World Class: skok umiejętności barmanów i zacięta walka o finał

Polscy miłośnicy sztuki koktajlowej mogą czuć się dopieszczeni. Umiejętności półfinalistów eliminacji do światowego konkursu barmańskiego, World Class Competition, wyśrubowały poziom ponad ścisły finał ubiegłorocznej edycji. Po wyrównanych zmaganiach, do ostatecznej rywalizacji o bilet na zawody w Meksyku stanie w maju br. 13 zamiast 12 barmanów.

Na ostatniej prostej do tytułu polskiego Barmana Roku World Class Poland 2017 rywalizuje mocna reprezentacja barmanów z 5 miast: Warszawy, Krakowa, Gdańska, Łodzi i Osieku (woj. małopolskie). Oprócz prestiżowego tytułu, zwycięzca otrzyma przepustkę do udziału w globalnym konkursie World Class w Meksyku, gdzie zmierzy się z najlepszymi barmanami z 60 państw.

W półfinale eliminacji, który odbył się w pierwszej połowie kwietnia w Łodzi, konfrontacja barmańskich talentów obejmowała przygotowanie dwóch koktajli serwowanych przed (apéritif) i po posiłku (digestif). W każdej z dwóch konkurencji sędziowie przyznawali do 30 punktów odpowiednio za technikę, prezentację, kreatywność i sam koktajl oraz do 20 punktów za sposób podejmowania gości (hospitality) i 10 – za dobór alkoholu. W jury zasiedli m.in. zwycięzca pierwszej, światowej edycji World Class (2009 r.) – Aristotelis Papadopoulos i globalna ambasadorka marki Tanqueray No. TEN – Stephanie Jordan.

– „Rywalizacja półfinałowa była na tyle wyrównana, że na short-liście odnotowaliśmy miejsca ex aequo na 9. i 11. pozycji, a w rezultacie w finale zobaczymy aż trzynastu barmanów. Wszyscy sukces zawdzięczają świetnemu warsztatowi, ale też strategii przygotowań – od rozpoznania oczekiwań jurorów, przez perfekcyjne prezentacje, po story-telling. Przed nimi kolejne zmagania, za sprawą których emocje będą towarzyszyć nam do ostatnich chwil konkursu” – powiedział Łukasz Piwowarczyk, koordynator Diageo Reserve World Class Poland.

Jak co roku, jedna z trzech finałowych konkurencji World Class Poland będzie otwarta dla publiczności. Zmagania barmanów będzie można obserwować podczas otwartego Pikniku Koktajlowego: 21 maja w Villa Foksal w Warszawie.

World Class Competition od 2009 r. kreuje międzynarodowe gwiazdy sztuki barmańskiej. Finaliści podróżują po świecie, są zapraszani do prowadzenia szkoleń i angażowani jako konsultanci w najlepszych lokalach. W ciągu ośmiu edycji po globalne trofeum Diageo Reserve World Class sięgnęli reprezentanci: Grecji, Francji, Hiszpanii, Wielkiej Brytanii, Japonii, USA i Australii.

Polscy barmani w eliminacjach do światowego konkursu World Class rywalizują po raz trzeci. W 2016 roku na finał w Miami wyjechał Paweł Rodaszyński, a rok wcześniej w Kapsztadzie wystartował Mateusz Szuchnik. Obaj do kraju wrócili z zaszczytną pozycją w gronie 20 najlepszych barmanów globu.

W tegorocznym, krajowym finale warszawskie środowisko barmańskie reprezentują: Karim Bibars i Dominik Mazur (Charlie), Sara Hamadyk (Bibenda Bar & Restaurant), Marcin Kruk (Kita Koguta), Janusz Lemiesz (Bar Koszyki), Jakub Magnuszewski (6 Cocktails) i Emil Oponowicz (Woda Ognista). Z krakowskiej sceny do finału zakwalifikowali się: Krzysztof Kalita (Kraina Szeptów), Andrzej Rachwalski (Z Ust Do Ust) i Tomasz Źródłowski (Mercy Brown). O bilet do Meksyku walczą także: Grzegorz Rathnau (Flisak 76′, Gdańsk), Bartłomiej Wójcik (Restauracja Gronowalski, Łódź) i Krzysztof Ciemiera (alterMOLO w Osieku), który w półfinałowych zmaganiach zdobył największą liczbę punktów.

Przedstawiamy sylwetki barmanów z Top 13

Fot. Sławomir Skrzeczyński

 Karim_Bibars Karim Bibars

Lat 28, za barem od 8 lat. Urodził się w Wiedniu, aktualnie kieruje warszawskim lokalem Charlie. Wykładowca Międzynarodowej Szkoły Barmanów i Sommelierów w Warszawie, szlify w zawodzie zdobywał w krakowskich, a potem stołecznych lokalach. W konkursie World Class Poland startuje po raz pierwszy.

Kreatywność i pomysłowość wszystkich barmanów jest na prawdę inspirująca. Po stresie przygotowań i poczuciu, że czasu na przygotowania jest ciągle za mało, radość z awansu jest naprawdę ogromna.

 Krzysztof_Ciemiera Krzysztof Ciemiera

Lat 31, za barem od 6 lat. Pochodzi z Oświęcimia, pracuje w alter MOLO w Osieku. Jest samoukiem, który szlify zawodowe zdobywa w codziennej pracy. W poprzedniej edycji World Class Poland reprezentował barwy Oświęcimia.

Przygotowania do World Class to spore przedsięwzięcie. Od analizy oczekiwań, przez wyszukiwanie i testowanie połączeń smakowych, kolory, zapachy, czynniki wpływające na apetyt, po dbanie o każdy detal prezentacji. Warto zarwać noce, a nawet zamienić w Zombie, by cieszyć się z dobrego wyniku. Jestem niesamowicie szczęśliwy i podekscytowany udziałem w finale.

 Sara_Hamadyk Sara E. Hamadyk

Lat 25, za barem od 3 lat. Pochodzi ze Świnoujścia, jest szefową baru w Bibenda Bar & Restaurant w Warszawie. Szlify w zawodzie zdobywała w lokalach w Poznaniu. W konkursie World Class Poland startuje po raz pierwszy.

Półfinałowy challenge był bardzo wymagający, ale jednocześnie poziom przygotowania uczestników oraz ich kreatywność i różnorodność zaskoczyła chyba każdego z nas. Prestiż samego udziału w półfinale to już coś pięknego, a awans do szczęśliwej trzynastki to spełnienie marzeń. Zwłaszcza gdy towarzyszy temu tyle wspaniałych emocji i energii od innych zawodników.

 Krzysztof_Kalita Krzysztof Kalita

Lat 29, za barem od 5 lat. Pochodzi z Dębicy, pracuje w pubie Kraina Szeptów w Krakowie. Jako samouk, z pasją do smaków i umilania ludziom czasu, zgłębia wiedzę, poszukuje inspiracji i eksperymentuje. W World Class startuje po raz pierwszy.

W półfinale byliśmy świadkami dużej liczby bardzo dobrych prezentacji, doświadczyliśmy solidnej dawki stresu, ale przede wszystkim pozytywnych emocji. Jednocześnie wszyscy uczymy się od siebie, a także poszukując składników i połączeń smakowych do kolejnych konkurencji. Na pewno kluczem do sukcesu jest wytrwały trening, by całość prezentacji wypadła perfekcyjnie.

 Marcin_Kruk Marcin Kruk

Lat 27, za barem od 7 lat. Urodził się i pracuje w Warszawie, obecnie reprezentuje lokal Kita Koguta. Doświadczenie barmańskie zdobywał w warszawskich lokalach oraz w koktajl barze w Yorku, w Anglii. W World Class startuje po raz pierwszy.

Zadanie półfinałowe było bardzo trudne, pracowaliśmy pod presją czasu, ale wśród zróżnicowanych prezentacji, mieliśmy przyjemność obserwować występy naprawdę wybitnych barmanów. Przygotowań do konkursu nie da się zamknąć w klamry czasu – to nie tylko praca nad koktajlami, ale także codzienne poszukiwanie inspiracji, pomysłów, szlifowanie detali.

 Janusz_Lemiesz Janusz Lemiesz

Lat 25, za barem od 6 lat. Pochodzi z Łodzi, pracuje w warszawskim Barze Koszyki. Choć zarzeka się, że sztuką barmańską przez duże „S” zajmuje się od niedawna, ma na swoim koncie pracę w kilku lokalach i wykłada w Międzynarodowej Szkole Barmanów i Sommelierów w Warszawie. W World Class startuje po raz pierwszy.

Konkurencje półfinałowe były bardzo wymagające, a poziom adrenaliny podnosiła presja czasu. Awans do prestiżowego grona 13 najlepszych barmanów w Polsce, moc wskazówek od innych zawodników i świetna atmosfera konkursu motywują mnie, by dać z siebie jeszcze więcej.

 Jakub_Magnuszewski Jakub Magnuszewski

Lat 28, za barem od 9 lat. Urodził się i pracuje w Warszawie, reprezentuje lokal 6 Cocktails. Z gastronomią związany jest od momentu rozpoczęcia studiów ekonomicznych. Wykłada w Międzynarodowej Szkole Barmanów i Sommelierów w Warszawie i Bar Work Academy. W World Class Poland startuje po raz pierwszy.

World Class to konkurs sprawdzający nie tylko umiejętności barmańskie, ale także doświadczenie, organizację pracy i odporność na stres. Poprzeczka została ustawiona wysoko, a wyrównany poziom sprawia, że każdy ma szansę na trofeum. To też gwarancja, że w finale czekają nas wielkie emocje!

 Dominik_Mazur Dominik Mazur

Lat 25, za barem od 6 lat. Pochodzi z Gdańska, pracuje w stołecznym barze Charlie. Doświadczenie barmańskie zdobywał w gdańskim Flisak’76 oraz warszawskich lokalach Kita Koguta i El Koktel. Nieustannie poszukuje inspiracji smakowych oraz uczestniczy w kolejnych warsztatach. W World Class Poland 2016 zajął 5. miejsce.

Obserwuję World Class od pierwszej polskiej edycji. Z roku na rok umiejętności uczestników są coraz wyższe, a przebieg rywalizacji wyznacza standardy konkursów barmańskich. Moją inspiracją w poszukiwaniu i kreowaniu smaków od zawsze są moi bliscy oraz podróże – te bliższe i dalsze.

 Emil_Oponowicz Emil Oponowicz

Lat 29, za barem od 10 lat. Pochodzi z Lublina. Jest współtwórcą warszawskiego koktajl baru Woda Ognista. Doświadczenie barmańskie zdobywał w lubelskich i stołecznych lokalach oraz The Hide Bar w Londynie. W World Class startuje po raz pierwszy.

Miło było spotkać się w tak zacnym gronie i spędzić wspaniałe czas. Zdecydowanie widać, iż polska scena barowa ma się doskonale i idzie w dobrym kierunku. Chciałbym życzyć wszystkim zawodnikom powodzenia. Niech wygra najlepszy!

 Andrzej_Rachwalski Andrzej Rachwalski

Lat 32, za barem od 12 lat. Pochodzi z Krakowa i pracuje w krakowskim lokalu Z Ust Do Ust. Chodząca encyklopedia zapomnianych receptur, babcinych syropów i technologii produkcji wódki, współtworzy inicjatywę ‘From Poland With Love’, która promuje rodzime produkty w barmaństwie. W World Class startuje pierwszy raz.

Bardzo cieszę się z awansu do wielkiego finału. Poziom wszystkich uczestników był bardzo wyrównany, co pokazuje, jak perfekcyjnie trzeba się przygotowywać do majowych konkurencji. Moją inspiracją w pracy barmana jest chemia i miłość. Podczas półfinału czerpałem energię ze spontanicznych reakcji sędziów i kolegów.

 Grzegorz_Rathnau Grzegorz Rathnau

Lat 28, za barem od 10 lat. Pochodzi z Pucka, pracuje w lokalu Flisak 76′ w Gdańsku, który został nagrodzony tytułem Bar Roku 2016. Z wykształcenia jest technikiem-hotelarzem. W World Class Poland startuje po raz pierwszy, a w ubiegłorocznej edycji konkursu do ścisłego finału dotarł jego brat-bliźniak, Krzysztof.

Możliwość spotkania z ludźmi pochłoniętymi tą samą pasją i gotowymi do wspierania się nawzajem, jest niezwykle stymulująca. Patrząc na zbliżony poziom umiejętności uczestników, jestem ogromnie ciekawy tego, co wydarzy się w finale. W przygotowaniach do półfinału czerpię inspirację z książek Nicholasa Sparksa.

 Bartlomiej_Wojcik Bartłomiej Wójcik

Lat 35, za barem od 3 lat. Pochodzi z Gubina, pracuje w Restauracji Gronowalski w Łodzi. Z wykształcenia jest fotografem, a w zawodzie barmana – pasjonatem i samoukiem. Umiejętności pogłębia m.in. obserwując mistrzów miksologii z kraju i zagranicy. W World Class już po raz trzeci zakwalifikował się do finału.

Poziom trudności konkurencji World Class z roku na rok rośnie, podobnie jak umiejętności barmanów. Temat konkursu nie był łatwy, dlatego próbowałem wiele razy, aż do skutku. W przygotowaniu prezentacji czerpałem inspirację z książki „Mały Książę”, do której powróciłem po latach.

 Tomasz_Zrodlowski Tomasz Źródłowski

Lat 26, za barem od 4 lat. Pochodzi z Żywca, a obecnie pracuje w krakowskim Mercy Brown. Studiował stosunki międzynarodowe, ale praca barmana pochłonęła go bez reszty. W World Class swoich sił próbuje już po raz trzeci. W ubiegłym roku był o włos od biletu na światowe zawody, bo w krajowym finale zajął drugą lokatę.

Poziom rywalizacji w półfinale był wysoki, choć mam poczucie, że nasza scena barmańska jeszcze nie pokazała pełni swojego potencjału. To zapowiada finał obfity w niespodzianki. Z mojej strony: pełna mobilizacja.

Rozmowa z Andrzejem Rachwalskim, Brand Ambasadorem marki Z.Kozuba i Synowie.

Andrzej Rachwalski
Andrzej Rachwalski

Alkoteka.Pl: W pierwszej kolejności chcielibyśmy się dowiedzieć jak zaczęła się twoja przygoda z barmaństwem?

Andrzej Rachwalski: Z gastronomią współpracuję już dłuższy czas bo mniej więcej 7 – 8 lat. Stricte za barem, w jednym ciągu pracuję 5 lat. Dwa lata przemieszczałem się po różnych lokalach, od bardzo kiepskiej jakości miejsc na Kazimierzu, po nowo otwierane kluby, w których właściciele nie miele konkretnego pomysłu na wygląd i profil swojej inwestycji. Pewnego pięknego dnia Krzysiek, człowiek z którym chodziłem na studia i z którym pracowałem ponad rok na Kazimierzu, powiedział, że jest miejsce w Baroque. Po rozmowie z Bar Managerem, przyszedłem na testy i już tak zostałem 3 lata. Tyle pracuje już w tym miejscu, od dwóch lat jestem odpowiedzialny za bary. Ich jakość i za to co wychodzi z tego baru i jest mi z tym dobrze.

Alkoteka.pl: Czym jest barmaństwo z twojej perspektywy?

Andrzej Rachwalski: Byłem na szkoleniu z człowiekiem, 70 – kilku letni Niemiec, który przez lata był uznawany za jednego z najlepszych barmanów tego kraju. Prowadził mini bar w Berlinie na 40 parę miejsc. Przed barem chodził o lasce, lecz kiedy tylko przekroczył drzwiczki wchodząc na bar, wstąpiły w niego wielkie siły witalne. Przez ponad czterdzieści lat pracuje jako barman i jest to jego wielkie szczęście. Ten człowiek czerpie ogromną radość z tego co robi. To było piękne. Barmaństwo to nie jest zajęcie na chwilę, ale też coś z czym możemy wiązać swoją przyszłość. Jak przekraczam drzwiczki baru, to wszystko pobudza mnie do tego aby robić więcej, szybciej, dalej…. Każdego kto usiądzie przy moim barze zadowolić, pokazać coś nowego, może czegoś nauczyć. Barmaństwo to pewien sposób życia…

Nasza gastronomia to zajęcie dla studentów czy ludzi, którzy nie umieją znaleźć innego zajęcia. Branża ta wymaga dużego profesjonalizmu. Nie można pozwalać sobie na sytuację, w których jednego dnia idziesz na grubą imprezę i kolejnego dnia stoisz za barem i wyglądasz jak zombie. Nie trzeba być tak samo uśmiechniętym, wypoczęty, gotowy do kolejnych wyzwań stawianych przez gości.

Alkoteka.pl: Jaki jest kierunek, styl oraz przesłanie barmaństwa które starasz się promować? W jakiej dziedzinie czujesz się najlepiej?

Andrzej Rachwalski: Wzbraniam się przed takim pojęciem jakim jest styl. Zarówno barmani flairowi zasługują na mega podziw, jak i klasyczni barmani, którzy skupiają się na miksologii zasługują na szacunek. W Baroque staramy się dotykać każdego z aspektów. Mamy salę do ćwiczeń flair mimo że bar jest głównie skierowany do miłośników klasyki. Każdemu, czy barmanowi, który specjalizuję się w wódce i temu, który ma hopla na punkcie owocowych margarit i ściąga owoce z całego świata, tak samo temu, który przyrządza kamikaze gdzieś tam w ‚Pruszkowcach’ należy się taki sam szacunek, gdyż poświęcają się temu zajęciu i swoim gościom.

Alkoteka.pl: Czy masz jakieś autorytety? Osoby, które podziwiasz i czerpiesz od nich inspiracje.

Andrzej Rachwalski: Miałem to szczęście, że pracując w Baroque miałem okazję poznać takie gwiazdy ‚rocka’ jak Danny Undhammar, Matt Pomeroy, Charles Worlhat, Maciek Starosolski, Marcin Rogulski etc. To są ludzie poświęceni bez reszty swojej pasji, z którymi miałem możliwość spokojnej rozmowy. Widzieli jak pracuję, jak funkcjonuję mój bar i cały czas mam motywacje żeby coś poprawiać dzięki konwersacjom z takimi ludźmi. Z Maćkiem Starosolskim miałem kiedyś czterogodzinną rozmowę, jak powinna wyglądać właściwa Vodka Martini, na jakich markach być przygotowywana smakuję najlepiej. Ja miałem swoje zdanie, on swoje i do momentu kiedy nie rozpoczęliśmy konsumpcji realnej, to nie mogliśmy dojść do porozumienia.

Bardzo wiele dają też wyjazdy. Bar Symposium w Warszawie, czy inne imprezy targowe w Europie, takie jak Bar Convent Berlin, Bar Show w Londynie, Cocktails Spirits w Paryżu. Dla mnie mega człowiekiem w Polsce jest Radek Wieczorek, który szejkuje tylko gdzie może przemierzając świat wzdłuż i wszerz. To jest bardzo fajne i pozytywne. Każdy może znaleźć swoją niszę. Ja cały czas szukam tej jedynej, którą będę mógł szerzyć, krzewić i promować.

Alkoteka.pl: Mało płynnie jednak chcielibyśmy zmienić tor tej rozmowy. Serdecznie Ci gratulujemy sukcesu jaki odniosłeś. Zostałeś ambasadorem marki Z.Kozuba i Synowie. Obowiązki będziesz teraz dzielić między mikro-destylarnię w Jabłonce, a twój cocktail bar w Krakowie, rzecz jasna Baroque. Twoje życie na pewno teraz nabierze dużo większej dynamiki. Czy czujesz, że to jest ten moment w twojej karierze, w którym wchodzisz na drogę do spełnienia swoich marzeń?

Andrzej Rachwalski: To jest gigantyczne wyzwanie i tak naprawdę brand ambasadorów w tym kraju mamy 6? Po pierwsze utrzymać i systematycznie poprawiać ten stan, który udało nam się wypracować w Baroque oraz przebić i podbijać ideę mikro-destylarni i alkoholi wytwarzanych z familią Kozubów. To jest mega wyzwanie, a ja lubię wyzwania. Przychodząc do Baroque stworzyliśmy miejsce, w którym nie było lanego piwa. Promowaliśmy koktajle, koktajle i jeszcze raz koktajle. Udało nam się doprowadzić lokal do takiego poziomu, który jest jednym z bardziej zadowalających w Krakowie i myślę w Polsce. Czas na to aby rozwijać się z Z.Kozuba i Synowie i przebić ideę jedynej mikro-destylarni, która stawia czoła wszystkim gigantycznym producentom stawiając przede wszystkim na jakość smaku i rozwój.

Alkoteka.pl: Wagę twojego zadania podkreśla fakt, że jesteś młodym człowiekiem ze świeżym umysłem. Wyborne nalewki, White Dog, Okowity, Gin oraz inne specjały z portfolio marki, którą reprezentujesz, będą spoczywały teraz na twoich barkach. Jak się czujesz ze świadomością odpowiedzialności za to wszystko?

Andrzej Rachwalski: Nie będzie to tajemnicą, jeżeli powiem, że Maciej Kozuba przywiózł mi do prób pierwszą nieoznakowaną butelkę White Dog’a. Znajduję się w nim wiele aromatów i smaków. Próbując tych alkoholi w głowie same układają się przepisy. Wiele wartości smakowych, które można wykorzystać, podbić lub rozwinąć. Mi nie pozostaję nic innego jak przez swoją kreatywność pobudzić ludzi, żeby tworzyli swoje koktajle oraz kombinacje smaków na naszych właśnie produktach. Przykładowy White Dog, to jest studnia bez dna. Usłyszałem od znajomego, że jest to alkohol dla zajawkowiczów. O to właśnie chodzi! Nie jest to alkohol dla wszystkich, jest skierowany do tej grupy, która pragnie czegoś nowego, poznawać smaki i zrozumieć czym jest White Dog. Nie jest to alkohol, który jest dostępny w każdym super markecie, jest to alkohol butikowy ukazujący się w wybranych miejscach, które będą potrafiły wykorzystać jego potencjał oraz są tego trunku godne.

Andrzej Rachwalski
Andrzej Rachwalski

Alkoteka.pl: Z.Kozuba i Synowie jest prężnie rozwijającą się firmą założoną w 2005 r. Prowadzi unikatową politykę marketingową dysponując jedyną mikro-destylarnią w Polsce. Co zamierzasz wnieść do tej wielce perspektywicznej inicjatywy?

Andrzej Rachwalski: Pomysłów jest tysiące. Przede wszystkim chciałbym żeby jak najwięcej barmanów w tym kraju wiedziało co to jest Okowita i co to jest White Dog. To jest pierwsze wyzwanie z którym musimy się zmierzyć. Przekazać naszą wiedzę jak najszerszej publice. Terminy te nie są jeszcze powszechnie znane jak zarówno idea krzewienia tej kultury i podejścia do produkcji alkoholu. Mimo że jestem młodym facetem, to wydaje mi się, że właśnie dzięki świeżości umysłu i wielu pomysłom uda nam się zbudować plany szkoleniowe i konkursowe. Na pewno będziemy chcieli docenić i pobudzić do działania tych, którzy tworzą coś unikatowego na naszych produktach. Okowity nie trzeba pic tylko i wyłącznie samej lub na lodzie. Tak samo w przypadku White Doga. W koktajlu podbija się smak i można wyciągnąć z danego alkoholu coś wyjątkowego.

Bardzo chciałbym pobudzić miksologiczne zdolności Polaków. Pamiętam jak kiedyś pojechałem do mojego przyjaciela i jego babcia wyciągnęła wódkę zrobioną na pokrzywach i to jest piękne. Chciałbym zachęcić ludzi do robienia własnych nalewek, syropów, dżemów, bittersów. Ta kultura w Polsce dopiero się rodzi. Dzięki właśnie lokalnym zajawkom oraz produktom, przepisach babci właśnie, jesteśmy w stanie stworzyć coś unikatowego w Europie.

Kolejnym z planów jest stworzenie Cocktail Booku….

Alkoteka.pl: Czy mógłbyś rozwinąć ten wątek?

Andrzej Rachwalski: Będziemy podróżować po Polsce i zbierać doświadczenie ludzi pracujących na naszych produktach. Mnóstwo przepisów, będziemy się starali systematycznie to rozwijać, polepszać. Chcemy czerpać doświadczenie od ludzi. Może się okazać tak, że ludziom smakuję Long Island Iced Tea na White Dog. Barman to jest osoba, która musi wyczuć trendy. Trzeba mieć non stop otwarty umysł i wiedzieć co się sprzedaję w klubach, cocktail barach aby znać potrzeby gości. Będziemy zatem starać się zbierać tę wiedzę i zamknąć to w postaci Cocktail Book. Ma ona na celu pomagać innym i nie będzie to zamknięta księga. Będziemy chcieli ją cały czas rozwijać. Cały czas dodawać nowe pomysły, smaki. Rozmawiałem z wieloma kucharzami i może się zdarzyć tak, że oprócz selekcji koktajli znajdą się w niej różne dania, desery czy koktajle molekularne.

Alkoteka.pl: Jaka była reakcja gości przy pierwszym zetknięciu z White Dogiem?

Andrzej Rachwalski: Szczerzę mówiąc bardzo pozytywnie. Wielu gości, którym proponowałem White Doga samego, byli zaskoczeni, że można to sprzedawać samo, bez żadnych dodatków, bez lodu, coli. ¾ konsumentów w tym kraju jest przyzwyczajone do picia whisky z colą. White Dog sam się broni bo jego smak nie jest czymś co krzywi, tylko czymś co wywołuję uśmiech na twarzy i zaskoczenie. Samym zaskoczeniem dla konsumenta w Polsce jest to, że robi się whisky.

Przykładowo rekomendując White Doga, przedstawiamy go jako białą whisky którą się produkuję właśnie tu w Polsce. Zazwyczaj ludzie mówią:’ Co ty mi tu opowiadasz, whisky robi się w Szkocji, Stanach czy Irlandii, ale nie w Polsce. To jest niesamowite dla nich. Nasi sąsiedzi robią to od lat. Niemcy, Austriacy etc. więc gońmy ich i całą kulturę spożywania alkoholi. Wzbudzajmy chęć próbowania lokalnych produktów.

Alkoteka.pl: Twoje eksperymenty z White Dogiem są na zaawansowanych etapie. Opowiedz jaką kombinację smaków ułożyłeś z tą whisky w ostatnim czasie.

Andrzej Rachwalski: Czytając sporo o historii miksologii. Vintage Cocktails. Doszedłem do artykułu, gdzie powiedziane było, że dawniej barmani korzystali dużo z dżemów. Były to najświeższe owoce, które można było otrzymać. Naturalny słodzik. Po co używać syropu cukrowego, jak można korzystać z dżemów. White Dog dla mnie jest dość waniliowy, delikatny, gładki. Fajnie jest podbić ten smak dodając owocu – słodkości, w tym przypadku marmolady pomarańczowej. Zbalansować słodycz świeżym sokiem z cytryny. W ten sposób powstał ‚White Dog Orange Sour’. Żeby podkreślić słodki aromat, jako dekoracja laska wanilii.

50 ml White Dog, 2 łyżki barmańskie marmolady/ dżemu pomarańczowego, 25 ml świeżego soku z cytryny, 2 dashe Angostura Bitters… Dekorujemy laską wanilii.

White Dog Orange Sour
White Dog Orange Sour

Alkoteka.pl: Jakie jest twoje stanowisko odnośnie klasycznego stylu miksowania koktajli?

Andrzej Rachwalski: ‚Żeby zrozumieć kim jesteś, musisz zobaczyć kim byłeś’. Dlatego miksologia klasyczna jest dla mnie inspiracją, możliwością do budowania nowych smaków. Nie ukrywajmy tego, że barmaństwo jest dziedziną w której nigdy nie osiągniemy nieskończoności. Nie ma możliwości zamknięcia wszystkiego w jednej księdze. Jak ktoś się mnie pyta jaka jest najlepsza wódka, to zadaję pytanie po co? Przecież jeżeli ktoś wymyśli najlepszą wódkę, to każda inna będzie niepotrzebna. Każda wódka, produkt ma swój czas. Miksologia klasyczna pozwala nam budować swój smak. Aby kreować swoje kompozycję najpierw należy posiąść bazową wiedzę klasyczną. Bazą, podstawą do każdej dziedziny barmaństwa jest klasyka.

Alkoteka.pl: Wytwarzanie nalewek to twoja wielka pasja?

Andrzej Rachwalski: To jest jedna z cech, które wyróżnia Baroque. Produkujemy własne nalewki. Przyrządza je tylko jedna osoba w lokalu podług własnych receptur. Ten zaszczyt, ponieważ ta odpowiedzialność jest tak u nas postrzegana, został mi powierzony.

Alkoteka.pl: Wyzwaniem na pewno też dla Ciebie będzie sprostanie czasem niewdzięcznemu środowisku.

Andrzej Rachwalski: Mam to szczęście w życiu, że moim pierwszym krytykiem pierwszym fanem jest moja żona. Mam w niej wielkie oparcie. Jasne, że w tej branży krytyka jest powszechna. Każdy ma swój styl bycia, pracy, swoje zajawki i niektórym może się to nie podobać. Ja jak najbardziej staram się do tego podchodzić pozytywnie. Należy mieć szacunek do wszystkich.

Zapraszamy na fanpage Z. Kozuba i Synowie.

Pij odpowiedzialnie!

(Tekst: A.G, zdjęcia: M. Kozuba.)