Bar Convent Berlin 2013 za nami.

The Bar Convent is one of the most important trade shows in the international bar industry _Credit Tim Klöcker
The Bar Convent is one of the most important trade shows in the international bar industry _Credit Tim Klöcker

Bar Convent Berlin już po raz 7 gościł prelegentów oraz uczestników z całej Europy. Tegoroczna edycja odbyła się po raz pierwszy w nowym miejscu, w Station Berlin. Na 8000 metrach kwadratowych, dwóch wielkich halach zaprezentowało się ponad 100 wystawców. Prelegenci wystąpili na jednej scenie głównej, trzech mniejszych scenach oraz dwóch scenach tastingowych. W tym roku w dwudniowym spotkaniu branży udział wzięło 7612 uczestników. Po raz pierwszy, organizatorzy BCB przygotowali dla uczestników możliwość bezpośredniego spotkania z prelegentami w AMA Lounge (Ask me anything). Każdy z uczestników miał 2 minuty by uzyskać odpowiedz na swoje pytanie. W tym roku, gościnnym krajem BCB było Peru, którego przedstawiciele zaprezentowali uczestnikom tradycje peruwiańskiego narodowego alkoholu. Na zaproszenie organizatorów do Berlina przyjechał Mr. Pisco, Johnny Schuler, który na głównej scenie zaprezentował historie pisco. Na scenie tastingowej, Jurgen Deibel opowiedział o przyszłości peruwiańskich alkoholi. Na peruwiańskich barze uczestników podejmowało dwóch najbardziej utalentowanych barmanów, Franco Cabachi oraz Ricardo Carpio.

Guestcountry Peru serving Pisco-Drinks at the Bar Convent Berlin_Credit Tim Klöcker
Guestcountry Peru serving Pisco-Drinks at the Bar Convent Berlin_Credit Tim Klöcker

Podczas dwóch dni, na scenach BCB zaprezentowało się 74 prelegentów. Wśród nich m.in. .: Matthew Bax, Alex Kratena, Anistatia Miler i Jared Brown, Jim Meehan oraz Phil Duff.

Jednogłośnie ekipa Alkoteka.pl wybrała najciekawsze tegoroczne prelekcje:
1. Anastasia Miler i Jared Brown o prostocie tworzenia koktajli.

2. Jim Meehan o relacjach w branży na świecie.

3. Phil Duff i Alexander Hauck o genetycznych uwarnukowaniach smaku.

4. Ian Burrell z drugą częścią prelekcji o tym jak przegrać konkurs barmański.

5. Jack McGarry i Sean Muldoon o powstawaniu The Dead Rabbit w Nowym Jorku.

6. Matthew Bax i Joerg Meyer o swoich nowych barach.

7. Xavier Padovani w rozmowie z kilkoma właścicielami barów w Paryżu o rozkwicie sceny koktajlowej w tym mieście.


Pamiętamy pierwsze BCB, w którym udział wzięło kilkaset osób i wierzymy w to, że Bar Symposium Warszawa czeka równie znakomity rozwój.

Pamiętaj, pij odpowiedzialnie!

Party with headphones the Bar Convent Berlin_Credit Tim Klöcker
Party with headphones the Bar Convent Berlin_Credit Tim Klöcker

Premiera Książki – Warszawska Scena Barowa. IMPREZA PRZENIESIONA NA 18.11.2012.

Warszawska Scena Barowa
Warszawska Scena Barowa

Święty, święty, święty… Cóż ty wyprawiasz. Jaki kabaret uprawiasz?! Wprowadzasz ludzi w błąd, oczy im mydlisz. Co znowu w tej głowie ‘kminisz’?! Kolejny raz przynosisz niekorzystne informacje.

Kochani, drodzy, przyjaciele! Już raz przekładaliśmy premierę Warszawskiej Sceny Barowej. Niestety jesteśmy zmuszeni skorzystać z tego rozwiązania ponownie. Informacja ta stanowi owoc dysfunkcji niektórych części mózgu Świętego Z Bostonem.

Premiera Warszawskiej Sceny Barowej odbędzie się zatem 18 listopada. Wiem, wiem, wiem… Pokrzyżuje to plany wielu osobom, aczkolwiek wszystko w ramach bezpieczeństwa. Niestety Colombia znajduję się w promieniu zagrożenia atakiem szaleńczego spragnionego konfliktu tłumu, który będzie się przemieszczał między innymi przez ulicę Kruczą.
Historia organizacji tej premiery jest niezwykle podobna do procesu publikacji. Nie ma lekko.

Ś.Z.B. się kala, przeprasza i błaga o wybaczenie i jednocześnie zrozumienie. Program zostaję niezmieniony. Żywię głęboką nadzieję, że wszystkie występki, pomyłki, błędy zostaną zapomniane.
Zapraszam Serdecznie zatem 18 listopada do Colombii. Dyskusję, atrakcje oraz koktaje.

Bez Odbioru
Ś.Z.B.

Już 11 listopada w Colombii przy ulicy Kruczej 6/14 w Warszawie odbędzie się impreza mająca uświetnić premierę Warszawskiej Sceny Barowej.

Publikacja ‘Jedna Miłość – Wiele Historii’, to inspirująca prezentacja warszawskich barmanów, ich pasji oraz miłości jaka towarzyszy im w pracy. Tego wieczoru wszyscy, którzy zdecydują się pojawić na wydarzeniu, będą mieli wyjątkową okazję do zakupienia książki zrealizowanej przy współpracy Świętego Z Bostonem oraz fotograf Magdaleny Szwedkowicz – Kostrzewy.

Podczas imprezy na wszystkich czeka mnóstwo atrakcji, między innymi:

Koktajle bohaterów Warszawskiej Sceny Barowej w skandalicznie promocyjnych cenach!

Pokaz sztuki flair w wykonaniu Kamila Majewskiego z Natural Born Bartenders.

Za adapterami stanie Dj Spike reprezentujący kultową formację Break Da Funk serwując muzykę z pogranicza funky, break etc.

Wydarzenie poprowadzi kultowa postać Ogólnopolskiej Sceny Barowej, organizator Bar Symposium Warszawa, właściciel Alkoteka.pl oraz twórca koncepcji Pies Czy Suka / Pure Bar – Tomek Roehr.

Miejsce: Colombia Coffee, Lunch & Cocktail Bar
Start: 18.00

Finlandia® Platinum – smak doskonałości.

Finlandia® Platinum
Finlandia® Platinum

Wyobraź sobie miejsce, w którym rodzą się najcenniejsze skarby natury. Miejsce, które skrywa w sobie źródło doskonałości. Wyobraź sobie ideał, który może stworzyć człowiek czerpiąc z tego bogactwa. Sięgnij po nową Finlandia® Platinum – wyjątkową wódkę o unikalnym smaku, filtrowaną przez drewno brzozy i przygotowywaną ręcznie w niewielkich partiach.

Finlandia® Platinum to dowód na to, że człowiek, czerpiąc ze źródeł natury, może stworzyć ideał. Sekret doskonałości tkwi w wykorzystaniu najwyższej jakości składników, które dzięki wyjątkowemu procesowi destylacji, zmieniają się w wódkę o niepowtarzalnym smaku. Tajemnicę Finlandia® Platinum stanowią krystalicznie czysta woda, czerpana z polodowcowych źródeł oraz sześciorzędowy jęczmień, dojrzewający w promieniach słońca. Dodatkowo każda kropla Finlandia® Platinum, zanim trafi do stylowej butelki, przenika przez warstwę świeżego, brzozowego drewna. Dzięki temu zyskuje idealną czystość i nabiera unikalnego smaku, łączącego rześki aromat z odrobiną łagodzącej słodyczy. O ostatecznym efekcie rozstrzyga powolne schładzanie w arktycznych warunkach (Slow Arctic Chilling). Nad tym wyjątkowym procesem czuwa od samego początku specjalnie wyznaczony kiper. Markku Raittinen, Master Taster Finlandia® Platinum, nadzoruje oraz zatwierdza produkcję każdej partii, w ramach której przygotowywane są butelki opatrzone zawieszką z unikalnym numerem, wskazującym serię oraz kolejność wyprodukowania w danej edycji. W ten sposób, butelka po butelce, tworzona jest wódka o wyraźnym smaku i rześkim aromacie.

Finlandia® Platinum
Finlandia® Platinum

Zaprojektowana przez fińskich designerów butelka stanowi kwintesencję krajobrazu Finlandii dostojnego, nieposkromionego piękna tego kraju. Finlandia® Platinum gwarantuje niepowtarzalną jakość, mającą swe źródła w darach natury, których na co dzień mogą doświadczać jedynie mieszkańcy dalekiej Północy – mówi Małgorzata Infeld, Senior Brand Manager Finlandia® Vodka. Finlandia® Platinum tworzona jest ręcznie w niewielkich partiach, co czyni z niej produkt jeszcze bardziej ekskluzywny i wyjątkowy na rynku.

W projektowanie butelki Finlandia® Platinum zaangażowali się światowej klasy artyści, architekci marki oraz designerzy. Wyraźny wpływ na linię szkła Finlandia® Platinum mieli między innymi fiński designer Harri Koskinen oraz wielokrotnie nagradzany projektant z Nowego Jorku Kenneth Hirst.

Finlandia® Platinum pojawiła się na polskim rynku w sierpniu br. Jest dostępna w niezwykle eleganckiej butelce o pojemności 0,7 l, a także w ekskluzywnym opakowaniu prezentowym.

Pamiętaj, pij odpowiedzialnie!

Na Zdrowie!

(Tekst i zdjęcia – materiały prasowe Brown-Forman Polska.)

TULLAMORE D.E.W. – nowa butelka „rogatej” whiskey

Nowa butelka Tullamore D.E.W.
Nowa butelka Tullamore D.E.W.

TULLAMORE D.E.W. to unikalna, łagodna irlandzka whiskey produkowana od 1829 roku. Każda butelka łączy w sobie trzy irlandzkie whiskey: single malt, whiskey jęczmienną oraz zbożową.

Swój niepowtarzalny aromat i smak zawdzięcza wyselekcjonowanym ziarnom jęczmienia, źródlanej wodzie, trzykrotnej destylacji oraz minimum trzyletniemu leżakowaniu w dębowych beczkach. Beczki te wcześniej używane do starzenia burbonu lub sherry dodają TULLAMORE D.E.W. wyjątkowego charakteru.

Nazwa TULLAMORE D.E.W. pochodzi od irlandzkiej nazwy „Tullach Mhor”, oznaczającej „Wielkie Wzgórze”. W późniejszym czasie nazwę poszerzono o inicjały Daniela E. Williamsa – charyzmatycznego zarządcy, który rozbudował destylarnię i usprawnił produkcję. Daniel Edmond Williams był mężczyzną niepokornym, bezkompromisowym, działającym na przekór, przy czym niezwykle inteligentnym z nieszablonowym poczuciem humoru.

TULLAMORE D.E.W towarzyszy także motto „Give every man his Dew” czyli „Dajemy każdemu, co mu się należy” – typowo irlandzkie, z przymrużeniem oka.

TULLAMORE D.E.W. w nowe j butelce z nową komunikacją

Whiskey TULLAMORE D.E.W. jest rozpoznawalna na całym świecie. Co roku w ponad 50 krajach sprzedawanych jest 6,2 mln litrów tego trunku. To najlepszy dowód na to, że TULLAMORE podobnie jak prawie dwieście lat temu, jest nadal chętnie zamawiana w pubach na całym świecie. W celu jeszcze silniejszego podkreślenia oryginalnego charakteru i wydobycia z tej wyjątkowej whiskey prawdziwej irlandzkiej „rogatej” duszy, zamknięto ją w nowej butelce. Jej elegancki prostokątny kształt jak nigdy wcześniej zachęca do wznoszenia toastów w prawdziwie irlandzkim stylu. Każda okazja jest dobra, ważne aby towarzyszyło jej zawsze specyficzne irlandzkie poczucie humoru. To gwarancja każdego udanego spotkania w gronie znajomych!

SLAINTE czyli NA ZDROWIE!

Sugerowana cena TULLAMORE D.E.W. 62,99 PLN za 700 ml.

Dystrybutorem TULLAMORE D.E.W. jest CEDC.

Tullamore D.E.W. to trzykrotnie destylowana irlandzka whiskey znana ze swojej wyjątkowej łagodności i unikalnego charakteru. Każda butelka to kompozycja aż trzech irlandzkich whiskey: single malt, whiskey jęczmiennej oraz zbożowej. Swój niepowtarzalny charakter i pełen bukiet zawdzięcza wyselekcjonowanym ziarnom jęczmienia, źródlanej wodzie oraz minimum trzyletniemu leżakowaniu w dębowych beczkach, których wcześniej używano do leżakowania sherry bądź burbonu. Whisky stworzona aby się cieszyć jej smakiem zarówno w towarzystwie jak  i w samotności.

CEDC jest jednym z największych producentów wódki na świecie. W Polsce i Rosji produkuje takie marki jak m.in.: BOLS, Absolwent, Żubrówka, Żubrówka Biała, Soplica, Green Mark, Zhuravli i Parliament. CEDC eksportuje obecnie Żubrówkę i Green Mark na wiele światowych rynków, włącznie ze Stanami Zjednoczonymi, Anglią, Francją i Japonią. CEDC produkuje i dystrybuuje również markę wódki Royal Vodka, która jest najlepiej sprzedającą się wódką na Węgrzech.

CEDC jest także największym krajowym dystrybutorem pod względem wartości napojów alkoholowych w Polsce oraz wiodącym importerem napojów alkoholowych w Polsce i na Węgrzech. W Polsce, CEDC importuje wiele wiodących na świecie marek, w tym: wina Carlo Rossi, wina Concha y Toro, Metaxa Brandy, Remy Martin Cognac, wina Sutter Home, Grant’s Whisky, Jagermeister, E&J Gallo, Jim Beam Burbon, Sierra Tequila, Teachers Whisky, Campari, Cinzano, Skyy Vodka i Old Smuggler. CEDC jest również wiodącym importerem napojów wysokoprocentowych i win z segmentu premium w Rosji, z portfolio takich marek, m.in. jak Hennessey, Moet & Chandon oraz Concha y Toro.

(Tekst i zdjęcia: materiały prasowe CEDC).

Jack na otwarcie sezonu

JD Cola and JD Ginger
JD Cola and JD Ginger

Jack Daniel’s & Cola oraz Jack Daniel’s & Ginger to produkty, które w ostatnim roku zyskały uznanie konsumentów. Zainteresowanie kategorią RTD tradycyjnie już wzrasta w okresie wiosenno-letnim.

Sezon wiosenno-letni, skłania do częstszego celebrowania i spędzania czasu z przyjaciółmi na zewnątrz. Słoneczna pogoda, sprzyjająca zabawie i przebywaniu na powietrzu, wpływa także na zmianę preferencji zakupowych konsumentów w kontekście produktów alkoholowych. Badania wskazują, że od czerwca do września realizowane jest ponad 40% sprzedaży drinków gotowych do spożycia (tzw. RTD – ready to drink). W ubiegłym roku wśród najczęściej wybieranych produktów w tej kategorii znalazły się także Jack Daniel’s & Cola oraz Jack Daniel’s & Ginger.

Badania wskazują na wysoką dynamikę rozwoju tej kategorii, która generuje wzrost sprzedaży na poziomie 25,8% rok do roku.* Schłodzone, niskoalkoholowe mixy na bazie oryginalnych trunków często są alternatywą dla piwa i wina.

Dobrze zmiksowane

Drinki Jack Daniel’s & Cola oraz Jack Daniel’s & Ginger to gotowe do spożycia, perfekcyjnie zbalansowane mixy zawierające oryginalną Tennessee Whiskey oraz colę lub napój imbirowy (ginger ale). Zawierają 6% alkoholu.

  • Jack Daniel’s & Cola to słodko-pikantny mix whiskey perfekcyjnie połączonej z klasycznym smakiem coli, zapewniający orzeźwiające doznanie.
  • Jack Daniel’s & Ginger łączy w sobie świeżą nutę imbiru z wyraźnym charakterem Jack Daniel’s Tennessee Whiskey, tworząc drink o klasycznym smaku.

Z etykiety Old No 7.

Jack Daniel’s & Cola oraz Jack Daniel’s & Ginger dostępne są w puszkach o pojemności 0,33 l i posiadają emblemat charakterystyczny dla Old No. 7. Kolor, ornamentyka i czcionka jednoznacznie wskazują na produkt pochodzący z Lynchburga. Dzięki temu konsumenci na całym świecie są w stanie rozpoznać whiskey, którą znają i doceniają. Mogą też delektować się ulubionym smakiem Jack’a w wybranych przez siebie chwilach i okolicznościach.

Mixy są dostępne w tych samych punktach sprzedaży, w których znajdują się pozostałe produkty z rodziny Jack Daniel’s Tennesee Whiskey. Dla miłośników oryginalnych drinków na bazie Jack’a dodatkowo w ofercie dostępne są multipaki zawierające po 4 puszki z każdego smaku.

*źródło: Klient za Nielsen – Panel Handlu Detalicznego, Cała Polsk, sprzedaż wartościowa w okresie II 2011 – I 2012, w kategorii Ready To Drink oraz sprzedaż ilościowa w 2011, w kategorii Ready To Drink.

****

Jack Daniel’s: Destylarnia Jack Daniel’s jest najstarszą oficjalnie zarejestrowaną destylarnią w USA. Jej właścicielem był Jasper Newton Daniel, człowiek, który większość swojego życia poświęcił na doskonalenie procesu produkcji whiskey. Destylarnia zlokalizowana w miasteczku Lynchburg, w stanie Tennessee do dziś znajduje się w Narodowym Spisie Miejsc Historycznych USA. Są tam wytwarzane: Jack Daniel’s Old No.7 Tennessee Whiskey, Gentleman Jack i Jack Daniel’s Single Barrel. Dystrybutorem produktów marki Jack Daniel’s w Polsce jest Brown Forman Polska Sp. z o.o.

Pamiętaj, pij odpowiedzialnie!

Na Zdrowie!

(Tekst: A.G., Zdjecia: Brown-Forman)

Finlandia Spices Oficjalnie Zaprezentowana W Atelier Amaro

Nie jestem miłośnikiem wódek aromatyzowanych. Zwolennikiem natomiast jestem domowej maceracji, która wzbogaca dany alkohol o wyselekcjonowany przez nas smak. Sytuacja ma się jednak zupełnie inaczej jeżeli zamierzamy podyskutować o nowym produkcie, znajdującym się pod władaniem Brown – Forman. Zmierzając do meritum, chodzi o Finlandia Vodka Spices.

Spotkanie w Atelier Amaro
Spotkanie w Atelier Amaro

Butelkę w ręku miałem przyjemność dzierżyć dużo wcześniej niż pojawiła sie ona na półkach sklepowych. Wówczas najbardziej zainteresowało mnie to, dlaczego tak dobrze zorganizowana korporacja jak Brown – Forman, zdecydowała się wprowadzić stricte zimowy produkt, kiedy za oknem coraz bardziej wyczuwalny jest intensywny aromat wiosny. Po dłuższym zastanowieniu się, doszedłem do wniosku, że potentat rynku alkoholowego wcale nie popełnił faux paz. Wręcz przeciwnie. Moja myśl motywowana jest uniwersalnością FV Spices.

Wojciech Modest Amaro
Wojciech Modest Amaro

Oficjalna prezentacja nowego smaku skandynawskiej wódki odbyła się w miejscu absolutnie wyjątkowym. Atelier Amaro przy Placu na Rozdrożu w Warszawie. To tutaj ‚natura spotyka się z nauką’. Pracownia kulinarna prowadzona przez ‚maestro’, wybitnego artysty sztuki kulinarnej – Wojciecha Modesta Amaro. Kameralna restauracja, w której panuje niesamowity klimat. Ciężko jest mi wyrazić w słowie pisanym wrażenie, jakie wywołała na mnie to miejsce. Mogę jedynie zachęcić wszystkich do odwiedzenia Atelier Amaro.

Dobór miejsca dokonanego przez Brown – Forman wydaję się być bardziej niż trafny. Nie wyobrażam sobie, aby inicjatywa zakończyła się takim sukcesem, jeżeli odbyła by się w skrajnie odmiennej lokalizacji.

Patryk Le Nart
Patryk Le Nart

Prezentacja miała formę kolacji zasiadanej, prowadzonej przez samego Wojciecha Modesta Amaro oraz Patryka Le Narta, który od niedawna jest głównym szkoleniowcem Brown Forman Polska. (Międzynarodowa Szkoła Barmanów i Somelierów). Wszyscy goście mieli przyjemność skosztować 5 dań wykreowanych przez ‚mistrza’, w których górowały nuty przyświecające nowemu smakowi Finlandia Vodka. Część potraw przygotowywano również z użyciem FV Spices. W menu można zatem było ujrzeć mięso sarny, jelenia, sandacza etc. Patryk Le Nart uczył natomiast gości sztuki koktajlu dając korepetycje z podstaw miksologii.

Wszystkim daniom rzecz jasna nieustannie towarzyszył kieliszek FV Spices. Znajdziemy w niej ponad 10 ziół i przypraw, w których na prowadzenie wychodzą chilli, wanilia, pieprz, cynamon czy gałka muszkatołowa. Siedząc wśród innych gości słyszałem opinie, że trunek formą przypomina nasze rodzime produkty z tej samej kategorii. Mam zupełnie odmienne zdanie. FV Spices jest oddzielną kategorią. Faktycznie wszelkie skojarzenia prowadzą do zimowych aromatów, jednak uważam, że jest ona wielce elastyczna. Chociażby taki koktajl jak Moscow Mule idealnie wpasowuję się w normy tego alkoholu. Old Fashion, Vodka Sour czy Espressotini .Wydaję mi się, że w tych koktajlach Finlandia Spices również świetnie się odnajdzie. Pomijając już zimowe wariacje tj. Flipy, Grogi, Egg Nogi. Tutaj zapewne trunek skosztujemy w najlepszym wydaniu. A może poncz? Czemu nie?!

W czasach kiedy rynek bombardowany jest kolejnymi wariacjami alkoholowymi, na pierwsze miejsce wychodzą takie produkty jak Finlandia Spices. Jej smak jest równie szykowny co spotkanie zorganizowane przez firmę Brown – Forman.

Pamiętaj, pij odpowiedzialnie!

Na Zdrowie!

(Tekst: A.G., Zdjecia: Brown-Forman)

100 na jednego – The American Bar – The Savoy

Hotel Savoy
Hotel Savoy

Istnieje na świecie swego rodzaju „religia”, której wyznawcy gromadnie spotykają się przede wszystkim w godzinach wieczornych. Im bliżej weekendu tym krucjaty jej wiernych są potężniejsze. Całe nabożeństwa obfitują w duże ilości wszelakiego rodzaju trunków polewanych przez barowych misjonarzy. Ceremoniom tym towarzyszą również chóralne śpiewy, dowcipkowania, a nierzadko też awantury często sprowokowane przez boginie strzegące tych świątyń. Ostatniego wieczoru było mi dane odwiedzić jedną z takich mekk światowego barmaństwa , a całość postaram się opisać z należytą pieczołowitością.

Umiejscowiony w londyńskim The Savoy Hotel The American Bar to klasa sama w sobie. W latach 20-stych potocznie nazywany był barmańską bramą do Europy, a określenie to czerpało swoją zasadność z olbrzymiej imigracji amerykańskich barmanów na stary kontynent w okresie prohibicji. Dziś w pogoni za duchem czasu i kolejnymi, coraz to nowszymi trendami stara się nie zatracić wypracowanej przez dziesiątki lat tożsamości. Designe tego miejsca pomimo dwuletniej, niedawno zakończonej renowacji nadal obnosi się z dumą autorskich kreacji tamtejszych head bartenderów. Stworzony przez Ade Coleman, pierwszą i jak narazie jedyną żeńską głowę tegoż baru „Hanky-Panky” czy „The Royal Tribute” i „White Lady” to tylko zalążek cocktailowej artylerii. Nim jednak skosztujemy tych miksologicznych pyszności cofnijmy się kilka kroków i wyjrzyjmy na zewnątrz hotelu. To tutaj trafiamy na pierwszy, bardzo wyrazisty sygnał pokazujący jak nisko hospitality system skłania się w stronę gościa. The court street jest jedyną ulicą w całej Wielkiej Brytani, gdzie obowiązuje zasada trzymania się prawej strony jezdni. Pojawia się więc pytanie po co to udziwnienie i jaki ma związek z gościnnością. Już wyjaśniam. Kierowca hotelowy tylko przy takim rozwiązaniu zaraz po wyjściu z pojazdu może pełnić funkcje samochodowego door man-a, bez zbędnego biegania wkoło pojazdu. Jest to również świetny zabieg marketingowy, pokazujący gościowi, że nawet na chwile nie pozostaje bez opieki.

Wchodzimy ponownie do środka przywitani przez panów w ogromnych kapeluszach mówiących „Welcome the Savoy”. Naszym oczom ukazuje się pomieszczenie pełniące funkcje recepcji oraz waiting room-u, a na „dziesiątej” niewielki korytarz, który pokonywały m.in. takie sławy jak Cary Grant, Charlie Chaplin,Marlene Dietrich czy Bob Dylan. Ze specjalnie przygotowanych gablot zerkają na nas fanty pozostawione przez te osobistości w podziękowaniu za gościnę, a w raz z nimi manager sali rozdysponujący stoliki. Otrzymanie miejsca przy samym barze to nie taka łatwa sprawa, z uwagi na ich ograniczoną liczbę do zaledwie czterech hokerów. Udało nam się jednak zająć stolik naprzeciwko baru, zaprzeczając tym samym słowom I still haven’t found what I’m looking for wyrwanym z tekstu hitu zespołu U2, który również kilka razy zaszczycił hotelowy bar swoją obecnością. Zdobyte miejsce było jednym z niewielu, które w całości pozwalało z drugiego planu obserwować bar w pełni. Postawiony na kształt litery „L” z jednej strony osłonięty ścianą, w taki sposób, że barman odwalający kawał dobrej roboty, komponujący cocktaile na tzw. wydawce jest dla większości gości zupełnie nie widoczny, a szkoda.

The American Bar to miejsce z długim barowym DNA i jak to bywa z kodem genetycznym ulega różnym modyfikacjom, jednak główna nić ciągle pozostaje niezmieniona-tą główną nicią są barmani, a dokładnie podejście do ich profesji. Wydawałoby się, że przez tyle lat powinien być wyrobiony pewien standard pracy,który od A do Z określałby co należy, a czego robić nie można. Nic bardziej mylnego. To właśnie w ręce barmanów zostaje oddana możliwość wyboru stylu pracy, sprzętu na którym pracują, a także tradycja, którą w zupełności znają, szanują i pielęgnują równie mocno jak „robocze”, jasne smokingi.

A co z samym procesem przyrządzania drinków? Odbywa się na barze, a mice en place przyodziane jest lnianą, śnieżno-białą serwetką wymienianą zaraz gdy tylko pojawią się na niej pierwsze krople. Dominuje także wszechobecny hard shaking, posunięty w przypadku jednego z barmanów do tego stopnia, że chwilami wręcz znika pod bar, aby za kilka sekund unieść się ponad nim. Jak na klasykę przystało porcje produktów alkoholowych są odmierzane odpowiednimi miarami barowymi. Przeciwnikiem tej metody budowania drinków jest jednak Peter Dorelli (head bartender The American Bar w latach 1980-2003), który uważa że w momencie nalewania do miarki jesteśmy tak skupieni na tej czynności, że urywamy kontakt z naszymi gośćmi, a wg niego, to właśnie kontakt z drugą stroną baru jest najważniejszy. Sama karta to przekrój dobrze wyselekcjonowanych i kolekcjonowanych przez lata homemade cotcktaili z kilkoma „twistami”, jak na te czasy przystało. Z uwagi na ponad stuletnią tradycje tego miejsca, nic nie musiało w karcie znaleźć się na siłę , a dokładnie sam czas kolejnymi okazyjnymi kompozycjami wytyczył ramy barowego menu. Za przykład mogą posłużyć chociażby: ”Wedding Bells”(1946r.) z okazji wesela księżniczki Elżbiety z księciem Filipem, czy też „Blushing Monarch”(1992r.)dedykowany dla księżnej Diany. Sam zdecydowałem się na „Moonwalk”, bo jak już spacerować w akompaniamencie jazzowej muzyki granej na żywo, to tylko między gwiazdami . Do tego gwiazdozbioru należy także zaliczyć skromną osobę Erika Lorincza, ogłoszonego najlepszym barmanem roku 2011 wg klasyfikacji konkursowej firmy Diageo, a pełniącego obecnie rolę head bartendera w Savoy.

Jedną z kwestii, na którą trzeba również zwrócić uwagę to na pewno ceny. Za soft drinka przyjdzie nam zapłacic w granicach 50 zł, zaś cocktaile z grupy szampańskich kosztują Ł16,5 plus 12,5% za serwis. Prawdziwego konesera miejsc przesiąknietych miksolologią te wytyczne nie są w stanie jednak zniechęcić, bo jak mawiał jeden z bywalców The American Bar Oscar Wilde:”Pamięć to pamiętnik, który stale nosimy ze sobą”, a czyż nie geniuszem jest „zaaromatyzować” każdą jego stronę wysokiej jakości trunkiem?

Z barmańskim pozdrowieniem

Piotr Sajdak.

Zdjęcie – http://www.leblogluxe.com/2010/10/fairmont-ouvre-the-savoy-ce-week-end-apres-renovations.html

Jak kobiety w Lynchburgu przechytrzyły prohibicję.

Jack Daniel's
Jack Daniel's

Nawet tak męski świat, jak świat whiskey, nie jest kompletny bez kobiet. Widać to na przykładzie małego, amerykańskiego miasteczka Lynchburg w stanie Tennessee, którego ikoną stał się Jasper Newton Daniel – twórca słynnej na całym świecie whiskey Jack Daniel’s. Legenda tego niezwykłego miejsca nie byłaby jednak pełna bez kilku przedstawicielek płci pięknej, które sprawiły, że Lynchburg słynie nie tylko z produkcji whiskey, ale także gościnności i wspaniałej południowej kuchni.

Wszystko zaczęło się w 1818 roku nad strumieniem nieopodal rynku w Lynchburgu. W tym miejscu wzniesiony został biały budynek, w którym później Dr Salmon założył tawernę – jedną z pierwszych w powiecie Lincoln. Naturalnie, wydarzyło się to zanim w stanie Tennessee wprowadzono zakaz sprzedaży alkoholu. Wyśmienite jedzenie i trunki z lokalnej destylarni sprawiły, że tawerna cieszyła się ogromną popularnością i z czasem przekształciła się w pensjonat Salmon House. Sam Jack Daniel, podobnie jak wiele innych osobistości miasteczka, regularnie jadał tam posiłki.

Kiedy w 1908 roku Dr Salmon przeszedł na emeryturę, dom wynajęli a następnie odkupili Jack i Mary Bobo. Odtąd tawerna zmieniła nazwę na Bobo Hotel, a następnie została przekształcona w pensjonat Miss Mary Bobo. W okresie formowania się nowoczesnego społeczeństwa amerykańskiego był to bardzo intratny biznes. Domowa atmosfera, komfort oraz smaczne posiłki przyciągały zarówno mieszkańców miasteczka, np. nauczycieli, agentów rządowych, którzy niegdyś pilnowali destylarni w kwestiach podatkowych, jak również przyjezdnych szukających odpoczynku i dobrej strawy. Stołował się tam także Tom Motlow wieloletni prezes miejscowego banku.

Pensjonat w Lynchburgu zasłynął jako wyjątkowe miejsce dzięki niezwykłym talentom Miss Mary. Nie tylko serwowała ona kopiaste talerze pysznych potraw, znalazła także sposób, aby przechytrzyć prohibicję wprowadzoną w stanie Tennessee w 1910 roku. W miasteczku, które słynie z wyrobu wyśmienitej whiskey, było to nie do przecenienia. Panna Bobo zaczęła dodawać aromatyczny trunek z lokalnej destylarni do swoich potraw. O niezwykłości postaci Mary Bobo świadczy nie tylko jej spryt, ale także pewien zaskakujący fakt z jej życia. W wieku 98 lat pojawiła się w reklamie whiskey Jack Daniel’s na łamach Playboy’a! Tym samym zapisała się w historii jako jedna z najstarszych kobiet, które zagościły na stronach tego magazynu. Swój pensjonat prowadziła do śmierci w 1983 roku – miała 102 lat. Jaki był jej sposób na długowieczność? Tego niestety nikt nie wie, ale z pewnością jej przebojowość i nietuzinkowość sprawiła, że w 2008 obchodziliśmy już 100 lecie funkcjonowania pensjonatu.

Dziś tradycje gościnności Miss Mary Bobo kontynuuje Lynne Tolley, której prababka była siostrą Jacka Daniela. Nie tylko kultywuje ona tradycję południowej gościnności, prowadząc restaurację i pensjonat. Jest także w gronie oficjalnych taster’ów destylarni Jack’a Daniel’a. Dodatkowo publikuje bardzo popularne książki kucharskie z przepisami rodem z południa Stanów. Wydaje się, że ciężką pracę i przywiązanie do tradycji odziedziczyła po swoich przodkach. Sama Lynne zawsze powtarza: ”Będąc krewną Jack’a Daniel’a wydaje mi się, że kultywowanie rodzinnej tradycji mam we krwi”. Ponieważ w Lynchburgu nie wolno sprzedawać alkoholu, pensjonat Miss Mary Bobo nie może serwować miejscowego produktu – przynajmniej w szklankach. Sławny trunek pojawia się jednak stale jako „sekretny” składnik w kilku popularnych potrawach, jak np. faszerowane pieczone jabłka.

W ten sposób dzięki sprytowi kobiet w Lynchburgu, mimo panującej prohibicji, nadal można delektować się smakiem whiskey Jack Daniel’s. Jej aromat jest zamknięty w klasycznych południowych daniach. Dzięki zamiłowaniu do tradycji – przepis przekazywany jest z pokolenia na pokolenie – my także mamy możliwość spróbowania słynnych pieczonych jabłek rodem z pensjonatu Miss Mary Bobo we własnej kuchni.

Słynny przepis Miss Mary Bobo na: Jabłka faszerowane wiejską szynką
– przepis na 4 porcje

1/3 szklanki rodzynek

1 łyżka whiskey Jack Daniel’s

1 szklanka drobno posiekanej wiejskiej szynki

3 łyżki miękkiego masła

¼ szklanki posiekanych orzechów pekan

3 łyżki brązowego cukru

2 łyżki soku z cytryny

4 duże, twarde jabłka – wydrążone i pozbawione nasion

¼ octu jabłkowego

Wlej whiskey Jack Daniel’s do szklanki z rodzynkami i delikatnie wymieszaj. Rodzynki powinny przenikać smakiem whiskey przez około 30 minut. Rozgrzej piekarnik do 175ºC. Zmieszaj szynkę, masło oraz rodzynki z whiskey, pekanami i brązowym cukrem. Umieść jabłka w natłuszczonym żaroodpornym naczyniu. Zroś wnętrze jabłek sokiem z cytryny. Rozdziel farsz między 4 jabłka. Piecz od 40 do 45 minut – od czasu do czasu polewając jabłka octem.

*****

Jack Daniel’s: Destylarnia Jack Daniel’s jest najstarszą oficjalnie zarejestrowaną destylarnią w USA. Jej właścicielem był Jasper Newton Daniel, człowiek, który większość swojego życia poświęcił na doskonalenie procesu produkcji whiskey. Destylarnia zlokalizowana w miasteczku Lynchburg, w stanie Tennessee do dziś znajduje się w Narodowym Spisie Miejsc Historycznych USA. Są tam wytwarzane: Jack Daniel’s Old No.7 Tennessee Whiskey, Gentleman Jack i Jack Daniel’s Single Barrel. Dystrybutorem produktów marki Jack Daniel’s w Polsce jest Brown Forman Polska Sp. z o.o.

Pamiętaj, pij odpowiedzialnie!

Na Zdrowie!

(Tekst i zdjęcia – materiały prasowe Brown-Forman Polska.)

Havana Club Añejo 3 Años debiutuje w Polsce

Havana Club, prawdziwie kubański rum, rozszerza swoje portfolio! Po raz pierwszy w sprzedaży na polskim rynku pojawiła się w wariancie trzyletnim Havana Club Añejo 3 Años. To najdłużej starzona na świecie odmiana rumu białego. Wprowadzenie produktu jest ukłonem w stronę fanów głębszego, bardziej wyrazistego i dojrzałego smaku.

Havana Club Añejo 3 Años
Havana Club Añejo 3 Años

Añejo 3 Años, kontynuującąc tradycję lekkości i orzeźwienia rumu Havana Club, w nowej trzyletniej postaci nabiera bardziej przydymionego i tajemniczego wymiaru. To prawdziwa gratka dla fanów prawdziwie gorących kubańskich klimatów. Każda butelka Havana Club powstaje na Kubie w historycznej destylarni nieopodal stolicy kraju, skąd dociera do najdalszych zakątków świata ciesząc podniebienie tysięcy koneserów rumu. Dzięki starzeniu w dębowych beczkach trunek nabiera delikatnie słomkowego koloru, zachowując jednocześnie jasność i klarowność. Subtelny palony smak wydobywa nuty wanilii, które doskonale komponują się z aromatem czekolady, karmelizowanej gruszki i banana. Najważniejszym jednak wyróżnikiem nowego 3 letniego wariantu jest jego wytrawny i wysublimowany smak.

Najczęściej pity na Kubie wariant Havana Club to właśnie Añejo 3 Años. Jest on nieodzownym składnikiem jednych z najpopularniejszych koktajli – Cuba Libre oraz Mojito. Ponieważ prawdziwe kubańskie drinki zasługują na oryginalny kubański rum, chcemy aby polscy konsumenci mieli szansę poznać nowy wymiar smaku z Havana Club. To doskonały sposób na to, aby poczuć niepowtarzalny kubański klimat – mówi Hubert Olczak, Brand Manager Havana Club.

Wyjątkowy smak tego rumu doceniają tysiące konsumentów, dzięki czemu Havana Club jest drugim najlepiej sprzedającym się rumem na świecie (nie uwzględniając USA, gdzie obowiązuje embargo na produkty kubańskie) Havana Club Añejo 3 Años dostępna jest w sprzedaży detalicznej, w sieci handlowej Tesco, a także w wielu punktach gastronomicznych w kraju. Cena sugerowana: około 60 PLN.

http://www.facebook.com/HavanaClubPolska

Pamiętaj, pij odpowiedzialnie!

Na Zdrowie!

(Tekst i zdjęcia – materiały prasowe Wyborowa S.A.)

Nowa książka – Alkohole i koktajle świata.

Alkohole i koktajle świata.
Alkohole i koktajle świata.

Na rynek księgarski trafiła właśnie pozycja „Alkohole i koktajle świata”. To bogato ilustrowany, 300 – stronicowy przewodnik po krainie alkoholi. Książka zwraca uwagę piękną szatą graficzną i wyjątkową starannością edytorską. Jej autorzy, Łukasz Zarzecki i Maciej Zarzecki, z pasją i znajomością rzeczy przekazali Czytelnikom solidną porcję wiedzy, zadbali też o wiele praktycznych wskazówek.
Dla kogo jest ta lektura? W kręgu odbiorców znajdą się z pewnością barmani, restauratorzy i inne osoby, związane z branżą gastronomiczną. Książka adresowana jest jednak do wszystkich miłośników dobrych trunków i koktajli, a także do hobbystów, zgłębiających sekrety świata mocnych alkoholi.
Czytelnicy znajdą w niej zarys historii i technologii produkcji różnych rodzajów alkoholi z wielu stron naszego globu. Poznają też współczesną sytuację na polskim i światowym rynku, nauczą się odczytywać symbole i informacje, umieszczane na etykietach. Nie zabraknie rankingu najlepiej sprzedających się trunków, a także wielu ciekawostek.
Dużym atutem wydaje się ponad 600 przepisów na doskonałe koktajle. Można oryginalnymi drinkami olśnić gości, ale to także źródło inspiracji dla własnej inwencji. Obok licznych, współczesnych przepisów na koktajle, w książce znalazły się przepisy na drinki klasyczne. Tak znakomite, że przetrwały próbę czasu, choć ich geneza ginie nierzadko w mroku dziejów. Niektóre klasyczne receptury znane są tylko koneserom, toteż chwała autorom książki, że je przypomnieli. Zwłaszcza w sytuacji, gdy od pewnego czasu można zaobserwować prawdziwą modę na koktajle w starym stylu.
Jednym z podstawowych atutów omawianej pozycji jest przystępny, plastyczny i zrozumiały język, nie przeładowany naukowymi pojęciami. Tomasz Morawski, założyciel sieci restauracji „Sfinks”, jeden z pierwszych recenzentów książki, napisał:
„Książka Alkohole i koktajle świata fascynująco przybliża świat mocnych alkoholi. Napisana w przystępny i nowatorski sposób będzie przydatną lekturą zarówno dla zawodowych barmanów czy restauratorów, jak i wszystkich miłośników dobrych trunków. Interesującym dodatkiem jest ponad 600 przepisów na doskonałe i modne koktajle”.
Autorzy we Wstępie tak określili swoje intencje:
„Do napisania tej książki skłonił nas fakt, że na polskim rynku nie ma podobnej publikacji. Większość dostępnych w księgarniach tytułów, związanych ze światem alkoholi, jest tłumaczeniem dzieł zagranicznych. Brakuje współczesnego przewodnika, który dostarczyłby Czytelnikom kompleksowej wiedzy na temat alkoholu i miksologii, a zarazem uwzględniał polskie realia (…)
Zależy nam na promowaniu kultury picia i wiedzy na temat napojów alkoholowych. Minęły już co prawda czasy, kiedy słowo tequila czy calvados wielu Polakom z niczym się nie kojarzyło. Nadal jednak alkohol rzadko postrzegany jest jako ważny składnik kultury czy historii narodu. Można tu zresztą zaobserwować swoisty paradoks. Szkocka whisky czy francuski koniak to trunki otoczone nimbem tajemniczości, wyrafinowania i kilkusetletniej historii, a wyroby polskie traktowane są po prostu jak alkohol. Mało kto wie, że polski przemysł gorzelniczy ma równie bogatą historię. W naszym kraju od dawna wytwarzane były niezliczone warianty wódek gatunkowych, miodów, likierów itd. Lata socjalizmu zniszczyły oczywiście tę różnorodność. Na rynku (z nielicznymi wyjątkami) królowała wódka czysta. W ostatnich latach dużo się jednak zmienia. Pomimo niezbyt sprzyjających przepisów prawnych pojawia się coraz więcej niewielkich zakładów, w których powstają naprawdę ciekawe alkohole. Warto promować dobre rodzime wytwórnie – żeby nie było tak, iż cudze chwalimy, swego nie znamy.
Dużą wagę przywiązujemy w tej książce do kultury picia koktajli. Choć w Polsce jest wielu znakomitych barmanów, spełniających wszelkie standardy międzynarodowe, koktajle nie są w społeczeństwie tak popularne, jak w krajach zachodnich i w Stanach Zjednoczonych. Napoje mieszane postrzegane są zazwyczaj jako kolorowe, słodkie itp. Uchodzą często za alkohol, który wypada pić wyłącznie kobietom. Znajomość koktajli także pozostawia wiele do życzenia – dotyczy to również barmanów, niewystarczająco przygotowanych do wykonywania swojego zawodu. W różnych regionach kraju jedynymi znanymi drinkami pozostają Kamikadze czy Sex on the beach. Nawet tak klasyczne i legendarne koktajle, jak Martini czy Manhattan, są stosunkowo słabo rozpowszechnione. Na szczęście i na tym polu sytuacja stopniowo zmienia się.
To naprawdę cieszy, bo świat koktajli jest niezwykle różnorodny: począwszy od kompozycji owocowych, mlecznych i słodkich, kończąc na drinkach bardziej wyrafinowanych, wytrawnych, cenionych przez koneserów”.

(Tekst i zdjęcia: Maciej i Łukasz Zarzecki)