Amerykańska legenda – Jack Daniel’s&Cola.

Jack Daniel’s&Cola
Jack Daniel’s&Cola

Na początku ubiegłego stulecia Jack Daniel’s Tennessee Whiskey została odznaczona złotym medalem dla najlepszej whiskey na świecie. Dzięki temu, że przez ponad 150 lat tworzona jest według tej samej receptury, współcześni miłośnicy Jack’a mogą poznać jej legendarny smak. W naszej Destylarni wyznajemy zasadę, że Jack najlepiej smakuje wtedy, gdy pijemy go na swój ulubiony sposób. I choć zgodnie z tą zasadą nie mówimy jak należy pić Jack’a, to jest jedna prosta receptura, która pozwala wydobyć z amerykańskiej whiskey jej unikalny charakter. To Jack Daniel’s Old No.7 z colą. Ten prosty i doskonale zbalansowany w smaku drink bez problemu można przygotować zarówno w domu, jak i w plenerze.

Jack Daniel’s&Cola

Jack Daniel’s Old No 7

Cola do pełna

Lód

Wysoką szklankę wypełnij lodem, a następnie wlej do niej Jack’a i dopełnij colą, zamieszaj.

JACK DANIEL’S PRZYPOMINA: PIJ ODPOWIEDZIALNIE

www.pijodpowiedzialnie.pl

Odwiedź nas na Facebooku.

(Tekst i zdjęcia – materiały prasowe Brown-Forman Polska.)

*****

Destylarnia Jack Daniel’s jest najstarszą oficjalnie zarejestrowaną destylarnią w USA. Jej właścicielem był Jasper Newton Daniel, człowiek, który większość swojego życia poświęcił na doskonalenie procesu produkcji whiskey. Destylarnia zlokalizowana w miasteczku Lynchburg, w stanie Tennessee do dziś znajduje się w Narodowym Spisie Miejsc Historycznych USA. Są tam wytwarzane: Jack Daniel’s Old No.7 Tennessee Whiskey, Gentleman Jack i Jack Daniel’s Single Barrel. Dystrybutorem produktów marki Jack Daniel’s w Polsce jest Brown Forman Polska Sp. z o.o.

Reklamy

Karnawał z Gentlemanem – drinki na bazie Gentleman Jack® Rare Tennessee Whiskey

Karnawał najczęściej kojarzy się z noworocznym szaleństwem, wyśmienitą zabawą i balami. To czas oryginalnych pomysłów, których jedynym ograniczeniem jest jedynie wyobraźnia.

Znakomitą zabawę cenił także Jack Daniel, znany gentleman z Tennessee. Był właścicielem dwupiętrowego domu z biblioteką, fortepianem marki Steinway & Sons oraz imponującymi schodami, wiodącymi do położonej na piętrze sali balowej. Otworzył drzwi na oścież wszystkim mieszkańcom Lynchburga, zabawiając ich uroczystymi kolacjami i przyjęciami. Sam też lubił otaczać się i bawić z pięknymi damami.

Jednak to doskonała whiskey została jego wybranką i to jej produkcji poświęcił swoje życie. Całkowicie oddawał się pracy, udoskonalając każdy nowopowstały rodzaj trunku.

W czasach Jack’a Daniela istniało w okolicach Lynchburga ponad tuzin destylarni i w wielu z nich poddawano alkohol procesowi charcoal mellowing, lecz tylko w destylarni Jacka udało się stworzyć jedyną na świecie whiskey, poddawaną mu dwukrotnie – przed napełnieniem beczki oraz po zabutelkowaniu trunku. W rezultacie, whiskey tę cechuje wyjątkowa gładkość palety aromatyczno-smakowej. Gentleman Jack® Rare Tennessee Whiskey, bo o niej mowa, ma świeży, intrygujący smak, bez dominujących akcentów. Lekki, z delikatną nutą owocową i subtelną słodyczą w tle. Ta łagodniejsza strona Jack Daniel’s Tennesse Whiskey doskonale wkomponowuje się w recepturę drinków.

W karnawale doskonale sprawdzą się: Gentleman & Lemonade, Gentleman’s Tropical Swing, Perfect GentlemanTM.

Gentlemans Tropical Swing
Gentlemans Tropical Swing

Gentleman’s Tropical Swing

30 ml Gentleman Jack® Rare Tennessee Whiskey

10 ml syropu cukrowego

10 ml świeżego soku z cytryny

30 ml soku ananasowego

Szkło: short glass

Metoda: mieszany

Garnish: wisienka koktajlowa

Perfect Gentleman
Perfect Gentleman

Perfect Gentleman

40 ml Gentleman Jack® Rare Tennessee Whiskey

10 ml wytrawnego wermutu

10 ml słodkiego wermutu

kilka kropel Angostura Bitters

lód

Szkło: cocktail glass

Metoda: szejkowany

JACK DANIEL’S PRZYPOMINA: PIJ ODPOWIEDZIALNIE

www.pijodpowiedzialnie.pl

Odwiedź nas na Facebooku.

Tekst i zdjęcia – materiały prasowe Brown-Forman Polska.)

*****

Destylarnia Jack Daniel’s jest najstarszą oficjalnie zarejestrowaną destylarnią w USA. Jej właścicielem był Jasper Newton Daniel, człowiek, który większość swojego życia poświęcił na doskonalenie procesu produkcji whiskey. Destylarnia zlokalizowana w miasteczku Lynchburg, w stanie Tennessee do dziś znajduje się w Narodowym Spisie Miejsc Historycznych USA. Są tam wytwarzane: Jack Daniel’s Old No.7 Tennessee Whiskey, Gentleman Jack i Jack Daniel’s Single Barrel. Dystrybutorem produktów marki Jack Daniel’s
w Polsce jest Brown Forman Polska Sp. z o.o.

Spróbuj Cydr Lubelski i Poznaj Dobrą Żywność!

Cydr Lubelski, produkowany przez Grupę Ambra S.A., otrzymał prestiżowy znak „Poznaj Dobrą Żywność” przyznawany przez Ministerstwo Rolnictwa i Rozwoju Wsi. To kolejne wyróżnienie dla tego produktu, potwierdzające jego najwyższą jakość.

Poznaj Dobrą Żywność
Poznaj Dobrą Żywność

Cydr Lubelski, obok przyznanego niedawno certyfikatu „Doceń Polskie”, teraz może poszczycić się również wyróżnieniem „Poznaj Dobrą Żywość”. Spośród prawie 1300 polskich produktów dotychczas odznaczonych w ministerialnym programie, Cydr Lubelski jest pierwszym cydrem, który zdobył ten znak jakości.

Program „Poznaj Dobrą Żywność” od 2004 roku nagradza produkty o wyróżniającej się jakości, spełniające surowe oraz precyzyjnie określone kryteria opracowane przez Kolegium Naukowe ds. jakości produktów żywnościowych. Znak promuje jedynie najlepszych producentów i ma na celu stałe motywowanie ich do podnoszenia jakości swoich wyrobów oraz zwiększania różnorodności oferty.

Firmy, których produkty otrzymują znaki Poznaj Dobrą Żywność to elita wśród zakładów kompleksu żywnościowego (…) Dzięki takim produktom budowana jest marka polskiej żywności – mówił minister Stanisław Kalemba podczas ubiegłorocznej edycji Programu.

Cydr Lubelski
Cydr Lubelski

Do zdobycia wyróżnienia przez Cydr Lubelski niezbędny był wielomiesięczny audyt certyfikujący, nad którym czuwał Artur Dubaj, Główny Technolog w firmie Ambra S.A. „To duży zaszczyt. Spełniliśmy wiele wymogów formalno-prawnych, uzyskaliśmy pozytywną opinię Głównej Inspekcji Jakości Handlowej Artykułów Rolno-Spożywczych oraz Kapituły Programu, w skład której wchodzi 18 specjalistów z dziedziny przetwórstwa żywności, żywienia, medycyny, hodowli roślin i zwierząt, a także prawa i ekonomii” – podkreśla Artur Dubaj.

Poznaj Dobrą Żywność jest jednym z najlepiej rozpoznawalnych polskich znaków jakości, który skutecznie pomaga konsumentom w dokonywaniu świadomych wyborów zakupowych i buduje wzrost zaufania do wyrobów spożywczych. Jego zdobycie dowodzi, że Cydr Lubelski jest produktem w pełni naturalnym, spełniającym najwyższe standardy jakościowe, co jednogłośnie potwierdzili niezależni eksperci. Dlatego już wkrótce wizualizacja znaku pojawi się na etykiecie Cydru i będzie szeroko wykorzystywana w prowadzonych działaniach promocyjnych.

Sukces Cydru Lubelskiego tkwi przede wszystkim w słodko-kwaśnym smaku polskich jabłek. Jest naturalny, lekki i świeży – stworzony prosto z jabłka. Jego receptura oparta została na naturalnym soku wyciśniętym ze starannie wyselekcjonowanych jabłek. Jego lokalny charakter i uniwersalność w pełni odpowiada na potrzeby konsumentów, którzy – jak pokazują badania rynkowe – coraz chętniej poszukują innowacyjnych, smacznych i naturalnych napojów niskoalkoholowych.

Cydr Lubelski

Pojemność: butelka 1 l oraz 330 ml

Sugerowana cena: 9,99 zł/1 l oraz 3,99 zł/330 ml

Producent: Ambra S.A

Facebook/CydrLubelski

PRODUKT Z NATURY

(Tekst i zdjęcia – materiały prasowe Ambra SA.)

100 na jednego – 7HQ

7HQ
7HQ

Nazwa miejsca może wydawać się bliska wielu szaradzistom jednak 7HQ to nic innego jak końcówka londyskiego kodu pocztowego głównej siedziby firmy Diageo.

W niezabudowanej okolicy stacji metra Park Royal, z widokiem na odnowiony stadion Wembley, u szczytu oszklonego budynku kryje się bar w całości podporządkowany standardom i innowacją jednego z największych światowych graczy na rynku alkoholowym. Miejsce to żartobliwie nazywane przez pracowników kantyną, może i ma coś wspólnego z tym pojęciem, ale jezeli już to kantyna marzeń.

Miejsce to urzeka swobodą jaką może raczyć się każdy z gości. Oprócz stołu do ping-ponga oraz piłkarzyków zabraknąć tu nie mogło półki wypełnionej całym asortymentem ze światowego portfolio Diageo. W tym przypadku produkty te priorytetowo nie pełnią funkcji środków dochodu, a raczej są narzędziem do budownia świadomej konsumpcji. Najlepszym przykładem na to może być nieserwowanie wódki z lemoniadą, czy też rumu z ginger beer. Każdy z gości wie, że panuje tam niepisana zasada zamawiania alkoholi wywołując je brandami. Tak więc zamiast wódki na lodzie należy poprosić Ketle One, Smirnoff etc. Wydaje się to słuszne i podświadomie zachęca np. fanów ginu do zdegustowania całej palety produktów z tej samej grupy i odnalezienia swoich preferencji alkoholowych. Napewno bodźcem do szerokiej degustacji są też ceny. Za 35 ml najwyżej usytuowanego w hierachi klasycznych szkockich blendów JW Blue przyjdzie nam zapłacić symboliczne 5,65 Ł. Za tę samą cenę możemy również otrzymać solidną miarkę single malta z limitowanej edycji jak np.: Lagavulin podwójnie starzony w beczkach po sherry.

W 7HQ prócz cowieczornych „indywidualnych” degustacji prowadzone są profesjonalne prelekcje z globalnymi ambasadorami marek. Dla przykładu pozwolę sobie nadmienić do dziś tkwiącą w mojej głowie prezentacje jednej z 60-ciu butelek JW Diamond Jubille wartą ponad 100 tys. funtów. Niestety uczestnictwo w większości z nich jest na indywidualne zaproszenia.

W budynku przy Lakeside Drive kryje się również dział innowacji, a każdy kolejny wynalazek nim zostanie zatwierdzony trafia na ostatnie piętro na małe testy sprawnościowe. To tutaj zapoczątkowano i wcielono w życie projekt Tanqueray tea bags, urozmaicając smak i sposób serwowania klasycznego G&T. Również i tutaj uleciała pierwsza para z czajników Ketle One służących do serwowania drinków wieloporcjowo.

Cały bar ewoluuje z dnia na dzień, a odwiedzających go jest w stanie zaskoczyć każdorazowo czymś nowym. Miejsce to jest świetnym przykładem jak żywa jest nasza branża i jak dużo rodzi się w niej zmian zazwyczaj wywołanych żądaniami naszych gości.

Na pewno minusem jest ograniczona możliwość wstępu do 7HQ z uwagi na liste gości. Jednak chwała, że jest tam nasz człowiek.

Z barmańskim pozdrowieniem,

Piotr Sajdak

*wiele rzeczowych informacji zaczerpniętych zostało od Krzysztof Jadach

Cydr Lubelski Jabłko Suszone na Miodzie – naturalnie ze smakiem.

Cydr Lubelski Jabłko Suszone na Miodzie
Cydr Lubelski Jabłko Suszone na Miodzie

Słodycz naturalnego miodu gryczanego połączona ze słodko-kwaśnymi, dojrzewającymi w słońcu jabłkami to sekret nowego smaku Cydru Lubelskiego Jabłko Suszone na Miodzie. Lekki, przyjemnie rozgrzewający napój alkoholowy z wyrazistym charakterem to obowiązkowy must have tego oraz nadchodzącego roku!

Naturalnie jabłkowy, orzeźwiający smak Cydru Lubelskiego z dnia na dzień podbił serca Polaków. Ten lekki produkt, powstający ze świeżego soku jabłkowego doskonale odpowiada na potrzeby współczesnych konsumentów, którzy dzisiaj preferują napoje alkoholowe niskoprocentowe, innowacyjne, a przy tym naturalne, lekkie i oczywiście smaczne. Dlatego Cydr Lubelski przemawia nawet do osób, które do alkoholu podchodzą z dystansem. Cydr Lubelski jest również trunkiem bardzo uniwersalnym, pasującym do każdej pory dnia i wielu różnych okazji. Dla produktu tak naturalnego, jak Cydr Lubelski, rzeczą równie oczywistą jest jego regionalna tożsamość – coraz bardziej doceniana przez konsumentów poszukujących autentycznej jakości. W oparciu o tradycyjną recepturę Cydr Lubelski zaskakuje dzisiaj nowym, oryginalnym wariantem smakowym.

Cydr Lubelski Jabłko Suszone na Miodzie został stworzony z myślą o wszystkich, którzy cenią w cydrze orzeźwienie, jak również tych, którzy chcą delektować się głębią smaku dojrzałych jabłek wydobytą dzięki połączeniu z naturalnym miodem gryczanym.

Musujący Cydr Lubelski Jabłko Suszone na Miodzie o zawartości jedynie 4,5% alk. najlepiej smakuje podany w temperaturze pokojowej. Pasuje zarówno na piknik czy kulig, ale także na domówkę, pity z przekąskami przed telewizorem lub serwowany do kolacji. Można go nieco schłodzić lub delikatnie podgrzać z dodatkiem np. przypraw korzennych, podając razem z plastrem pomarańczy i goździkami. Jabłkowy smak Cydru Lubelskiego zachęca do odkrywania swoich własnych przepisów na ulubiony cydrowy drink.

Cydr Lubelski to gwarancja olbrzymiej porcji niezapomnianych wrażeń. Swoją lekkością i naturalnością inspiruje do życia z wyczuciem i wyobraźnią, niezmienne sprawiając, że wszystko wokół ma pozytywnie jabłkowy wymiar!

Do wyboru są dwie, znane już pojemności: litrowa butelka z praktycznym zakręcanym zamknięciem oraz poręczna pojemność 330 ml z kapslem typu twist-off – idealna do zabrania na każde spotkanie w doborowym towarzystwie.

Cydr Lubelski Jabłko Suszone na Miodzie

Pojemność: 1 l i 330 ml

Sugerowana cena: 9,99 zł / 1 l oraz 3,99 zł/330 ml

Producent: Ambra S.A

facebook/CydrLubelski

PRODUKT Z NATURY

(Tekst i zdjęcia – materiały prasowe Ambra SA.)

100 na jednego – Harry’s New York Bar.

Surowość w stylu i przywiązanie do tradycji. Tymi dwoma równoważnikami zdań można by w skrócie opisać obchodzący w tym roku swoje 102-gie urodziny Harry’s New York Bar. Miejsce obdarzone szeroką historią i wg niej też okrzyknięte pierwszym cocktail barem w europie. 26 listopad 1911 to właśnie ta data zakreślona została w kalendarzu jako początek istnienia miejsca, wtedy jeszcze zwanego The New York Bar.

Harry's New York Bar
Harry’s New York Bar

Skąd pomysł na amerykański projekt we francuskich realiach? Wszystkiemu winna okazała się prohibicja już wtedy obejmująca dziewięć stanów. Zapalony dzokej Tod Sloan i jego przyjaciel Clancey(właścicel baru na Manhatanie), wspólnie wyruszyli na podbój paryskiej sceny. Od samego początku ich miejsce cieszyło się dużą popularnością, a zaraz za Cubą obierane było za cel tzw. mokrych weekendów. Jak i dziś tak i wtedy włodarze lokali pomimo sprzyjających warunków, nie potrafili prowadzić biznesu na plus, a skutkiem tego bar na przełomie lat 1915-1923 kilka razy przechodził z rąk do rąk kolejnych właścicieli. Tutaj pojawia się bardzo barwna postać Harry-ego MacElhone. Szkot od samego początku był związany z tym miejscem poprzez profesje barmana jaką w nim wykonywał. Jego osobowość i kreacje cocktailowe które tworzył spowodowały, że goście nie przychodzili do New York Bar-u, a do Harry-ego. Gdy po raz kolejny pojawiła się okazja kupna baru przy Sank Roo Doe Noo, wzbogacony o doświadczenia z londyńskiej podróży nie wahał się długo, a samo miejsce otrzymało jego imię w nazwie. Od tej pory bar zyskał światową sławę, a stworzenie IBF(International Bar Fly) w 1924, było tego najlepszym przykładem. Kolejna data pokazująca, że Harrys Bar był prekursorem kultury barowej to stworzenie w 1931 roku kreacji znanej do dziś pod pierwotną nazwą „Side-Car”. Niestety II wojna światowa zmusiła MacElhone do opuszczenia miejsca w którym spędził kawał czasu z shakerem w dłoni.

W 1944, Patrycja, córka Harry-ego postawiła sobie za priorytet przywrócenie dawnej sławy miejscu, które zostało totalnie splądrowane przez niemieckich żołnierzy. Po wojnie bar był czynny po dwie, trzy godzinny dziennie, a asortyment wzbogacano butelka po butelce, by wkrótce po raz drugi odbudować dawną „ambasadę” USA w Paryżu.

Harry's New York Bar
Harry’s New York Bar

Wizyta w tym miejscu nie powinna być postrzegana jako kolejna okazja do obejrzenia nowoczesnych trendów barowych, choć kilka faktów zapewne was zaskoczy. Stworzona w 1921 roku krwawa mary budowana jest nadal w dużym tumblerze jak za czasów Pete Petiot. Co się z tym wiąże na garnisz z selera nie mamy co czekać, gdyż aromatu doda nam sól selerowa dosypana na samym końcu. Ciekawym faktem jest również, że bloody marry była odpowiedzią barmanów na pojawienie się pierwszego soku pomidorowego wtedy jeszcze sprzedawanego w puszkasz. Jeżli już mowa o sokach to wspomnieć należy, że to właśnie tutaj w 1987/89 powstały pierwsze wariacje drinków bezalkoholowych. Twórcą ich był Duncan MacElhone, a receptura „Safe speed” jak na soft drinka brzmi na tyle interesująco, że pozwolę sobie ją przywołać:

1/3 sok grejfrutowy

1/3 sok z cytryny

1/3 sok ananasowy

2 dashe grenadiny

1 dash soku z marakui

1 białko jajka

Oprócz cocktaili które mają za zadanie utrzymać nas na nogach, miały tu również okazje poczuć po raz pierwszy szron na szklanicy kreacje mające rzucić nas na glebę. Sztandarowym przykładem jest dziś już przez wielu zapomniany „Petrifier Cocktail” skłądający się, aż z siedmiu alkoholi podkreślonych kilkoma kroplami równie wysoko procentowej angostury.

Poza drinkami załoga Harry’s New York Bar zasłynęła również z doskonałej umiejętności pełnienia funkcji gospodarza. Za przykład może posłużyć opinia jednego z członków rodziny MacElhone określająca wyrzucanie z baru pijanych gości jako chore zachowanie, gdyż z uwagi na ich stan należy ich trzymać w cieple. Nie oznaczało, to jednak że barmani nie potrafili stopować swoich biesiadników, gdy ich forma chyliła się ku upadkowi z hokera.

Ilość proporczyków na ścianach, pobity rekord księgi Guinnessa w piciu piwa, nakładanie lodu rękoma oraz o mnóstwie innych detali można by było pisać i dewagować bez końca, jednak żadne słowa nie są w stanie oddać wizyty w tym legendarnym miejscu. Pamiętajmy, że jeżeli zapomnimy o historii ona odpłaci się tym samym.

Z barmańskim pozdrowieniem,

Piotr Sajdak

100 na jednego – ICE BAR by Ice Royal Hotel

Wiem, wiem już dawno mnie tu nie było. Przyznam się szczerze, że akurat felieton na temat tego miejsca miał się pojawić w momencie, gdy w Polsce panowała plaga upałów, ażeby was nieco ochłodzić chociażby samymi zdjęciami. Niestety okoliczności zadecydowały inaczej, a pretekst do opisania Ice Baru przybrał nieco innej temperatury. Zima, ta która w Polsce skrada się na tyle szybko, ażeby zaskoczyć kierowców nigdy nie stoi nam barmanom na przeszkodzie, żeby rozpalać imprezy do czerwoności. Co lepsze to właśnie ta pora roku zainspirowała do stworzenia tego jakże oziębłego, ale dobrze funkcjonującego projektu na bar biznes.

Ice Bar
Ice Bar

Umieszczony na wewnętrznym dziedzińcu londyńskiego hotelu Ice Royal Hotel kontener to nic innego jak chłodnia przemysłowa o wymiarach wewnątrz około 100m2. Wejścia do niej dość nie typowo jak na bar strzegą nie ochrona bądź selekcjonerzy, a sprzedawcy biletów. Przypomina to trochę kolejkę do kina, ale i nie do końca. Za 14Ł możemy kupić bilet wejścia dla jednej osoby z załączonym bonem na wybraną pozycje z karty. Jedna seria to około 40 osób dlatego przyjście bez uprzedniej rezerwacji często może się skończyć poczekalnią w pobliskiej kawiarni. Przed wejściem na 40 minutowy seans w temperaturze -5 stopni C narzucane są na nas dość zabawnie wyglądające, ale i dobrze trzymające ciepło płaszcze z doczepionymi rękawiczkami. Stroje te nadają temu miejscu wygląd zimowej krainy skrzatów. Czas start. Na pokrytych skorupą lodu ścianach wyświetlony stoper pokazuje ile czasu zostało do przymusowego opuszczenia baru. Wszystko to oczywiście dla bezpieczeństwa gości. Przyznam szczerze, że po 10 minutach od momentu wejścia pragnąłem opuścić to miejsce z uwagi na chłód tam panujący. Ochota opisania wszystkiego z detalami jednak wygrała. Pozostało 30 minut walki z samym sobą, a już pierwsze osoby naciskają przycisk awaryjnego wyjścia i opuszczają pomieszczenie. Co można wypić?? No właśnie na kunszt barmański nie mamy co liczyć. Nawet jeżeli znajdziemy ciekawie brzmiącą pozycje na przypominającej podkładkę pod myszkę karcie drinków to o efektownym serwisie nie ma mowy. Zasada serwowania napoi mieszanych w lodowych, kwadratowych naczyniach to alkohol bazowy dopełniony już wcześniej przyrządzonym w plastikowych toyach mikserem. Robienie zdjęć czy też raczenie się drinkiem bez wcześniej wspomnianych rękawiczek byłoby absolutnie niemożliwe. Na pewno uroku temu miejscu ujmuje też nieprzemyślana goła metalowa podłoga, brutalnie przypominająca, że nie jesteśmy w krainie królewny śnieżki. Przyznam szczerze, że lodowe rzeźby nie rzucają na kolana, a obrócenie się wokół własnej osi wystarczy ażeby je wszystkie ogarnąć wzrokiem.

Ice Bar
Ice Bar

Dlaczego w takim razie zdecydowałem się opisać to miejsce. Otóż specyfika tego baru rozwiązuje większość problemów dnia codziennego klasycznych miejsc. Z punktu widzenia ekonomii ta inwestycja jest skazana na przynoszenie zysków. Już wyjaśniam. Po pierwsze temperatura -5 stopni absolutnie dyskwalifikuje potrzebę użycia lodu, a same lodowe naczynia jak się dowiedziałem podlegają w 70% możliwości kilkukrotnego użytku. Drugi plus to pewność sprzedaży, każdy musi w ciągu 40 minut wyłożyć co najmniej 14 funtów. Przy liczbie 40 osób daje nam to 2800 złotych zysku co godzinę przy 100 m2.Dla porównania średnia stawka godzinowa barmana w Londynie to między 7-9Ł, a całą imprezę obsługuje ich dwoje. Jeżeli mamy wymienioną wyżej sprzedaż to i znajdą się brandy gotowe zapłacić interesującą kwotę za miejsce na tej ślizgawce. Kolejny plus to zmiana „umeblowania”, które ma miejsce co 6 miesięcy. Mianowicie zewnętrzne warstwy ulegają roztopieniu między innymi za sprawą całodziennego ich obmacywania rękami gości, a samo wyrzeźbienie nowych zajmuje nie dłużej niż jeden dzień. Znacie może firmę która zrobi refurbishment w 24 godziny?? Podejrzewam, że będzie trudno o taką. Przy mieście z ogromną liczbą turystów Ice Bar to strzał w dziesiątkę, gdyż jednorazowa wizyta w tym miejscu trafiła nawet na listę 101 rzeczy które musisz zrobić będąc w Londynie, stworzoną przez kultowe czasopismo timeout.

Z barmańskim pozdrowieniem,

Piotr Sajdak