Z Perspektywy Barmana: Ćma Barowa

Po zachodzie słońca, życie w barze płynie własnym torem. Każdego wieczoru stajemy przed tym samym wyzwaniem. Oddając się tradycji naszego rzemiosła zobowiązani jesteśmy nawracać, tłumaczyć, przekonywać… dzielić się odrobiną tkwiącej w nas pasji oraz sukcesywnie zarażać nią.

Kontakt z ludźmi? To priorytet. Każdego dnia spotykamy niezwykłe postacie.

Studenci, biznesmeni, ludzie sukcesu, celebryci, przedstawiciele różnych subkultur… artyści, alkoholicy, tępe laski, jeszcze głupsi kolesie, barmani etc. To morze charakterów, z którym przychodzi nam mierzyć każdego kolejnego wieczoru.

Niektóre z osobistości wdzierają się w nasze barowe życie. Często zasługują na szczególną uwagę. Zapisują się w naszej pamięci na długi czas. Interesujący charakter, oryginalne poczucie humoru, wysoki poziom kultury osobistej… ulubiony koktajl. Te wszystkie czynniki wpływają na to, że bez powodu za kilka lat można wygrzebać ze swoich wspomnień właśnie tą osobę, której bez słowa serwowałeś ulubiony trunek jak tylko przekraczała próg lokalu.

Już dłuższy czas mam sposobność obcować z wyjątkowym charakterem. Zagadkę rozstrzygam podczas długich obserwacji Niesamowite jest to, że jest to wielce poetycka postać. Wyobrażam ją sobie żyjącą w innej epoce. Wieczór zwykle zaczyna od Negroni. Uwielbia topić swoje kubki smakowe w historii tego koktajlu. Rozkoszuje się wszelkiej maści Cobblerami. Podkręcając apetyt ulubionym rarytasem, oddaje inicjatywę barmanom oczekując emocji, pasji i… rozmowy. Swój cały wolny czas poświęca na miksologiczne wojaże kontynuując każdego kolejnego dnia swój aromatyczny rejs. Ochrzciliśmy ją pseudonimem – ‚ćmy barowej’. Jednak ja pragnę jej nadać miano motyla.

Motyl ten rozwija swe skrzydła wówczas gdy z każdej strony otaczają go silne aromaty, wyrazisty smak oraz otoczka towarzysząca delektowaniu się tymi doznaniami. Wrażeń poszukuje wszędzie. Ciężko jest stwierdzić ilu miejsc jest w stanie skosztować w ciągu jednego wieczoru. Absorbuje swoją osobą wielu/e Warszawskich barmanów/ek. Oczekuje rozmowy… Potrafi być mecząca. Doskwiera jej samotność.

Potrafi milczeć. Wtedy najczęściej czyta gazety, książki, pisze… pije wino.

Można dopisać nieskończoną ilość historii obserwując ją. Stanowi wielką zagadkę.

Czy topi swoje smutki w koktajlach i barowych polemikach? Czy po prostu czuje pokrewieństwo dusz z rzemiosłem barmańskim ?

Zjawiskiem jest jej obecność podczas Bar Symposium Warszawa. Kupiła bilet, uczęszczała na wykłady. Cieszyła się tym wydarzeniem tak jak wszyscy inni obecni. Zarażony Motyl Barowy.

To nadaje sens temu wszystkiemu. Tłumaczy po co każdego kolejnego dnia stajemy za barem. Po to właśnie aby widzieć efekty pełnionej przez nas misji..

Ś.Z.B

Battle For Flair Podczas Bar Symposium Warszawa 2011!

Battle for Flair
Battle for Flair

Battle For Flair, to projekt, który zaistniał na przełomie 2010 i 2011 roku. Do tej pory realizowany w undergroundowej atmosferze…Była ona owocem scenografii kultowego warszawskiego klubu Karmel. Bar tego lokalu gościł ponad 30 zawodników z całej Polski, którzy w bardzo widowiskowy sposób zaznaczyli swoją obecność. Reprezentanci najbardziej znamienitych ekip flairowych tego kraju pojedynkowali się zacięcie w emocjonujących walkach odbywających się właśnie w Karmelu. Nadszedł czas na to, aby wyjść z podziemia. Nadszedł czas na zmiany!

Projekt skupia się na popularyzacji barmaństwa w Polsce. Wyjątkowo ceni sobie problematykę stylu flair. Kreuję porywający spektakl, w którym pierwszoplanową rolę odgrywają pasjonaci ekstremalnego bartendingu. Sztuka ma wieloletnią genezę ewolucji i nieustannie trzyma się jej dynamika motywująca systematyczny progres. Ku chwale barmaństwa!

Kamil Majewski
Kamil Majewski

PRZEŁOM

I, II, III….. Niebawem IV! Kolejna edycja Battle For Flair już za chwilę i stanowi ona jedną wielką niespodziankę. Nowa lokalizacja, okoliczności, formuła… nowa jakość.

Ogromny zaszczyt spotkał projekt, gdyż jego najbliższa odsłona odbędzie się w ramach unikatowego wydarzenia na skalę Europy Wschodniej – Bar Symposium Warszawa 2011. BSW to dwa dni arcyciekawych wykładów prowadzonych przez światowej sławy miksologów oraz rodzimych wybitnych reprezentantów sceny barowej. Liczne warsztaty, degustacje, wyborna atmosfera, a przede wszystkim pokaźna porcja nowej wiedzy, którą można czerpać przez dokładnie dwa dni. Co najważniejsze BSW popularyzuję pojęcie naszego rzemiosła jako sztuki. Tu się tworzy współczesna historia barmaństwa… Piszmy ją wspólnie!

12 oraz 13 września w Teatrze I Klubie Capitol podczas BSW 2011 odbędzie się zatem IV już edycja Battle For Flair, która będzie obecna również w ciągu dwóch dni.

W konkursie będzie mogło wziąć udział maksymalnie 30 uczestników. Pierwszego dnia będą starali się o to, aby znaleźć się w gronie 10 zawodników, którzy wtorkowego wieczoru staną naprzeciw siebie i zmierzą się w Finale Konkursu Battle For Flair. 5 pojedynków 1 vs 1, w których będziecie mieli okazję podziwiać dynamiczne kombinację najlepszych numerów jakie posiadają wojownicy. Wszystko pod największe bangery muzyczne, którymi będzie częstował imprezę fenomenalny Dj. Poprzeczka zawieszona jest wysoko, a zasada jest prosta…. zwycięża najlepszy.

DJ Spike
DJ Spike

Za ‚Siłę Dźwięqu’ odpowiedzialny będzie producent muzyczny, DJ, grafik oraz organizator imprez. Członek znamienitej formacji Break Da Funk – DJ Spike! Fanatyczny miłośnik płyt vinylowych selekcjonował będzie najlepsze asy, jakie trzyma w rękawie… i zasypie nimi scenę Battle For Flair!

Imprezę poprowadzi rezydent Battle For Flair – Kamil ‚Calin GMF’ Caliński.

Kami Calin GMF Caliński
Kami Calin GMF Caliński

Umiejętności zawodników zostaną poddane ocenie gremium sędziowskiego, w skład którego wejdą 3 osobistości. Współzałożyciel jednej z najlepszych akademii flairu na świecie – Flair Bartending Factory oraz najbardziej utytułowany Polski barman, który przysparza nam multum powodów do dumy – Tomasz Małek. U jego boku zasiądzie wielki miłośnik sportów ekstremalnych, w tym pasjonat szybujących butelek. Łukasz Klocek (Mono Bar) już po raz czwarty znajdzie się w loży sędziowskiej konkursu Battle For Flair.

Trzecią personą będzie piewca indywidualnego stylu, wielka postać światowej sceny flair… założyciel szkoły Flairmotion Nicolas St. Jean! Wielce utytułowany barman pochodzący z Francji, żyjący w Londynie przez lata wypracowywał swoją unikatową filozofię bartendingu.

Po konkursie odbędzie się after party, które w rytmie flairu rozbuja również Dj Spike

Nie przegapcie Bar Symposium Warszawa! Będzie to równoznaczne z absencją podczas Battle For Flair.

Let The Battle Begin… Fight!

Śledźcie www.battleforflair.com, aby pozyskiwać najświeższe informacje o konkursie oraz dołączcie do naszego fanpage’a na facebooku.

PONADTO!

Oprócz samego konkursy, do którego eliminację odbędą się w poniedziałek …12 września we wtorek będzie okazją do zobaczenia 3 prelekcji zagranicznych gości.

Będą nimi:

Nicolas Saint-Jean, the De Kuyper A-Team, Francja

The Saint, artysta sztuki flair. Czterokrotny światowy mistrz Flair, który ma unikatowy styl z dużym wpływem hip hopu. Jest właścicielem i prowadzi szkołę flair w Londynie oraz warsztaty na całym świecie.

Arno van Eijmeren, the De Kuyper A-Team, Holandia

The Fixer, członek De Kuyper A-Team, który rozwiązuje wszystkie problemy koktajlowe. Jego misja jest wyniesienie bramaństwa na wyższy poziom. Przeszkolił ponad 3000 barmanów na cały świecie. Jest międzynarodowym ambasadorem marki De Kuyper.

Matthijs Janssen, the De Kuyper A-Team, Holandia

The Brain, to on ma największą wiedzę o produkcji likierów De Kuyper. Od 35 lat jest master distilerem oraz starszym konsultantem badawczym destylarni De Kuyper.

PROGRAM: SCENA KLUBOWA

Poniedziałek 12 września 2011

13:00 – 18:00 Eliminacje do konkursu De Kuyper Battle for Flair

Wtorek 13 września 2011

13:00 Matthijs Janssen – 300 years of Craftmanship

14:00 Arno van Eijmeren – Daisy’s, Punches & Fizzes… an ode to the classics!

15:00 Nicolas Saint-Jean – The Art of Flair

19:00 Digestif

21:00 Finał De Kuyper Battle for Flair

Zapraszamy na stronę internetową Barsymposium.pl i fanpage na Facebook’u, gdzie znajdziecie najświeższe informacje o BSW.

Dla uczestników zeszłorocznej edycji przygotowaliśmy specjalną cenę biletów na tegoroczne BSW- dwudniowy bilet w cenie 60 PLN. Dla osób, które po raz pierwszy wezmą udział w BSW ceny karnetu wynoszą w przedsprzedaży 80 PLN a w dniu imprezy 100 PLN.

Do zobaczenia w Warszawie.

Impreza wyłącznie dla osób pełnoletnich.

Profesjonalne barmaństwo to sztuka. Nie przegap Bar Symposium.

Warszawa, 12-13 września 2011.

Teatr i Club Capitol

ul. Marszałkowska 115, Warszawa.

Partnerami medialnymi Bar Symposium są: Rynki Alkoholowe, Food Service, Lounge Magazyn, Poradnik Restauratora, Open-bar.pl, Barmagazyn.pl, Newsgastro.pl, Papaja.pl, Rynekhoreca.pl, Swiatbarmanow.pl

Z Perspektywy Barmana: Cisza W Eterze.


 Cisza… Ciężko jest przemówić po dłuższej nieobecności. Im dłużej milczymy tym trudniej jest nam się otworzyć na rozmowę. Przynajmniej w moim wypadku. Umysł spętały mi perypetie związane z problemami dnia codziennego… oraz brak odpowiedniej strategi pomagającej w organizacji swojego życia. Obowiązki… Wraz z wiekiem ich ilość się mnoży. Podzieliłem się z Wami tą prywatną refleksją aby usprawiedliwić niezrozumiałą absencję.

Powracam, aby kontynuować cykl przemyśleń. Każdy dzień dostarcza zaskakująco dużą porcję inspiracji, które stymulują marzenia oraz motywują do działania. Naprzeciw im stają problemy oraz bariery narzucane przez rzeczywistość.

POLICZEK

Zmiana pracy. Emocjonująca chwila, której miałem okazję doświadczyć całkiem niedawno. Ostatni rok swojego życia spędziłem w klubowej atmosferze i perspektywa pracy w podobnej scenografii nie była dla mnie zbyt pociągająca. Adrenalina oraz napięcie wzrastało wraz ze zbliżaniem się pierwszego dnia w nowym miejscu.

3 dni próbowałem swoich sił w ‚kultowym’ punkcie, który zniesmaczył mnie okrutnie pozorami jakie szczegółowo pielęgnował. To wszystko było ponad moje siły i cierpliwość. Pod wydawałoby się ‚luksusowym’ wystrojem, oraz wysokimi cenami kryło się uprzedzenie do jakości. Jedna z osób piastujących wyższe stanowisko, stwierdziła, że jest to elitarne miejsce. Na barze rekordy popularności biły mało wyszukane zamówienia, które były realizowane w mało wyszukany sposób. Komercje można robić przecież również w dobrym stylu. Jak się niestety okazuję… nie zawsze.

Dnia drugiego odbyło się zgromadzenie, na którym mieszczanie kajali się przed burmistrzem… i wyższymi urzędnikami. Podczas uroczystego spotkania wymieniono po kolei standardy pracy obowiązujące w danym miejscu. Po czym była już tylko poezja. Burmistrz z wyrazem terrorysty przemówił. Uwagę skupił na karczmiarzach. Określił ich mianem złodziej. Taka ponoć natura tej warstwy.

Czas zejść na ziemię. Według najważniejszej postaci tego miejsca, nie ma barmana, który nie jest złodziejem. Wszyscy nimi jesteśmy i równie dobrze można byłoby nas zwolnić, jednak po co?! Skoro i tak przyjdą kolejni złodzieje na nasze miejsce więc to bez sensu. Padło jeszcze kilka zwrotów grzecznościowych, po czym… Zwracała się kolejno do każdego z grona świeżych złodzieji pytając konkretnie: ‚Skąd przyszedłeś złodzieju?’. Doszła w końcu do mnie. Dotkliwy policzek. Straciłem wtedy cały honor. Mogłem wyjść po prostu. Odpowiedziałem jednak… i czułem się fatalnie przez długi czas z tego powodu. Cierpiałem będąc tam. Trzeciego dnia przyszedłem do pracy świadomy, że to ostatni terror przed ewakuacją.

Najbardziej szokujące było to, że nie czułem aby moi nowi kompani wzruszyli się tym specjalnie… jakby te słowa w ogóle nie miały wpływu na ich samopoczucie. Upadli barmani…

Przykre doświadczenie, ale wzmocniło mnie o przekonanie, że właśnie na takich ludzi nie warto zwracać uwagi. Nie ma sensu. Róbmy swoje…

Do usłyszenia niebawem

Ś.Z.B.

Bar Symposium Warszawa 2011 już za niecały miesiąc!

Bar Symposium
Bar Symposium
Druga edycja Bar Symposium już tuż tuż. W związku z tym chcemy podzielić się z wami istotnymi informacjami.

Organizacja II edycji Bar Symposium przyniosła mnóstwo zaskakujących sytuacji. Pierwotne założenie było takie, że kolejne edycje odbywać się będą w Koneserze. W tym roku, ze względu na potwierdzoną małą ilość wystawców, zmuszeni jesteśmy przenieść BSW do teatru i klubu Capitol w Warszawie.

Wierzymy, że tegoroczna lokalizacja spełni oczekiwania uczestników.

Scena Główna
Scena Główna

Na głównej scenie teatru, która pomieści 300 osób odbędą się wykłady i prelekcje naszych prelegentów, natomiast powierzchnia klubu Capitol zamienni się w strefę dla wystawców, gdzie znajdować się będzie druga scena Bar Symposium.

Zapraszamy na stronę internetową Bar Symposium i fanpage na Facebook’u, gdzie znajdziecie najświeższe informacje o BSW.

Scena Klubowa
Scena Klubowa

Ceny biletów wynoszą:

60PLN dla powracających uczestników na podstawie unikatowego kodu przesłanego przez organizatora oraz opłaceniu biletu przy rejestracji.

80PLN dla uczestników kupujących bilet do godz. 17:00 dnia 9 września 2011 r. oraz opłaceniu biletu przy rejestracji.

100PLN w dniu imprezy tj. 12 i 13 września 2011 r.

Można już się rejestrować na stronie Bar Symposium.

Oto program sceny głównej.

Poniedziałek 12 września 2011

12:30 – 13:15 – Leszek Wiwała – Metody zabezpieczenia napojów spirytusowych – jak rozpoznać fałszywy alkohol.

13:45 – 14:30 – Joerg Meyer – A challenge every night: make Guests feel welcome in my Bar.

15:00 – 15:45 – Rafał Ciesielski, Paweł Zaręba i Jacek Wojdyło – Wzloty i upadki Martini. Od Martineza do Fitty-Fitty.

16:15 – 17:00 – Zoltan Nagy – The rise of the Boutiq’Bar – The first straw that broke the Hungarian bar industry’s back.

Wtorek 13 września 2011

12:30 – 13:15 – Radek Wieczorek – Lód – dusza koktajlu.

13:45 – 14:30 – Alex Kratena Exceeding Expectations: The Essence of Luxury

15:00 – 15:45 – Marian Beke – Twisted classics or from past to present

16:15 – 17:00 – Andrzej Borcz – Determinanty sukcesu lokalu gastronomicznego – jak budować lojalność gości i zwiększać obroty?

17:30 – 18:15 – Panel dyskusyjny – Co to znaczy być właścicielem/operatorem lokalu w Polsce.

Neale Jackson (Paparazzi), David Weidemann (Barrel) oraz Andrzej Borcz (Baroque) rozmawiają z Tomkiem Roehr z Alkoteka.pl.

Do zobaczenia w Warszawie.

Impreza wyłącznie dla osób pełnoletnich.

Profesjonalne barmaństwo to sztuka. Nie przegap Bar Symposium.

Warszawa, 12-13 września 2011.

Teat i Club Capitol

ul. Marszałkowska 115, Warszawa.

Partnerami medialnymi Bar Symposium są: Rynki Alkoholowe, Food Service, Lounge Magazyn, Poradnik Restauratora, Open-bar.pl, Barmagazyn.pl, Newsgastro.pl, Papaja.pl, Rynekhoreca.pl, Swiatbarmanow.pl

Rozmowa z Autorem ‚Czwartków z Molekułami w Sense’ – Tomkiem Raźniewskim.

Tomek Raźniewski
Tomek Raźniewski

Jedna z najbardziej znanych warszawskich ulic jaką jest Nowy Świat, to kultowy punkt na mapie stolicy, którego jedną z cech charakterystycznych jest duże nagromadzenie wszelkiej maści lokali gastronomicznych. Restaurację, kawiarnie, bary etc. Bardzo obszerna paleta wyboru, z której warto selekcjonować miejsca z pasją. To właśnie ma Sens(e)!

Jedna z pierwszych warszawskich restauracji mogąca się pochwalić kuchnią fusion. W bardzo wyrafinowany sposób od wielu lat łączą różnorodne tradycje kulinarne i konsekwentnie zaspokajają pragnienia swoich gości. Co ważniejsze wariacje kulinarne są przygotowywane na oczach wszystkich odwiedzających Sense. Wszystko za sprawą odkrytej kuchni, która jest bardzo charakterystycznym elementem scenografii.

W centralnym punkcie lokalu znajduję się cocktail bar, który bezwzględnie należy do warszawskiej czołówki. Zbiera się na to wiele czynników. Należy zacząć od barmanów, którzy opiekują się tym miejscem. Są to profesjonaliści, którym bardzo bliska jest misja promowania sztuki miksologi w każdej możliwej formie. Szef baru – Arnold Skiba, w towarzystwie Tomka Raźniewskiego oraz innych członków zespołu konsekwentnie otwierają umysły swoich gości na potężny świat koktajli.

Arnold Skiba i Tomek Raźniewski
Arnold Skiba i Tomek Raźniewski

Czynniki, które wyróżniają Sense na tle innych cocktail barów, to między innymi: potężna selekcja wódek. Znajduję się tutaj ponad 115 gatunków tego zacnego trunku oraz bardzo obszerne portfolio naszych rodzimych produktów. Barmani również przygotowują smakowe wariacje z użyciem owoców, warzyw czy egzotycznych przypraw – Infuzję alkoholowe. Skosztować tu można między innymi wódki o smaku płatków róży, imbiru, cynamonu, jagód, ogórka, malin i wiele więcej…

Arnold Skiba
Arnold Skiba

Obszerna karta koktajli, która jest podzielona na cztery kategorie (Sense Era – selekcja koktajli autorskich; Martinis; Quickies – selekcja shotów; Classics – klasyczne wariacje) daje duże pole wyboru. W sekcji koktajli autorskich pozycję, które przykuwają uwagę, to Sense Collins (imbirowo – różana wódka, sok z cytryny, syrop z białego bzu, woda gazowana), Chivas Prince (Chivas Regal, sok jabłkowy, cukier waniliowy, syrop z białego bzu, sok cytrynowy) czy Warsaw Mule (Wódka Bols, wiśniówka, syrop z białego bzu, limonka, Angostura Bitters, piwo imbirowe). Jak widać tegorocznym motywem przewodnim jest biały bez. Karta jest systematycznie zmieniana więc ciekawi jesteśmy, czym zaskoczy nas kolejna wersja cocktail menu.

” W karcie znajduję się Warsaw Mule czyli odejście od klasycznego Moscow Mule. Nie oznacza to, że jeżeli tylko nas ktoś poprosi, nie przygotujemy Moscow Mule. Wręcz przeciwnie. Jesteśmy w stanie niemalże każdy koktajl zrobić…” – Tomek Raźniewski

Sekcja Martinis przedstawia się imponująco. Takie pozycje jak Sensual Tea (Wódka Bols, zielona herbata jaśminowa, różany i mirabelkowy syrop), czy Wild Ray & Chillitini (Wódka Bols, puree jagodowe i malinowe, syrop chilli) przykuwają uwagę.

Tomek Raźniewski
Tomek Raźniewski

Najbardziej rozbudowana jest selekcja koktajli klasycznych. Tutaj możemy poczuć dotyk historii, sięgając po White Lady, The Bronx, Sidecar, Mint Julep, Old Fashioned czy Manhattan.

Cocktail Bar w Sense, kryje dużo więcej niespodzianek. Godna podkreślenia jest praca Tomka Raźniewskiego, jaką wkłada w rozwój tego miejsca oraz sztuki miksologii w naszym kraju. Wszystko za sprawą projektu – ‚Czwartki z Molekułami‚, którego autorem jest właśnie Tomek. Pasjonat gastronomii molekularnej jest jedną z niewielu osób, które przecierają szlaki w naszym kraju dla tej dziedziny barmaństwa. Wszystkiego na temat tej inicjatywy możecie się dowiedzieć z rozmowy jaką przeprowadziliśmy jakiś czas temu z Tomkiem…

ROZMOWA Z TOMKIEM RAŹNIEWSKIM

[BARMANEM Z SENSE, AUTOREM PROJEKTU -‚CZWARTKI Z MOLEKUŁAMI’]

Tomek Raźniewski
Tomek Raźniewski

Alkoteka.pl: Wróćmy do korzeni. Opowiedz, jak się zaczęła twoja przygoda z barmaństwem?

Tomasz Raźniewski: To całkiem śmieszna historia, gdyż zupełnie czym innym się zajmowałem. Miałem być urzędnikiem państwowym zgodnie z tym czego chciała moja mama. Popracowałem pół roku w ten sposób i stwierdziłem, że mogę wrócić po 40 do tego nudnego zajęcia. W Ciechanowie, w podziemiach Browaru Ciechan, była moja pierwsza praca na barze. Był to lokal taty mojego kolegi i okazało się, że dużo lepiej odnajduję się w pracy z ludźmi, a nie przekładaniu papierków i tym się zainteresowałem. Wyjechałem do Irlandii. Spędziłem tam dwa lata. Pracowałem w bardzo fajnej, luksusowej restauracji. Tam zaczynałem od odbierania kurtek przychodzących i mówiłem ‚sank you’. Robiłem dosłownie wszystko i w efekcie trafiłem na bar. Okazało się, że bar jest potężnym źródłem wiedzy. Bardzo mi się to podobało i chciałem jak najwięcej się nauczyć. Systematycznie rozwijałem się i miałem do tego dobre podstawy chociażby z tego powodu, że selekcja alkoholi była dużo większa niż u nas w kraju. W pewnym momencie kiedy już nie widziałem nadzieji na dalszy rozwój, to kupiłem bilet do Polski, pożegnałem się z wszystkimi i wróciłem do kraju. Pierwszą rzeczą jaką zrobiłem po powrocie do Polski, oczywiście zaraz po przeprowadzeniu się do Warszawy, to kurs barmański, który odbyłem. Zacząłem pracować trochę w Paparazzi. Było całkiem fajnie, tylko zrobiła się duża kolejka do przejścia na stanowisko samodzielnego barmana więc się zwolniłem i zrobiłem kolejne kursy barmańskie żeby udowodnić, że potrafię i chce bardzo. W końcu znalazłem się w Sensie. Świetnie tutaj dogaduję się z Arnoldem Skibą, który jest świetnym barmanem, jest szefem baru i ma ogromną wiedzę, a przede wszystkim jest bardzo zaangażowany w funkcjonowanie tego baru. Wyczucie smaku tego człowieka mnie stale zaskakuję. Wiele od niego się nauczyłem. Systematycznie odrabiając pracę domową, czytając książki, chodząc na kursy, szkolenia i zagłębiając się w barmaństwo jak najgłębiej się da…

Alkoteka.pl: Czym teraz jest dla Ciebie barmaństwo? Czy jest to emocjonująca przygoda czy raczej sposób na życie?

Tomek Raźniewski: Jest to jeden ze sposobów na życie. Świetnie się w tym odnajduję, lubię tą pracę. Kontakt z ludźmi, masa interesujących znajomości, a przede wszystkim jest to dla mnie nie zamknięta dziedzina. Nadal można zrobić wiele…wiele wiele nowych rzeczy. Z miesiąca na miesiąc ta dziedzina przeżywa progres. Z całym szacunkiem dla Ś.P. Pana Nowickiego i jego wyznawców, ale jest to wiedza sprzed wielu lat, a barmaństwo zmienia się z miesiąca na miesiąc tak jak już wspomniałem. Nowe rzeczy pojawiają się niemalże codziennie, więc dlaczego stać w miejscu.

Tomek Raźniewski
Tomek Raźniewski

Alkoteka.pl: Może mało płynnie chcielibyśmy przejść do kolejnego wątku, jakim są patologie obecne na naszej rodzimej scenie barowej...

Tomek Raźniewski: Wydaję mi się, że przede wszystkim krzywdzące dla nas jest to, że u nas jest to bardzo zgeneralizowane i mówiąc ‚barman’ ma się na myśli wszystkie osoby stojące za barem, a jest to troszkę zgubne… Za granicą obowiązują dwa terminy: barman i bartender. Barman pracuję po prostu w pubie i nalewa piwo. Nie powiem, że nie umiem nalewać piwa i że nie lubię tego robić ale jest to jednak troszkę za mało. Bartender, to opiekun baru, który ma wiedzę na temat każdej butelki, która znajduję się u niego za barem, umie doradzić, zna się przede wszystkim na miksologii, czyli mieszaniu koktajli. Potrafi sprawić, że gość czuję się zadbany. To również jest spowiednik, a nawet lepiej ponieważ podaję alkohol. Warto jest więc poróżnić te dwa terminy. Nie chodzi o to, że chcę się jakoś odcinać, ale jak spoglądam właśnie na te patologie, barmanów puszących się za barem, lansujących. No spoko. Tylko reprezentują wredne podejście do gościa, nalewanie czegoś za plecami, czy prawie przynoszenie z zaplecza i bywa to naprawdę dziwne. Czują obrazę jak zwróci im się, żeby skorzystali z jiggera. Wszyscy pragniemy aby było uczciwie. Oczywiście nie można mówić, że jest tak wszędzie jednak z takimi sytuacjami spotykamy się na co dzień.

Nie mówiąc już o tym, że wiele miejsc pracy – restauracji i barów nie są zwyczajnie przystosowane do pracy tego – Bartendera, tak aby mógł coś więcej zrobić niż nalewać piwo, bo w większości lokali bar wygląda jak ładna wystawa za którą stoi człowiek polerujący wdzięcznie szkło. Nie można ani tam usiąść ani właściwie do niego podejść. Nie raz spotykała mnie taka sytuacja, że podchodząc do baru i rozpoczynając rozmowę z barmanem, zza moich pleców wyłaniał się kelner pytając mnie czy chcę coś zamówić. Dziwna sprawa. Bar jest skazany na bycie wystawą więc właściwie jest on trochę niepotrzebny.

Tomek Raźniewski
Tomek Raźniewski

Bardzo trzeba się przykładać aby pchnąć kulturę picia koktajli do przodu. Nie zapominajmy o naszej długo kultywowanej kulturze spożycia alkoholi, gdzie nasi rodzice pamiętają, że była tylko wódka, piwo. Piwo z wódką, wódka z piwem i to są właściwie najczęściej zamawiane koktajle jeżeli oczywiście można tak powiedzieć.

Fajnie, że zaczynamy zwiedzać Europę, że potrafimy zauważyć, że w innym kraju na półeczkach stoją inne rzeczy, że można pomieszać, a może podejdę do bartendera i zapytam. Może on zna lepszy sposób jak to podać i mnie zaskoczy. Powoli ta otwartość się pojawia i z roku na rok coraz więcej ludzi pochodzi do mnie i opowiadają mi o swoich podróżach i związanymi z tym doświadczeniami barowymi.

Alkoteka.pl: Nie sądzisz, że głównym współczesnym promotorem barmańśtwa jest styl flair. Stereotypowe myślenie naszego społeczeństwa jest mocno zakorzenione i przy terminie barman ludzie dopisują skojarzenie – ten co rzuca butelkami.

Tomek Raźniewski: Nie raz spotykałem się ze stwierdzeniem, że dobry barman musi rzucać. Podziwiam ludzi zajmujących się flairem, ale spotkałem się z tym, że czasami nie wiedzą czym rzucają. Nie wiedzą co jest w tej butelce, ale to jest moim zdanie kwestia ich specjalizacji. Jest to fajne jednak uważam, że ma to swoje miejsce w klubach czy podczas pokazów. Ciężko jest mi wypowiadać się na ten temat gdyż nie jest to moja specjalizacja. Mam kolegów, którzy flairują, bardzo fajnie to wygląda i jak najbardziej ich popieram.

Tomek Raźniewski
Tomek Raźniewski

Alkoteka.pl: Uważasz, że jest możliwe aby połączyć wiedzę miksologiczną z wielu zakresów oraz flair?

Tomek Raźniewski: Myślę że tak, jednak jest to bardzo czasochłonne. Trzeba utrzymywać systematycznie zręczność, trzeba ćwiczyć wiele godzin. Wydaję mi się, że to połączenie może być bardzo absorbujące.

Alkoteka.pl: Czas na gastronomię molekularną! Jak opiszesz tą dziedzinę barmaństwa i jak się zaczęła twoja przygoda z molekułami?

Tomek Raźniewski: Miksologia molekularna kształtuję się od bardzo niedawna i ciężko jest powiedzieć czy już się ostatecznie ukształtowała. Wszystko zaczęło się od kuchni molekularnej, więcej jest restauracji niż cocktail barów i więcej jest kucharzy niż barmanów, którzy specjalizują się w tym. Zaczęło się to od tego, że zgromadzoną wiedzę na temat fizyki i chemii, przeniesiono do sztuki kulinarnej. Różne ciekawe sztuczki, reakcje oraz metody, które w efekcie szokują gości i poszerzają ich wiedzę na temat tego, co jedzą. Podanie tego samego w zupełnie inny zaskakujący sposób. Myli to nasze zmysły, patrzymy na coś, co wygląda jak placek z jagodami, po czym kosztujemy i okazuję się, że jest to puree ziemniaczane i kurczak. Jest to zabawa, jest to bardzo fajne, coś nowego. Mało tak naprawdę popularne, jednak uświadamia nas, że dalej jesteśmy w stanie zaskoczyć gościa w restauracji czymś, o czym zupełnie nie miał pojęcia. Gastronomia molekularna powoli zaczęła przechodzić na bar, zaczęto zmieniać konsystencje koktajli i podawać je w różny, wariacki, dziwny sposób. Te same koktajle w zupełnie innej odsłonie. Niektóre te elementy już były znane, wcześniej już ktoś używał suchego lodu, teraz wszystko zostało sklasyfikowane do jednego kotła, nazwane i niektórzy barmani zaczęli się w tym specjalizować i ja myślę, że jest to bardzo ciekawe. Jest to zupełnie nowa dziedzina. Praktycznie każda rzecz, którą zrobię, mogę ją nazwać jako swoją i przypisać sobie daną kreację. Nie o to chodzi, ale praktycznie tak jest na ten moment, bo mówię jest to dziedzina, która zaczęła się na świecie kilka lat temu. Zaczęła się gdzieś tam w Stanach Zjednoczonych, Hiszpanii, może trochę Francji i gdzieś to zaczęło przenikać na ten bar i z dużym powodzeniem i zaskoczeniem gości. Bar ma ten plus, że jesteśmy ciągle na widoku, gość może do nas podejść, usiąść, zapytać: ‚Co robisz?’; ‚Co masz tam w słoiczku?’; ‚Co podajesz?’. Zawsze widzę wśród gości sceptycyzm, strach i obawę, po czym gość próbuję takiego koktajlu i mówi: ‚łał, poznaję! To jest ten i ten smak, ten i ten drink!’. Ja myślę, że jest to bardzo fajne i ma bardzo duży potencjał.

Tomek Raźniewski
Tomek Raźniewski

Alkoteka.pl: Świadczy to o bardzo dużej uniwersalności barmana, jeżeli jest w stanie zgłębić się w tajniki miksologii molekularnej, gdyż sama miksologia klasyczna jest na tyle obszernym materiałem, że nie sposób jest ją ogarnąć. Im więcej wiedzy zdobywasz tak naprawdę tym mniej wiesz…

Tomek Raźniewski: Troszkę tak, tylko nad klasycznym barmaństwem pracuję się już od dobrych kilkudziesięciu lat, więc można powiedzieć, że jest więcej już rozbudowanych receptur, praw, teorii, wiele osób się tym zajmuję i właściwie coraz ciężej jest być odkrywczym. W przypadku miksologii molekularnej jest zupełnie inaczej. Z tygodnia na tydzień, z miesiąca na miesiąc pojawiają się krótkie filmiki, czy jakieś informację w internecie, że ktoś coś stworzył. We wszystkich miastach świata barmani tworzą podwaliny dla tej dziedziny, więc nie możemy zostać z tyłu i trzeba ciężko pracować.

Alkoteka.pl: Nie uważasz, że jest to dość ryzykowne promowanie miksologii molekularnej jeszcze przy dość niskim poziomie rozeznania naszego społeczeństwa w świecie chociażby koktajli klasycznych?

Tomek Raźniewski: W Sensie mamy bardzo dużo fajnych gości, lokal ma swoją duszę. Cocktail Bar, który bardzo dobrze funkcjonuję oraz bardzo smaczne jedzenie. Ja myślę, że dajemy rade i jest to uwarunkowane właśnie charakterem gości, którzy do nas przychodzą. To, że chcemy pchać do przodu miksologię, to myślę, że działa tylko na plus. To inni powinni patrzeć na siebie i zastanowić się dlaczego jeszcze są z tyłu. My nie obserwujemy innych tylko staramy się po prostu iść do przodu. Ciężko jest gdziekolwiek w Warszawie skosztować koktajli molekularnych, a my dajemy taką możliwość. Faktycznie można zaobserwować strach wśród gości: ‚ A czego pan tam dodaje?’, ‚Co to są za dziwne proszki?’, ‚To pewnie jakaś sama chemia’. Jest to bardzo zgubne bo producenci tych składników do gastronomii molekularnej, bardzo tego pilnują, żeby wszystko było naturalnego pochodzenia. Większość tych składników na co dzień spożywamy w jogurtach czy galaretkach czy w jeszcze jakiś innych rzeczach gdzie po prostu się tego nie spodziewamy. Zamiast mieć fajny jogurt, to sprawiam np. że mój koktajl ma konsystencje żelu i nagle jest wielkie zaskoczenie: ‚Łał! Jak to możliwe?’. Ano właśnie po prostu, tak jak twój jogurt o poranku.

Tomek Raźniewski
Tomek Raźniewski

Alkoteka.pl: Pozostańmy przy gastronomii molekularnej. Jesteś autorem bardzo fajnej inicjatywy jaką uruchomiliście w Sense, czyli CZWARTKI Z MOLEKUŁAMI!

Tomek Raźniewski: Zgadza się. Bary klasyczne są jeszcze nie do końca gotowe na tak duże zmiany. Gastronomia molekularna wymaga od nas nie tylko wiedzy, ale również sprzętu potrzebnego do wykonywania tych wariacji. Sprzętu takiego zazwyczaj nie ma w klasycznym barze i trzeba było to kupić. Zrobiłem to na własny koszt. W czwartki przynoszę cały swój asortyment aby tutaj rozkręcić fajną zabawę i co tydzień staram się pokazać coś nowego. Stali goście pytają czy będzie to samo co w poprzedni czwartek, czy dwa tygodnie temu więc momentami powracam do rzeczy, które robiłem wcześniej ale staram się co tydzień pokazywać coś nowego, żeby pokazać tak jak już wspominałem, że nie jest to zamknięta dziedzina. Właściwie można zrobić wszystko. Ogranicza nas jedynie nasza wyobraźnia.

Alkoteka.pl: Jakie jest miejsce dla gastronomii molekularnej w naszej rodzimej kulturze barmańskiej?

Tomek Raźniewski: Ja myślę, że jest to jeszcze jedynie dodatkiem, zabawą. Nasi goście nie są jeszcze do końca na to gotowi, chociaż mam nadzieję, że niedługo się to zmieni i zamierzam działać w tym kierunku. Nie miałem jeszcze gościa, który do rana pił tylko i wyłącznie moje koktajle molekularne. Na razie odbywa się to na zasadzie, że gość spróbuję 1,2,3 koktajlu klasycznego i czas na rekomendację czegoś nowego, niespotykanego. Miałem sytuacje, że gość spróbował koktajl po czym oznajmiał mi, że zdjęcie tego koktajlu już jest na facebooku! Chciał pochwalić się swoim znajomym tym, że miał okazję napić się czegoś orginalnego. Reasumując molekuły są genialnym, zaskakującym dodatkiem do bartendingu.

Tomek Raźniewski
Tomek Raźniewski


Alkoteka.pl: Wydaję Ci się, że na przestrzeni dwóch, trzech lat, powstnie lokal stricte molekularny?

Tomek Raźniewski: Myślę, że tak. Bardziej restauracja. Tak jak już mówiłem, kucharze jako pierwsi odkryli molekuły, jeżdżą na szkolenia za granicę i przywożą cenną wiedzę. Jest już kilka znanych osobistości, którzy się tym zajmują i myślę, że to kwestia czasu, kiedy powstanie restauracja z wieloma elementami gastronomii molekularnej. A to czy nie zamknie furtki barowi, czyli nie zostanie sporządzona wystawa z alkoholami, to myślę, że będzie można się podłączyć pod charakter kuchni i słusznie promować miksologię molekularną.

Alkoteka.pl: Jak najłatwiej zacząć przygodę z molekułami? Czy są potrzebne do tego kursy, czy można samemu podjąć wyzwanie i rozpocząć samokształcenie w tym zakresie?

Tomek Raźniewski: Myślę, że jedna i druga droga może nam pomóc. Kurs pomaga zdecydowanie. Wskazuję drogę jaką powinno się podążać. Dodatkowo trzeba samemu bardzo dużo się uczyć. Starałem się zdobyć jak najwięcej wiedzy zdobywać i przekładać to już na swoją pracę za barem. Uczyć się samemu również można. Są zestawy sprowadzane wraz z książkami przez firmę Prowana, z którą ściśle współpracuję i one bardzo pomagają w nauce. Książki są napisane po angielsku jednak są napisane bardzo prostym językiem. Jest wiele możliwości. Otwarty umysł… to bardzo ważne. Eksperymenty. Wiele koktajli, które robię, pojawiają się w mojej głowie, myślę o tym w jaki sposób to można podać, przygotować po czym przychodzę na bar i przeprowadzam eksperyment. Czy faktycznie reakcja, która za chwilę nastąpi sprawi, że koktajl będzie wyglądał tak jak sobie wymyśliłem, czy to będzie smakowało tak jak powinno i dopiero jest to gotowe do sprzedaży po kilku próbach. Nie masz tutaj zbyt wielu gotowych już przepisów, tak jak chociażby w książce kucharskiej, jedziesz od deski do deski i to zawsze wychodzi. Nie! Trzeba eksperymentować, próbować, nie dołować się tym, że coś nie wychodzi i próbować dalej aż odniesiesz sukces. Nie ma gotowych rozwiązań, nie ma ich zbyt wiele… więc znajdźmy je sami.

Alkoteka.pl: Czym najczęściej cieszą się Wasi goście, wykluczając koktajle molekularne? Dużo odwiedza Was ludzi, którzy przychodzą się napić swojego ulubionego koktajlu czy raczej decydują się na Waszą rekomendację?

Tomek Raźniewski: W naszym cocktail barze, mamy to szczęście, że mamy bardzo wiele produktów, syropów, likierów, owoców, bittersów, które nawet wytwarzamy sami, cukry, syropy własnej produkcji. Wiele gości zatem odwiedza nas by skosztować naszego specjału, ale oczywiście wiemy jak to w Polsce, najbardziej znane Mojito! Sense cieszy się również bardzo dobrym Martini, na które przychodzi wielu zagranicznych turystów czy też biznesmenów.

Tomek Raźniewski
Tomek Raźniewski

Alkoteka.pl: Sense istnieje już wiele lat na warszawskiej scenie gastronomicznej i niezmiennie piastuje miano jednego z najlepszych cocktail barów stolicy. Od zawsze mogliście pochwalić się świetnymi barmanami, którzy po części kreują atmosferę w Waszym lokalu. Posiadacie dużą bazę stałych gości, którzy są Wam wierni. Godne podziwu!

Tomek Raźniewski: Od czego by tu zacząć. Mamy świetną lokalizację. Cocktail Bar znajduję się w centralnym punkcie lokalu i jest sercem restauracji. Kuchnia jest odkryta i goście stale mają kontakt z kucharzami. Mogą podejść, porozmawiać i dowiedzieć się czegoś ciekawego bądź zaczerpnąć rady fachowców. Restauracja ma już swoje lata jednak ma duszę. Restauracja dba o to, aby staff był wykwalifikowany. Nie można przyjść z ulicy i zostać od razu kelnerem. Na to trzeba sobie zapracować. Tak samo jest w przypadku baru. Nie ma możliwości stania się barmanem, jeżeli nie przejdzie się stanowiska barbacka. Trzeba się wdrożyć w standardy. To miejsce ma coś w sobie. Ja też pracuję tutaj dłuższy czas i zamierzam dalej to robić.

Alkoteka.pl: Bardzo dziękuję Ci za wywiad i życzę powodzenia w dalszym promowaniu kultury picia koktajli…

,,Pierwszym z prezentowanych dzis koktajli jest Vodka Sour Espuma. Przygotowany w ten sposób ze do połowy jest to klasyczny Vodka Sour, a od połowy zmienia swoją konsystencje w delikatną pianę. Zawiera w sobie wszystkie składniki z klasyka. Jednak wygląd i sposób podania jest zupełnie inny” – Tomek Raźniewski 

Cosmopolitan Espuma
Cosmopolitan Espuma

”Drugim koktajlem zyskującym sobie sporą popularność jest Cosmopolitan Espuma. Podany w kieliszku koktajlowym z wódką cytrynową w konsystencji piany ułożoną jako górna warstwa koktajlu.Mój zamysł jest taki że pijąc koktajl płyn z dolnej warstwy popycha spienioną część koktajlu do ust. Wtedy piana rozpuszcza się i czujemy
pełnie smaku Cosmopolitan.” – Tomek Raźniewski

Sensual Spring
Sensual Spring

,,Kolejnym koktajlem jest Sensual Spring. Jest to zestawienie smaku zielonych ogórków, syropu cukrowego-chilli, wódki gruszkowej i spaghetti molekularnego o smaku kwiatów białego bzu w kolorze czerwonym. Propozycja w stylu restauracji Sense na wiosnę” Tomek Raźniewski

Tequila Sunrise
Tequila Sunrise

,,Ostatnią propozycją jest Tequila Sunrise. Koktajl w postaci stałej żelki serwowany w skórce pomarańczy pocięty na cząstki”Tomek Raźniewski

Pij odpowiedzialnie!

(Tekst: A.G., Zdjęcia: K. Sawicki – http://www.zajarani.pl)

ZA NAMI 3 EDYCJA BATTLE FOR FLAR – ‚KING OF THE RING’

27 maja w Klubie Karmel odbyła kolejna edycja Battle For Flair. Byliśmy świadkami spektaklu, który został wykreowany przez grupę ludzi emanujących pasją i miłością do uprawianej przez siebie sztuki. W piątkowy wieczór lokal mieszczący się na ul. Kredytowej 6 bujał się wdzięcznie w rytmie flairu… Butelki wzbiły się naprawdę wysoko! 

Już po raz trzeci projekt Battle For Flair pojawił się w kultowym warszawskim lokalu. Inicjatywa ma na celu promowanie sztuki barmańskiej. Skupia się na jego bardzo widowiskowej i niezwykle efektownej gałęzi jaką jest flair. Emocjonująca bitwa toczona z bezlitosnym prawem grawitacji… 

Na polu walki ponownie stanęło 10 zawodników z całego kraju, którzy rywalizowali między sobą w ‚King Of The Ring’. W pierwszej rundzie odbyło się 5 pojedynków 1 vs 1. W krótkich odstępach czasowych uczestnicy rywalizowali między sobą, demonstrując swoje najbardziej skomplikowane i widowiskowe numery pod improwizacje muzyczną Dj’a Qube’a z Wrocławia.

Po zaciętych pojedynkach, zwycięzcy swoich par oraz jeden ‚Lucky Loser’ przystąpili do rundy finałowej. W ostatecznej rozgrywce mieliśmy okazję podziwiać 6 pięciominutowych występów, w których zawodnicy prezentowali swoje rutynowe układy. Umiejętności każdego z uczestników poddane było ocenie gremium sędziowskiego, w skład którego weszły trzy osoby: Łukasz Klocek (Mono Bar), Michał Kośnik (Independent Flair League; Evolution Bar) oraz Sebatian Marcinkiewicz (Klub Bank).

Battle For Flair już po raz trzeci zwyciężył Marcin Cebula (Flair Factory). Na drugiej pozycji uplasował się Maciej Chojara (Flair Factory), a trzecie miejsce na podium zajął Maciej Szymański (MSBiS). Nagrody pieniężne oraz rzeczowe zostały ufundowane przez firmę Rose’s, APS Polska oraz Alkoteka.pl.

Konkurs poprowadził charyzmatyczny showman i manager urokliwej kawiarni Cafe Colombia – Kamil Caliński. Umiejętnie podtrzymywał wspaniałą atmosferę, organizując systematycznie konkursy z atrakcyjnymi nagrodami dla publiczności. 

Po konkursie odbyło się after – party z pikantnymi promocjami na barze oraz genialną oprawą muzyczną, o którą zadbał ognisty duet – Dj Def (A.K.A UNIQ TEAM) i Dj Qube!

Pod tym adresem znajdziecie zdjęcia z ‚King Of The Ring’ 

Pod tym natomiast znajduję się video – relacja

[BT Lime], APS Polska, Alkoteka.pl, Bar Symposium, Klub Karmel, Lemon Studio, Cafe Colombia, Burn, Flair Factory, Wyborowa S.A., BarMagazyn.pl, NewsGastro.pl, Papaja.pl, Open-Bar.pl, Świat Barmanów, Naopkoło.pl, Teatr Bajka, 

JUŻ WKRÓTCE III EDYCJA BATTLE FOR FLAIR! NADCHODZI ‚KING OF THE RING!’

Battle for Flair III
Battle for Flair III

Już 27 maja w warszawskim klubie Karmel (Kredytowa 6) odbędzie się wielka bitwa z grawitacją! Wszystko za sprawą projektu Battle For Flair. Let’s battle!

To trzecia edycja tego już kultowego wydarzenia, którego misją jest promocja barmaństwa w Polsce, a w szczególności stylu flair. Sztuka ta ze względu na swoją widowiskowośc zdobywa coraz większą popularnośc w kraju i na świecie..

Najbliższa bitwa odbędzie się pod hasłem – ‚King Of The Ring’. Bar w Karmelu tego wieczoru ponownie przeobrazi się w istne pole walki. 10 zawodników z całej Polski stanie na flairowym ringu i stoczy między sobą walkę o nagrody pieniężne, rzeczowe oraz prestiż środowiska barmańskiego.

Battle For Flair jest konkursem o pierwszej tego typu formule w naszym kraju. Charakter tego projektu sprawia, że całe wydarzenie stanowi bardzo widowiskowy spektakl. W pierwszej rundzie zawodnicy będą rywalizowac między sobą w emocjonujących pojedynkach 1 vs 1. W krótkich odstępach czasowych zaprezentują swoje najbardziej skomplikowane numery. Walki odbywac się będą pod improwizacje muzyczną dj’ów. Poprzeczka postawiona jest zatem wysoko. Umiejętności zawodników zostaną poddane ocenie gremium sędziowskiego, w skład którego wejdą 3 osoby. Do drugiej rundy promocję otrzymają zwycięzcy swoich walk oraz jeden ‚Lucky Loser’ (szczęśliwy przegrany), który mimo porażki zdobył uznanie w oczach jury. Podczas tego etapu, który jest zarazem finałem rozgrywki, zawodnicy zaprezentują 5 minutowe układy podczas których jednocześnie przygotują dwa koktajle. Zasada jest bardzo prosta. Zwycięża najlepszy. Konkurs poprowadzi charyzmatyczny showman Kamil Caliński, który jest managerem urokliwej kawiarni znajdującej się na Nowym Świecie – Cafe Colombia.

Po części konkursowej odbędzie się ogniste after – party podczas którego będzie bardzo dużo argumentów przemawiających za upojną zabawą. Soczyste promocje obowiązujące na barze przez całą noc, konkursy dla publiczności z atrakcyjnymi nagrodami oraz świetna oprawa muzyczna.
Dj Def i Dj Qube zza adapterów będą systematycznie zaspokajac Wasze pragnienia, serwując tłuste bity do białego rana. Bujajmy się w rytmie flairu!

W Skrócie:

Miejsce: Klub Karmel/ Kredytowa 6

Start: 19.00

Dj Def i Dj Qube

ZAPROSZENIA/10 zł

Na hasło: ‚Show Me What Ya Got!’, między godziną 19.00 a 22.00 wszyscy wchodzą za darmo!

PROMOCJE:

Burn – 8 PLN
Absolut – 7 PLN
Heineken 0,5 – 7 PLN
Funky Shots – 12 zł (Cena obejmuje 4 shoty)

Widzimy się na tłustej bibie!!!

Pij odpowiedzialnie!

I EDYCJA DIRTY SHAKERS – TIME TO FLAIR ZA NAMI!

Flair jest to styl w sztuce barmańskiej, który ogółem mówiąc polega na ekstremalnym łamaniu grawitacji. Niesamowicie widowiskowy spektakl, któremu towarzyszą lewitujące butelki czy shakery, jest efektem ‚magicznego dotyku’ mistrzów tej dziedziny. Flair systematycznie zdobywa w naszym kraju coraz większą popularność i grono pasjonatów, którzy zacięcie kształcą i podnoszą swoje umiejętności w tym stylu. Kolejne wydarzenia mające na celu promocję tej sztuki w Polsce świadczą o potężnym potencjale, który tkwi w efektownej gałęzi barmaństwa…

(Z)DOLNY ŚLĄSK…

Przyszła i kolej na stolicę Dolnego Śląska! 3 kwietnia bieżącego roku, to data niezwykle istotna i zarazem przełomowa dla kultury barmańskiej we Wrocławiu.Wszystko za sprawą projektu Dirty Shakers – Time To Flair, którego autorem jest perspektywiczny barman i zapalony pasjonat – Dariusz Owczarek. Przy współpracy z kultowym klubem Daytona i agencją barmańską Bar4You podjął się realizacji tego szlachetnego wydarzenia. Wszyscy ludzie, którzy tego wiosennego, niedzielnego wieczoru zjawili się na Dirty Shakers, zostali poczęstowani bardzo sytą porcją adrenaliny! Daytona wdzięcznie bujała się w rytmie FLAIRU!

13 zawodników z całego kraju zjechało się do Daytony, aby stanąć do zaciętej rywalizacji o prestiż oraz nagrody materialne. Podczas kilkuminutowych pokazów, miłośnicy flairu z Poznania, Trójmiasta, Zielonej Góry, Warszawy czy Krakowa, prezentowali swoję skomplikowane układy, przygotowując jednocześnie 3 koktajle. Umiejętności każdego z uczestników konkursu, weryfikowane były przez gremium sędziowskie,s w skład którego wchodzili: Grzegorz Zięba (WFA i IFL); Marcin ‚Masakra’ Osypiński (IFL i Flair Academy); Maciej Szymański (MSBiS). Zawodnicy byli oceniani zarówno w kategorii Working Flair jak i Exhibition.Smak koktajli kreowanych przez zawodników oceniała komisja degustacyjna składająca się z dwóch osób: Paulina Kwasiborska (MSBiS) oraz Jakub Gajda.

I Edycje Dirty Shakers – Time To Flair, zasłużenie zwyciężył pochodzący z Warszawy Marcin Kulikowski. Absolwent dziennikarstwa, pasjonujący się kinematografią, w swoim porywającym występię zdobył uznanie gremium sędziowskiego i publiczności, która odwdzięczyła się ognistym dopingiem i gromkimi brawami.

Na drugiej pozycji uplasował się młodzieniec pochodzący z Rudej Śląskiej, Karol Radłowski reprezentujący Flair Academy. 3 miejsce przypadło pomysłodawcy i twórcy Dirty Shakers, Dariuszowi Owczarkowi (Klub Daytona i firma Bar4You).

Puchar za najlepszy koktajl, który został ufundowany przez Międzynarodową Szkołę Barmanów i Sommelierów, trafił w ręce Przemysława Marczuka reprezentującego Flair Gym. Ten młodzieniec z Białegostoku wierzy, że ‚nie ma rzeczy niemożliwych’ i jak widać z każdym swoim kolejnym występem potwierdza słuszność tej teorii.

Na licznie zgromadzoną publiczność, która tego wieczoru przybyła do Daytony, oprócz soczystej porcji flairu czekało wiele innych atrakcji. Liczne konkursy z nagrodami, występ porywającego Beatboxera oraz obłędne promocję na trunki, którymi bar wręcz kipiał.

Władzę nad adapterami powierzono rezydentom muzycznym Dirty Shakers. Dj Sheevia i Dj Klimas przyprawili pikantnie after party o tłuste bity, które skutecznie zmotywowały obecnych gości do upojnej zabawy.

Dirty Shakers to kolejny, perspektywiczny projekt na flairowej mapie Polski. Wrocław zdobyty! Dolny Śląsk bogatszy o kolejną wspaniałą inicjatywę. Wszystkim zawodnikom należą się duże gratulacje za wole walki i uczestnictwo w tym wydarzeniu. Organizatorom i wszystkim, którzy w jakiś sposób przyczynili się do tej inicjatywy również. Do zobaczenia wkrótce.

ROZMOWA Z DARIUSZEM OWCZARKIEM

Alkoteka.pl: Ostatnie dwa lata dla polskiego barmaństwa były bardzo obiecujące. Wiele wydarzeń rokujących świetlaną przyszłość. Jesteś autorem kolejnego projektu, którego idea ma na celu promowanie flairu w naszym kraju. Powiedz co było motywacją, bodźcem do stworzenia projektu pod tytułem Dirty Shakers?

Dariusz Owczarek: Trenuję i pasjonuję się flairem od 1,5 roku. Odkąd zacząłem tylko jeździć na konkursy, to obserwowałem w jaki sposób są organizowane. Nigdy wcześniej nie było takiego wydarzenia we Wrocławiu. Chciałem żeby to miasto miało możliwość styczności z tym stylem. Są miejsca gdzie można napić się świetnego koktajlu, jednak chciałem aby zagościła można powiedzieć ta bardziej efektowna odsłona barmaństwa.

A.: Sprowadziłeś do Daytony barmanów z całego kraju. Reprezentanci z Poznania, Krakowa, Warszawy, Zielonej Góry, Białegostoku etc. Wspaniała sprawa. Dirty Shakers z założenia ma być wydarzeniem cyklicznym odbywającym się niedługich odstępach czasowych, czy raczej będziecie podejmować się tego wyzwania powiedzmy raz na rok?

D.O.: Organizacja tego wydarzenia wymaga poświęcenia ogromnej ilości czasu, pracy i zaangażowania w tą inicjatywę. Wierzę, że dzisiejszy dzień byłem krokiem ku lepszej przyszłości. Bardzo bym chciał żeby odbywały się takie imprezy we Wrocławiu. W tym momencie mamy zamiar robić Dirty Shakers raz na rok. Chcemy aby wszystko się rozwijało i następny konkurs chcielibyśmy zoorganizować w formule open. I edycja została skierowana do barmanów trenujących do trzech lat. Kolejna edycja będzie dotykała już większej rzeszy barmanów. Zarówno z Polski jak i miejmy nadzieję spoza granic naszego kraju. Konkurs jest organizowany przy współpracy z World Flair Association i już przed pierwszą edycją mieliśmy zapytania od zawodników z innych krajów. Miejmy nadzieję, że kolejna edycja zaangażuję najlepszych zawodników z Polski i zagranicy.

A.: Na potrzebę promocji projektu Dirty Shakers, stworzyliście sondę pytając wrocławian: ‚Czym jest flair?’ Odpowiedzi były dość groteskowe. Z perspektywy organizatora dzisiejszej imprezy, powiedz mi czego ludzie dzisiejszej nocy mieli okazję dowiedzieć się o tej sztuce w barmaństwie?

D.O.: Dirty Shakers promowaliśmy jako wydarzenie kulturalno rozrywkowe. Konkurs barmański połączony z niepowtarzalną imprezą dla ludzi pracujących w gastronomii. Miejmy nadzieję, że w przypadku kolejnej sondy, usłyszymy więcej trafnych odpowiedzi i więcej ludzi będzie znało flair. Nazwa dla zwykłego człowieka może być dość kontrowersyjna. Padały takie odpowiedzi jak np. – flet! Flair systematycznie rozwija się w naszym kraju, co zawdzięczamy działaniom niektórych ludzi. Dirty Shakers na pewno otworzyło jakiejś części ludzi oczy na tą sztukę. Świetnie i oby tak dalej.

A.: Czy z flairem można się spotkać na co dzień we Wrocławskiej kulturze barowej?

D.O.: Daytona jest miejscem kojarzonym z flairem. Mamy tu 4 bary i staramy się systematycznie rozwijać i pracować w tym stylu. Dziwne jest to, że w naszym mieście są barmani, którzy rzucają. Ukrywają się z tym jednak i nie pokazują tego. Czas wyjść z podziemia i mam nadzieję, że coraz więcej lokali będzie mogło się poszczycić utalentowanymi barmanami, którzy będą rzucać. Jak widać po dzisiejszej imprezie zainteresowanie ze strony publiczności jest duże więc trzeba jeszcze ciężej pracować nad rozwojem tego wszystkiego.

A.: Powiedz czym jest dla Ciebie flair omijając raczej standardowe sformułowania.

D.O.: Pomijając to, że jest pasją, to jest to niesamowita przygoda. Flair jest stylem życia. Podróże jakie umożliwia, są niezapomnianymi chwilami. Możliwości jakie otwierają się w życiu dzięki temu, są bezcenne.Mnóstwo nowych przyjaźni i znajomości. Każda sekunda na scenie daje ogromnego kopa adrenaliny, którego nie da się zastąpić niczym innym. Każdemu rzyczę takich doświadczeń. Cudowna rzecz.

A.: Dziękuję bardzo za rozmowę i z niecierpliwością oczekujemy kolejnych projektów Darka Owczarka.

DIRTY SHAKERS – TIME TO FLAIR!

1. Marcin Kulikowski

2. Karol Radłowski

3. Dariusz Owczarek

4. Michał Kobylański

5. Przemysław Marczuk

6. Michał Korcz

7. Grzegorz Matuszak

8. Tomasz Malinowski

9. Kamil Szuchalski

10. Kacper Michowski

11. Adam Brańczyk

12. Kamil Szczygieł

13. Przemysław Sysło

Kolejna Edycja Hard Flair Monday już 11 Kwietnia!

Już w najbliżyszy poniedziałek Hard Rock Cafe w Warszawie gościć będzie ludzi, którzy specjalizują się w łamaniu praw grawitacji! Niech butelki wzbiją się w powietrze!

To już kolejna edycja Hard Flair Monday, czyli wydarzenia, które na celu ma promowanie tego jakże efektownego stylu barmańskiego w naszym kraju. Jak zawsze możemy się spodziewać potężnej dawki wirujących  butelek i shakerów, które w rękach zawodników nabierają innego wymiaru.

Układy prezentowane przez barmanów (zarówno juniorów, jak i tych z kategorii Pro). Pokaz w  tandemie, w wykonaniu Marka Posłusznego i Tomka Małka, liczne konkursy dla publiczności z nagrodami oraz soczyste promocje na barze! To wszystko otrzymacie już w najbliższy poniedziałek na kolejnej edycji Hard Flair Monday. Wstęp jest za darmo więc oszczędzony kapitał będziecie mieli okazję spożytkować na wyrafinowane koktajle, które pomogą Wam w świetnej zabawie.  Impreza staruję o 20.30! Nie możecie tego przegapić!

Bujajmy się w rytmie FLAIRU!

Partnerzy: Hard Rock Cafe, BOLS, Pepsi, APS Polska