństwo pomiędzy pracą artysty i pracą znakomitego barmana.

Lata 80. i 90. były unikalne w historii klubowego życia nocnego. Wódka była duchem imprez i szturmem wtargnęła do kultury barmańskiej. W Nowym Jorku i Londynie ludzie oszaleli na punkcie drinków na bazie wódki – od najprostszych,
po najbardziej wyrafinowanych. Niezależnie od użytych składników najmodniejsze i najbardziej pożądane były koktajle na bazie ABSOLUT’a. Tak pozostało do dziś. O takich drinkach jak Cosmopolitan, czy VodkaTini’s świat usłyszał dzięki współpracy ABSOLUT’a z barmanami najlepszych nocnych klubów. To właśnie dzięki nim i ich rekomendacji drinki zyskały nie tylko idealne proporcje, ale także globalną sławę. ABSOLUT już dawno podbił serca barmanów, a z roku na rok zyskuje coraz większą rzeszę fanów.

O koktajlowej rewolucji więcej informacji poniżej.

W Polsce Absolut jest także zaprzyjaźniony ze środowiskiem barmańskim. Olbrzymim sukcesem była zeszłoroczna edycja SHAKE IT UP w ramach Projektu Pokolenie. Dlatego już wkrótce startuje nowa edycja z nowymi ekspertami – weteranami londyńskiej sceny koktajlowej.

Fan Page: http://www.facebook.com/ABSOLUTNI

www.projektpokolenie.pl

Pamiętaj, pij odpowiedzialnie!

Na Zdrowie!

(Tekst i zdjęcia – materiały prasowe Wyborowa S.A.)

Z Perspektywy Barmana: Niezwykła Liga Prawdziwych Dżentelmenów

Wydaję się, że już wszyscy  jesteśmy zmęczeni lamentami nawołującymi do obecnej sytuacji barmaństwa w Polsce. Obecny wygląd jest jaki jest. Ważne jest natomiast to, że wszystko idze do przodu. Co więcej tempo staję się być coraz bardziej imponujące.

Skupić pragnę się na jednym z czynników determinujących progres naszej rodzimej sztuki barmańskiej. Czynnik ludzki.

Wybierając się w podróż do Krakowa mym umysłem targały dziwne myśli. Stres, trema, niepewność. Udając się co chwilę do przesiąkniętej ludzkimi odchodami toalety w celu pożarcia papierosa zastanawiałem się co może mnie czekać podczas wydarzenia. ‚Liga Niezwykłych Dżentelmenów’. Dżentelmen ze mnie żaden. Problemy mam nawet ze spuszczaniem po sobie wody w toalecie czy przepuszczaniu dam przodem. Na całe szczęście znajomość Savoir Vivre nie grała  znaczącej roli.

Jak się okazało jednak później miałem przyjemność znaleźć się w gronie prawdziwych dżentelmenów. Gdyż patrząc z innej perspektywy wyznacznikiem prawdziwego mężczyzny nie musi być schludny wygląd, odpowiedni takt czy wrodzona kultura osobista. Niezbędna jest również pasja, życie w zgodzie z samym sobą oraz obłędny wzrok świadczący o elemencie szaleństwa, tkwiącym w każdym z nas.

Uczestniczenie w 7 edycji niesamowitego konkursu rozpoczęło się wraz ze stawieniem  na miejsce w Le Scandale Garden. Odprawa, losowanie numerów startowych. Do dzieła zatem.

Podczas edycji wystąpiło 14 zawodników. Każdy z dżentelmenów różnił się od siebie znacząco. Widowiskowa mieszanka styli, inspiracji, wiedzy. Mnóstwo kapitalnych technik. Niewiarygodne sposoby serwowania. Opowieści, historie.  Tak się uprawia barmaństwo na Małopolsce!

Mój zachwyt potęgował fakt, że każdy z odninków ma swojego bohatera w postaci partnera alkoholowego. Tym razem padło na rumowy likier kokosowy… dobrze wszystkim znany. Zasłynął swą jakością, w konfrontowaniu go z mlekiem. Nieistotne. Świadczy to, o rozmiarze wyzwania postawionym przed uczestnikami. Jak się okazało wszyscy zwyciężyli.

Kultowa postać Krakowskiej sceny – Andrzej Rachwalski, zaserwował poncz kultywując tym samym kulturę integralnego cieszenia się alkoholem. Reprezentujący topowe miejsce Krakowskiej Sceny Barowej – Baroque jak i dobrze wszystkim znany z pracy w roli brand ambasadora rodzimego marki – Z.Kozuba I Synowie. Mateusz ‚Świeżak’ Szuchnik. ‚Warszawski Goryl’ zaprentował wariację na temat Old – Fashioned. Niezwykle interesująca była wariacja na temat Sazeraca. Koniak infuzowany prażonym sezamem. Było ciekawie. Obecne również były tajskie inspiracje. Ponadto mieliśmy okazję zobaczyć współczesną wariację na temat ‚ M… Z Mlekiem autorstwa Dominika Ubysza. Bardzo wysoki, wyrównany poziom. Każdy, kto tam był, potwierdzi. ‚Kraków miota unikatowym stylem!!!’

Szymon Cieśla stworzył wokół siebie niesamowitą aure improwizując zabawną scenę bespośrednio nawiązującą do prezentowanego przez siebie koktajlu. Na co dzień pracujący w ‚Skandalach’ swoją kreacją –  Cocaine Coconut zdobył 3 miejsce na podium. Bardzo wysokie wyczucie estetyki oraz interesująca selekcja składników. Talent…

To był wstrząs. Prezentacja Marcina znanym wszystkim pod pseudonimem Machiatto. Ogromną pasją darzy sztukę parzenia kawy. Jego studia nad tą problematyką zaowocowały występem, w który wszyscy obecni uważnie się wpatrywali. Marcin pokazał swoje spojrzenie na możliwości przemycania kawy do przestrzeni wypełnionej koktajlami. Tym samym do Scandale Garden przyniósł old – school’ owy syfon służący do przygotowywania kawy. Zaprezentował  wariację na temat Pina Colady. Mieszanka kawy jaką wybrał, pochodzi z Panamy i charakteryzuję się kapitalnym aromatem, w którym główna rola przypada ananasowi. Niesamowicie owocowy zapach. Swój koktajl zaserwował w stylowej porcelanie. Był wyśmienity. Widowisko było równie smaczne. Marcin zajął II miejsce.

Jakub Kozłowski reprezentujący Colombie w Warszawie. Klasa. Jego inspiracja uderzała w kulturę pop – artu i ściśle nawiązywała do twórczości Andy Warhola. Podczas swojej prezentacji opowiedział kapitalną historię, która została uwieńczona wyśmienitym sposobem zaserwowania. W puszcze po konserwach oklejonej grafiką z Marlin Monroe autorstwa właśnie Warhola. Każdy ze składników miał swoje przeznaczenie i genezę. Dżentelmen prowadzący bar w prawdopodobnie w jednym z trzech najlepszych miejsc w Polsce, zasłużenie zwyciężył 7 odcinek Ligi Niezwykłych Dżentelmenów. Finał odbędzie się zatem z udziałem czołowej postaci Warszawskiej Sceny Barowej jak i ogólnokrajowej.

Liga Niezwykłych Dżentelmenów – 9 odcinków eliminacyjnych i jeden wielki finał. To pierwszy projekt tego typu umożliwiający integrację środowisku barmanów w takich okolicznościach.

Wielki krok ku lepszej przyszłości. Ważny jest czynnik ludzki. W tym wypadku Marcin Dąbek, dobry duch Polskiego barmaństwa. Organizator wielu emocjonujących konkursów sztuki flair. Twórca Impresive Flair Bar. Dyrektor katedry Międzynarodowej Szkoły Barmanów i Somelierów w Krakowie. Twórca konkursu, za który wszyscy bracia barmani jesteśmy ogromnie wdzięczni. Wreszcie liczy się styl, flow i oryginalność. Potężna platforma rozwoju. Jeden chociażby występ pcha nas do przodu. Zmusza do rozwoju. Regeneruję i wzbogaca o kolejne pomysły.

Coraz więcej projektów. Mamy Bar Symposium. Liga Niezwykłych Dżentelmenów. Mamy możliwość brania udziału w prestiżowych międzynarodowych konkursach. Coraz więcej wartościowych barów oraz możliwości rozwoju. Bracia barmani. Coś czuję. Nadchodzą dobre czasy. Lepsze…

Każdy, kto jeszcze nie zdecydował się odwiedzić Krakowa w pierwszy poniedziałek przyszłego miesiąca, niech przechyli szalę i zakreśli grubą kreską tą date. Warto.

Tymczasem Niezwykli Dżentelmeni spełniajmy swą powinność i wracajmy za bar kontynuować postawione cele. Do zobaczenia w pierwszy poniedziałek przyszłego miesiąca.

Święty Z Bostonem

Bez Odbioru

swietyzbostonem@gmail.com

Nasi Za Granicą: Igor Żukowiec

Igor Żukowiec
Igor Żukowiec

Alkoteka: Zacznijmy więc od początku. W jakim wieku zdecydowałeś się porzucić mazurski, rodzinny klimat na rzecz wielkiego Nowego Jorku?

Igor Żukowiec: Zacznijmy może od tego, że byłem zupełnie innym dzieckiem niż moi rówieśnicy. Moimi ulubionymi zabawkami był prodiż czy inne kuchenne narzędzia. Mieliśmy na podwórzu kurnik, z którego podbierałem jajka i biegłem do piaskownicy, gdzie próbowałem lepić ciasta z piasku. Od urodzenia przejawiałem chęci do sztuki kulinariów. W późniejszym etapie, ciągle w bardzo młodym wieku, zacząłem gotować z moją mamą. Mimo że interesowałem się tym mocno to jednak nie chciałem iść do szkoły gastronomicznej. Widziałem siebie robiąc filmy. Moja pasja do kina rozpoczęła się w dość dziwny sposób, gdyż po obejrzeniu ‘Parku Jurajskiego’. Poszedłem więc do szkoły aktorskiej jako pierwszy krok w kierunku filmów. Ukończyłem tą szkołę w zupełnie nieoczekiwanym momencie i w tym samym okresie moja mama dostała telefon od znajomego ze Stanów Zjednoczonych, który zaprosił ją i mnie do siebie. Ona nie mogła lecieć więc postanowiliśmy, że ja polecę sam jeśli dostanę wizę. Wszystkie formalności przebiegły bardzo sprawnie. Po dwóch tygodniach byłem w Stanach!

Poleciałem na trzy miesiące. Kiedy wróciłem do Polski wszystko wydało mi się bardzo małe. Mieszkając w Warszawie dusiłem się. Nigdy nie lubiłem miast, ale Nowy Jork miał jednak tyle do zaoferowania, że bardzo dobrze się tam czułem. Po 6 miesiącach stwierdziłem, że chcę się tam przeprowadzić i rozpocząć studia filmowe. Pojechałem więc i żeby znaleźć środki na naukę zacząłem pracę za barem. Jakoś tak wyszło, że wszystko się szybko i pomyślnie ułożyło. Na początku pracowałem na statku odbywając rejsy wokół Manhattanu. Później trafiłem do małej francuskiej restauracji. Mimo że pracowałem za barem dopiero od 3 miesięcy, to już chciałem poprawiać im listę koktajli. Nie umiałem za wiele, jednak już wiedziałem, że mogę zrobić to lepiej, niż to co mieli. Po kolejnych kilku miesiącach dostałem pracę w naprawdę fajnej restauracji znajdującej się na Soho, gdzie wymagali 3 lata doświadczenia za barem. Ja miałem na swoim koncie tylko 6 miesięcy. Jak się później okazało, to byłem dobrą osobą, w dobrym miejscu, w odpowiednim czasie. Mocno skupiając się na tej pracy, przygotowywałem się do kursu TEOFL, żeby iść do szkoły filmowej. Kiedy już wszystkie papiery tam wysyłałem, podszedł do mnie szef restauracji i powiedział, że chcę abym został managerem baru. Bez zastanowienia się zgodziłem. Doszedłem do wniosku, że do szkoły mogę zawsze wrócić, a jak zacznę jako manager to również się wiele nauczę.

Po kolejnych kilku miesiącach wiedziałem już, że nie będę szedł do tej szkoły. Miksologia mnie bardzo wciągnęła. Zorientowałem się jak ta kultura jest mocno rozwinięta w Nowym Jorku. Nie jest to zwyczajne nalewanie i dawanie ludziom drinków. Można uczyć się tego całe życie. Pokochałem to i wydaje mi się, że przełożyłem swoją pasję do kulinariów na mieszanie drinków. Zacząłem używać technik, które dobrze znałem ze sztuki gotowania i używałem tych elementów w przygotowaniu koktajli. Po jakimś czasie podszedł do mnie mój szef i powiedział, że jest to mój bar, a on będzie tylko numerki sprawdzał. To było niesamowite, że zaufał mi na tyle, że mogłem robić co chciałem. To był okres, w którym nauczyłem się najwięcej samemu… Tak to się wszystko zaczęło!

Alkoteka: Czy zdobycie przez Ciebie, Polaka, który mieszkał od niedawna w Stanach takiego zaufania u swojego bossa, nie wzbudzało negatywnych odczuć wśród twoich współpracowników?

Igor Żukowiec: Często bywa tak, że barmani mają bardzo duże ego i nie lubią sie nawzajem. Widzę to naprawdę często i nie wiem skąd to się bierze. Ja jednak ja nie czułem żadnego dyskomfortu. Wszystko było porządku. Ludzie darzyli mnie szacunkiem. Starałem się tworzyć rodzinną atmosferę. Nie było żadnych konfliktowych sytuacji. Starałem się aby wszyscy darzyli się zaufaniem.

Alkoteka: Twój pierwszy kontakt z Nowo Jorskim stylem mieszania koktajli. Jakie emocje Tobie towarzyszyły. Sprzęt barmański, alkohole etc. Jakie to wrażenie na Tobie wywołało? Czym inspirowałeś się studiując z początku sztukę miksologii?

Igor Żukowiec: Niesamowite! Od początku starałem się poznać każdą butelkę w barze, to podstawa. Zajęło mi to oczywiście trochę czasu. Siedziałem po nocach i czytałem. Jak zobaczyłem pierwszy raz dobrą listę koktajli ze świeżymi owocami, przyprawami, ziołami czy syropami przyrządzanymi domowym sposobem, bittersami, to stwierdziłem, że miksologia jest tak samo bogata jak sztuka gotowania. Odnalazłem w tym swoją pasję z młodości. Na początku po prostu chciałem robić coś smacznego i niezbyt skomplikowanego. Zacząłem wszystko opierać na klasykach. Długi czas opierałem się przed studiowaniem prac innych barmanów. Pierwsze trzy lata starałem się dochodzić do wszystkiego sam. Chciałem wykreować w tym wszystkim własny styl. To w pewien sposób było dobre jednak po trzech latach zorientowałem się, że wielu rzeczy nie wiem dlatego, bo nie interesowałem się tym, od tej drugiej strony. Ostatnie dwa lata zacząłem studiować barmaństwo bardzo dogłębnie.

Alkoteka: Poprzez korzystanie z jakiej literatury starasz się poznawać klasykę, czy studiować najświeższe trendy w sztuce przygotowaniu koktajl?

Igor Żukowiec: Na początku poszedłem na podstawowy kurs barmański, gdzie mogłem poznać standardowe techniki przygotowania koktajli oraz szlagierowe klasyki. To był pierwszy krok ku temu, aby dowiedzieć się na temat stylu popularnego w Nowym Jorku. Pierwsza książka jaką zdecydowałem się kupić, była autorstwa Dale’a De Groff’a (nie wiedziałem wtedy kim on był). Później kupiłem wielką encyklopedie, w której zarówno mogłem dowiedzieć się kilku ciekawostek na temat alkoholi jak i informacji o samym barmaństwie. Szczerze, muszę jednak przyznać, że najwięcej czerpię z Internetu. Czytam magazyny jak Class Magazine, Imbibe itp.

Staram się również studiować tą industrialną część biznesu barowego i alkoholowego. Analizuje rynki alkoholowe, sprzedaże, import, eksport itp. Chcę wiedzieć jak to działa od drugiej strony. Generalnie staram się interesować wszystkim tym co dzieję się wokół świata alkoholi. Internet jest pewnie moim głównym źródłem wiedzy.

Alkoteka: Wpływ miksologii molekularnej na twoją twórczość jest bardzo widoczny.

Igor Żukowiec: Z samą miksologią molekularną spotkałem się jakieś pięć lat temu. Widziałem zdjęcia koktajli, słyszałem o paru miejscach i spodobało mi się to bardzo. Ja w ogóle lubię nowoczesne rzeczy. Styl, który staram się cały czas pielęgnować, jest nowoczesny. Wydaję mi się, że miksologia molekularna jest pewną falą. Coś jak dubstepy w muzyce. Wątpię, że jakiś koktajl z miksologii molekularnej stanie się w przyszłości klasykiem, ale też myślę, że trend na molekuły się nie skończy. Zawsze gdzieś będzie do znalezienia jakiś bar-laboratorium. Jest to fajne, inne, ciekawe, jednak nie wydaję mi się aby stało się to codziennością. Jest to pewna odskocznia od rzeczywistości. Ja opanowałem podstawy miksologii molekularnej. Nie mogę powiedzieć, że znam ją od podszewki. Tak jak powiedziałem: lubię wszystko co nowoczesne i lubię aby moje koktajle zaskakiwały ludzi. W moim domu leży mnóstwo proszków, tekstur, które czekają na to, kiedy będę miał czas lub wenę, żeby z nimi tworzyć.

Alkoteka: ‚ALCHEMIQ’, to twój pomysł na prowadzenie firmy barmańskiej. Co więcej zrodził się właśnie w Stanach Zjednoczonych. Zatem chciałbym, abyś przybliżył możliwości rozwoju z perspektywy Polaka, w Nowym Jorku. Czy USA jest w tych kwestiach przychylne obywatelom oraz imigrantom? Czy należy przebrnąć przez masę formalności oraz roboty papierkowej, czy jednak dużo dynamiczniej się to odbywa?

Igor Żukowiec: Muszę powiedzieć, że wszelkie formalności związane z ALCHEMIQ’iem dopiero mnie czekają. ALCHEMIQ’a otworzyłem ponad rok temu, ale skupiłem się tylko i wyłącznie na samym marketingu. Zaczęło się od tego, że chciałem otworzyć własną stronę internetową. Chciałem aby inni mogli spojrzeć na moje prace. Z czasem stwierdziłem, że muszę dodać do tego jakiś serwis. Po paru miesiącach określiłem zatem swój projekt jako  ‘ALCHEMIQ – Mixology Services’. Wracając jednak do pytania, to pierwszy rok poświęciłem na zdobywanie artykułów w gazetach, występów w telewizji czy na sponsorowaniu eventów. Chciałem zbudować tą markę. Też do końca nie wiedziałem, w którą stronę chce iść. Czy catering, czy konsulting, a może jeszcze coś innego. Zauważyłem, że ludzie często odzywają się w sprawie konsultingu. Chcą abym kreował dla nich menu koktajli, robił cost-control i szkolił pracowników. Zainteresowaniem cieszy się też podnajmowanie ALCHEMIQ’a na różne przyjęcia koktajlowe, gdzie serwujemy moje autorskie prace.

Reasumując, to zacząłem bardzo powoli. Po 1,5 roku działalności stwierdziłem, że chcę iść jednak w stronę cateringu. Będę w ofercie miał koktajle, jedzenie czy planowanie imprez. Ponadto będę miał też kompozycje kwiatowe. Chcę aby moja oferta była bardzo kompleksowa.

No i po powrocie czekają na mnie wszystkie z tym związane formalności.

Alkoteka: Twoim celem zatem, wnioskując z tego co mówisz, jest możliwość planowania danego wydarzenia od początku do końca.

Igor Żukowiec: Dokładnie! Dodatkowo będę miał własną stronę, gdzie będę się zajmował konsultingiem i będzie to skierowane do właścicieli barów i środowiska. ALCHEMIQ sam w sobie będzie dużo bardziej elastyczny. Chcę uderzyć z tym w eventy, wesela itp.

Alkoteka: Powiedz mi jak wygląda zapotrzebowanie Nowego Jorku na tego typu usługi. Rynek wykazuję zapotrzebowanie na cocktail cateringi?

Igor Żukowiec: Nie ma w sumie żadnych firm, które zajmowały by się stricte cocktail cateringiem. Niektórzy miksolodzy robią eventy jednak z reguły reprezentując jakiś bar. Są firmy cateringowe, które mają koktajle, ale nie jest to na najlepszym poziomie. Jest z tym problem, gdyż w Nowym Jorku nie można dostać koncesji jako firma cateringowa. Trzeba mieć swój własny bar. Wtedy można przedłużyć koncesję na obsługę wyjazdową. Kiedy zgłosiłem się do urzędu akcyzowego ze swoim pomysłem, to powiedzieli mi, że nie ma pozwolenia na mój business plan. Staram się jakoś to obejść i wymyślić odpowiednie rozwiązanie. Oczywiście wszystko jak najbardziej legalnie! Mam pomysł i możliwości ku temu aby móc prowadzić ALCHEMIQ’a nie otwierając swojego własnego baru.

Alkoteka: ALCHEMIQ w Polsce?

Igor Żukowiec: Tak! Oczywiście mam to w planach. Pierwszy krok ku temu, to może gościnny występ w nowo powstającym projekcie Pies Czy Suka – Pure Bar! 🙂 Mam taki plan wraz z bratem jak realizować ALCHEMIQ’a w Polsce. Szczerzę mówiąc chciałbym żyć pomiędzy Warszawą, a Nowym Jorkiem. Czasami tęsknota, która człowieka nachodzi jest bardzo ciężka do wytrzymania. Chciałbym żyć między kontynentalnie.

Alkoteka.pl:  Z perspektywy czynnego barmana chciałbym żebyś określił Nowo Jorską scenę barową.

Igor Żukowiec: Te najbardziej znane miejsca jak PDT czy Apotheke, to są niesamowite bary mające wyjątkowych barmanów, koktajle, ale to nie są miejsca do których bym uczęszczał każdego wieczoru. To są bary do których zazwyczaj zabieram znajomych, którzy odwiedzają mnie w Nowym Jorku. Są one bardziej formą ciekawostki, czegoś niesamowitego co należy spożywać umiarkowanie. Przez ostatni rok bardzo dużo chodziłem do Mayahuel czy Death & Co. Mayahuel to miejsce, gdzie karta koktajli oparta jest na tequili, mezcalu, sotolu i muszę przyznać, że jest to niesamowita karta! Genialne koktajle! Menu z tego lokalu  to jedno z największych moich zaskoczeń ostatnich lat. Mają także jedzenie meksykańskie w nowoczesnym wydaniu. Czuję się tam tak zrelaksowany jakbym był w domu. Szukając miejsca na koktajl, wybieram te, gdzie się dobrze czuję. W Nowym Jorku jest bardzo dużo sztywnych miejsc, w których ciężko jest wypocząć. Lani Kai to nowy hawajski cocktail bar. Można tam spotkać niesamowite połączenia, tiki mugi, piękne stylizacje. Wszystko w zupełnie innym stylu niż moje autorskie prace. Lubię tam chodzić, bo zawsze czegoś się tam uczę.

Alkoteka.pl: A jak wygląda sprawa odnośnie cen koktajli?

Igor Żukowiec: Muszę powiedzieć, że dobre koktajle można znaleźć już od $12. Wszystko zależy od miejsca. W Apotheke najdroższy koktajl z listy jest za $18, ale mogą zrobić dużo droższe jeśli zamówisz coś specjalnego z jakimś 18 letnim Single Malt Scotchem. Powiedziałbym, że średnia cena za koktajle w Nowym Jorku wynosi $15. Byłem ostatnio w jednym miejscu na Manhattanie, w pewnej ekskluzywnej restauracji w hotelu, gdzie koktajle były za $25, no i muszę powiedzieć, że mogłyby być lepsze.

Alkoteka.pl: Opowiedz o swojej przygodzie z Grotto Restaurant.

Igor Żukowiec: Grotto nie jest znanym miejscem na Manhattanie; jest ono sekretem. Właściciel nie chcę się reklamować. Nie robi wokół tego miejsca żadnego marketingu. Zależy mu na rodzinnej atmosferze i nie jest to miejsce dla wszystkich. Ci ludzie, którzy wiedzą o Grotto, to są właśnie Ci ludzie, którzy powinni tam przychodzić. Właściciel się mocno nie przejmuję, że czasem zimą biznes się nie kręci. On ma dużą firmę cateringową, a restauracja jest jego oczkiem w głowie gdzie tylko przyjaźni i ciepli ludzie przychodzą. Mnie zatrudnili tam, abym pomógł z barowym biznesem, bo sprzedawali tylko wino mając pełny bar. Wraz z kolegą, Bryanem, który swoją drogą jest fenomenalnym barmanem, stworzyliśmy krótką listę koktajli składającej się z sześciu pozycji. Pozycje były zróżnicowane i zależało nam na tym, aby ludzie mogli szybko podjąć decyzję. Bazowaliśmy na produktach domowej roboty i robiliśmy sami zakupy wybierając najświeższe produkty…

Alkoteka.pl: To my decydujemy czym i jaki jest bar?

Igor Żukowiec: Jak najbardziej. Przez długi czas, co drugi poniedziałek organizowałem wieczory z koktajlami, gdzie odbiegałem od naszej listy koktajli. Różne tematy np. dziś działamy z cytrusami, kolejnego tygodnia mamy koktajle z ogniem lub noc wyzwań, gdzie ludzie przychodzili i wybierając sobie konkretne składniki dawali mi zadania odtworzenia danego smaku np. przyszedł pan i powiedział, że w swoim koktajlu chciałby mieć whisky, szampana i jakiś owoc, którego teraz dokładnie nie pamiętam. Pamiętam jednak, że wyszedł mi całkiem fajny koktajl. Chodziło o to, że dużo sam się przy tym uczyłem. Musiałem sprostać wielu wyzwaniom.

Alkoteka.pl: Wizerunek barmana w Stanach Zjednczonych. Zarobki?

Igor Żukowiec:  Któregoś dnia rozmawiałem z kumplem o tym, dlaczego barmani często mają tak duże ego. Doszliśmy do wniosku, że czują się zbyt mało poważani przez ludzi w takim sensie, że ludzie z reguły nie wiedzą jak ciężka ta praca może być. Ludzie myślą, że jest to świetny zawód, bo dobrze się zarabia za samo serwowanie. Ale ogólnie wizerunek barmana w Nowym Jorku jest dobry.

Zarobki, na przykładzie Nowego Jorku, są bardzo zróżnicowane. Barmani mogą zarabiać dosłownie od 30 do 200 tysięcy dolarów rocznie więc to jest niesamowita rozpiętość. $200 – $300 za noc można uznać za dobre zarobki. Są miejsca gdzie możesz zarobić $800 lub niecałe $100. Jest to bardzo zróżnicowane. Należy zaznaczyć, że wszystko opiera się na napiwkach. Pieniądze, które zarabiasz z pensji idą często w całości na opłatę podatków z napiwków. Tak, niestety trzeba się rozliczać z napiwków z urzędem skarbowym.

https://www.alchemiq.com

(Tekst: A.G., Zdjęcia: Filip Wolak www.fotofilip.com)

Janek Kachniarz zwycięzcą tegorocznego finału konkursu BACARDI® Experto de Ron.

Janek Kachniarz
Janek Kachniarz

Janek Kachniarz z Krynicy zwyciężył w konkursie BACARDI® Experto de Ron i zdobył tytuł Barmana Roku BACARDI®.

18 stycznia, po kilku miesiącach selekcji finaliści programu edukacyjnego BACARDI® Experto de Ron spotkali się podczas wielkiego finału w krakowskim klubie Pergamin. W imprezie finałowej wzięło udział 22 barmanów – wyłonionych spośród 460 uczestników ogólnopolskiego programu. W trakcie specjalnych szkoleń, barmani weryfikowani byli pod kątem teoretycznym oraz prezentowali swoje umiejętności podczas pracy za barem. Wszyscy uczestnicy prezentowali niezwykle wysoki poziom umiejętności barmańskich. Rywalizacja była bardzo wyrównana, a barmani popisali się ogromną kreatywnością.
Trzyosobowe jury w składzie: Ryszard Kierach (On Trade Manager Bacardi-Martini Polska), Ryszard Maciejewski (Brand Ambasador Marki BACARDI®) oraz Hirek Wrona (Communication Manager Bacardi-Martini Polska) zwracało uwagę nie tylko na warsztat i jakość drinków, ale przede wszystkim na osobowość uczestników.

Najlepszy okazał się Janek Kachniarz z Krynicy. Zwycięzca, w nagrodę pojedzie „Szlakiem BACARDI®” i odwiedzi Puerto Rico na Karaibach – miejsce, gdzie powstaje najsłynniejszy na świecie rum spod znaku nietoperza.

Jego mistrzowski koktajl o nazwie „Verdadero” (po hiszpańsku znaczy „prawdziwy”) to dość niezwykła i zaskakująca kompozycja smaków. „Prawdziwy” Janka Kachniarza okazał się królem koktajli tegorocznej edycji Experto de Ron BACARDI®.

Oto skład zwycięskiego„Verdadero”:
30 ml rumu BACARDI® Oakheart infuzowanego zestami z grejpfruta , rodzynkami i cukierkami Tic Tac
10 ml esencji Marie Brizard Spice mix
10 ml esencji Marie Brizard Rozmaryn
20 ml soku jabłkowego
10 ml świeżego soku z cytryn
10 ml syropu Passion Fruit Monin

Hirek Wrona – Communication Manager Bacardi-Martini Polska przyznał także specjalne wyróżnienie Jakubowi Kozłowskiemu, barmanowi z Warszawy za autorski cocktail „Tea Brake Daiquiri”.

„Genialny drink i świetny barman. Moja nagroda muzyczna przyznana została Jakubowi za elegancję, pasję i znalezienie muzyki w drinku” – powiedział Hirek Wrona  z BMP Polska.

Oto skład wyróżnionego „Tea Brake Daiquiri”:
60 ml BACARDI® Oakheart
20 ml soku z limonki
20 ml syropu z zielonej herbaty, kafiru, zielonego kardamonu i miodu
10 ml białko
0,5 łodygi trawy cytrynowej
1 dash bitersów cytrynowo-kardamonowych własnej roboty

Finaliści
Finaliści

„Finaliści konkursu zaprezentowali bardzo wysoki, światowy poziom. To wielka radość patrzeć jak z roku na rok wzrastają umiejętności  młodych ludzi w dziedzinie sztuki barmańskiej.” – mówi Hirek Wrona, Communication Manager Bacardi-Martini Polska „Jestem pod ogromnym wrażeniem umiejętności, zaangażowania i kreatywności młodych ludzi, które mogliśmy dziś zaobserwować podczas przygotowania konkursowych koktajli. Sam chętnie nauczę się od nich kilku barmańskich tricków.”

Janek Kachniarz – pochodzi z Krynicy. Obecnie mieszka w Krakowie, gdzie jest barmanem w klubie Pergamin. Za bar trafił 3 lata przez zupełny przypadek. Wcześniej przez 15 lat trenował hokej. W zdobywaniu barmańskiego doświadczenia zawodowego pomagali mu Wojtek Urbański (zwycięzca BACARDI® Experto de Ron 2011) i Piotr Sajdak (utytułowany barman, obecnie mieszkający w Wielkiej Brytanii).

Jakub Kozłowski – pochodzi z Warszawy. Od 9 lat w zawodzie barmana. Obecnie pracuje jako  szef baru w cocktail barze Colombia.. Własna sala flairowa pozwala mu na obycie z butelkami i utrzymanie dobrej barmańskiej kondycji. W wolnym czasie odnawia stare rowery, a w tym sezonie ma zamiar zmierzyć się z motocyklami.

Wieczór upłynął w atmosferze BACARDI® TOGETHER z karnawałowymi tańcami i wspólnym mixowaniem drinków za barem krakowskiego „Cienia”. Goście mieli okazję smakować koktajle z portfolio BACARDI® m.in. BACARDI® & Cola, BACARDI® Mojito i BACARDI® Black shots, oraz nowość w rodzinie BACARDI®, korzenny, męski BACARDI® Oakheart.

(Tekst i zdjęcia: Martini-Bacardi Polska)

Z Perspektywy Barmana: Warszawska Scena Barowa – Przedsmak

PRZYSTAWKA

Wszyscy dążymy do tego, aby pojmowano nas za artystów. Możemy manipulować czasem, emocjami  i nastrojem. ‘Bar jako scena’? Wszystko zaczyna iść w tą stronę. Spoglądając na prace współczesnych artystów można dojść do jednego wniosku. Wolność umysłu. Jedyne ograniczenie stanowi wyobraźnia.

 Barmani kreują spektakl, w którym widownia aktywnie uczestniczy. Współcześni bohaterowie każdego kolejnego wieczoru zapisują ogromną stronę historii, z której miejmy nadzieję kiedyś powstanie piękna epopeja. Umiarkowanie wzniosła.

Warszawska Scena Barowa dojrzewa. Każdego roku wydaję na świat kolejne bary i miejsca, które zabiegają o akceptacje. Walczą z zakorzenionym umiłowaniem do  dynamicznej konsumpcji alkoholu czy stereotypami, które demotywują ludzi do spędzania swojego czasu przy szklance zmysłowego płynu. Przeciwności jest jeszcze wiele. Poddając się i ulegając wszelkim problemom dołączamy do  grupy kolejnych… mniej wspominanych bądź zapomnianych miejsc.

Warszawska Scena Barowa dojrzewa. A wraz z nią barmani. Władając współczesnymi technikami  oraz artefaktami zwiększają tempo rozwoju sztuki, która tym samym ewoluuje. W różne strony. Mnogość styli.

Miejsca po których najmniej byśmy się spodziewali  wyjątkowych doznań, swoim potencjałem potrafią nas wprowadzić  w wyjątkowy rausz. Zakamuflowane, niezauważalne i niedocenione postaci w zaciszu realizujące swoją fanatyczną pasję. Barmani reprezentujący miejsca z długą żywotnością. Wieczni piewcy dobrego smaku, stylu…  wspaniałe flow. Hotelowi wyjadacze przesyceni elegancją. Imponująca wiedza oraz przenikliwa znajomość każdej butelki. Wybitni handlowcy…

Gdyby Ernest Hemingway żył w tych czasach, to byłby jeszcze wybitniejszym pisarzem – alkoholikiem niż było mu to dane. Na pewno szczęśliwszym

Spójrzmy więc na Warszawską Scenę. Bary, które są obecne już od dłuższego czasu wyjątkowo dobrze smakują. Paparazzi The Original Bar Cafe, to miejsce które niepodważalnie jest czołowym piewcą kultury cieszenia się koktajlami. Zespół nieprzerwanie jest wybitny i rotacje dokonywane w nim są bardzo rozsądnie przemyślane. Co jakiś czas w szereg wdziera się świeże pokolenie dołączając do wspólnej misji. Siadając przy barze i zatapiając wzrok w półkach można się poddać przyjemnej hipnozie. Indywidualności przemykające między oczyma z gracją operują swymi insygniami.  Arek Stefaniak, Mateusz Swieżak Szuchnik, Kuba Spychalski , Emil Oponowicz jak i cała reszta zespołu to wspaniale działająca maszyna podkreślająca indywidualność każdego z barmanów. Świetne inspirację oraz pomysły. Ojcami projektu są wybitne postaci współczesnej sceny takie jak chociażby Marcin Kasprzycki (Locostacja). Klasa…

Nowy Świat pod panowaniem Sensu, który jest podobnie wiekowy. Bar stanowił punkt startowy dla wielu wyjątkowych barmanów. Obecnie i nieprzerwanie króluje tam charyzmatyczny Arnold Skiba, który przewodzi resztą drużyny. Do niedawna odbywało się tam bardzo ciekawe wydarzenie –‘Czwartki Z Molekułami’. Podczas tych wieczorów autor tego projektu Tomek Raźniewski realizował swoją wielką ‘zajawkę’ do alternatywnej wizji barmaństwa. Utalentowany alchemik każdego tygodnia przecierał szlaki dla tego nurtu. Cykl wydarzeń upadł wraz z odejściem ‘bartendera’ z tego miejsca.  Sense to mnóstwo autorskich pomysłów, infuzji, bittersów orientalnych jak i miejskich inspiracji. Spoglądając na program koktajlowy nasz umysł odwiedza Daniel Undhammar, który przez pewien czas ‘mieszał’ w stolicy kreując karty oraz prowadząc kilka projektów. Wspomnieć zatem należy o upadłym Esense. Wielka gorycz po zamknięciu tego lokalu spłynęła na niektóre osoby. Również tutaj był duży wpływ ‘wyspiarsko – skandynawskiego’ stylu prezentowanego przez ‘Danny’ego.

Porto Praga. Cocktail Bar umieszczony wydaję się na najbardziej warszawskiej dzielnicy stolicy. Projekt wywołał niemałe zamieszanie i również jako jedno z niewielu miejsc oferowało zaufanie ze strony baru. Program koktajlowy również należy do Pana Undhammara. Mnóstwo owoców, infuzji ale to nie jest najważniejsze. Karta jest potężnie obszerna co niekoniecznie musi stanowić zaletę. Warto się jednak o tym przekonać. Swego czasu lokal przy współpracy z pewnym portalem wypuścił serię filmików prezentujących różne kategorii koktajli. Inicjatywa po pewnym czasie stanęła w miejscu. Jaka przyszłość przewidziana jest dla baru w Porto Praga? Ciekawe…

Lorelei na Widoku to miejsce, które dzięki pasji zmieniło swój profil i przychyliło się ku sztuce koktajlu na rzecz piwa lanego. Pierwsza wizyta może być cudownym zaskoczeniem. Alternatywna natura tego miejsca stała się jeszcze bardziej idealna dla jego przestrzeni przy wzbogaceniu baru o nutę magii. Warto zajrzeć i przekonać się na własnym podniebieniu. Duży potencjał w postaci barmanów. Karol Bobiński uskutecznia wyjątkowe rzeczy. Do pomocy ma teraz Smoking Gun więc zapewne od tej pory będzie się unosić mgła aromatycznego dymu.

Rok 2011 wydał na świat nowe przedsięwzięcie, które jest ewolucją projektu rozpoczętego przy Nowym Świecie. Cafe Colombia była kawiarnią. Idea ewoluowała i przybrała postać miejsca łączącego w sobie kawiarnię, restauracje oraz cocktail bar. Przekraczając próg Colombii wtapiamy się w rytm narzucany przez dźwięk płynący z winylowych klasyków i zmierzamy na antresole, gdzie rozgrywa się cały spektakl. Bardzo odważny pomysł na zrealizowanie baru, który częstuje nas błogim odprężeniem. Ciekawa karta koktajli, mnóstwo swobody myślenia, unikatowe butelki oraz przede wszystkim duża elastyczność barmanów. Mózgiem baru Colombii jest Jakub Kozłowski, który niedawno przedstawił się ogólnopolskiej scenie barowej w dwóch filmikach zrealizowanych przez Tv Południe przy współpracy właśnie z niedawno otwartym miejscem. Colombia to rewolucyjna filozofia pielęgnowania oraz prowadzenia baru. Dobrze… dobrze się dzieje.

 Felietonem tym pragnąłem jedynie podsycić apetyt wymieniając zaledwie kilka miejsc i postaci. Będzie to świetną przekąską, która podrażni niecierpliwość. Szykuje się pyszna strawa. Pyszna tłusta sprawa, której kęs będziecie mogli skraść już niebawem.

Kilka barów otworzy się zapewne niebawem. Hmmm… Ciekawe kto dogoni Psa?  Pozostawię Was z tym dziwnym pytaniem retorycznym. Lub podążajcie tropem suki…

Bez Odbioru

Ś.Z.B.

Trwają eliminacje do polskiego finału kolejnej edycji międzynarodowego konkursu Finlandia Vodka Cup 2011

FVC XII
FVC XII

Do 23 listopada trwają polskie eliminacje w ramach 12. edycji międzynarodowego konkursu Finlandia® Vodka Cup, podczas którego wybrani zostaną wybitni barmani z całego świata, aby walczyć o tytuł najbardziej utalentowanego miksologa. Polski zwycięzca, wyłoniony 11 grudnia, będzie potencjalnym kandydatem, reprezentującym Polskę na szczeblu międzynarodowym konkursu, który odbędzie się w Finlandii, na początku lutego 2012. Poza prestiżowym tytułem, najlepszy barman otrzyma nagrodę w wysokości 25 tysięcy dolarów. W tym roku po raz pierwszy zgłoszeń do konkursu można dokonywać za pośrednictwem strony www.pureice.pl.

Finlandia Vodka Cup to elitarny konkurs, cieszący się coraz większą popularnością wśród barmanów na całym świecie. Co roku Laponia – ojczyzna Finlandia® Vodka – staje się śnieżną stolicą rywalizacji o tytuł najlepszego miksologa. W tym roku, aby wziąć udział w konkursie, należy przesłać zgłoszenie swojej receptury wraz ze zdjęciem gotowego koktajlu, a także opisem składników na adres www.pureice.pl. Spośród nadesłanych zgłoszeń zostanie wyłonionych 20 najlepszych propozycji, a ich autorzy otrzymają zaproszenie do udziału w finale, który odbędzie się 11 grudnia 2011 roku w Soho Factory w Warszawie. Zwycięzca zostanie nagrodzony 10 tysiącami złotych oraz stanie się potencjalnym kandydatem do udziału w finale międzynarodowym.

Ideą konkursu, który od lat cieszy się ogromnym zainteresowaniem, jest wyłonienie spośród wszystkich jego uczestników niepowtarzalnej osobowości, talentu, który zachwyca kreatywnością. Wyrazem tego jest niewątpliwie umiejętność komponowania wyśmienitych, oryginalnych drinków, których podstawą musi być Finlandia® Vodka, sama w sobie stanowiąca doskonałość. Żeby wyeksponować jej całe bogactwo w drinku, trzeba mieć wyjątkowe zdolności – podkreśla Katarzyna Obuchowicz, Dyrektor Marketingu w Brown-Forman Polska.

W międzynarodowym finale, organizowanym w Finlandii, weźmie udział 20 barmanów z całego świata. Zgłoszone przez nich propozycje będzie oceniał Globalny Ambasador marki Finlandia, Markku Raittinen oraz Globalny Miksolog, Pekka Pellinen. Podczas finałów Finlandia Vodka Cup jury złożone z sześciu sędziów oceni pracę barmanów pod względem sztuki, stylu  wykonania oryginalnych koktajli z Finlandia® Vodka w trzech kategoriach: aperitif, long-drink i „quick mix”.

Finlandia Vodka Cup to uhonorowanie kreatywności i  najlepszych umiejętności barmańskich. Zapraszając zwycięzców do Finlandii, chcemy również podziękować wszystkim barmanom za pomoc w osiągnięciu sukcesu Finlandia® na całym świecie – mówi Neil Punwani, Wiceprezes i Dyrektor Zarządzający ds. wódki w  Brown-Forman. W tym roku nasi konsumenci mają możliwość głosowania na barmanów i ulubione drinki za pośrednictwem internetu. 12. edycja imprezy zbliża markę do naszych lojalnych konsumentów, jej ambasadorów i najwyższej klasy barmanów, dając każdemu szansę uczestnictwa w tym niecodziennym wydarzeniu.

Nowym elementem jest format konkursu, umożliwiający barmanom zgłoszenie do udziału za pośrednictwem platformy  internetowej. Po raz pierwszy też uczestnicy będą mieli również okazję do zaangażowania konsumentów, zachęcając ich do głosowania internetowego na zgłoszone przez siebie drinki. Ci, którzy wezmą udział w głosowaniu internetowym pomogą w wyborze finalistów konkursu. Spośród nich zostaną wylosowane trzy osoby, które wezmą udział w finale Finlandia Vodka Cup i zasiądą w jury podczas imprezy. Z pewnością będzie to niezapomniane przeżycie.

Regulamin oraz więcej informacji na temat konkursu dostępne są na stronie www.pureice.pl

I Edycja German Rum Festival za Nami!

Tegoroczna jesień była wyjątkowo owocnym okresem dla niemieckiej sceny barowej. Stolica naszych zachodnich sąsiadów w ciągu 4 dni przeobraziła się w wielkie targi, które przyciągnęły ludzi z całego świata. Reprezentanci rzemiosła barmańskiego z Węgier, Włoch, Wysp Brytyjskich czy Polski tłumnie zjechali się do Berlina aby wspólnie wziąć udział w dwóch inicjatywach, które odbywały się kolejno po sobie.

Wielkie poruszenie wywołała 5, rocznicowa edycja jednych z najważniejszych targów branżowych na świecie. Bar Convent Berlin to wydarzenie, które przysparza wszystkich miłośników sztuki barmańskiej o szybsze bicie serca. Tegoroczna edycja oprócz wszelkich atrakcji jakie ze sobą niosła, stanowiła istny ‘creme de la creme’ dla pierwszej edycji German Rum Festival!

Twórca tego projektu, Dirk Becker jest międzynarodowym ekspertem w dziedzinie rumu. German Rum Festival to owoc jego wieloletniego doświadczenia oraz pasji jaką darzy ten wyjątkowy alkohol. Podążając śladem chociażby UK Rum Fest autorstwa Iana Burrela, pragnął stworzyć przestrzeń do studiowania problematyki rumu.

8 października, w południe wrota lokalizacji otworzyły się. Rejestracja przebiegała bardzo sprawnie, co było motywowane frekwencją. Zważając na fakt, że to pierwsza edycja, to jak najbardziej organizatorzy mogą być w pełni usatysfakcjonowani z ilości ludzi, która odwiedziła targi. Reprezentanci różnych krajów wzięli udział w tej wysokiej rangi wydarzeniu.

Podczas German Rum Festival uświadczyliśmy 27 wystawców prezentujących zarówno  kultowe i znane dobra, jak i nowe produkty, które stosunkowo niedawno trafiły na półki sklepów i barów… bądź dopiero oczekują swojej premiery. Podkreślić należy fakt, że oprócz bardzo barwnej palety rumów, można było skosztować innych unikatowych alkoholi tj. cachaca, czy na stoisku Fee Brothers sprawdzić użyteczność nowych rodzajów bittersów.

Naprzeciw potężnym i powszechnie znanym markom jak Bacardi, Appleton, Matusalem, Sagatiba czy Rhum Clement, stanęły niszowe brandy, które poprzez uczestnictwo w takich wydarzeniach pragną przedostać się do mainstreamu. Szczerze mówiąc, z perspektywy polskiego barmana czy zwyczajnego konsumenta, większość produktów, które pojawiły się na GRF są niedostępne w naszym kraju.

Stephen Berg i Alexander Hauck z The Bitter Truth zaprezentowali swój nowy projekt pt. Tiki Lovers! Dżentelmeni świetnie znani całemu środowisku, do tej pory zaznaczyli swoją obecność między innymi wysokiej jakości bittersami. Tym razem przedstawili swoją nową linie produktów, inspirowanych kulturą Tiki. Tym sposobem mieliśmy okazję skosztować 2 rumów, syropu passion fruit, grenadiny oraz autorskiego Falernumu.

Strefa rumu Zacapa i Pampero przyciągała dużo osób, które poddawały się klimatowi jaki tworzyli eksperci pracujący na każdym z poszczególnych stoisk. Ron Zacapa wywołuje coraz większe zainteresowanie w środowisku ze względu na jakość oraz świetne zarządzanie brandem z portfolio Diageo Reserve Brands. Natomiast zainteresowanie rumem Pampero było motywowane barmanami, którzy pracowali na stanowisku. Świetny fechtunek w rękach tych panów przyciągał ludzi do kosztowania ich koktajli.

Degustacje były możliwe przy posiadaniu kartki, która upoważniała do spróbowania 7 pozycji. Jednakże jak się później okazało, system ten zupełnie się nie sprawdził. Kosztować tak więc można było do woli. Jedynie na stoiskach kilku firm stemplowano kartę. Na cały German Rum Festival były przeznaczone 2 kartki.

Wiele pozytywnych zaskoczeń jak Kostarykański Ron Centenario. Stoisko obsługiwane było przez dystrybutorów. Jeden z nich jest Polakiem i malowniczo przedstawił specyfikę destylacji tego trunku. Piorunujące wrażenie wywołał Pusser’s czy 57% Smith & Cross. Mount Gay, Angostura czy Doorly’s. Każdy z tamtejszych rumów miał jakąś historie. Przekrój Karaibskich trunków był na tyle obfity, że nie sposób było dokonać szczegółowej degustacji każdego z nich.

Inne marki, które prezentowały się na German Rum Festival, to: Magnifica, Delicana, Thres Hombres, El Dorado, Brugal, Rum Fire, New Grove, Plantation, Dos Maderas, Dictador i wiele innych.

O klimat wydarzenia pieczołowicie dbała latynoska kapela, która co i rusz przygrywała melodyjne utwory. Degustacje stawały się dużo przyjemniejsze kiedy trzymając kieliszek wyśmienitego trunku, nasze uszy dopadała atmosferyczna muzyka. Ponadto co jakiś czas odbywały się pokazy tańca.

Większość wykładów, seminariów i tastingów odbywało się w języku niemieckim. Obiektywnie jesteśmy w stanie ocenić dwa, które odbywały się w języku angielskim. Najbardziej zjawiskowe i inspirujące było seminarium na temat jednego z wiodących koktajli reprezentujących styl Tiki… Zombie! Prowadzone przez człowieka, który na nowo odkrył i odtworzył ten nurt w sztuce miksologii. Jeff Beach Bum Berry, autor kultowych książek, m.in. Sippin Safari czy Grog Log. Przedstawił historie wyżej wymienionego koktajlu na przykładzie trzech formuł: z 1934, 1950 i 1956 roku. Spotkanie z tym legendarnym człowiekiem, to niesamowite przeżycie.

W języku angielskim odbył się również panel dyskusyjny, w którym bohaterami byli globalny ambasador marki Bacardi – David Cordoba, który znany jest większości z serii filmików True Originals. U jego boku znalazł się Jose Sanchez Gavito! Wieloletni masterblender Bacardi zdradził arkana sztuki destylacji rumu, który może się poszczycić potężnym poziomem sprzedaży. Podzielił się wieloma interesującymi faktami oraz anegdotami  na temat tego trunku i pracy w charakterze masterblendera.

Podczas targów odbyły się dwa konkursy barmańskie. Pierwszego dnia niemieccy barmani rywalizowali w konkurencji na najlepszy koktajl Tiki. Hawajski klimat zawodów podkreślony był strojami, naczyniami oraz kreacjami koktajlowymi. Niektórzy ze startujących wyróżniali się na tle innych zawodników pomysłowością oraz stylem. W gremium sędziowskim zasiadł między innymi Jeff Beach Bum Berry.

Drugiego dnia odbyła się niemiecka edycja konkursu, w ramach światowego projektu pt: Angostura Cocktail Competition. Tym razem barmani nie skupiali się tylko na kreacjach stricte Tiki. Dużo klasycznych motywów konfrontowanych z nowoczesnymi technikami przyrządzania koktajli.

I edycja German Rum Festival za nami. Berlin poczynił kolejny milowy krok do przodu. Rodzima scena barowa zyskała wielką wartość, która zapewne już za rok objawi się w innym… lepszym wydaniu.

Zaznaczyć trzeba, że German Rum Festival był w tym roku przystawką… dla 5… jubileuszowej edycji Bar Convent Berlin! Już niebawem na Alkoteka.pl, relacja z tego wydarzenia.

Zapraszamy do obejrzenia pełnej galerii z tego wydarzenia na naszym fanpage.

Pamiętajcie, pijcie odpowiedzialnie.

(Tekst: A.G., Zdjęcia: A.G. & T.R.)