Spróbuj Cydr Lubelski i Poznaj Dobrą Żywność!

Cydr Lubelski, produkowany przez Grupę Ambra S.A., otrzymał prestiżowy znak „Poznaj Dobrą Żywność” przyznawany przez Ministerstwo Rolnictwa i Rozwoju Wsi. To kolejne wyróżnienie dla tego produktu, potwierdzające jego najwyższą jakość.

Poznaj Dobrą Żywność
Poznaj Dobrą Żywność

Cydr Lubelski, obok przyznanego niedawno certyfikatu „Doceń Polskie”, teraz może poszczycić się również wyróżnieniem „Poznaj Dobrą Żywość”. Spośród prawie 1300 polskich produktów dotychczas odznaczonych w ministerialnym programie, Cydr Lubelski jest pierwszym cydrem, który zdobył ten znak jakości.

Program „Poznaj Dobrą Żywność” od 2004 roku nagradza produkty o wyróżniającej się jakości, spełniające surowe oraz precyzyjnie określone kryteria opracowane przez Kolegium Naukowe ds. jakości produktów żywnościowych. Znak promuje jedynie najlepszych producentów i ma na celu stałe motywowanie ich do podnoszenia jakości swoich wyrobów oraz zwiększania różnorodności oferty.

Firmy, których produkty otrzymują znaki Poznaj Dobrą Żywność to elita wśród zakładów kompleksu żywnościowego (…) Dzięki takim produktom budowana jest marka polskiej żywności – mówił minister Stanisław Kalemba podczas ubiegłorocznej edycji Programu.

Cydr Lubelski
Cydr Lubelski

Do zdobycia wyróżnienia przez Cydr Lubelski niezbędny był wielomiesięczny audyt certyfikujący, nad którym czuwał Artur Dubaj, Główny Technolog w firmie Ambra S.A. „To duży zaszczyt. Spełniliśmy wiele wymogów formalno-prawnych, uzyskaliśmy pozytywną opinię Głównej Inspekcji Jakości Handlowej Artykułów Rolno-Spożywczych oraz Kapituły Programu, w skład której wchodzi 18 specjalistów z dziedziny przetwórstwa żywności, żywienia, medycyny, hodowli roślin i zwierząt, a także prawa i ekonomii” – podkreśla Artur Dubaj.

Poznaj Dobrą Żywność jest jednym z najlepiej rozpoznawalnych polskich znaków jakości, który skutecznie pomaga konsumentom w dokonywaniu świadomych wyborów zakupowych i buduje wzrost zaufania do wyrobów spożywczych. Jego zdobycie dowodzi, że Cydr Lubelski jest produktem w pełni naturalnym, spełniającym najwyższe standardy jakościowe, co jednogłośnie potwierdzili niezależni eksperci. Dlatego już wkrótce wizualizacja znaku pojawi się na etykiecie Cydru i będzie szeroko wykorzystywana w prowadzonych działaniach promocyjnych.

Sukces Cydru Lubelskiego tkwi przede wszystkim w słodko-kwaśnym smaku polskich jabłek. Jest naturalny, lekki i świeży – stworzony prosto z jabłka. Jego receptura oparta została na naturalnym soku wyciśniętym ze starannie wyselekcjonowanych jabłek. Jego lokalny charakter i uniwersalność w pełni odpowiada na potrzeby konsumentów, którzy – jak pokazują badania rynkowe – coraz chętniej poszukują innowacyjnych, smacznych i naturalnych napojów niskoalkoholowych.

Cydr Lubelski

Pojemność: butelka 1 l oraz 330 ml

Sugerowana cena: 9,99 zł/1 l oraz 3,99 zł/330 ml

Producent: Ambra S.A

Facebook/CydrLubelski

PRODUKT Z NATURY

(Tekst i zdjęcia – materiały prasowe Ambra SA.)

100 na jednego – 7HQ

7HQ
7HQ

Nazwa miejsca może wydawać się bliska wielu szaradzistom jednak 7HQ to nic innego jak końcówka londyskiego kodu pocztowego głównej siedziby firmy Diageo.

W niezabudowanej okolicy stacji metra Park Royal, z widokiem na odnowiony stadion Wembley, u szczytu oszklonego budynku kryje się bar w całości podporządkowany standardom i innowacją jednego z największych światowych graczy na rynku alkoholowym. Miejsce to żartobliwie nazywane przez pracowników kantyną, może i ma coś wspólnego z tym pojęciem, ale jezeli już to kantyna marzeń.

Miejsce to urzeka swobodą jaką może raczyć się każdy z gości. Oprócz stołu do ping-ponga oraz piłkarzyków zabraknąć tu nie mogło półki wypełnionej całym asortymentem ze światowego portfolio Diageo. W tym przypadku produkty te priorytetowo nie pełnią funkcji środków dochodu, a raczej są narzędziem do budownia świadomej konsumpcji. Najlepszym przykładem na to może być nieserwowanie wódki z lemoniadą, czy też rumu z ginger beer. Każdy z gości wie, że panuje tam niepisana zasada zamawiania alkoholi wywołując je brandami. Tak więc zamiast wódki na lodzie należy poprosić Ketle One, Smirnoff etc. Wydaje się to słuszne i podświadomie zachęca np. fanów ginu do zdegustowania całej palety produktów z tej samej grupy i odnalezienia swoich preferencji alkoholowych. Napewno bodźcem do szerokiej degustacji są też ceny. Za 35 ml najwyżej usytuowanego w hierachi klasycznych szkockich blendów JW Blue przyjdzie nam zapłacić symboliczne 5,65 Ł. Za tę samą cenę możemy również otrzymać solidną miarkę single malta z limitowanej edycji jak np.: Lagavulin podwójnie starzony w beczkach po sherry.

W 7HQ prócz cowieczornych „indywidualnych” degustacji prowadzone są profesjonalne prelekcje z globalnymi ambasadorami marek. Dla przykładu pozwolę sobie nadmienić do dziś tkwiącą w mojej głowie prezentacje jednej z 60-ciu butelek JW Diamond Jubille wartą ponad 100 tys. funtów. Niestety uczestnictwo w większości z nich jest na indywidualne zaproszenia.

W budynku przy Lakeside Drive kryje się również dział innowacji, a każdy kolejny wynalazek nim zostanie zatwierdzony trafia na ostatnie piętro na małe testy sprawnościowe. To tutaj zapoczątkowano i wcielono w życie projekt Tanqueray tea bags, urozmaicając smak i sposób serwowania klasycznego G&T. Również i tutaj uleciała pierwsza para z czajników Ketle One służących do serwowania drinków wieloporcjowo.

Cały bar ewoluuje z dnia na dzień, a odwiedzających go jest w stanie zaskoczyć każdorazowo czymś nowym. Miejsce to jest świetnym przykładem jak żywa jest nasza branża i jak dużo rodzi się w niej zmian zazwyczaj wywołanych żądaniami naszych gości.

Na pewno minusem jest ograniczona możliwość wstępu do 7HQ z uwagi na liste gości. Jednak chwała, że jest tam nasz człowiek.

Z barmańskim pozdrowieniem,

Piotr Sajdak

*wiele rzeczowych informacji zaczerpniętych zostało od Krzysztof Jadach

Jak smakuje współczesny Londyn?

Beefeater 24
Beefeater 24

Elegancki, wytrawny z nutą cytrusów oraz herbaty – właśnie taki jest gin Beefeater24

Co łączy takie filmy jak Casablanca, Casino Royale i Wielki Gatsby? Oprócz wielkiego sukcesu, legendarnych kreacji aktorskich, jeden kultowy trunek – gin. Teraz, klasyka powraca w nowej odsłonie. Tradycyjny londyński gin – Beefeater, doczekał się swojego pierwszego wariantu, który jest dziełem Desmonda Payne’a – najbardziej doświadczonego mistrza destylacji ginu na świecie. Stworzony w brytyjskiej stolicy, cieszy się uznaniem na całym świecie.

Podróże inspirują

Beefeater24 to autorska kompozycja Desmonda Payne’a, master distillera z ponad 45-letnim doświadczeniem, i wariacja na temat London Dry Gin’u. I chociaż Beefeater24 reprezentuje swoją kompozycją, smakiem oraz designem opakowania współczesny Londyn, do jego stworzenia inspiracją była jedna z egzotycznych podróży. Jak opowiada globalny ambasador marki Beefeater, Sebastian Hamilton Mudge, podczas swojej wizyty w Polsce:

Kiedy Desmond był w Japonii szukał napoju, który byłby dobrym dodatkiem do ginu, ponieważ dostępny tam tonik niestety nie zawierał chininy. Jego uwagę przykuła popularna japońska herbata i odkrył, że jej składniki i struktura molekularna doskonale nadają się do mieszania z ginem. Po kilku latach poszukiwań znalazł dwa gatunki herbat doskonale pasujące do ginu: chińską zieloną herbatę znaną z niskiej zawartości taniny i japońską herbatę Sencha rosnącą na Górze Fudżi, cenioną za jej intensywny aromat”.

I tak powstał pomysł na Beefeater24, kompozycję, która łączy to, co najlepsze w tradycyjnym, wytrawnym ginie, wzbogacając go o nowoczesny szlif. Dzieje się to za sprawą mieszanki 12 naturalnych składników, wśród których odnajdziemy skórkę grejpfruta i rzadkie odmiany japońskiej herbaty Sencha oraz chińskiej herbaty zielonej. Nuty te stanowią doskonałe dopełnienie stylu ginu Beefeater, nadając mu świeży aromat i niesamowitą gładkość.

Jak powstaje gin Beefeater24?

Prace nad Beefeater24 zajęły Desmondowi Payne’owi 18-miesięcy ciągłej pracy. Beefeater24 ma długi posmak i cechuje się finezyjnym aromatem. Składniki naturalne są parzone w najlepszym spirytusie zbożowym przez 24 godziny, dzięki czemu uzyskujemy gin o bardziej złożonym i pełnym smaku. Następnie podczas 7-godzinnego procesu destylacji, aromaty poszczególnych składników po kolei wypełniają destylarnię. Unikalne składniki, dokładny proces destylacji i butelkowanie trunku o mocy 45%, pozwalają stworzyć gin doskonale odzwierciedlający charakter współczesnego Londynu.

A jak smakuje?

SKŁADNIKI ROŚLINNE: Ręcznie przygotowany grejpfrut, skórka sewilskiej pomarańczy, świeża skórka cytryny, japońska herbata Sencha, chińska zielona herbata, szyszkojagody jałowca, kolendra, lukrecja, korzeń dzięgielu, migdały, nasiona dzięgielu i korzeń irysa florenckiego.

AROMAT: Aromatyczne nuty owoców cytrusowych, jałowca i herbaty Sencha przechodzą w długi finisz intensywnej kolendry i dzięgielu. Aromat ma złożony i harmonijny charakter.

SMAK: Wyraziste czyste nuty owoców cytrusowych i jałowca współgrają z aromatyczną nutą zielonej herbaty, tworząc wspólnie głęboki, pełny smak o długim finiszu z wyczuwalnym pikantnym smakiem kolendry i wytrawnym charakterze dzięgielu.

NAGRODY

  • 2012 Asian Spirits Masters – złoto
  • 2012 International Wine&Spirits Competition (IWSC) – srebro
  • 2011 International Spirits Challenge (ISC) – brąz
  • 2011 International Wine&Spirits Competition (IWSC) – srebro
  • 2011 The Gin Masters B24 – złoto

Bogata historia i smak

Beefeater to gin destylowany w samym sercu Londynu. To właśnie z brytyjską stolicą związana jest jego długa, burzliwa historia. W XVI wieku brytyjscy żołnierze zasmakowali w trunku, którym posiłkowali się ich holenderscy towarzysze broni podczas wojennych potyczek. Gin, dzięki liberalnej polityce rządu, bardzo szybko zyskał niesamowitą popularność, która jednak na jakiś czas obróciła się przeciwko niemu, kojarząc go z pijaństwem i rozpustą. Dalsze zmiany w prawie, a co za tym idzie, gwałtowny wzrost ceny tego alkoholu, sprawiły, że stopniowo stawał się produktem ekskluzywnym i pożądanym, a uregulowanie metod produkcji poprawiło jego jakość.

Marka Beefeater zrodziła się w połowie XIX wieku w Londynie. Ten związek z brytyjską stolicą ma swoje odzwierciedlenie nie tylko w nazwie ginu, ale również w projekcie etykiety klasycznego wariantu butelki, która ozdobiona jest jedną z najbardziej charakterystycznych dla Londynu postaci – beefeater’em – charakterystycznie ubranym strażnikiem Tower of London.

Popularność i pozycję gin odzyskał dopiero w latach 20-tych XX wieku, stając się lubianym trunkiem i elementem klasycznych koktajli. Szczyt popularności ginu to okres po drugiej wojnie światowej, kiedy to gin wzniósł się na salony, a żadna amerykańska gwiazda nie zaniedbywała okazji, aby przyznać, że to jej ulubiony trunek.

O marce Beefeater

Twórcą BEEFEATER’a był James Burrough, który w 1850 roku wypracował unikalną recepturę ginu, opartą na kombinacji 8 ziół i korzeni pochodzących z całego świata: jałowca (nadaje ginowi główną nutę smakową), dzięgielu (nadaje wytrawny charakter), kolendry, lukrecji, migdała (nadają pełnię smaku), korzenia irysa (utrzymuje wszystkie smaki razem), cytrusów (dają owocową wyraźną nutę) i pomarańczy (odgrywają ważną rolę w określeniu charakteru ginu Beefeater, który odróżnia go od konkurentów).

Za odpowiednią mieszankę ziół odpowiedzialny jest główny mistrz destylarni. Niezmiennie od 11 lat jest to Desmond Payne. To właśnie doskonale skomponowana mieszanka ziół i korzeni nadaje Beefeater’owi zbalansowany smak i zapach.

Beefeater od samego początku produkowany jest w tej samej destylarni. Na świecie jest tylko 6 osób, które znają tajniki produkcji tego ginu. Najnowszym produktem w rodzinie Beefeater jest Beefeater24.

Pamiętaj, pij odpowiedzialnie!

(Tekst i zdjęcia – materiały prasowe Wyborowa SA)

Niech Twój koktajl stanie się LEGENDĄ! Weź udział w konkursie Havana Club Cocktail Grand Prix i wygraj bilet na Kubę!

Havana Grand Prix
Havana Grand Prix

Po Daiquiri, Mojito i Cuba libre nadszedł czas na kolejny drink na bazie kubańskiego rumu, który przejdzie to historii. Pozwól żeby niezwykły kubański klimat oraz jej egzotyczny smak stały się dla Ciebie inspiracją.

Startuje X odsłona jednego z najbardziej prestiżowych międzynarodowych konkursów barmańskich. Zwycięzcę polskiego etapu czeka wyjazd na Kubę, spotkanie w gronie najlepszych barmanów i walka o to, aby to właśnie ich kompozycja dołączyła do grona wyjątkowych drinków i trafiła do koktajlowych menu.

Co zrobić żeby wziąć udział w konkursie? To proste!

Stwórz własny koktajl, który będzie Twoją interpretacją klasycznego koktajlu na bazie Havana Club i w ciekawy sposób pokaż nam jak go przygotowujesz. Liczymy na Twoją kreatywność – każda forma jest dozwolona – możesz nakręcić film, narysować komiks lub zaśpiewać piosenkę. Sky is the limit! Swoje zgłoszenie prześlij na adres: grandprix@havana-club.com.pl

Na podstawie nadesłanych zgłoszeń wyłonimy 10 osób, które 20 stycznia wezmą udział w ekskluzywnych warsztatach z globalnym ambasadorem Havana Club i które zaprezentują nam swoje koktajle.

Zwycięzca w czerwcu pojedzie na Kubę, żeby reprezentować Polskę podczas Finału Konkursu!

Więcej informacji na facebook/HavanaClubPolska/GrandPrix.

Pamiętaj, pij odpowiedzialnie!

(Tekst i zdjęcia – materiały prasowe Wyborowa SA)

100 na jednego – ICE BAR by Ice Royal Hotel

Wiem, wiem już dawno mnie tu nie było. Przyznam się szczerze, że akurat felieton na temat tego miejsca miał się pojawić w momencie, gdy w Polsce panowała plaga upałów, ażeby was nieco ochłodzić chociażby samymi zdjęciami. Niestety okoliczności zadecydowały inaczej, a pretekst do opisania Ice Baru przybrał nieco innej temperatury. Zima, ta która w Polsce skrada się na tyle szybko, ażeby zaskoczyć kierowców nigdy nie stoi nam barmanom na przeszkodzie, żeby rozpalać imprezy do czerwoności. Co lepsze to właśnie ta pora roku zainspirowała do stworzenia tego jakże oziębłego, ale dobrze funkcjonującego projektu na bar biznes.

Ice Bar
Ice Bar

Umieszczony na wewnętrznym dziedzińcu londyńskiego hotelu Ice Royal Hotel kontener to nic innego jak chłodnia przemysłowa o wymiarach wewnątrz około 100m2. Wejścia do niej dość nie typowo jak na bar strzegą nie ochrona bądź selekcjonerzy, a sprzedawcy biletów. Przypomina to trochę kolejkę do kina, ale i nie do końca. Za 14Ł możemy kupić bilet wejścia dla jednej osoby z załączonym bonem na wybraną pozycje z karty. Jedna seria to około 40 osób dlatego przyjście bez uprzedniej rezerwacji często może się skończyć poczekalnią w pobliskiej kawiarni. Przed wejściem na 40 minutowy seans w temperaturze -5 stopni C narzucane są na nas dość zabawnie wyglądające, ale i dobrze trzymające ciepło płaszcze z doczepionymi rękawiczkami. Stroje te nadają temu miejscu wygląd zimowej krainy skrzatów. Czas start. Na pokrytych skorupą lodu ścianach wyświetlony stoper pokazuje ile czasu zostało do przymusowego opuszczenia baru. Wszystko to oczywiście dla bezpieczeństwa gości. Przyznam szczerze, że po 10 minutach od momentu wejścia pragnąłem opuścić to miejsce z uwagi na chłód tam panujący. Ochota opisania wszystkiego z detalami jednak wygrała. Pozostało 30 minut walki z samym sobą, a już pierwsze osoby naciskają przycisk awaryjnego wyjścia i opuszczają pomieszczenie. Co można wypić?? No właśnie na kunszt barmański nie mamy co liczyć. Nawet jeżeli znajdziemy ciekawie brzmiącą pozycje na przypominającej podkładkę pod myszkę karcie drinków to o efektownym serwisie nie ma mowy. Zasada serwowania napoi mieszanych w lodowych, kwadratowych naczyniach to alkohol bazowy dopełniony już wcześniej przyrządzonym w plastikowych toyach mikserem. Robienie zdjęć czy też raczenie się drinkiem bez wcześniej wspomnianych rękawiczek byłoby absolutnie niemożliwe. Na pewno uroku temu miejscu ujmuje też nieprzemyślana goła metalowa podłoga, brutalnie przypominająca, że nie jesteśmy w krainie królewny śnieżki. Przyznam szczerze, że lodowe rzeźby nie rzucają na kolana, a obrócenie się wokół własnej osi wystarczy ażeby je wszystkie ogarnąć wzrokiem.

Ice Bar
Ice Bar

Dlaczego w takim razie zdecydowałem się opisać to miejsce. Otóż specyfika tego baru rozwiązuje większość problemów dnia codziennego klasycznych miejsc. Z punktu widzenia ekonomii ta inwestycja jest skazana na przynoszenie zysków. Już wyjaśniam. Po pierwsze temperatura -5 stopni absolutnie dyskwalifikuje potrzebę użycia lodu, a same lodowe naczynia jak się dowiedziałem podlegają w 70% możliwości kilkukrotnego użytku. Drugi plus to pewność sprzedaży, każdy musi w ciągu 40 minut wyłożyć co najmniej 14 funtów. Przy liczbie 40 osób daje nam to 2800 złotych zysku co godzinę przy 100 m2.Dla porównania średnia stawka godzinowa barmana w Londynie to między 7-9Ł, a całą imprezę obsługuje ich dwoje. Jeżeli mamy wymienioną wyżej sprzedaż to i znajdą się brandy gotowe zapłacić interesującą kwotę za miejsce na tej ślizgawce. Kolejny plus to zmiana „umeblowania”, które ma miejsce co 6 miesięcy. Mianowicie zewnętrzne warstwy ulegają roztopieniu między innymi za sprawą całodziennego ich obmacywania rękami gości, a samo wyrzeźbienie nowych zajmuje nie dłużej niż jeden dzień. Znacie może firmę która zrobi refurbishment w 24 godziny?? Podejrzewam, że będzie trudno o taką. Przy mieście z ogromną liczbą turystów Ice Bar to strzał w dziesiątkę, gdyż jednorazowa wizyta w tym miejscu trafiła nawet na listę 101 rzeczy które musisz zrobić będąc w Londynie, stworzoną przez kultowe czasopismo timeout.

Z barmańskim pozdrowieniem,

Piotr Sajdak

Nowy wymiar Cydru Lubelskiego – niedaleko pada jabłko od jabłoni.

Cydr Lubelski
Cydr Lubelski

W samym środku sezonu jabłkowego, najmodniejszy lekki napój alkoholowy zaowocował nową butelką Cydru Lubelskiego 330 ml.

Cydr Lubelski jest pierwszym polskim cydrem produkowanym na skalę przemysłową. Teraz dostępny jest w litrowej butelce lub jako nowość w małej wersji o pojemności 330 ml z kapslem typu twist-off.

Siła Cydru Lubelskiego tkwi przede wszystkim w smaku jabłek zbieranych w polskich sadach. Aby mógł powstać 1 litr tego napoju, sadownicy muszą zebrać nawet 1,5 kilograma jabłek, dzięki czemu w cydrze tak mocno czuć charakterystyczny, słodko-kwaśny smak owoców. Do jego produkcji używa się świeżo tłoczonego moszczu jabłkowego, wytwarzanego z dojrzałych i aromatycznych owoców, który poddawany jest procesowi naturalnej fermentacji bez dodawania sztucznych barwników, substancji słodzących czy dwutlenku węgla. Cały proces produkcji i butelkowania cydru przebiega na Lubelszczyźnie.

Cydr Lubelski 330 ml
Cydr Lubelski 330 ml

Cydr Lubelski stanowi idealne połączenie naturalnie owocowego smaku i intensywnie orzeźwiającego aromatu. Dzięki temu popularność tego delikatnie musującego napoju o zawartości jedynie 4,5% alkoholu i niezobowiązującym charakterze nie słabnie. Równie nieformalny, ale lżejszy od piwa, latem był atrakcją pikników i garden party, jesienią doskonale sprawdza się w trakcie domówek i wieczorów spędzanych tylko we dwoje. Co ciekawe, po cydr sięgają zarówno zwolennicy nowoczesnego stylu życia, otwarci na wszelkie nowości, jak i ci, którzy cenią sobie powrót do rdzennie polskich, oryginalnych receptur.

Za granicą cydr, zwłaszcza w Europie Zachodniej, jest jednym z najpopularniejszych trunków. Największą swoją popularność zdobył w Wielkiej Brytanii, gdzie do jego fanów zalicza się między innym księcia Williama, a kultura picia cydrów sięga już czasów starożytności – za pierwszego i największego amatora tego napoju uważa się Juliusza Cezara.

Cydr Lubelski w porównaniu z cydrami importowanymi wyróżnia się bardziej wyrazistym i soczystym smakiem. Pasuje do każdej okazji, pory dnia i roku. W większym gronie najlepszym wyborem będzie butelka o poj. 1 l, natomiast designerska, poręczna wersja o poj. 330 ml, zachęca do zabrania go ze sobą w każde, ulubione miejsce. Ponieważ cydr inspiruje do życia z wyobraźnią i wyczuciem, można go pić solo, z cząstką jabłka albo dodatkiem imbiru i soku z cytryny. Więcej propozycji na ciekawe pomysły podkreślające smak cydru dostępnych jest na profilu Facebook/CydrLubelski.

No to cydr!

Cydr Lubelski

Pojemność: butelka 1 l oraz 330 ml

Sugerowana cena: 9,99 zł/1 l oraz 3,99 zł/330 ml

(Tekst i zdjęcia – materiały prasowe Ambra SA.)

Jeff Arnett, 7. Master Distiller Jack Daniel’s odwiedził Polskę.

Jeff Arnett
Jeff Arnett

Ostatni weekend września zapadnie na długo w pamięci wielbicieli i znawców Jack Daniel’s Tennessee Whiskey. Polskę odwiedził Jeff Arnett, siódmy Master Distiller w historii destylarni z Lynchburga. Tytuł Master Distillera przyznawany jest od prawie 150 lat. Jeff stanowisko to piastuje od 2008 roku i od tej pory to on osobiście decyduje o tym, kiedy whiskey jest doskonała.

Funkcja degustatora to niezwykle odpowiedzialne stanowisko. Jako Master Distiller, Jeff Arnett, nadzoruje cały proces wytwarzania whiskey, począwszy od selekcji składników przez ich obróbkę, dodawanie drożdży, proces fermentacji, destylację, charcoal mellowing, aż do procesu dojrzewania trunku w dębowych beczkach. Każda partia whiskey, zanim zostanie rozlana do butelek, musi być testowana przynajmniej raz. Podobnie, jak robił to Jack, whiskey butelkowana jest na podstawie smaku, a nie wieku. Każda beczka whiskey przestaje leżakować wtedy, gdy zadecyduje o tym Matka Natura i Master Distiller. Kalendarz to niepewny sposób mierzenia dojrzałości whiskey – powie jedynie, jak długo alkohol przebywał w beczce, ale nic o tym, co się z nim tam wówczas działo.

Podczas swojej wizyty w Polsce, Jeff poświecił większość swojego czasu na spotkania z miłośnikami Jack’a – dziennikarzami, restauratorami, barmanami. O wyjątkowości whiskey z Lynchburga goście mogli przekonać się podczas wieczornej degustacji, przygotowanej specjalnie z myślą o nich. Była to też doskonała okazja, aby posłuchać opowieści o Jack’u Daniel’u oraz spróbować czterech różnych whiskey Jack Daniel’s: Jack Daniel’s No7, Jack Daniel’s Tennessee Honey, Gentelman Jack, Jack Daniel’s Single Barrel.

JACK DANIEL’S PRZYPOMINA: PIJ ODPOWIEDZIALNIE

www.pijodpowiedzialnie.pl

Odwiedź nas na Facebooku.

Tekst i zdjęcia – materiały prasowe Brown-Forman Polska.)

*****

Destylarnia Jack Daniel’s jest najstarszą oficjalnie zarejestrowaną destylarnią w USA. Jej właścicielem był Jasper Newton Daniel, człowiek, który większość swojego życia poświęcił na doskonalenie procesu produkcji whiskey. Destylarnia zlokalizowana w miasteczku Lynchburg, w stanie Tennessee do dziś znajduje się w Narodowym Spisie Miejsc Historycznych USA. Są tam wytwarzane: Jack Daniel’s Old No.7 Tennessee Whiskey, Gentleman Jack i Jack Daniel’s Single Barrel. Dystrybutorem produktów marki Jack Daniel’s w Polsce jest Brown Forman Polska Sp. z o.o.