Four Roses – Legendarny Bourbon z Kentucky.

Four Roses
Four Roses

Four Roses to jeden z najsłynniejszych burbonów na świecie destylowany zgodnie z tradycjami na terenie USA w stanie Kentucky od 1888 roku. Wyróżnia go bardzo łagodny, delikatnie owocowy smak. Charakterystyczne dla marki cztery róże umieszczone na etykiecie butelki stanowią logo gorzelni Four Roses Distillery, którą w XIX wieku stworzył Paul Jones jr.

Burbon Four Roses, jeden z symboli Ameryki, od grudnia 2011 roku dostępny jest również na polskim rynku. Dystrybucją produktu w Polsce zajmuje się firma Pernod Ricard Polska.

HISTORIA Four Roses sięga 1888 roku. Urodzony w Georgii, Paul Jones jr. rozpoczął wówczas produkcję alkoholu na bazie kukurydzy. Zgodnie z legendą, jego ówczesna narzeczona na znak przyjęcia oświadczyn przypięła do sukni bukiecik z czterech czerwonych róż. Jako dowód wielkiej miłości do ukochanej, Paul Jones jr. uczynił z czterech róż znak rozpoznawczy swoich trunków i tym samym dał początek legendarnej marce. W czasach prohibicji, gorzelni Four Roses udało się uzyskać, jako jednej z sześciu w USA, przywilej pędzenia alkoholu na potrzeby medyczne. Four Roses został najlepiej sprzedającym się burbonem w latach po zniesieniu prohibicji.

PRODUKCJA. Four Roses Distillery jest jedyną gorzelnią, w której wszystkie beczki przechowuje się na jednym poziomie, co ma zminimalizować różnice temperatur poszczególnych baryłek i sprawić, że proces dojrzewania będzie równomierny, a przez to płyn w każdej butelce spójny. Zboże do produkcji burbonu Four Roses od 45 lat pochodzi z tego samego źródła. Codziennie destyluje się dwa nastawy. Jeden z nich zawiera więcej żyta (35%), niż jakikolwiek burbon, i dzięki temu Four Roses ma delikatny, pełny smak. Do jego kompozycji używa się burbonów starzonych od 5 do 12 lat.

„Każdy burbon to whiskey, ale nie każda whiskey, to burbon”

Cechą rozpoznawczą burbonu jest fakt, że każda jego kropla musi być leżakowana w nowych, wypalanych od środka dębowych beczkach. Dodatkowo, nazwa burbon zarezerwowana jest wyłącznie dla whiskey wydestylowanych z zacieru zawierającego co najmniej 51% kukurydzy. Samo użycie nazwy burbon, wymaga od whiskey przedestylowanej na terenie USA, aby leżakowała conajmniej dwa lata w stanie Kentucky – tak jak dzieje się to w przypadku Four Roses. Widoczna na etykiecie nazwa Straight Bourbon Whiskey oznacza, że maturacja burbonu trwała minimum 2 lata.

NOTY TASTINGOWE:

Zapach: Miód, białe owoce (gruszki i zielone jabłka), brioche, delikatne przyprawy korzenne.

Smak: Delikatny i łagodny. Pierwsze nuty słodkie, świeże owoce z sadu, dojrzałe gruszki, przyprawy z wybijającą się nutą cynamonu.

Four Roses Edycje Limitowane
Four Roses Edycje Limitowane

EDYCJE LIMITOWANE FOUR ROSES:

Na rynku dostępne są również dwie edycje limitowane klasy premium:

FOUR ROSES – SMALL BATCH, 45% vol; 700ml

Limitowaną edycję burbonu Four Roses tworzą cztery wyjątkowe receptury starannie wyselekcjonowane przez samego Mistrza Gorzelnictwa – Jim’a Rutledge’a. Końcowa kompozycja zachwyca słodkim, owocowym smakiem i bogatym, korzennym aromatem.

FOUR ROSES – SINGLE BARREL, 50% vol; 700ml

Single Barrel to limitowany wariant burbonu Four Roses pochodzący z tylko jednej, wyselekcjonowanej beczki. Dowodem na wyjątkowość trunku jest ręcznie wypisana etykieta widniejąca na każdej butelce. Złożony aromat i łagodny długi posmak.

REKOMENDOWANE DRINKI:

Apple Rose
Apple Rose

Apple Rose

Szkło: szklanka typu whisky.

40 ml Four Roses

Sok z jabłek antonówek

Cząstka limonki

Lód

Opis przygotowania: szklankę napełnić lodem, wlać Four Roses i uzupełnić sokiem jabłkowym, wycisnąć limonkę.

Cherry Rose
Cherry Rose

Cherry Rose

Szkło: szklanka typu whisky.

40 ml Four Roses

Cherry Coke

Cząstka limonki

Lód

Opis przygotowania: szklankę napełnić lodem, wlać Four Roses, uzupełnić Cherry Coke, wycisnąć limonkę.

Pamiętaj, pij odpowiedzialnie!

Na Zdrowie!

(Tekst i zdjęcia – materiały prasowe Wyborowa S.A.)

Jak kobiety w Lynchburgu przechytrzyły prohibicję.

Jack Daniel's
Jack Daniel's

Nawet tak męski świat, jak świat whiskey, nie jest kompletny bez kobiet. Widać to na przykładzie małego, amerykańskiego miasteczka Lynchburg w stanie Tennessee, którego ikoną stał się Jasper Newton Daniel – twórca słynnej na całym świecie whiskey Jack Daniel’s. Legenda tego niezwykłego miejsca nie byłaby jednak pełna bez kilku przedstawicielek płci pięknej, które sprawiły, że Lynchburg słynie nie tylko z produkcji whiskey, ale także gościnności i wspaniałej południowej kuchni.

Wszystko zaczęło się w 1818 roku nad strumieniem nieopodal rynku w Lynchburgu. W tym miejscu wzniesiony został biały budynek, w którym później Dr Salmon założył tawernę – jedną z pierwszych w powiecie Lincoln. Naturalnie, wydarzyło się to zanim w stanie Tennessee wprowadzono zakaz sprzedaży alkoholu. Wyśmienite jedzenie i trunki z lokalnej destylarni sprawiły, że tawerna cieszyła się ogromną popularnością i z czasem przekształciła się w pensjonat Salmon House. Sam Jack Daniel, podobnie jak wiele innych osobistości miasteczka, regularnie jadał tam posiłki.

Kiedy w 1908 roku Dr Salmon przeszedł na emeryturę, dom wynajęli a następnie odkupili Jack i Mary Bobo. Odtąd tawerna zmieniła nazwę na Bobo Hotel, a następnie została przekształcona w pensjonat Miss Mary Bobo. W okresie formowania się nowoczesnego społeczeństwa amerykańskiego był to bardzo intratny biznes. Domowa atmosfera, komfort oraz smaczne posiłki przyciągały zarówno mieszkańców miasteczka, np. nauczycieli, agentów rządowych, którzy niegdyś pilnowali destylarni w kwestiach podatkowych, jak również przyjezdnych szukających odpoczynku i dobrej strawy. Stołował się tam także Tom Motlow wieloletni prezes miejscowego banku.

Pensjonat w Lynchburgu zasłynął jako wyjątkowe miejsce dzięki niezwykłym talentom Miss Mary. Nie tylko serwowała ona kopiaste talerze pysznych potraw, znalazła także sposób, aby przechytrzyć prohibicję wprowadzoną w stanie Tennessee w 1910 roku. W miasteczku, które słynie z wyrobu wyśmienitej whiskey, było to nie do przecenienia. Panna Bobo zaczęła dodawać aromatyczny trunek z lokalnej destylarni do swoich potraw. O niezwykłości postaci Mary Bobo świadczy nie tylko jej spryt, ale także pewien zaskakujący fakt z jej życia. W wieku 98 lat pojawiła się w reklamie whiskey Jack Daniel’s na łamach Playboy’a! Tym samym zapisała się w historii jako jedna z najstarszych kobiet, które zagościły na stronach tego magazynu. Swój pensjonat prowadziła do śmierci w 1983 roku – miała 102 lat. Jaki był jej sposób na długowieczność? Tego niestety nikt nie wie, ale z pewnością jej przebojowość i nietuzinkowość sprawiła, że w 2008 obchodziliśmy już 100 lecie funkcjonowania pensjonatu.

Dziś tradycje gościnności Miss Mary Bobo kontynuuje Lynne Tolley, której prababka była siostrą Jacka Daniela. Nie tylko kultywuje ona tradycję południowej gościnności, prowadząc restaurację i pensjonat. Jest także w gronie oficjalnych taster’ów destylarni Jack’a Daniel’a. Dodatkowo publikuje bardzo popularne książki kucharskie z przepisami rodem z południa Stanów. Wydaje się, że ciężką pracę i przywiązanie do tradycji odziedziczyła po swoich przodkach. Sama Lynne zawsze powtarza: ”Będąc krewną Jack’a Daniel’a wydaje mi się, że kultywowanie rodzinnej tradycji mam we krwi”. Ponieważ w Lynchburgu nie wolno sprzedawać alkoholu, pensjonat Miss Mary Bobo nie może serwować miejscowego produktu – przynajmniej w szklankach. Sławny trunek pojawia się jednak stale jako „sekretny” składnik w kilku popularnych potrawach, jak np. faszerowane pieczone jabłka.

W ten sposób dzięki sprytowi kobiet w Lynchburgu, mimo panującej prohibicji, nadal można delektować się smakiem whiskey Jack Daniel’s. Jej aromat jest zamknięty w klasycznych południowych daniach. Dzięki zamiłowaniu do tradycji – przepis przekazywany jest z pokolenia na pokolenie – my także mamy możliwość spróbowania słynnych pieczonych jabłek rodem z pensjonatu Miss Mary Bobo we własnej kuchni.

Słynny przepis Miss Mary Bobo na: Jabłka faszerowane wiejską szynką
– przepis na 4 porcje

1/3 szklanki rodzynek

1 łyżka whiskey Jack Daniel’s

1 szklanka drobno posiekanej wiejskiej szynki

3 łyżki miękkiego masła

¼ szklanki posiekanych orzechów pekan

3 łyżki brązowego cukru

2 łyżki soku z cytryny

4 duże, twarde jabłka – wydrążone i pozbawione nasion

¼ octu jabłkowego

Wlej whiskey Jack Daniel’s do szklanki z rodzynkami i delikatnie wymieszaj. Rodzynki powinny przenikać smakiem whiskey przez około 30 minut. Rozgrzej piekarnik do 175ºC. Zmieszaj szynkę, masło oraz rodzynki z whiskey, pekanami i brązowym cukrem. Umieść jabłka w natłuszczonym żaroodpornym naczyniu. Zroś wnętrze jabłek sokiem z cytryny. Rozdziel farsz między 4 jabłka. Piecz od 40 do 45 minut – od czasu do czasu polewając jabłka octem.

*****

Jack Daniel’s: Destylarnia Jack Daniel’s jest najstarszą oficjalnie zarejestrowaną destylarnią w USA. Jej właścicielem był Jasper Newton Daniel, człowiek, który większość swojego życia poświęcił na doskonalenie procesu produkcji whiskey. Destylarnia zlokalizowana w miasteczku Lynchburg, w stanie Tennessee do dziś znajduje się w Narodowym Spisie Miejsc Historycznych USA. Są tam wytwarzane: Jack Daniel’s Old No.7 Tennessee Whiskey, Gentleman Jack i Jack Daniel’s Single Barrel. Dystrybutorem produktów marki Jack Daniel’s w Polsce jest Brown Forman Polska Sp. z o.o.

Pamiętaj, pij odpowiedzialnie!

Na Zdrowie!

(Tekst i zdjęcia – materiały prasowe Brown-Forman Polska.)

International Toorank Bartender Competition.

International Toorank Bartender Competition
International Toorank Bartender Competition

Przed nami kolejna, ósma już odsłona International Toorank Bartender Competition. W tym roku konkurs ponownie rozgrywany będzie na zasadach klasycznych i kierowany jest do wszystkich barmanów, nawet do tych którzy nie postawili jeszcze nogi za barem. W odróżnieniu do większości konkursów wydarzenie nie ogranicza się tylko do eliminacji i wielkiego finału.

Przed eliminacjami przeprowadzony zostanie cykl warsztatów poświęconych produktom z portfolio firmy Toorank. Skierowanie konkursu również do młodych barmanów, świeżych absolwentów szkoleń barmańskich oraz element edukacyjny to nowatorski zabieg do tej pory nigdy nie stosowany.

Warsztaty odbędą się w dniu 13 marca, w Hotelu „BUKOVINA” w Bukowinie Tatrzańskiej o godzinie 18:00 i o godzinie 17:00 w siedzibach MSBiS w następujących dniach: 16 kwiecień MSBiS Kraków,17 kwiecień MSBiS Poznań oraz 18 kwiecień MSBiS Warszawa.

Eliminacje odbędą się 20 marca w Zakopanem, w Klubie „DWORZEC TATRZAŃSKI” od godziny 18:00, w siedzibach Międzynarodowej Szkoły Barmanów i Sommelierów w dniach 23 kwietnia w Krakowie, 24 kwietnia w Poznaniu i 25 kwietnia w Warszawie od godziny 15.00.

Podczas eliminacji zawodnicy występować będą indywidualnie przed komisją techniczną i degustacyjną. Po 5 najlepszych zawodników z każdych eliminacji wystąpi w wielkim finale.

Finał odbędzie się 09.05.2012 w Warszawie w Hotelu „BELVEDER”.

Szczegółowy regulamin konkursu opublikowany jest na stronie www.Toorank.com.pl.

Nagroda dla zwycięzcy konkursu to aż 1000.00 euro. Po za tym nagrody finansowe i rzeczowe dla pozostałych finalistów jak i uczestników eliminacji.

Współorganizatorem konkursu jest Międzynarodowa Szkoła Barmanów i Sommelierów.

Patronat medialny objęli: Alkoteka.pl, BarSymposium, Open-Bar.pl, BarMagazyn

Nasi Za Granicą: Igor Żukowiec

Igor Żukowiec
Igor Żukowiec

Alkoteka: Zacznijmy więc od początku. W jakim wieku zdecydowałeś się porzucić mazurski, rodzinny klimat na rzecz wielkiego Nowego Jorku?

Igor Żukowiec: Zacznijmy może od tego, że byłem zupełnie innym dzieckiem niż moi rówieśnicy. Moimi ulubionymi zabawkami był prodiż czy inne kuchenne narzędzia. Mieliśmy na podwórzu kurnik, z którego podbierałem jajka i biegłem do piaskownicy, gdzie próbowałem lepić ciasta z piasku. Od urodzenia przejawiałem chęci do sztuki kulinariów. W późniejszym etapie, ciągle w bardzo młodym wieku, zacząłem gotować z moją mamą. Mimo że interesowałem się tym mocno to jednak nie chciałem iść do szkoły gastronomicznej. Widziałem siebie robiąc filmy. Moja pasja do kina rozpoczęła się w dość dziwny sposób, gdyż po obejrzeniu ‘Parku Jurajskiego’. Poszedłem więc do szkoły aktorskiej jako pierwszy krok w kierunku filmów. Ukończyłem tą szkołę w zupełnie nieoczekiwanym momencie i w tym samym okresie moja mama dostała telefon od znajomego ze Stanów Zjednoczonych, który zaprosił ją i mnie do siebie. Ona nie mogła lecieć więc postanowiliśmy, że ja polecę sam jeśli dostanę wizę. Wszystkie formalności przebiegły bardzo sprawnie. Po dwóch tygodniach byłem w Stanach!

Poleciałem na trzy miesiące. Kiedy wróciłem do Polski wszystko wydało mi się bardzo małe. Mieszkając w Warszawie dusiłem się. Nigdy nie lubiłem miast, ale Nowy Jork miał jednak tyle do zaoferowania, że bardzo dobrze się tam czułem. Po 6 miesiącach stwierdziłem, że chcę się tam przeprowadzić i rozpocząć studia filmowe. Pojechałem więc i żeby znaleźć środki na naukę zacząłem pracę za barem. Jakoś tak wyszło, że wszystko się szybko i pomyślnie ułożyło. Na początku pracowałem na statku odbywając rejsy wokół Manhattanu. Później trafiłem do małej francuskiej restauracji. Mimo że pracowałem za barem dopiero od 3 miesięcy, to już chciałem poprawiać im listę koktajli. Nie umiałem za wiele, jednak już wiedziałem, że mogę zrobić to lepiej, niż to co mieli. Po kolejnych kilku miesiącach dostałem pracę w naprawdę fajnej restauracji znajdującej się na Soho, gdzie wymagali 3 lata doświadczenia za barem. Ja miałem na swoim koncie tylko 6 miesięcy. Jak się później okazało, to byłem dobrą osobą, w dobrym miejscu, w odpowiednim czasie. Mocno skupiając się na tej pracy, przygotowywałem się do kursu TEOFL, żeby iść do szkoły filmowej. Kiedy już wszystkie papiery tam wysyłałem, podszedł do mnie szef restauracji i powiedział, że chcę abym został managerem baru. Bez zastanowienia się zgodziłem. Doszedłem do wniosku, że do szkoły mogę zawsze wrócić, a jak zacznę jako manager to również się wiele nauczę.

Po kolejnych kilku miesiącach wiedziałem już, że nie będę szedł do tej szkoły. Miksologia mnie bardzo wciągnęła. Zorientowałem się jak ta kultura jest mocno rozwinięta w Nowym Jorku. Nie jest to zwyczajne nalewanie i dawanie ludziom drinków. Można uczyć się tego całe życie. Pokochałem to i wydaje mi się, że przełożyłem swoją pasję do kulinariów na mieszanie drinków. Zacząłem używać technik, które dobrze znałem ze sztuki gotowania i używałem tych elementów w przygotowaniu koktajli. Po jakimś czasie podszedł do mnie mój szef i powiedział, że jest to mój bar, a on będzie tylko numerki sprawdzał. To było niesamowite, że zaufał mi na tyle, że mogłem robić co chciałem. To był okres, w którym nauczyłem się najwięcej samemu… Tak to się wszystko zaczęło!

Alkoteka: Czy zdobycie przez Ciebie, Polaka, który mieszkał od niedawna w Stanach takiego zaufania u swojego bossa, nie wzbudzało negatywnych odczuć wśród twoich współpracowników?

Igor Żukowiec: Często bywa tak, że barmani mają bardzo duże ego i nie lubią sie nawzajem. Widzę to naprawdę często i nie wiem skąd to się bierze. Ja jednak ja nie czułem żadnego dyskomfortu. Wszystko było porządku. Ludzie darzyli mnie szacunkiem. Starałem się tworzyć rodzinną atmosferę. Nie było żadnych konfliktowych sytuacji. Starałem się aby wszyscy darzyli się zaufaniem.

Alkoteka: Twój pierwszy kontakt z Nowo Jorskim stylem mieszania koktajli. Jakie emocje Tobie towarzyszyły. Sprzęt barmański, alkohole etc. Jakie to wrażenie na Tobie wywołało? Czym inspirowałeś się studiując z początku sztukę miksologii?

Igor Żukowiec: Niesamowite! Od początku starałem się poznać każdą butelkę w barze, to podstawa. Zajęło mi to oczywiście trochę czasu. Siedziałem po nocach i czytałem. Jak zobaczyłem pierwszy raz dobrą listę koktajli ze świeżymi owocami, przyprawami, ziołami czy syropami przyrządzanymi domowym sposobem, bittersami, to stwierdziłem, że miksologia jest tak samo bogata jak sztuka gotowania. Odnalazłem w tym swoją pasję z młodości. Na początku po prostu chciałem robić coś smacznego i niezbyt skomplikowanego. Zacząłem wszystko opierać na klasykach. Długi czas opierałem się przed studiowaniem prac innych barmanów. Pierwsze trzy lata starałem się dochodzić do wszystkiego sam. Chciałem wykreować w tym wszystkim własny styl. To w pewien sposób było dobre jednak po trzech latach zorientowałem się, że wielu rzeczy nie wiem dlatego, bo nie interesowałem się tym, od tej drugiej strony. Ostatnie dwa lata zacząłem studiować barmaństwo bardzo dogłębnie.

Alkoteka: Poprzez korzystanie z jakiej literatury starasz się poznawać klasykę, czy studiować najświeższe trendy w sztuce przygotowaniu koktajl?

Igor Żukowiec: Na początku poszedłem na podstawowy kurs barmański, gdzie mogłem poznać standardowe techniki przygotowania koktajli oraz szlagierowe klasyki. To był pierwszy krok ku temu, aby dowiedzieć się na temat stylu popularnego w Nowym Jorku. Pierwsza książka jaką zdecydowałem się kupić, była autorstwa Dale’a De Groff’a (nie wiedziałem wtedy kim on był). Później kupiłem wielką encyklopedie, w której zarówno mogłem dowiedzieć się kilku ciekawostek na temat alkoholi jak i informacji o samym barmaństwie. Szczerze, muszę jednak przyznać, że najwięcej czerpię z Internetu. Czytam magazyny jak Class Magazine, Imbibe itp.

Staram się również studiować tą industrialną część biznesu barowego i alkoholowego. Analizuje rynki alkoholowe, sprzedaże, import, eksport itp. Chcę wiedzieć jak to działa od drugiej strony. Generalnie staram się interesować wszystkim tym co dzieję się wokół świata alkoholi. Internet jest pewnie moim głównym źródłem wiedzy.

Alkoteka: Wpływ miksologii molekularnej na twoją twórczość jest bardzo widoczny.

Igor Żukowiec: Z samą miksologią molekularną spotkałem się jakieś pięć lat temu. Widziałem zdjęcia koktajli, słyszałem o paru miejscach i spodobało mi się to bardzo. Ja w ogóle lubię nowoczesne rzeczy. Styl, który staram się cały czas pielęgnować, jest nowoczesny. Wydaję mi się, że miksologia molekularna jest pewną falą. Coś jak dubstepy w muzyce. Wątpię, że jakiś koktajl z miksologii molekularnej stanie się w przyszłości klasykiem, ale też myślę, że trend na molekuły się nie skończy. Zawsze gdzieś będzie do znalezienia jakiś bar-laboratorium. Jest to fajne, inne, ciekawe, jednak nie wydaję mi się aby stało się to codziennością. Jest to pewna odskocznia od rzeczywistości. Ja opanowałem podstawy miksologii molekularnej. Nie mogę powiedzieć, że znam ją od podszewki. Tak jak powiedziałem: lubię wszystko co nowoczesne i lubię aby moje koktajle zaskakiwały ludzi. W moim domu leży mnóstwo proszków, tekstur, które czekają na to, kiedy będę miał czas lub wenę, żeby z nimi tworzyć.

Alkoteka: ‚ALCHEMIQ’, to twój pomysł na prowadzenie firmy barmańskiej. Co więcej zrodził się właśnie w Stanach Zjednoczonych. Zatem chciałbym, abyś przybliżył możliwości rozwoju z perspektywy Polaka, w Nowym Jorku. Czy USA jest w tych kwestiach przychylne obywatelom oraz imigrantom? Czy należy przebrnąć przez masę formalności oraz roboty papierkowej, czy jednak dużo dynamiczniej się to odbywa?

Igor Żukowiec: Muszę powiedzieć, że wszelkie formalności związane z ALCHEMIQ’iem dopiero mnie czekają. ALCHEMIQ’a otworzyłem ponad rok temu, ale skupiłem się tylko i wyłącznie na samym marketingu. Zaczęło się od tego, że chciałem otworzyć własną stronę internetową. Chciałem aby inni mogli spojrzeć na moje prace. Z czasem stwierdziłem, że muszę dodać do tego jakiś serwis. Po paru miesiącach określiłem zatem swój projekt jako  ‘ALCHEMIQ – Mixology Services’. Wracając jednak do pytania, to pierwszy rok poświęciłem na zdobywanie artykułów w gazetach, występów w telewizji czy na sponsorowaniu eventów. Chciałem zbudować tą markę. Też do końca nie wiedziałem, w którą stronę chce iść. Czy catering, czy konsulting, a może jeszcze coś innego. Zauważyłem, że ludzie często odzywają się w sprawie konsultingu. Chcą abym kreował dla nich menu koktajli, robił cost-control i szkolił pracowników. Zainteresowaniem cieszy się też podnajmowanie ALCHEMIQ’a na różne przyjęcia koktajlowe, gdzie serwujemy moje autorskie prace.

Reasumując, to zacząłem bardzo powoli. Po 1,5 roku działalności stwierdziłem, że chcę iść jednak w stronę cateringu. Będę w ofercie miał koktajle, jedzenie czy planowanie imprez. Ponadto będę miał też kompozycje kwiatowe. Chcę aby moja oferta była bardzo kompleksowa.

No i po powrocie czekają na mnie wszystkie z tym związane formalności.

Alkoteka: Twoim celem zatem, wnioskując z tego co mówisz, jest możliwość planowania danego wydarzenia od początku do końca.

Igor Żukowiec: Dokładnie! Dodatkowo będę miał własną stronę, gdzie będę się zajmował konsultingiem i będzie to skierowane do właścicieli barów i środowiska. ALCHEMIQ sam w sobie będzie dużo bardziej elastyczny. Chcę uderzyć z tym w eventy, wesela itp.

Alkoteka: Powiedz mi jak wygląda zapotrzebowanie Nowego Jorku na tego typu usługi. Rynek wykazuję zapotrzebowanie na cocktail cateringi?

Igor Żukowiec: Nie ma w sumie żadnych firm, które zajmowały by się stricte cocktail cateringiem. Niektórzy miksolodzy robią eventy jednak z reguły reprezentując jakiś bar. Są firmy cateringowe, które mają koktajle, ale nie jest to na najlepszym poziomie. Jest z tym problem, gdyż w Nowym Jorku nie można dostać koncesji jako firma cateringowa. Trzeba mieć swój własny bar. Wtedy można przedłużyć koncesję na obsługę wyjazdową. Kiedy zgłosiłem się do urzędu akcyzowego ze swoim pomysłem, to powiedzieli mi, że nie ma pozwolenia na mój business plan. Staram się jakoś to obejść i wymyślić odpowiednie rozwiązanie. Oczywiście wszystko jak najbardziej legalnie! Mam pomysł i możliwości ku temu aby móc prowadzić ALCHEMIQ’a nie otwierając swojego własnego baru.

Alkoteka: ALCHEMIQ w Polsce?

Igor Żukowiec: Tak! Oczywiście mam to w planach. Pierwszy krok ku temu, to może gościnny występ w nowo powstającym projekcie Pies Czy Suka – Pure Bar! 🙂 Mam taki plan wraz z bratem jak realizować ALCHEMIQ’a w Polsce. Szczerzę mówiąc chciałbym żyć pomiędzy Warszawą, a Nowym Jorkiem. Czasami tęsknota, która człowieka nachodzi jest bardzo ciężka do wytrzymania. Chciałbym żyć między kontynentalnie.

Alkoteka.pl:  Z perspektywy czynnego barmana chciałbym żebyś określił Nowo Jorską scenę barową.

Igor Żukowiec: Te najbardziej znane miejsca jak PDT czy Apotheke, to są niesamowite bary mające wyjątkowych barmanów, koktajle, ale to nie są miejsca do których bym uczęszczał każdego wieczoru. To są bary do których zazwyczaj zabieram znajomych, którzy odwiedzają mnie w Nowym Jorku. Są one bardziej formą ciekawostki, czegoś niesamowitego co należy spożywać umiarkowanie. Przez ostatni rok bardzo dużo chodziłem do Mayahuel czy Death & Co. Mayahuel to miejsce, gdzie karta koktajli oparta jest na tequili, mezcalu, sotolu i muszę przyznać, że jest to niesamowita karta! Genialne koktajle! Menu z tego lokalu  to jedno z największych moich zaskoczeń ostatnich lat. Mają także jedzenie meksykańskie w nowoczesnym wydaniu. Czuję się tam tak zrelaksowany jakbym był w domu. Szukając miejsca na koktajl, wybieram te, gdzie się dobrze czuję. W Nowym Jorku jest bardzo dużo sztywnych miejsc, w których ciężko jest wypocząć. Lani Kai to nowy hawajski cocktail bar. Można tam spotkać niesamowite połączenia, tiki mugi, piękne stylizacje. Wszystko w zupełnie innym stylu niż moje autorskie prace. Lubię tam chodzić, bo zawsze czegoś się tam uczę.

Alkoteka.pl: A jak wygląda sprawa odnośnie cen koktajli?

Igor Żukowiec: Muszę powiedzieć, że dobre koktajle można znaleźć już od $12. Wszystko zależy od miejsca. W Apotheke najdroższy koktajl z listy jest za $18, ale mogą zrobić dużo droższe jeśli zamówisz coś specjalnego z jakimś 18 letnim Single Malt Scotchem. Powiedziałbym, że średnia cena za koktajle w Nowym Jorku wynosi $15. Byłem ostatnio w jednym miejscu na Manhattanie, w pewnej ekskluzywnej restauracji w hotelu, gdzie koktajle były za $25, no i muszę powiedzieć, że mogłyby być lepsze.

Alkoteka.pl: Opowiedz o swojej przygodzie z Grotto Restaurant.

Igor Żukowiec: Grotto nie jest znanym miejscem na Manhattanie; jest ono sekretem. Właściciel nie chcę się reklamować. Nie robi wokół tego miejsca żadnego marketingu. Zależy mu na rodzinnej atmosferze i nie jest to miejsce dla wszystkich. Ci ludzie, którzy wiedzą o Grotto, to są właśnie Ci ludzie, którzy powinni tam przychodzić. Właściciel się mocno nie przejmuję, że czasem zimą biznes się nie kręci. On ma dużą firmę cateringową, a restauracja jest jego oczkiem w głowie gdzie tylko przyjaźni i ciepli ludzie przychodzą. Mnie zatrudnili tam, abym pomógł z barowym biznesem, bo sprzedawali tylko wino mając pełny bar. Wraz z kolegą, Bryanem, który swoją drogą jest fenomenalnym barmanem, stworzyliśmy krótką listę koktajli składającej się z sześciu pozycji. Pozycje były zróżnicowane i zależało nam na tym, aby ludzie mogli szybko podjąć decyzję. Bazowaliśmy na produktach domowej roboty i robiliśmy sami zakupy wybierając najświeższe produkty…

Alkoteka.pl: To my decydujemy czym i jaki jest bar?

Igor Żukowiec: Jak najbardziej. Przez długi czas, co drugi poniedziałek organizowałem wieczory z koktajlami, gdzie odbiegałem od naszej listy koktajli. Różne tematy np. dziś działamy z cytrusami, kolejnego tygodnia mamy koktajle z ogniem lub noc wyzwań, gdzie ludzie przychodzili i wybierając sobie konkretne składniki dawali mi zadania odtworzenia danego smaku np. przyszedł pan i powiedział, że w swoim koktajlu chciałby mieć whisky, szampana i jakiś owoc, którego teraz dokładnie nie pamiętam. Pamiętam jednak, że wyszedł mi całkiem fajny koktajl. Chodziło o to, że dużo sam się przy tym uczyłem. Musiałem sprostać wielu wyzwaniom.

Alkoteka.pl: Wizerunek barmana w Stanach Zjednczonych. Zarobki?

Igor Żukowiec:  Któregoś dnia rozmawiałem z kumplem o tym, dlaczego barmani często mają tak duże ego. Doszliśmy do wniosku, że czują się zbyt mało poważani przez ludzi w takim sensie, że ludzie z reguły nie wiedzą jak ciężka ta praca może być. Ludzie myślą, że jest to świetny zawód, bo dobrze się zarabia za samo serwowanie. Ale ogólnie wizerunek barmana w Nowym Jorku jest dobry.

Zarobki, na przykładzie Nowego Jorku, są bardzo zróżnicowane. Barmani mogą zarabiać dosłownie od 30 do 200 tysięcy dolarów rocznie więc to jest niesamowita rozpiętość. $200 – $300 za noc można uznać za dobre zarobki. Są miejsca gdzie możesz zarobić $800 lub niecałe $100. Jest to bardzo zróżnicowane. Należy zaznaczyć, że wszystko opiera się na napiwkach. Pieniądze, które zarabiasz z pensji idą często w całości na opłatę podatków z napiwków. Tak, niestety trzeba się rozliczać z napiwków z urzędem skarbowym.

https://www.alchemiq.com

(Tekst: A.G., Zdjęcia: Filip Wolak www.fotofilip.com)

ABSOLUTNIE KARNAWAŁOWE SZALEŃSTWO, CZYLI DRINKOWE HITY SEZONU!

Karnawał to czas szampańskiej zabawy, tańców do białego rana oraz nowych, gorących znajomości. Jeżeli zamierzasz oczarować znajomych swoimi umiejętnościami w dziedzinie mieszania alkoholi, musisz dobrze przygotować się na wieczór. Rok 2012 to z pewnością̨ nawiązanie do koktajli klasycznych. Dobra Vodka Sour w postaci wódki o smaku gruszkowym czy grapefruitowym fantastycznie doda smaczku karnawałowym szaleństwom.

Koktajl prosty i bezpieczny w swojej formie – kiedy jest dobrze przygotowany – doskonale sprawdzi się w każdych okolicznościach, zwłaszcza na imprezie w Twoim domu! Dobre alkohole są zawsze w modzie, dlatego dobór odpowiednich trunków oraz fantazja gospodarza sprawią, że zaproszeni goście na długo zapamiętają ten wieczór. Zobacz, jak
z pomocą kilku eleganckich, prostych drinków zorganizować najlepsze przyjęcie w sezonie!
Oto kilka propozycji, jak bez wyszukanych składników zrobić lato z zimy, a karnawałowe noce uczynić niezapomnianymi:

Absolut Porzeczkowy
Absolut Porzeczkowy

ABSOLUT PORZECZKOWY

  • 40 ml ABSOLUT KURANT
  • 120 ml soku z czarnej porzeczki
  • cząstka cytryny

ABSOLUT GREJPFRUTOWY

  • 40 ml ABSOLUT RUBY RED
  • 120 ml soku grejpfrutowego
  • cząstka limonki

ABSOLUT CYTRYNOWY

  • 40 ml ABSOLUT CITRON
  • 120 ml toniku
  • cząstka cytryny

ABSOLUT GRUSZKOWY

  • 40 ml ABSOLUT PEARS
  • 120 ml napoju typu sprite lub 7 up
  • cząstka limonki

O czym nie wolno zapomnieć podczas podawania koktajli

O właściwym doborze szkła! Koktajle serwowane w kieliszkach koktajlowych z reguły podaje się bez lodu czy rurki. To najbardziej klasyczny i elegancki sposób podawania koktajli i należy tu dbać o formę – ładna, subtelna dekoracja w postaci np. skórki z cytrusa czy elegancko wycięta cząstka jabłka lub gałązka mięty pięknie ozdobi koktajl, jednocześnie nie tworząc efektu przerostu formy nad treścią. Koktajl serwowany z rurką pijemy przy jej pomocy.

Po jakim drinku nie boli głowa na drugi dzień

Niezwykle istotna jest jakość alkoholu, jaki pijemy. W jego powstawaniu powinny brać udział jedynie wyselekcjonowane, najwyższej jakości surowce (pszenica ozima w przypadku wódki Absolut), a proces produkcji powinien być kontrolowany na każdym etapie.
To niezwykle ważne, aby w czasie destylowania spirytusu usunąć wszelkie zanieczyszczenia, ale pozostawić głębię i bogaty charakter wódki
– opowiada Maciej Starosolski, ambasador marki Absolut w Polsce.

Aplikacja Drinkspiration
Aplikacja Drinkspiration

Aplikacja Drinkspiration, czyli e-drinki w Twoim smartfonie

Powstała darmowa aplikacja DRINKSPIRATION na smartfony, dzięki której zyskujemy dostęp do czterystu przepisów na drinki, podzielone względem różnych kryteriów, takich jak smak, okazja, rodzaj szkła, czy narzędzi, którymi dysponujemy, etc. Każdy przepis jest ilustrowany. Więcej informacji znajdziemy na stronie: www.absolutdrinks.com

Pamiętaj, pij odpowiedzialnie!

Na Zdrowie!

(Tekst i zdjęcia – materiały prasowe Wyborowa S.A.)

Janek Kachniarz zwycięzcą tegorocznego finału konkursu BACARDI® Experto de Ron.

Janek Kachniarz
Janek Kachniarz

Janek Kachniarz z Krynicy zwyciężył w konkursie BACARDI® Experto de Ron i zdobył tytuł Barmana Roku BACARDI®.

18 stycznia, po kilku miesiącach selekcji finaliści programu edukacyjnego BACARDI® Experto de Ron spotkali się podczas wielkiego finału w krakowskim klubie Pergamin. W imprezie finałowej wzięło udział 22 barmanów – wyłonionych spośród 460 uczestników ogólnopolskiego programu. W trakcie specjalnych szkoleń, barmani weryfikowani byli pod kątem teoretycznym oraz prezentowali swoje umiejętności podczas pracy za barem. Wszyscy uczestnicy prezentowali niezwykle wysoki poziom umiejętności barmańskich. Rywalizacja była bardzo wyrównana, a barmani popisali się ogromną kreatywnością.
Trzyosobowe jury w składzie: Ryszard Kierach (On Trade Manager Bacardi-Martini Polska), Ryszard Maciejewski (Brand Ambasador Marki BACARDI®) oraz Hirek Wrona (Communication Manager Bacardi-Martini Polska) zwracało uwagę nie tylko na warsztat i jakość drinków, ale przede wszystkim na osobowość uczestników.

Najlepszy okazał się Janek Kachniarz z Krynicy. Zwycięzca, w nagrodę pojedzie „Szlakiem BACARDI®” i odwiedzi Puerto Rico na Karaibach – miejsce, gdzie powstaje najsłynniejszy na świecie rum spod znaku nietoperza.

Jego mistrzowski koktajl o nazwie „Verdadero” (po hiszpańsku znaczy „prawdziwy”) to dość niezwykła i zaskakująca kompozycja smaków. „Prawdziwy” Janka Kachniarza okazał się królem koktajli tegorocznej edycji Experto de Ron BACARDI®.

Oto skład zwycięskiego„Verdadero”:
30 ml rumu BACARDI® Oakheart infuzowanego zestami z grejpfruta , rodzynkami i cukierkami Tic Tac
10 ml esencji Marie Brizard Spice mix
10 ml esencji Marie Brizard Rozmaryn
20 ml soku jabłkowego
10 ml świeżego soku z cytryn
10 ml syropu Passion Fruit Monin

Hirek Wrona – Communication Manager Bacardi-Martini Polska przyznał także specjalne wyróżnienie Jakubowi Kozłowskiemu, barmanowi z Warszawy za autorski cocktail „Tea Brake Daiquiri”.

„Genialny drink i świetny barman. Moja nagroda muzyczna przyznana została Jakubowi za elegancję, pasję i znalezienie muzyki w drinku” – powiedział Hirek Wrona  z BMP Polska.

Oto skład wyróżnionego „Tea Brake Daiquiri”:
60 ml BACARDI® Oakheart
20 ml soku z limonki
20 ml syropu z zielonej herbaty, kafiru, zielonego kardamonu i miodu
10 ml białko
0,5 łodygi trawy cytrynowej
1 dash bitersów cytrynowo-kardamonowych własnej roboty

Finaliści
Finaliści

„Finaliści konkursu zaprezentowali bardzo wysoki, światowy poziom. To wielka radość patrzeć jak z roku na rok wzrastają umiejętności  młodych ludzi w dziedzinie sztuki barmańskiej.” – mówi Hirek Wrona, Communication Manager Bacardi-Martini Polska „Jestem pod ogromnym wrażeniem umiejętności, zaangażowania i kreatywności młodych ludzi, które mogliśmy dziś zaobserwować podczas przygotowania konkursowych koktajli. Sam chętnie nauczę się od nich kilku barmańskich tricków.”

Janek Kachniarz – pochodzi z Krynicy. Obecnie mieszka w Krakowie, gdzie jest barmanem w klubie Pergamin. Za bar trafił 3 lata przez zupełny przypadek. Wcześniej przez 15 lat trenował hokej. W zdobywaniu barmańskiego doświadczenia zawodowego pomagali mu Wojtek Urbański (zwycięzca BACARDI® Experto de Ron 2011) i Piotr Sajdak (utytułowany barman, obecnie mieszkający w Wielkiej Brytanii).

Jakub Kozłowski – pochodzi z Warszawy. Od 9 lat w zawodzie barmana. Obecnie pracuje jako  szef baru w cocktail barze Colombia.. Własna sala flairowa pozwala mu na obycie z butelkami i utrzymanie dobrej barmańskiej kondycji. W wolnym czasie odnawia stare rowery, a w tym sezonie ma zamiar zmierzyć się z motocyklami.

Wieczór upłynął w atmosferze BACARDI® TOGETHER z karnawałowymi tańcami i wspólnym mixowaniem drinków za barem krakowskiego „Cienia”. Goście mieli okazję smakować koktajle z portfolio BACARDI® m.in. BACARDI® & Cola, BACARDI® Mojito i BACARDI® Black shots, oraz nowość w rodzinie BACARDI®, korzenny, męski BACARDI® Oakheart.

(Tekst i zdjęcia: Martini-Bacardi Polska)

XIV międzynarodowy konkurs Finlandia Vodka Cup rozstrzygnięty. Polak zwycięzcą.

Krzysztof Rathnau
Krzysztof Rathnau

Krzysztof Rathnau wygrał tegoroczny finał międzynarodowego konkursu Finlandia Vodka Cup, który odbył się 1 lutego w Helsinkach. Polak uzyskał najlepszy wynik w klasyfikacji końcowej, pokonując kilkudziesięciu rywali. Oprócz mistrzowskiego tytułu, otrzymał również nagrodę w wysokości 15 tysięcy dolarów.

Do rywalizacji w finale XIV międzynarodowego konkursu Finlandia Vodka Cup stanęli najbardziej utalentowani barmani z całego świata, którzy wyłonieni zostali w poszczególnych etapach krajowych. Uczestnicy rywalizowali w trzech kategoriach: aperitif, long-drink i „quick mix”. Krzysztof Rathnau, reprezentant baru i klubu Zła Kobieta z Sopotu, z najlepszym wynikiem końcowym, otrzymał główną nagrodę w konkursie. Dodatkowo, w poszczególnych kategoriach zostali wyróżnieni barmani, których drinki zostały ocenione najwyżej. Uznanie sędziów zdobyli: Monika Berg z Norwegii (kategoria quick mix), Jarkko Issuka z Finlandii (kategoria aperitif) oraz Andrei Todosi z Rumunii (kategoria long drink).

Konkurs FVC 2012
Konkurs FVC 2012

W konkursie Finlandia Vodka Cup bierze udział elita barmańskiego świata. W tym roku uczestnicy zademonstrowali niezwykłe umiejętności oraz wykazali się kreatywnością w komponowaniu drinków – mówi Neil Punwani, Wiceprezes i Dyrektor Zarządzający ds. wódki w  Brown-Forman. Jesteśmy niezwykle szczęśliwi, że to wydarzenie zgromadziło tak wielu doskonałych barmanów, będących najlepszymi ambasadorami naszej marki – dodaje.

Podczas finału Finlandia Vodka Cup dwunastoosobowe jury sędziowskie dokonywało oceny, biorąc pod uwagę styl, sztukę i rzemiosło wykonanych drinków. W tym roku, w odróżnieniu od lat poprzednich, uczestnicy konkursu mieli za zadanie stworzyć drinki, w których podstawowym komponentem była Finlandia® Vodka.

Tegoroczny finał Finlandia Vodka Cup cieszy nas szczególnie, ponieważ główną nagrodę zdobył polski reprezentant – komentuje Katarzyna Obuchowicz, Dyrektor Marketingu w Brown-Forman Polska. Oryginalność, kreatywność, pasja oraz doświadczenie pozwoliły stworzyć koktajle wyróżniające się doskonałym smakiem i niebanalnym wyglądem – dodaje.

Finlandia Vodka Cup to elitarny konkurs, cieszący się coraz większą popularnością wśród barmanów na całym świecie. Podczas tej edycji zgłoszeń można było dokonywać za pośrednictwem platformy internetowej www.Finlandia.com, gdzie barmani przedstawiali swoje receptury wraz z opisem składników oraz zdjęciem.

Pamiętaj, pij odpowiedzialnie!

Na Zdrowie!

(Tekst i zdjęcia – materiały prasowe Brown-Forman Polska)